2010.07.04 15:43:16
helena

Kiedy wyjdziesz

zawieje wiatr, w gwarze utop swój strach

 

Puste ulice, puste butelki

           i maska klowna

 

  Run Forrest, run!


  
Comments 0Hits: 58  

2010.05.29 17:26:29
Goś

List do M


  
Comments 1Hits: 121  

2010.05.28 17:13:14
jania

Intymności nigdy brak.


  intymność
Comments 2Hits: 123  

2010.05.25 20:14:36
bezdenna_filiżanka
11

Z dala od realności.


  
Comments 0Hits: 100  

2010.05.22 20:12:38
jania

Silny, cierpliwy, wyrozumiały. Odczuwający trud, dźwigający problemy klasy robotniczej. Ułatwia/utrudnia dotarcie do miejsca pracy/nauki.

Dzisiaj średnio pełny. Jakiś taki rześki. Z przodu wystaje głowa – rude natapirowane włosy. Kobieta siedzi nerwowo-nieruchomo-spięta. Zupełnie inaczej niż kierowca, który rozluźniony wystawił łokieć przez otwarte okno.


  autobus | jabłka
Comments 1Hits: 111  

2010.05.21 20:33:13
Goś

Opowiem Ci o tym, że wszystko jest możliwe.


  spełnienie marzeń | osiąganie celów | realizacja marzeń
Comments 1Hits: 93  

2010.05.19 19:13:06
bezdenna_filiżanka
10

do zobaczenia TAM.


  
Comments 1Hits: 94  

2010.05.18 15:53:05
bezdenna_filiżanka
9

(bardzo wielowątkowo)

 


  
Comments 1Hits: 98  

2010.05.14 20:49:01
bezdenna_filiżanka
8

Coraz częściej ląduje na fotelu z nogami na biurku i kubkiem mocnej, gorącej kawy w łapkach, wpatrując się w ślepy punkt na ścianie. I tak przez kilkadziesiąt minut, nie zwracając uwagi na nic co dzieje się wokół.

Mój umysł obecnie nie jest otwarty na wszelkie nowości, co mnie samą szokuje. Nie pomijając kwestii, że tymi nowościami są jedynie zadania matematyczne i fizyczne, bo poza tym to nic szczególnego miejsca nie ma. I to wcale nie jest fajne. Banalnie się żyje i zbyt trudno jednocześnie. Definitywnie. Banalnie przyjmuje się każdego ranka rutynę i zbyt trudno wstaje się z łóżka. I muszę przyznać, że prawdą jest fakt, że choćbyśmy się starali z uporczywością maniaka pozbyć się rutyny z naszego życia to życie zawsze będzie rutyną. Codziennie wstajemy, przebieramy się, jemy śniadanie, myjemy zęby. Czy to będzie tu – w tej betonowej wsi, czy w samym środku Karkowa, czy na kalifornijskich przedmieściach, o ile w ogóle one istnieją. Zawsze każdy nowy dzień będzie szablonowo podobny do poprzedniego.

Te ślepe punkty jednak mają w sobie dużo treści. Można się w nich dopatrzeć najstarszych wspomnieć, o których już dawno nie myśleliśmy. Wczorajszego wieczoru, wpatrując się w nowo odkryty ślepy punkt przypomniałam sobie jeden z najweselszych etapów mojego dzieciństwa. Żałuję, że nasza przyjaźń się skończyła, że nie możemy ze sobą już rozmawiać jak dawniej. Nie potrafimy. Kiedy byliśmy dziećmi bawiliśmy się pod naszym ulubionym drzewem, pamiętam wszystkie nasze chore psychicznie zabawy i dałabym wszystko, żeby choć na chwilę wrócić do tych czasów, To drzewo stało się naszym amuletem. Miało wiecznie istnieć tak jak wieczna miała być nasza przyjaźń. To była najdojrzalsza część naszego dzieciństwa i tego nie można ukrywać. Przecież nigdy nie nazywaliśmy się przyjaciółmi, a przyjaciółmi z cała pewnością byliśmy. Klika dni temu poszłam na to miejsce naszych spotkań i doszło do mnie, że tego drzewa już nie ma. Nie ma go już kilka lat, tak jak nie ma już kilka lat naszej przyjaźni. Niewielki drobiazg był w stanie zniszczyć całe przeszłość i przyszłość. Po kilku latach jesteśmy już w stanie ze sobą rozmawiać, choć nigdy już nie poruszamy tematów takich jakie poruszaliśmy dawno temu. I znowu reminiscencja nie daje mi spokoju. Tak wiele razy chciałam to odbudować, ale za każdym razem mówiłam sobie, że to nie ma już sensu. Po miesiącu, po roku, po pięciu latach.. Byłam głupia. Dopiero teraz mogę to powiedzieć, po siedmiu latach : ‘jest za późno’. Bo jest.

W grudniu zeszłego roku patrzyłam jeszcze na leżący na zimnej ziemi pień drzewa. Na kilka mocniejszych gałęzi górę chrustu. Teraz nie pozostało nic. Tylko kawałek ‘zagospodarowanego’ trawnika. To właśnie dowód na to, że życie się zmienia, a my tak naprawdę nie mamy na to wpływu. Albo mamy wpływ przeogromny? Sama nie wiem.


  
Comments 1Hits: 54  

2010.05.12 20:00:21
bezdenna_filiżanka
7

Mam ochotę się stąd wyrwać, zasnąć, uciec, zostawić na krótką chwilę ten bezład, który powstał. I nie myśleć, nie szukać siódmego dna, dziury w całym. Zbyt dużo spadło na ziemię w przeciągu zaledwie kilku dni. Zbyt ciężkie to nawet dla mnie. Brudny ten deszcze, brudny. A przecież tegoroczny maj miał być piękny, wyjątkowy, nadzwyczajny…
Sypie się. Brak motywacji do pracy. I to chyba najbardziej boli. Bo przecież to drobiazg.. zawieść się na kimś.. drobiazg.

 

***

 

Można dostrzec tylko i wyłącznie puste, tekturowe ciało w tunelu, w którym niestety nie ma światła. Ciało spisane na straty, niepowodzenia, pogardę… Choć jeszcze do niedawna tliła się gdzieś nadzieja, że jest szansa! Że można coś jeszcze zdziałać, naprawić, wymienić coś niezdatne do użytku. Kategorycznie za późno. Przegapiło się ostatni moment sposobności.
Ale nadzieja też przecież upada. Ona nie jest wieczna.


  
Comments 1Hits: 60  

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Żaden fragment utworu ani cały utwór zamieszczony w wortalu język-polski.pl (w tym we wszystkich serwisach i subdomenach) nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny, mechaniczny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem, a zwłaszcza zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody autora i administracji serwisu język-polski.pl.

Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody administracji serwisu język-polski.pl lub autorów tekstów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.