A. Mickiewicz: Dziady - opracowanie dramatu romantycznego

Męczeństwo w opowiadaniu Sobolewskiego

4.2631578947368 1 1 1 1 1 Rating 85%

Obraz męczeństwa narodu polskiego

przedstawiony przez Jana Sobolewskiego

w III części Dziadów Adama Mickiewicza

Obraz męczeństwa narodu polskiego przedstawiony przez Jana Sobolewskiego w scenie 1, która rozgrywa się na korytarzu więziennym i dotyczy wywózki więźniów na Syberię.

Więźniami i jednocześnie ofiarami okrucieństwa cara są nieletni, jest to młodzież i dzieci "mali chłopcy (...), najmłodszy , dziesięć lat nieboże...". Cytat ten świadczy o bezwzględności i okrucieństwie caratu. Pomimo młodego wieku i bezbronności więźniów traktowano ich jak dorosłych np. łańcuchy na nogach " na nogach okuci", "skarżył sie łańcucha podźwignąć nie może" . Byli prowadzeni przez uzbrojonych żołnierzy: "wojsko z bronią z bębnami stało we dwa rzędy ". Każdy z młodocianych miał ogoloną głowę "...z ogolonymi głowami...". Z kolei o trudnych warunkach, w jakich byli więzieni wcześniej świadczy ich stan fizyczny i wygląd zewnętrzny "małe chłopcy, znędzniałe , wszyscy jak rekruci", "skarżył się, że łańcucha podnieść nie może i pokazywał nogę skrwawiona i nagą".

W opowiadaniu Jana wyróżniona zostaje postać Janczewskiego . Sobolewski ukazuje zmiany i różnice w wyglądzie Janczewskiego przed uwięzieniem i w czasie wywózki na Syberię "Wywiedli Janczewskiego - poznałem , oszpetniał , sczerniał , schudł , ale jakoś dziwnie wyszlachetniał . Ten przed rokiem swawolny , ładny chłopczyk mały dziś podglądał z kibitki, jak z odludnej skały "

Te zmiany dowodzą męczeństwa  jakie przeżywała w tym przypadku młodzież, która zostawała zniewolona i wywożona na Syberię.

Podsumowując ta pracę chciałbym dodać, że pomimo katorgi, jaką przeżywali więźniowie i ich młodego wieku wielokrotnie dawali dowody patriotyzmu i miłości do narodu np. Janczewski , dowodzą tego słowa: "On zdjął z głowy kapelusz , wstał i glos natężył, I trzykroć krzyknął ; Jeszcze Polska nie zginęła!

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.