Inny świat - opracowanie powieści Grudzińskiego

Narracja w Innym świecie

4.4736842105263 1 1 1 1 1 Rating 89%

Gustaw Herling-Grudziński Inny świat - narracja, narrator

Celem artykułu jest wyjaśnienie, jak wygląda ukształtowanie narracji i języka narratora w "Innym świecie" Gustawa Herlinga- Grudzińskiego

Cechy narratora, cechy narracji

 

Gramatyczny sposób ujawniania się narratora

1 osoba lm.

„wpadamy w inny"

Identyfikuje się z więźniami łagru:

„Przez kontrast choćby Dom Swidanij był więc jedyną ucieczką dla naszych zmęczonych oczu i nie bez powodu (...) nosił nazwę „łagiernej daczy"".

Identyfikuje się z Polakami:

„Około dziewiątej byliśmy już wszyscy w izolatorze".

1 os. lp. - jest dokumentalistą

„pomijając już, powiadam, ten oczywisty nonsens".

„Bywałem w obozie bliski uwierzenia, że skoro człowiek skazany jest na swój los, nie powinien się przeciwko niemu buntować".

„leżałem na pryczy i przyglądałem się moim towarzyszom z goryczą za to, że chcieli mnie przykuć na zawsze do swojego własnego losu".

„Był jeszcze jednym dowodem mojego szybkiego powrotu do zdrowia fakt, że natychmiast po przyjeździe do Swierdłowska przyszła mi ochota do pisania i za ostatnie kopiejki kupiłem sobie na stacji notes z ołówkiem".

Wiedza o świecie przedstawionym

Ograniczona wiedza o świecie przedstawionym:

„Nie umiem już dziś powiedzieć, jaka była wysokość normy w lesie".

Jego wiedza ewoluuje:

„Dopiero później, w obozie, pojąłem sens tej dziwacznej sceny". O tym jak Urka przegrał płaszcz Szkłowskiego.

„Nie znałem jeszcze wówczas na tyle obozu".

Zdaje sobie sprawę z ograniczoności swej wiedzy:

„Nie mogę oczywiście twierdzić kategorycznie, jakie warunki panowały na Uralu".

Podkreśla, że wiedza jego pochodzi z autopsji:

„odpowiadam tylko za to co sam widziałem, słyszałem i przeżyłem".

„widziałem wielu więźniów z odrąbanymi palcami u jednej lub obu rąk".

„w grudniu 1941 roku byłem świadkiem, jak do zony przywieziono z „lesopowału" młodego więźnia z odrąbaną stopą; na dwa dni przed tym wypadkiem wypisano go, nie zważając na protesty i błagania, ze szpitala".

Przyjmuje perspektywę więźnia, jego oceny i słownictwo:

„Jury złożone z „urków" oceniło młodą klaczkę bardzo wysoko i nazwało ją (...) „generalską doczką"".

„pół pajki chleba".

„Biedna Tania! Przeżyła pewnie swoją porażkę boleśnie, śpiewała bowiem na scenie po raz pierwszy od roku 1937. Ale cóż, musiała zapłacić za to, że rzuciła więźnia dla człowieka wolnego...".

„Cierpiał - to prawda - ale czy nie był sobie sam winien? Czy nie igrał z ogniem, mówiąc codziennie swobodnie o zbliżającym się dniu zwolnienia? Czy nie uroczył wolności zamiast zawierzyć pokornie wyrokom przeznaczenia? (...) A teraz nie policzono mu 3.650 dni wytrwałej, uczciwej pracy. Czyż nie była to słuszna kara za zlekceważenie praw życia obozowego?".

Zakłada się o los innych więźniów:

„przyjąłem zakład o pół pajki chleba z inżynierem Polenko, zawiadowcą składu jarzyn, że dziewczyna nie ulegnie".

Dystans narratora

Narrator za wszelką cenę dąży do ukazania prawdy (nawet o sobie), stąd wszechobecna deheroizacja bohaterów – w tym świecie trudno zachować swoje wartości, trudno być wzorem.

Przyjmuje postawę obserwatora:

„Przyglądając się więźniom po widzeniach, dochodziłem niekiedy do wniosku, że o ile nadzieja może być często jedyną treścią życia, o tyle jej spełnienie staje się czasem trudną do zniesienia męką".

„Ludzie wolni dostępni mojej obserwacji".

Dystans czasowy:

Narracja prowadzona jest z perspektywy czasu po II wojnie światowej (konwencja wspomnienia):

„Czy mogłem był przypuszczać, gdy jako młody chłopiec uczyłem się dla zabawy kosić w Kieleckiem, że będę kiedyś zarabiał w ten sposób na życie... A przecież wspominam dziś ten okres ze wzruszeniem i radością, bo nigdy już potem nie zaznałem równie szczęśliwego, jeśli chodzi o intensywność i świeżość, przeżycia, które pisarze nazywają wewnętrznym zmartwychwstaniem".

„Pamiętam wzruszenie, z jakim ostatniego dnia sianokosów biegłem wraz z całą brygadą i konwojentami do walącej się szopy przydrożnej, aby się schronić przed burzą z deszczem i gradobiciem".

„Nie umiem już dziś powiedzieć, jaka była wysokość normy w lesie".

„Pułkownik Paweł Iwanowicz (nie pamiętam, niestety, jego nazwiska) był jedynym obok Szkłowskiego oficerem w celi o tak niskim stopniu".

„Pamiętam ten wieczór, jakby to było wczoraj".

Językowe środki wyrazu stosowane w narracji Innego świata

Narracja to swego rodzaju ucieczka od mówienia prawdy w sposób publicystyczny i robienie tego językiem sztuki, literatury. Narrator jest artystą (troska o język, o stylistykę wypowiedzi) - skomplikowana i rozbudowana składnia.

Zamyka swoją powieść o innym nieczłowieczym świecie w klamrze o Żydzie „Jewreju”.

Komizm, poczucie humoru

„»Głaza wykolu« było w ustach , »urków« najstraszniejszą groźbą: dwa palce prawej ręki, rozstawione w kształt litery V, mierzyły prosto w oczy ofiary. Broń przeciwko niej była równie straszna - należało błyskawicznie przystawić do nosa i czoła wyprężone ostrze dłoni. Rozczapierzone palce rozpruwały się o nie jak fale o dziób okrętu. Inna rzecz, że goryl miał niewielkie szansę urzeczywistnienia swej groźby; w chwilę potem zauważyłem, że brak mu wskazującego palca prawej ręki".

Zachowuje retoryczność, pozory dialogowości:

„powstaje oczywiście pytanie" - zadaje pytania i odpowiada na nie.

Stawia pytania retoryczne:

„Czegóż więcej mógł pragnąć więzień mieszkający latami w brudnym baraku, na wspólnej pryczy, jak nie tego wzoru drobnomieszczańskiego dostatku (...)?".

„Co by było, gdyby przestała się podobać swojemu »naczalniczkowi« i wróciła do „chłopów z lasu«?"

Aluzje literackie:

„Dante nie wiedział, że nie ma na świecie cierpienia większego, niż doznawać szczęścia na oczach nieszczęśliwych, jeść w obecności głodnych".

Stosuje poetyckie opisy, z epickim rozmachem opisuje pejzaże obozowe:

„Po godzinnym marszu niebo przybierało już kolor konchy z masy perłowej, błękitno-różowej na obrzeżach, a białej w środku".

„W ciągu paru godzin południowych niebo - szkliste o świcie i wzdęte jak niebieski żagiel pod wieczór - marszczy się i drży w rozżarzonym powietrzu jak zetlała cynfolia ze srebra nad płomieniem świecy".

„W pobliskim Jercewie i w barakach gasły światła, a z kominów unosiły się w górę żółtobure kity dymu. Księżyc mętniał powoli, zamrożony w lodowatej tafli nieba jak krążek cytryny w galarecie. Ostatnie gwiazdy topniały, migocąc jeszcze przez chwilę na rozjaśniającym się szybko tle".

„W baraku, niby w kostnicy, sen wyciskał z dwóch leżących nieruchomo szeregów żywych trupów coraz słabsze westchnienia, bulgocące jak bańki na powierzchni zatrutego bajorka cichym płaczem".

Stosuje metafory:

„Po skończonym widzeniu więzień oddawał na wartowni do rewizji wszystko (...) i szedł prosto do składu ubrań, gdzie zrzucał fałszywe piórka i przyoblekał swą dawną skórę".

„W ten sposób bowiem życie nas, ludzi martwych i zapomnianych, zaczepiało się cieniutką nicią o wolność, wydobywało się przez wąską szczelinę z trumny, której wieko ciążyło nam niekiedy bardziej niż wszystkie cierpienia fizyczne".

„szpitale urastały do rozmiarów kościołów pośrodku szalejącej inkwizycji".

Narracja jest subiektywna:

Ocenia rzeczywistość, hiperbolizując zło, niesprawiedliwość:

„Było w tym wszystkim coś nieludzkiego, coś łamiącego bezlitośnie jedyną więź łączącą, zdawałoby się, więźniów w sposób naturalny - ich solidarność w obliczu prześladowców".

„Sposób ustawiania brygad do odmarszu za zonę doprowadzał ten system do monstrualnego okrucieństwa".

„skąd te monstrualne przeszkody i trudności".

„Ta obrzydliwa maskarada była czasem aż komiczna w swej tragiczności".

„pożądliwa łapa naczelnika wyciągnęła ją za włosy z grzęzawiska i posadziła za stołem rachmistrzów obozowych".

Narrator wyraża swoje opinie:

„nie bardzo wierzę, że był w łachmanach".

Narrator nie kryje swoich sympatii:

„a mój poczciwy Dimka zapłacił w roku 1937 za trzy miesiące pobytu w szpitalu w Niandomie protezą u prawej nogi".

Narrator bezosobowo wyraża jednoznaczne opinie:

„Nie ulegało wątpliwości, że Kunin nauczył się na pamięć przewodnika po książce Stalina, nie znając jej treści, gdyż unikał wszelkich dyskusji szczegółowych".

Snuje hipotezy:

„wydaje mi się, że wszystkie obozy pracy przymusowej w Rosji sowieckiej – choć różniły się pod wieloma względami – jedną cechę miały wspólną".

Eseistyczny styl

Narrator doprowadza – jak eseista – do uogólnień w dziedzinie psychologii, socjologii, polityki;

Stosuje dygresje:

„Nawiasem wypada tu dodać, że konwojenci mieli surowy zakaz odpędzania brygad z toru kolejowego w głąb lasu, ilekroć posłyszeli dość wcześnie odgłosy zbliżającego się pociągu".

Stosuje uogólnienia, wnioskuje:

„Przyglądając się więźniom po widzeniach, dochodziłem niekiedy do wniosku, że o ile nadzieja może być często jedyną treścią życia, o tyle jej spełnienie staje się czasem trudną do zniesienia męką".

„Moje spostrzeżenia szpitalne z obozu jercewskiego, porównywane z opowiadaniami i wspomnieniami innych więźniów, prowadzą do wniosku, że w Rosji panuje coś w rodzaju »kultu szpitala«".

„W zaślepieniu i lęku przed próbą, która nas połączyła, podejrzewaliśmy nawzajem, że głodówka może się stać dla każdego z nas okazją do wydobycia się z niewoli kosztem innych. Tak zapewne zachowują się rozbitkowie, uchodzący z życiem w jedynej ocalałej łodzi ratunkowej ku nieznanemu i dalekiemu lądowi; są sobie nieodzowni, gdyż każda para rąk ma do obsłużenia parę wioseł, ale nie zapominają ani na chwilę o tym, że każdy wioślarz oznacza także szybsze wyczerpanie się niewielkiego zapasu żywności".

Polemizuje z powszechnymi opiniami, sądami:

„Jest błędem przypuszczać, że tylko żebrak, który wydobył się z nędzy, potrafi zrozumieć niedolę swych dawnych towarzyszy. Nic tak nie odpycha i nie wywołuje sprzeciwu, jak podsunięty nagle człowiekowi przed oczy obraz jego własnej doli człowieczej, doprowadzonej do swych krańców".

Wykorzystane konwencje:

narracja to oryginalne połączenie werystycznej (SWO PWN «kierunek w twórczości artystycznej, głównie włoskiej, zbliżony do naturalizmu, powstały w drugiej połowie XIX w., postulujący wierne odtwarzanie rzeczywistości, podejmujący głównie tematykę wiejską») i behawiorystycznej metody opisu, ze skłonnością do naturalizmu,

Realizm

Dokładność, szczegółowość w przedstawianiu świata, dbałość o tło historyczne.

Psychologizm

Zdolny do empatii, analizuje uczucia innych (zagląda do duszy więźniów, przeprowadza dogłębne analizy psychologiczne - Lechoń nazwał narratora Proustem):

„Sytuacja ludzi wolnych (...) nie była również godna pozazdroszczenia. Czuli bezmiar cierpienia swych bliskich, nie mogąc ani poznać go dokładnie, ani mu ulżyć".

„Młodsi więźniowie (...) przed zbliżeniem z prawie obcą kobietą odczuwali oprócz nieśmiałego podniecenia bezsilną rozpacz i gniew".

„Biedna Tania! Przeżyła pewnie swoją porażkę boleśnie, śpiewała bowiem na scenie po raz pierwszy od roku 1937".

Naturalizm

„W powietrzu unosił się jeszcze długo po jej wyjściu ostry zapach potu, spermy i chwoi".

„Trupiarnia tonęła w dusznym cieple oddechów, gorączkowym śnie i smrodzie ekskrementów".

„sam, niezupełnie jeszcze oprzytomniawszy po przebudzeniu się, stąpnąłem raz nieostrożnie na czyjąś głowę i z tylną nogą uwięzioną między sprasowanymi ciałami przechyliłem się całym ciałem do przodu, czując, jak pod ciężkim butem trzeszczy z chrzęstem elastyczna masa, a spod podeszwy tryska krwawa miazga".

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.