Inny świat - opracowanie powieści Grudzińskiego

Grudziński - biografia w punktach

4.25 1 1 1 1 1 Rating 85%

Inny świat. Gustaw Herling-Grudziński - biografia głównego bohatera w punktach i z cytatami. Jest to jednocześnie biografia narratora i biografia autora Innego świata.

Autor - Grudziński – bohater – narrator

Jakie są podstawy do utożsamiania autora z bohaterem i narratorem? Poniżej znajdziesz fragmenty Innego świata, które pozwalają uznać, że:  biografia autora, biografia bohatera, biografia Grudzińskiego są tożsame ze sobą.

„W czasie segregowania etapu okazało się, że nie ma mojego nazwiska na liście. Strażnik podrapał się bezradnie w głowę, sprawdził uważnie wszystkich na literę G, zapytał jeszcze raz o "imia i otczestwo" i wzruszył ramionami".

„Gustaw Josifowicz" - tak się zwrócił do niego Dimka, gdy Kostylew umierał.

„Ja sam, rozgrzawszy się przy pracy na bazie tak, że czułem przylepioną do skóry koszulę, rozebrałem się do pasa na 35-stopniowym mrozie i w dzień potem – było to w lutym 1941 roku – poszedłem na dwa tygodnie do szpitala".

„siostra wskazała mi miejsce między Niemcem S. a rosyjskim aktorem filmowym Michaiłem Stiepanowiczem W."

„Czy mogłem był przypuszczać, gdy jako młody chłopiec uczyłem się dla zabawy kosić w Kieleckiem, że będę kiedyś zarabiał w ten sposób na życie..."

Machapetian do Struminy mówi o głównym bohaterze: „etot Polacziszka Grudzinskij"

Inny świat – biografia Grudzińskiego, biografia głównego bohatera i biografia narratora

Pamiętaj, że w Inny świat nie przestawia dzieciństwa Grudzińskiego (tylko nieliczne wspomnienia przy sianokosach dotyczą dzieciństwa autora). Poprzez to Inny świat to niekompletna autobiografia Grudzińskiego.

1. Więzienie w Grodnie

„Śledztwo w mojej sprawie skończyło się już dawniej, w więzieniu grodzieńskim"

„nie zachowałem się na nim wzorowo, o nie!"

„Odpowiadałem na pytania krótko i wprost, nie czekając, aż rozgorączkowana wyobraźnia heroiczna podsunie mi na schodach, w drodze powrotnej do celi, dumne wersety z katechizmu męczeństwa polskiego. Jedyne, czego pragnąłem, to spać, spać i jeszcze raz spać. Nie umiem fizycznie opanować dwóch rzeczy: przerwanego snu i pełnego pęcherza"

„Pierwsza hipoteza oskarżenia opierała się na dwóch dowodach rzeczowych: wysokie buty z cholewami, w których młodsza siostra wyprawiła mnie po klęsce wrześniowej w świat, miały świadczyć, że jestem ,,majorem wojsk polskich", a pierwsza część nazwiska w brzmieniu rosyjskim (Gerling) kojarzyła mnie niespodzianie z pewnym marszałkiem lotnictwa niemieckiego. Logiczna konkluzja brzmiała: "jest oficerem polskim na usługach wrogiego wywiadu niemieckiego""

„Zamierzał przekroczyć granicę sowiecko-litewską, aby prowadzić walkę ze Związkiem Sowieckim"

„- Czy nie można by słów "ze Związkiem Sowieckim" zamienić na słowa "z Niemcami"? - Uderzenie otwartą dłonią na odlew otrzeźwiło mnie z miejsca. "To wychodzi na jedno" - pocieszył mnie sędzia śledczy, gdy podpisywałem przedłożony dokument".

2. Więzienie w Witebsku

„W celi, do której skierowano mnie po odczytaniu wyroku (pięć lat), w bocznym skrzydle więzienia witebskiego, zetknąłem się po raz pierwszy z więźniami rosyjskimi".

„Prawie natychmiast po przyjeździe do Witebska, w pierwszych dniach czerwca, nauczyliśmy się spoglądać bez słowa w niebo, codziennie świeższe, codziennie bardziej wzdęte gorącym podmuchem powietrza".

„W naszej celi przeważali wojskowi, rozbitkowie pierwszej pokonanej przez Niemców armii świata. Gdy jeszcze upały nie stały się zbyt dokuczliwe, zwykli byli podnosić się po obiedzie na barłogach, czyścić - popluwając na nie z bliska - ciężkie buty wojskowe, trzeć godzinami o brzeg rękawa metalowe guziki i ukryte w tobołkach orzełki i okręcać starannie nogi sukiennymi owijaczami. Twarze mieli porośnięte twardą szczeciną, pod którą marszczyła się brudna skóra, głowy ogolone jak nieforemne bryły z kamienia, karki pokryte czyrakami, wargi popękane i spuchnięte, oczy zaczerwienione od zmęczenia, a nogi od odparzeń. W tych oczach - prostych, uczciwych i wiernych - wysuszonych przez gorący wiatr klęski i pełnych jeszcze krwawego odblasku wojny, łzy ciężkie jak ołów samotności pojawiały się tylko wtedy, gdy na dalekim horyzoncie ciszy kopyta końskie uderzały co pewien czas metalicznie o bruk ulicy".

Historia starego szewca Zygfelda

3. Więzienie w Leningradzie

„W Leningradzie nasz etap podzielony został na dziesięcioosobowe partie, które w parominutowych odstępach czasu odjeżdżały z dworca czarnymi karetkami więziennymi do "Pieriesyłki"".

„przyjechaliśmy do Leningradu w listopadzie 1940 roku"

„Starzy więźniowie opowiadali mi, że w Leningradzie siedziało w owym czasie około 40 tysięcy ludzi".

„w celi 37., zdolnej w normalnych warunkach pomieścić co najwyżej 20 osób, siedziało 70 więźniów".

„W Leningradzie zetknąłem się po raz pierwszy z hipotezami na temat liczby więźniów, zesłańców i białych niewolników w Związku Sowieckim. W dyskusjach więziennych wahała się ona pomiędzy 18 a 25 milionami".

„W celi 37. znalazłem się również przez przypadek. W czasie segregowania etapu okazało się, że nie ma mojego nazwiska na liście. Strażnik podrapał się bezradnie w głowę, sprawdził uważnie wszystkich na literę G, zapytał jeszcze raz o "imia i otczestwo" i wzruszył ramionami".

4. Więzienie w Wołogdzie

„W Wołogdzie zabrano mnie jedynego z przedziału".

„Spędziłem jeszcze jedną dobę w więzieniu wołogodzkim, które swoimi narożnymi wieżyczkami i czerwonym murem okalającym duży dziedziniec przypomina zameczek średniowieczny".

„W podziemiach, w małej celi o otworze wielkości głowy zamiast okna, spałem na gołym klepisku ziemi wśród okolicznych chłopów, którzy nie odróżniali dnia od nocy, nie pamiętali pory roku i nazwy miesiąca, nie wiedzieli, jak długo siedzą, za co siedzą i kiedy wyjdą na wolność. Drzemiąc na swych futrzanych szubach - nie rozdziani, nierozzuci i niemyci - majaczyli w gorączkowym półśnie o rodzinach, domach i zwierzętach".

5. Przybycie do Jercewa

Pobyt w szpitalu

„W szpitalu przeleżałem tylko jedną noc na korytarzu, a potem już dwa tygodnie w czystym łóżku na sali i wspominam ten okres jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu. Skóra, nienawykła od roku do białej pościeli, zdawała się oddychać z ulgą wszystkimi porami, głęboki sen pogrążył mnie w gorączkowych majaczeniach i wspomnieniach jak w stogu pachnącego siana".

Wybór brygady

„Po powrocie do baraku dostałem jeszcze trzy dni zwolnienia"

„Teoretycznie istniały trzy możliwości: albo przydzielą mnie do brygady "lesorubów", albo odeślą mnie etapem na inny "łagpunkt", albo wreszcie zakrzątnę się sam koło własnych spraw. Z nich dwie pierwsze były najgorsze".

„Praca w lesie od świtu do zmierzchu po pas w śniegu nie była wprawdzie dla zdrowego mężczyzny ponad siły, ale przerażała mnie marszruta - po sześć kilometrów w każdą stronę przez zaśnieżone wykroty i wilcze zapadnie"

„w więzieniu spuchły mi tak nogi, że ledwie mogłem ustać w ogonku do kuchni".

„Z opowiadań więźniów wywnioskowałem również, że Jercewo jest najlepszym "łagpunktem" w obozie kargopolskim, a do innych - zwłaszcza do karnej Aleksiejewki Drugiej - wysyła się głównie Polaków na powolne konanie".

Przydział do 42. brygady na bazie żywnościowej

„Idąc więc za radą Dimki, który był mi dotąd najwierniejszym przyjacielem i ojcem, sprzedałem "urce" z brygady tragarzy wysokie buty oficerskie za godziwą cenę 900 gramów chleba i jeszcze tegoż wieczoru otrzymałem odpowiedź, że "naczalstwo" zgadza się na mój przydział do 42. brygady i poleca mi zgłosić się w magazynie po odbiór buszłatu, uszanki, watowanych spodni, rękawic i walonek ,,pierwszego gatunku" (nowych albo lekko znoszonych) - czyli pełnego kompletu odzieży, jaki przysługuje tylko "udarnym" zespołom więźniów".

„Wtajemniczony przez Dimkę, wiedziałem już, że praca tragarza na bazie żywnościowej ma swoje złe i dobre strony. Pracuje się wprawdzie niejednokrotnie po dwadzieścia godzin na dobę - zależnie od ilości wagonów na bocznicy kolejowej - i norma dwunastogodzinnego dnia pracy wynosi 25 ton mąki w workach lub 18 ton owsa bez worków na człowieka przy odległości 25 metrów od wagonu do składu, ale baza znajduje się tuż za zoną i można czasem ukraść coś do jedzenia. "Popracujesz - mówił mi Dimka - ale i pojesz (...), a chwoi ja tobie, synok, przygotuję". Byłem więc, na razie przynajmniej, uratowany". „Leżąc na górnej pryczy przy oknie, przyglądałem się 42. "brygadzie międzynarodowej". Osiem najlepszych miejsc w kącie barku zajmowała zgrana szajka "urków" z ospowatym bandytą ukraińskim. Kowalem, na czele. Resztę - zbieranina komunistyczna z całej Europy i jeden Chińczyk".

„Jedynie brygady doborowe (do których zaliczała się i nasza), zatrudnione przy pracach związanych bezpośrednio z planem produkcyjnym obozu, otrzymywały nowe ubrania i miały prawo wymieniać je po zniszczeniu".

„trzeba mi było aż dwóch miesięcy, aby zorientować się, że z mąki zmiecionej po wyładowaniu każdego wagonu można gotować papkę, która świetnie zakleja dziury w żołądku."

Pani Olga pomagała Grudzińskiemu w przemycaniu mąki do zony „cienką i równą warstwą surowego ciasta oblepić (...) nagie piersi pani Olgi"

„Nadchodzi chwila, kiedy człowiek głodny zaczyna odczuwać bardziej dotkliwie niż głód fizyczny - głód wyobraźni. Wszystko, o czym myśli, układa się w nieprzytomne rojenia o jedzeniu, a dominującym uczuciem staje się paniczny lęk przed obumieraniem i usychaniem ciała. I kto wie, czy możliwość oszukania głodu nie bywa wówczas ważniejsza niż jego zaspokojenie. Nawet śnieg nabiera stałej konsystencji: można go jeść jak kaszę".

„na samym dnie nędzy ludzkiej zdarzają się chwile, kiedy każda możliwość zmiany - choćby to nawet miała być zmiana na lepsze - wydaje się czymś ryzykownym i niebezpiecznym"

„szczęście nie jest nigdy dla biorących tym, czym wydaje się dającemu"

6. Wybuch wojny rosyjsko-niemieckiej

„29 czerwca zostałem wraz z innymi cudzoziemcami i rosyjskimi więźniami politycznymi usunięty z bazy żywnościowej"

„odesłany do nowo utworzonej brygady 57., która krótki okres lata miała spędzić na sianokosach w porębach leśnych, a na jesień i zimę przewidywana była jako brygada pomocnicza w pracach na tartaku i przy załadowywaniu okorowanych jodeł na otwarte platformy wagonów"

7. Podpisanie paktu Sikorski-Majski i amnestia dla Polaków

„w mojej sytuacji osobistej natomiast zaszły od czasu podpisania paktu polsko-sowieckiego i ogłoszenia amnestii dla więźniów polskich w Rosji zasadnicze zmiany. Mogłem już teraz pragnąć klęski sowieckiej tylko dla zaspokojenia uczucia zemsty"

8. Sianokosy

„Czy mogłem był przypuszczać, gdy jako młody chłopiec uczyłem się dla zabawy kosić w Kieleckiem, że będę kiedyś zarabiał w ten sposób na życie..."

„A przecież wspominam dziś ten okres ze wzruszeniem i radością, bo nigdy już potem nie zaznałem równie szczęśliwego, jeśli chodzi o intensywność i świeżość, przeżycia, które pisarze nazywają wewnętrznym zmartwychwstaniem"

„Żyło nam się więc zacisznie i dobrze".

9. Birża drzewna

„Po ukończeniu sianokosów brygadę 57. odesłano na tak zwaną birżę drzewną"

„do południa piłowała kloce dla gatrów tartacznych, a resztę dnia ładowała jodły masztowe na otwarte wagony".

„Zaczął się w moim życiu okres bardzo ciężki".

„upadałem coraz częściej pod jodłami masztowymi ku cichej i cierpliwej rozpaczy Sadowskiego, zaprzęgniętego na przedzie".

„Sadowski nie wytrzymał jednak również długo, choć zareagował na nowe cierpienie nie cyngą, ale obłędem głodowym. Wtedy to właśnie wyrwał mi na opustoszałym pomoście przed kuchnią blaszankę z zupą. Przysiągłbym, że mnie nie poznał, mimo że patrzył mi prosto w twarz szeroko rozwartymi, zaropiałymi oczyma".

„amnestia omijała mnie z niepojętym uporem"

Cynga

„Organizm, zahartowany zastrzykiem witamin na sianokosach, miast uodpornić się przeciwko dalszym trudom, zareagował ostrą cyngą. Wszystkie zęby chwiały mi się w dziąsłach jak w miękkiej plastelinie, na udach i nogach poniżej kolan wystąpiły ropiejące czyraki, tak bolesne i zagnojone, że nie zdejmowałem już w nocy spodni, żeby ich nie odrywać od ran"

Kurza ślepota

„wieczorem poczciwy Iganow prowadził mnie do zony za rękę jako nowego "kurzego ślepca"."

„Codziennie wieczorem szedłem, brodząc po omacku przez zonę, do baraku "pieriesylnego", gdzie zatrzymywały się na noc transporty Polaków, spieszące z innych "łagpunktów" na wolność".

10. Donos Machapetiana

„Grudzinskij nie jest na pewno zwykłym studentem, za jakiego się podaje, ale trockistą albo kimś bardzo znacznym, "sotrudnikom Becka". O, bo wy nie wiecie, grażdanko Strumina, jak on rozumnie "tołkujet po politiczeskim diełam". (...) Wypuśćcie go tylko na wolność, a zobaczycie, co będzie, jeżeli go wyślą do Ameryki. Czy nie lepiej "zadzierżat' go w łagierie do Osobogo Sowieszczanija NKWD w Moskwie i razobłaczit' kak szpiona?""

11. Głodówka Grudzińskiego

„Pod koniec listopada 1941, w cztery miesiące po ogłoszeniu amnestii dla więźniów polskich w Rosji, kiedy nie miałem już żadnej nadziei na wytrzymanie do wiosny następnego roku i pożegnałem się prawie ostatecznie z myślą o zwolnieniu z obozu, postanowiłem ogłosić głodówkę protestacyjną"

„Moja głodówka była nie tyle aktem odwagi, ile krokiem, w którym desperackie szaleństwo miało wszelkie pozory zdrowego rozsądku".

„Byłem bliski ostatniego stadium cyngi i zupełnego wycieńczenia, a starzy więźniowie przepowiadali mi nie więcej niż pół roku życia"

„umierając za parę miesięcy, będę niby smak piołunu rozgryzał świadomość poddania się bez walki"

„Z blisko dwustu Polaków pozostało nas w samym Jercewie sześć osób"

„inżynier leśnik M., nauczyciel ze Stanisławowa B., policjant ze Śląska T., urzędniczka bankowa ze Lwowa Z., właściciel tartaku na Wileńszczyźnie L. i ja"

30 listopada 1941 r. „jeszcze tegoż wieczoru zanieśliśmy swój chleb i kartki na zupę do biura Samsonowa"

„Po amnestii, kiedy zwolnienie zdawało się być tylko kwestią czasu, odczuwałem w stosunku do moich rosyjskich towarzyszy więziennych coś w rodzaju wyrzutów sumienia, że wyjdę jako Polak (a nie jako zwykły więzień) na wolność w imię obrony tego porządku rzeczy w Rosji, który był przyczyną ich uwięzienia i cierpień"

„zacząłem ich nienawidzić z całego serca, z najgłębszego dna mojego nieszczęścia, jak gdyby to oni byli odpowiedzialni za to, co się stało"

„Stałem się podejrzliwy, opryskliwy i skryty; unikałem najbliższych przyjaciół i z chorobliwą nieufnością przyjmowałem wszelkie dowody życzliwości"

„Ani przedtem, ani potem nie stoczyłem się w obozie tak nisko jak wówczas, gdy pragnąłem zemsty na moich współtowarzyszach więziennych za to jedynie, że groziło mi podzielenie na zawsze ich przeklętego losu"

„Czy słyszałeś o specjalnych trybunałach, które w czasie wojny mają prawo rozstrzeliwać więźniów za odmowę wyjścia do pracy? Czy wiesz, że głodówka jest otwartym buntem przeciwko sowieckiej władzy i sowieckiemu prawu?

- Tak.

- Podpisz tu, że o tym wiesz.

- Nie podpiszę. Od chwili zawarcia układu polsko-sowieckiego w Londynie jestem obywatelem zaprzyjaźnionego państwa i nie podlegam prawu sowieckiemu".

„Ósmego dnia wieczorem nieznajomy nie przyszedł jak zwykle do celi, natomiast Zyskind otworzył drzwi i kazał mi się przygotować do wyjścia".

„Na wartowni podpisaliśmy w obecności oficera Trzeciego Oddziału tekst depeszy do profesora Kota, urzędującego ambasadora Rzeczypospolitej w Kujbyszewie, i ruszyliśmy z Zyskindem do małego szpitalika, który otworzono niedawno w drugim końcu żony".

„Szliśmy, trzymając się pod rękę, z dziwną lekkością, jak gdybyśmy się mieli za chwilę oderwać od ziemi".

„Przyglądałem się długo świeżej porcji chleba, ale nie czułem głodu; i mimo że odtąd Zyskind przynosił mi ją codziennie o tej samej porze, przyjmowałem jego wizyty z rosnącą apatią".

„Czwartego dnia głodówki osłabłem już do tego stopnia, że z trudem schodziłem do kibla, a resztę dnia spędzałem bez ruchu na pryczy, drzemiąc niespokojnym, urywanym konwulsyjnie snem nawet w dzień".

„Nie poruszając się z miejsca, podniosłem do oczu jedną rękę - była spuchnięta tak, że znikł w niej zupełnie przegub, a na obu stronach dłoni potworzyły się miękkie i obrzękłe poduszki. Podniosłem się wolno i przyjrzałem się nogom - przelewały się powyżej kostki przez brzegi gumowych trzewików. A więc to była prawda: zaczynałem puchnąć z głodu".

Grudziński w izolatorze

„Trzęsąc się z zimna, wcisnąłem się w róg górnej pryczy jak najdalej od okna, podkurczyłem nogi, tak że dotykały kolanami brzucha, schowałem prawie całą głowę pod buszłatem i ukryłem dłonie w rękawach. W tej pozycji mogłem uleżeć na jednym boku nie dłużej niż godzinę, ale ponieważ wydała mi się najrozsądniejsza i najlepiej chroniła od chłodu, nie zmieniłem jej już do końca pobytu w izolatorze. Nazajutrz głód ustąpił, wzmogło się natomiast poczucie samotności".

„Ale tej nocy - siódmej od chwili rozpoczęcia głodówki, a szóstej w izolatorze - poczułem nagle ostry ból serca i przejmujący strach".

Ma chwile słabości: „Przerwijmy głodówkę, przegraliśmy ją, gdy tamci odeszli... Rozstrzelali zakonnice..."

Grudziński w szpitalu po głodówce

„Pięciodniowy pobyt w szpitalu nie wpłynął na moją spuchliznę i nie zagoił mi ran na nogach"

Grudziński w Trupiarni

„Szedłem ze szpitala do Trupiarni z innymi nieco uczuciami niż moi rosyjscy towarzysze (...) odprężenie nerwowe po głodówce odsłoniło teraz cały organizm do nowego ataku cyngi - ale wspomnienie zwycięstwa było jeszcze dość świeże, aby podsycić na nowo zetlałą już zupełnie nadzieję".

„Trupiarnia wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem"

„wolałem leżeć bezczynnie na pryczy obok śmierci niż trzymać się kurczowo życia przy pracy"

„W pewien sposób więc szedłem między trędowatych, osłonięty nieprzenikalnym pancerzem przeciwko trądowi".

„W Trupiarni przywitały mnie ciekawe spojrzenia z obu rzędów górnych i dolnych prycz. Rzuciłem tłumok na stół i począłem szukać Dimki".

„Tak więc zamieszkałem w Trupiarni na trzech wąziutkich deskach, gdyż mój sąsiad z prawej - nauczyciel z Nowosybirska, który wydzielał niegdyś wodę w łaźni - nie chciał mi ustąpić ani o milimetr więcej miejsca". I obok inżyniera M.

„Tak więc wieczorami siadywaliśmy czasem w czwórkę przy jednym stole. Dimka lubił bardzo warcaby, toteż grywałem z nim często, chociaż nużyła mnie trochę monotonia ruchów. Sadowski i M. komentowali ostrożnie ostatnie wydarzenia na froncie, przyglądając się naszej grze. Sadowski, który sam był z pochodzenia Polakiem (urodził się w Grodnie, ale wyjechał z rodzicami w głąb Rosji jeszcze przed rewolucją 1917 roku), nie znosił M. za jego mimowolną "pańskość" i religijność. Również Dimka patrzył na M. z ukosa, a przecież mimo to stanowiliśmy razem jedną z najbardziej zżytych grup w Trupiarni."

„Przed Bożym Narodzeniem wszystkim sześciorgu Polakom dano do przeczytania i podpisania krótkie oświadczenie: "Zadierżan w łagierie po rasporiażenii Osobogo Sowieszczanija NKWD w Moskwie", ucinając w ten sposób gwałtownie okres pełnego nadziei oczekiwania. Zacząłem się teraz przyglądać Trupiarni innym okiem. Wyglądało na to, że trzeba się będzie w niej zadomowić na dłużej, jeżeli nie - na zawsze."

12. Zwolnienie z łagru

„19 stycznia 1942 roku wieczorem podoficer Trzeciego Oddziału z kartką w ręku przypomniał sobie nareszcie o moim istnieniu. Nazajutrz rano żegnało mnie obok wartowni tylko dwoje przyjaciół - Dimka i pani Olga - gdyż z moimi polskimi towarzyszami pożegnałem się wcześniej".

„Dimka zwlókł się z barłogu, przyodział czystą koszulę (w której koniecznie chciał być pochowany) i powłócząc drewnianą protezą, prowadził mnie pod rękę na wartownię. "Synok - powtarzał trzęsącymi się wargami - synok, sczastliwoj żyzni. Nam uże gibiel, my uże bywszyje ludi, no ty jeszcze mołodoj, synok, tiebie swoboda połagajetsia""

13. Grudzińskiego podróż ku wolności

Jercewo – 1 dzień

„Na stacji w Jercewie dowiedziałem się, że najbliższy pociąg do Wołogdy odjedzie nazajutrz o świcie. Znalazłem więc sobie ciepłe legowisko w poczekalni pod piecem"

Wołogda – 5 dni

„W Wołogdzie nasz pociąg wjechał na ślepy tor, a konduktor oświadczył spokojnie, że na razie podróż skończona".

Noc na dworcu w Wołogdzie

„Przyjechałem jednak na dworzec wołogodzki dość wcześnie, aby na gołej ziemi w olbrzymiej poczekalni zarezerwować sobie miejsce do spania. Mieszkało tu już od miesiąca kilkuset amnestionowanych więźniów, wśród których poza garstką Polaków większość stanowili małowyrokowi przestępcy pospolici, zwolnieni przedterminowo z obozów pracy jako "dobrowolcy". W dzień wyganiano ich do miasta na żer, a w nocy hala dworcowa służyła na mocy rozporządzenia NKWD za dom noclegowy".

„Piątego dnia rano, zamiast iść jak zwykle do miasta, wyszedłem na tory i około południa uczepiłem się pociągu w nieznane, który przystanął na minutę w odległości kilometra od dworca wołogodzkiego".

Buj – 1 dzień

„Po trzech godzinach jazdy konduktor wykrył mnie w przedziale i wysadził na maleńkiej stacyjce Buj".

„Noc przespałem na dworcu, a rano poszedłem zwiedzać miasteczko. Buj jest mieściną małą, lecz wcale ładną i ze swoją złoto-zieloną cerkiewką na rynku przypomina Sokółkę pod Grodnem".

„Mój Piotr Płaksin ze stacji Buj gdzieś w wołogodzkim powiecie przyglądał mi się również spode łba od paru minut. Wreszcie podniósł się zza stołu, podszedł do mnie i zapytał, czybym nie wyładował wagonu podkładów kolejowych, który od tygodnia już stoi na bocznicy kolejowej z braku robotników w mieście, w zamian za talerz zupy i kilogram chleba".

„Stanęło ostatecznie na tym, że dostanę zaraz talerz zupy na rozgrzewkę, a jeśli wydo-łam do wieczora, pojadę do Swierdłowska ekspresem z Moskwy, który o północy zatrzymuje się na minutę w Buju".

Ekspres z Moskwy na Ural do Swierdłowska

„Po północy siedziałem już skulony na korytarzu ciemnego wagonu pulmanowskiego, mknącego z Moskwy do Swierdłowska".

„Obudziła mnie ręka wyciągnięta z ciemnego przedziału na korytarz i zapraszająca do wnętrza". „po paru minutach piłem już na wyściełanej poduszkami ławce przedziału ocukrzoną herbatę z termosu, przegryzając ją chlebem z omastą".

„Moje gościnne towarzyszki podróży okazały się robotnicami moskiewskiej fabryki metalurgicznej, która wraz z przyczepionymi na platformach maszynami ewakuowała się w całości na Ural".

„Były dla mnie bardzo dobre"

„ukrywały mnie aż do Swierdłowska na górnej półce przedziału"

„dzieliły się ze mną całym swoim skąpym jedzeniem"

„uszanowały we mnie człowieka, nie brzydząc się moimi zawszonymi łachami i znosząc mężnie fetor, jaki wydzielał się z mojego brudnego i gnijącego ciała".

Swierdłowsk - 11 dni

„30 stycznia przyjechałem do Swierdłowska".

„Był jeszcze jednym dowodem mojego szybkiego powrotu do zdrowia fakt, że natychmiast po przyjeździe do Swierdłowska przyszła mi ochota do pisania i za ostatnie kopiejki kupiłem sobie na stacji notes z ołówkiem".

„Miasto - odcyfrowuję w nim po siedmiu i pół latach ledwie czytelne, wytarte pismo - wygląda jak mapa warstwicowa z plasteliny. Stary Jekaterynburg jest przeważnie drewniany. Nawet w śródmieściu spotyka się parterowe domki ze śmiesznymi kopułkami i ciętymi w drzewie ornamentami - to architektura kupiectwa rosyjskiego. Dalej widać murowane gmachy fabryk z długimi kominami i murowane również cerkwie. Trzecia warstwa to Swierdłowsk nowoczesny - pospolite, ohydne domy, poobwieszane portretami Stalina i Lenina, malowidłami i łozungami. Miasto nie tyle żyje intensywnie, co przewala się z boku na bok jak ranne zwierzę, toczone przez ludzkie robactwo. Wojnę widać na każdym kroku. Tu żyje teraz przeszło dwa miliony tubylców, uciekinierów i ewakuowanych. Ogonki, ogonki. Twarze bardzo zmęczone. Na ulicy, gdzie zgrupowano instytucje oficjalne, wojewódzkie i wydziały narkomatów, chleba i zupy się nie wydaje - nie ma po co stać w ogonkach. Wojska niewiele, sporo natomiast nowobrańców w cywilu (łapciach), z karabinami na ramieniu. Widać na każdym kroku wysiłek organizacyjny, ale bez większych skutków. Miasto żyje samowolnie - kto się sam czegoś nie dobije, nic nie dostanie. Wieczorem nieco przyjemniej - ożywia się w tramwajach, ludno na ulicach. Swierdłowsk nie podlega obowiązkowi zaciemnienia".

„Pamiętam więc robotników wracających wieczorem z fabryk i przystających pod megafonami ulicznymi dla wysłuchania ostatnich komunikatów wojennych. Twarze mieli ziemiste, nie ogolone, ledwie rozświetlone przygasłym wzrokiem. Słuchali w milczeniu, a potem rozchodzili się grupkami lub pojedynczo na wieczorną "politgramotę". Przygarbione cienie topniały po chwili w szarzejącej zadymce śnieżnej jak szczury wodne, wypełzło o zmroku z przerębli na pękniętą krę. Niemy tłum przepychał się wolno przez zatkane gardziele ulic na place miejskie, rozpraszał się w ogonkach i nikł w oświetlonych drzwiach stołówek".

„Pamiętam żołnierzy w budionowskich pikiel-haubach, wyrąbujących rano na oblodzonej jezdni drogę dla czołgów; na klęczkach dźgali cierpliwie skorupę lodu ostrymi młoteczkami. Około południa ostry gwizdek u wylotu ulicy poderwał z chodnika wszystkich oficerów dozorujących. Po chwili w czystym i nasłonecznionym powietrzu przypłynął z oddali obłoczek perfum, a w ślad za nim pojawił się na jezdni generał sowiecki obwieszony orderami, w otoczeniu sztabu. Szedł wolno, roztrącając gwałtownymi kopnięciami buta klęczących żołnierzy".

„Pamiętam wspaniale uzbrojoną i wyekwipowaną dywizję syberyjską w białych kombinezonach z ptasich futerek i w futrzanych hełmach z otworami na oczy i usta, która w drodze z Dalekiego Wschodu na front leningradzki spędziła na dworcu w Swierdłowsku parę godzin. Żołnierze jedli na oczach zgłodniałego tłumu konserwy i suchary z białego chleba, lecz ani jeden nie podał nie dojedzonych resztek dłoniom drżącym z przejęcia i wyczekiwania".

„Pamiętam wreszcie żołnierza sowieckiego, który na skwerze przed dworcem swierdłowskim robił sobie fotografię pamiątkową dla rodziny i rozpostarłszy na piersi prawą dłoń - jak Balzac ze znanego dagerotypu - nie pozwolił fotografowi nacisnąć gumowej gruszki dopóty, dopóki nie wydobył na wierzch spod rękawa szynelu ogromnego zegarka ręcznego..."

„Trzeciego dnia pobytu w Swierdłowsku wybrałem się na samotną przechadzkę za miasto i w małej kotlinie ujrzałem robotnice moskiewskie, jak uwijały się bez rękawic przy maszynach, ustawionych na prowizorycznych rusztowaniach z belek. Padał gęsty śnieg, gdy robotnicy budowlani przybijali nad głowami swych towarzyszek pracy pierwsze dachówki do związanych naprędce stropów".

11. dnia„Nazajutrz rano powitaliśmy na dworcu swierdłowskim z religijną prawie czcią pierwszego oficera polskiego, który jechał ze swojej jednostki macierzystej do Archangielska po rodzinę. Powiedział nam, że najbliższa misja wojskowa armii polskiej urzęduje w Czelabińsku, a ostatnia dywizja polska w Rosji tworzy się w Kazachstanie".

Czelabińsk

„W Czelabińsku spotkałem trzech moich przyjaciół z obozu, których zwolniono wkrótce po mnie - inżyniera M., T. i B. Nie dowiedzieliśmy się natomiast nigdy, co się stało z L. i panią Z."

„Przyjął nas bez oznak szczególnego rozrzewnienia i ledwie słuchając naszych chaotycznych opowieści, otworzył w pokoju okno, mimo że luty nie należy na Uralu do najcieplejszych miesięcy. Dostaliśmy wszyscy po 10 rubli i zapewnienie, że jeżeli Rosjanie nie będą stawiali przeszkód, przeprowadzi naszą grupę przez zaimprowizowaną naprędce komisję lekarską (był wśród nas, na szczęście, jeden lekarz) i wystara się dla nas o oddzielny wagon oraz o dokumenty podróży do Kazachstanu. Na pożegnanie szef misji wręczył porucznikowi Cz. kilkanaście krzyżyków z napisem Pledge for Victory i tyleż litanijek do Ostrobramskiej na welinowym papierze. ,,Niech pan to rozda swoim ludziom, panie kolego - mówił, wypychając nas delikatnie za drzwi - w obozach zapomnieli na pewno o Bogu". Byliśmy więc nareszcie ludźmi, choć zapomnieliśmy istotnie w obozach o Bogu"

Ługowoje

„Wyruszyliśmy w pierwszych dniach lutego z Czelabińska wagonem towarowym, zaopatrzonym w dwa piętra drewnianych prycz, dwa wiadra, worek mąki, worek kaszy i dwie dziury w podłodze na najpilniejsze potrzeby, a 9 marca byliśmy już w Ługowoje".

„12 marca przyjęto mnie do dziesiątego pułku artylerii lekkiej, dziesiątej dywizji piechoty w Ługowoje".

14. Rzym - epilog

„W czerwcu 1945 roku zderzyłem się z nim prawie w Rzymie, wychodząc w południe z redakcji pisma wojskowego, w którym podówczas pracowałem."

prawami naszej śmierci. (...) Nie, nie mogłem wymówić tego słowa."

 

W tym punkcie biografia bohatera Innego świata kończy się, kończy się również zbieżność z biografią autora - z biografią Grudzińskiego.

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.