Inny świat - opracowanie powieści Grudzińskiego

Jercewo w Innym świecie

4 1 1 1 1 1 Rating 80%

Inny świat. Jercewo

Artykuł zawiera opis Jercewa, na podstawie powieści Gustawa Herlinga Grudzińskiego pt. Inny świat.

Jercewo to najważniejsze miejsce akcji w Innym świecie. To nazwa łagru i miejscowości, przy której leży ten modelowy dla systeuy rosyjskich obozów pracy łagr, opisany przez Gustawa Herlinga Grudzińskiego.

Jercowo to część obozu kargopolskiego:

„w chwili mojego przybycia składał się z kilkunastu »uczastków«, rozrzuconych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów i liczących w sumie około trzydziestu tysięcy więźniów".

Jercewo to łagr z najlepszymi warunkami:

„Z opowiadań więźniów wywnioskowałem również, że Jercewo jest najlepszym »łagpunktem« w obozie kargopolskim, a do innych - zwłaszcza do karnej Aleksiejewki Drugiej - wysyła się głównie Polaków na powolne konanie".

Jercewo. Naczelnik obozu

„Naczelnik obozu, Samsonow".

Jercewo. Historia obozu

„obóz kargopolski (...) założyło cztery lata temu sześciuset więźniów, wysadzonych którejś nocy w pobliżu stacji Jercewo, w dziewiczym lesie archangielskim".

Warunki w czasach pionierskich:

Mordercza temperatura:

„mróz dochodzący w zimie do czterdziestu stopni Celsjusza poniżej zera".

Marne wyżywienie:

„wyżywienie nie przekraczające trzystu gramów czarnego chleba i jednego talerza gorącej zupy na dobę".

Brak dachu nad głową:

„mieszkanie w szałasach z gałęzi jodłowych, skleconych po parę wokół płonącego bez przerwy ogniska".

Ciężkie warunki pracy:

„Więźniowie zaczęli swą pracę od tego, że oczyścili małą porębę i wznieśli pośrodku polany niewielki barak szpitalny".

Plaga samookaleczeń:

„Właśnie wówczas okazało się, że samookaleczenie przy pracy daje przywilej spędzenia paru tygodni pod prawdziwym dachem (...) ilość nieszczęśliwych wypadków przy pracy była tak duża, że poranionych trzeba było niemal codziennie odstawiać na saniach do szpitala w miejscowości Niandoma, odległej o kilkadziesiąt kilometrów od Jercewa".

Wysoka śmiertelność:

„Jednocześnie rosła w zastraszający sposób śmiertelność".

„Najpierw zaczęli umierać komuniści polscy i niemieccy, którzy zbiegli z krajów rodzinnych, szukając schronienia przed więzieniem - w Rosji. Patrzeć na śmierć Polaków było - zdaniem moich dwóch towarzyszy - rzeczą znacznie straszniejszą niż obserwować gorączkowe, przedśmiertne majaczenia Niemców. Komuniści polscy (przeważnie Żydzi) umierali nagle, jak ptaki spadające w czasie mrozu z gałęzi, albo raczej jak głębinowe ryby oceaniczne, które pękają od wewnętrznego ciśnienia, gdy je spod ucisku wielu atmosfer wody wydobyć na powierzchnię. Jedno krótkie kaszlnięcie, ledwie dosłyszalne zakrztuszenie się i koniec. Maleńki biały obłoczek pary zawisał na chwilę w powietrzu, głowa opadała ciężko na piersi, ręce zaciskały kurczowo dwie kule śniegu. I nic więcej. Ani jednego słowa. Ani jednej prośby".

„Po nich przyszła kolej na Ukraińców i »nacmenów« (mieszkańców środkowej Azji, to jest Kazachów, Uzbeków, Turkmenów i Kirgizów)".

„Najlepiej trzymali się rdzenni Rosjanie, Bałtowie i Finowie (którzy piłują, jak wiadomo, świetnie las), podwyższono im więc dzienne racje o sto gramów chleba i dodatkową chochlę zupy".

„W czasie pierwszych paru miesięcy, gdy wysoki stopień śmiertelności i prymitywne warunki obozowania nie pozwalały konwojentom prowadzić dokładnego wykazu więźniów, w szałasach przetrzymywano nieraz po parę dni zlodowaciałe trupy, pobierając na nie w brygadach chleb i talony na zupę".

Czasy proizwołu:

„Pierwsze zastępy »urków«, przybyłe do obozu w roku 1938, wykorzystały ten stan rzeczy, aby proklamować w zonie od zmierzchu do świtu małą »republikę więźniów« z własnymi sądami kapturowymi. Żaden strażnik nie ośmielił się pojawić między barakami w nocy nawet wówczas, gdy do jego uszu dochodziły straszliwe jęki i krzyki mordowanych więźniów politycznych; nigdy przecież nie wiadomo było, zza jakiego baraku wychyli się i roztrzaska mu łeb ciężki obuch toporzyska. Ponieważ dochodzenia dzienne dawały prawie zawsze bardzo nikłe rezultaty, polityczni zorganizowali własne oddziały samoobrony i ta wojna domowa między wykolejonym proletariatem a inteligencją rewolucyjną przetrwała podobno ze słabnącym stopniowo natężeniem do początków roku 1939".

Czasy nocnych łowów:

„W roku 1940 szczątkowe formy »republiki więźniów« istniały już tylko po to, żeby ułatwić »urkom« nocne łowy na nowo przybyłe kobiety. Półtora roku temu bowiem założony został w obozie pierwszy barak kobiecy".

„W roku 1940 Jercewo było już dużym centrum kargopolskiego ośrodka przemysłu drzewnego z własną bazą żywnościową, z własnym tartakiem, z dwiema bocznicami kolejowymi i z własnym miasteczkiem za żoną dla administracji i straży obozowej. Wszystko to zbudowane zostało rękami więźniów".

„Na początku roku 1941 nocne łowy zostały również ukrócone przez NKWD".

Jercewo. Przestrzeń obozu

Najbliższa wieś:

„Wieś, do której po siedmiodniowym błądzeniu doszedł Karinen, leżała w odległości około piętnastu kilometrów od obozu jercewskiego. Chłopi odwieźli go do Jercewa".

Jercewo. Wygląd obozu i opisy narratora:

„Na horyzoncie jednak pojawiły się za pierwszym zakrętem drogi cztery sylwetki »bocianów« na omotanych drutem kolczastym szczudłach. W barakach paliły się światła, a na trzeszczących od mrozu kołowrotkach ślizgały się z brzękiem łańcuchy studzienne".

„W zonie było już szarawo, ale zacisznie i prawie pogodnie. Pierwsze dymy unosiły się nad barakami, zamiatając szerokimi pióropuszami okapy dachów, oblodzone szyby okien tliły się brudnym światłem jak anemiczne słońce jesienne zachodzące za chmurą z nieprzezroczystej błony, a na horyzoncie jak okiem sięgnąć ciągnęła się czarna ściana lasu".

„Ścieżki w obozie zrobione były z dwóch położonych obok siebie desek. Czyścili je codziennie, szczególnie po nocach obfitujących w śnieżyce, popi, odwalając drewnianymi łopatami śnieg na boki i piętrząc zaspy, które sięgały niekiedy do pasa".

„Cały obóz wyglądał jak ogromna odkrywka gliny, unerwiona siecią wąskich kanalików dla wagonetek".

Jercewo to dobrze strzeżony obóz:

„Uchylone wrota na wartowni czekały już na powrót pierwszych brygad z pracy".

Studnia;

„W pobliżu studni i dokoła małego baraku, w którym gotowano wrzątek".

Kuchnia:

„Na pomoście przed kuchnią ustawiały się trzy kolejki, odpowiadające w skrócie podziałowi społecznemu proletariatu obozowego".

„Na wysokim pomoście koło kuchni stał ogonek pozszywanych ze szmat cieni w uszankach i ogromnych łapciach, z których sterczały nogi obwiązane sznurkami, i niecierpliwym pobrzękiwaniem kociołków przypominał o sobie kucharzowi".

Lazaret:

„Lazaret mieścił się w małym domku niedaleko baraku kobiecego. Za przepierzeniem z dykty dyżurowali lekarz i »lekpom«, a w kącie obok drzwi siedział za stolikiem obdarty i zarośnięty starzec w drucianych okularach i łagodnym spojrzeniem maleńkich oczu witał każdego wchodzącego, aby go po chwili z nieukrywaną radością wciągnąć na listę pacjentów".

„Droga prowadziła obok ambulatorium, dobudówki do baraku technicznego i baraku macierzyńskiego".

Droga na sianokosy:

„Droga na sianokosy wiodła obok bazy wąską i krętą ścieżką przez podmokłą porębę okalającą obóz, potem drewnianym torem przez młody zagajnik, znowu ścieżką przez trzy świeże poręby w pobliżu rozwalonej i butwiejącej szopy, która służyła kiedyś za skład narzędzi, skokami przez kilkadziesiąt podkładów na torfowisku i drewniany mostek nad strumieniem, kluczącym marszem przez wykroty w następnym zagajniku i wreszcie - na olbrzymią polanę".

Droga na birżę drzewną:

„droga była ciężka i długa (po sześć kilometrów w każdą stronę)".

Szpital w Jercewie

Zobacz: Szpital w Jercewie

Izolator w Jercewie

Przeczytaj: Izolator

Trupiarnia, kostnica, słabostka

Szukaj tu: Trupiarnia

Barak techniczny, ITR, barak iteerowski

Przejrzyj: Barak techniczny

Barak kobiecy

„W roku 1940 szczątkowe formy »republiki więźniów« istniały już tylko po to, żeby ułatwić »urkom« nocne łowy na nowo przybyłe kobiety. Półtora roku temu bowiem założony został w obozie pierwszy barak kobiecy".

Barak macierzyński

„Barak macierzyński w Jercewie pełny był zawsze ciężarnych kobiet, które z wzruszającą powagą popychały przed sobą niewidzialne wózki swych pękatych brzuchów, spiesząc do kuchni po zupę".

Barak chudożestwiennoj samodiejatielnosti

Przeczytaj: Barak chudożestwiennoj samodiejatielnosti

Kawecze

Zobacz: kawecze

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.