Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Narracja, narrator w Ferdydurke

5 1 1 1 1 1 Rating 100%

Narracja i narrator w Ferdydurke Witolda Gombrowicza

Celem artykułu jest opisanie narracji i narratora "Ferdydurke". W Ferdydurke należy wyróżnić dwóch narratorów. Jeden pojawia się w trzech głównych częściach utworu (szkoła, Młodziakowie, Bolimowo), drugi w rozdziałach dygresyjnych.

Test z "Ferdydurke"

Narrator w rozdziałach 1., 2., 3.,

Narrator wypowiada się w: 1. os. l.p. r.m.

„We wtorek zbudziłem się o tej porze bezdusznej i nikłej, kiedy właściwie noc się już skończyła, a świt nie zdążył jeszcze zacząć się na dobre." Jest to narracja pamiętnikarska, pierwszoosobowa, ale nie pogłębia ona psychiki bohatera.

Narrator wypowiada się w: 1. os. l.m. r.m.

„Forma nasza przenika nas, więzi od wewnątrz równie, jak od zewnątrz."

Poliglota, dysponuje dużą wiedzą historyczną:

„Tout est perdu sauf Fhonneur - jak powiedział Franciszek I."

Bezpośrednio zwraca się do czytelników, zmniejszając tym dystans

„Czy znacie profesora? Czy znany wam profesor? Profesor?"

„Nie, nie mówcie mi o tych waszych zrymowanych bólach, które połykamy gładko jak ostrygę, nie mówcie o cukierkach hańby, kremie czekoladowym zgrozy, ciasteczkach nędzy, landrynkach cierpienia i smakołykach rozpaczy."

„Kopyrda! Czy pamiętacie Kopyrdę?"

Narrator stosuje mowę niezależną

„- Józiu - mówiły pomiędzy jednym mamlęciem a drugim - czas najwyższy, dziecko drogie."

Narrator często prowadzi monolog wewnętrzny:

„Policja! Zbyt głupie! Zbyt głupie, aby być mogło! Niemożliwe, ponieważ zbyt głupie! Lecz zbyt głupie, abym mógł się opierać..."

Używa rzadkich słów, wskazujących na szeroką wiedzę

Kulturkampf:

„Zdziczały duchowo, byłem jak dzikie cywilizowane zwierzę w kulturkampfie."

Peregrynacja:

„Krzyżowa to była droga i powolna, najcięższa z dróg, jakie kiedykolwiek przebyłem; dowiecie się jeszcze o mych przygodach w prerii i pośród Murzynów, ale nie dorówna Murzyn tej peregrynacji przez bolimowskie podwórze"

Erudyta, stosuje liczne aluzje do różnych teksów literackich

Aluzja do Trenów J. Kochanowskiego:

„Nieszczęsna pamięci, która każesz wiedzieć, jakimi drogami doszliśmy do obecnego stanu posiadania!"

Aluzja do Boskiej komedii A. Dantego:

„W połowie drogi mojego żywota pośród ciemnego znalazłem się lasu. Las ten, co gorsza, był zielony."

Aluzja do Konrada Wallenroda A. Mickiewicza:

„- Pamięć zmarłych - rzekł Pimko - jest arką przymierza pomiędzy nowymi a starymi laty, podobnie jak i pieśń gminna (Mickiewicz)."

Aluzja do Wykładów A. Comte'a

„Przeżywamy życie umarłych (A. Comte)."

Stosuje wyrazy właściwe człowiekowi wykształconemu:

Diaboliczny, makiaweliczny:

„Dopiero potem zrozumiałem, jaki to gatunek trucizny wstrzyknął im diaboliczny i makiaweliczny Pimko."

Neofita, obskurantyzm, prasa zachowawcza:

„tam znowu hufiec dam uświadomionych i uświadamiających szarżował z zapalczywością neofitek płciowych na obskurantyzm prasy zachowawczej"

Miazmaty:

„Nie zdołałem opanować nerwów. Powziąłem decyzję natychmiastowej ucieczki, zląkłem się nocy w tym dworze podziemnie rozpanoszonym, pełnym trujących miazmatów."

Atawizm:

„Automatyzm odruchów. Atawizm instynktów."

Stosuje różne stylizacje:

archaizuje składnię:

„Nieszczęsna pamięci, która każesz wiedzieć, jakimi drogami doszliśmy do obecnego stanu posiadania!" - aluzja do Trenów

„Miętusowi zasię sekundował Hopek."

„Atoli staruszek, nie domyślając się wcale strachu, jaki wzbudzał, pogodnie błądził spojrzeniem po paciorku nazwisk"

„Lecz wprędce okazało się, że Mydlakowski nie zdolen jest przetłumaczyć zadanego na dzisiaj Cezara"

stylizuje na żargon uczniowski

„I postawił mu kica"

„staruszek wyrażał przelotne rozczarowanie swoje zwięzłym sztykiem"

„I już blisko dziesięć pałek postawił w dzienniku"

stylizuje na żargon służby

„jak to zwykle lud, gdy państwo się patrzom, i ręką zasłonił sobie usta."

Narrator jest zdystansowany

bywa ironiczny

„Ciotki moje, te liczne ćwierćmatki doczepione, przyłatane, ale szczerze kochające, już od dawna usiłowały na mnie wpływać, abym się ustabilizował jako ktoś, a więc jako adwokat albo jako biuralista - nieokreśloność moja była im niezwykle przykra, nie wiedziały, jak rozmawiać ze mną nie wiedząc, kim jestem, co najwyżej marniały tylko."

„Literaci, ci ludzie posiadający boski dar talentu na temat rzeczy najdalszych i najbardziej obojętnych, jak na przykład dramat duszy cesarza Karola II z powodu małżeństwa Brunhildy, wzdragają się poruszać sprawę najważniejszą swej przemiany w człowieka publicznego, społecznego. Pragnęliby, widać, aby każdy myślał, że są pisarzami z łaski boskiej, a nie - ludzkiej, że z nieba spadli na ziemię wraz z talentem swoim"

„nienawidząc gminu półinteligentów, jak jeszcze chyba nigdy nikt nie nienawidził, nienawidząc wrogo, zdradzałem sam siebie z gminem; opierałem się elicie i arystokracji i uciekałem od jej przyjaźnie otworzonych ramion w chamskie łapy tych, którzy mieli mnie za chłystka."

„Atoli nauczyciel, udzieliwszy sztyka Bobkowskiemu i wyczerpawszy ostatecznie animis oblatis, uroił sobie nowy problem - jak będzie passwum futurum conditionalis w trzeciej osobie liczby mnogiej od czasownika zwrotnego colleo, colleavi, colleatum, colleare... i ta myśl zachwyciła go."

bywa cyniczny

„A, z jakąż arystokratyczną maestrią to wyrzekł! Z jakimż wyrobieniem pańskim, na które złożyło się czterystu kelnerów, siedemdziesięciu fryzjerów, trzydziestu dżokejów i tyleż maitre d'hotelów, z jakąż przyjemnością uwypuklił swoją pieprzną restauracyjną wiedzę o życiu bon vivanta, grand seigneura. Prawdziwie rasowa pańskość, gdy się dowie o czymś takim a la zboczenie albo nadużycie płciowe, nie inaczej manifestuje swoją męską dojrzałość życiową, nauczoną od kelnerów i fryzjerów."

dystans czasowy

Narracja z pozycji ex post factum – narrator wie, co nastąpi i uprzedza je:

„Nade wszystko bałem się obiadu, gdyż przewidywałem, że nie wytrzyma konfrontacji z parobkiem przy stole - i obawy te mnie nie zawiodły."

„Krzyżowa to była droga i powolna, najcięższa z dróg, jakie kiedykolwiek przebyłem; dowiecie się jeszcze o mych przygodach w prerii i pośród Murzynów, ale nie dorówna Murzyn tej peregrynacji przez bolimowskie podwórze"

„Przewrotny fakt, że lokajczyk bił ręką po twarzy Miętusa - bądź co bądź, gościa pańskiego i pana - musiał wywołać przewrotne konsekwencje."

W Bolimowie pojawiają się retrospekcje sięgające dzieciństwa:

„to moja dziura, jam przecież zrobił tę dziurę przed laty! Dostałem małą siekierkę od stryja na imieniny, siekierką wy łupałem dziurę. Ciocia przybiegła. Tu stała, krzyczała na mnie, przypomniały się, jak żywe, luźne fragmenty połajań, akcenty krzyku - a ja ją z dołu siekierką ciach w nogę! Ach, ach, krzyknęła! Jej krzyk jeszcze był tu - stanąłem, jakby mnie za nogę złapała scena, której już nie było, a która przecież była tutaj, w tym miejscu. Ciachnąłem w nogę. Ujrzałem wyraźnie w ciemni, jakem ją ciachnął, nie wiedzieć czemu, mimowolnie, automatycznie, i jak krzyknęła. Krzyknęła i skoczyła."

Stosuje neologizmy, które deprecjonują rzeczywistość

Mamlęcie:

„- Józiu - mówiły pomiędzy jednym mamlęciem a drugim - czas najwyższy, dziecko drogie."

Kretynoidalnie:

„Inny znowu pisnął śmiejąc się kretynoidalnie"

Narrator deformuje rzeczywistość

Upupiony Józio hiperbolizuje profesora Pimko:

„Idiotyczna, infantylna pupa paraliżowała odbierając wszelką możliwość oporu; pędząc truchtem obok kolosalnego, który sadził wielkimi krokami, ani rusz nie mogłem z pupą. śegnaj, Duchu, żegnaj - rozpoczęte dzieło, żegnaj formo własna i prawdziwa, witaj, witaj, formo straszna, infantylna, zielona i niewypierzona! Banalnie zbelfrzony drobię u boku belfra olbrzymiego, który bełkocze jeno: - Cip, cip, kurka... Zasmarkany nosek... Kocham, e, e... Człowieczek, maluś, maluś, e, e, e, cip, cip, cip, cipuchna, Józio, Józio, Józiunio, Józieczek, małe małe, cip, cip, pupcia, pupcia, pcia..."

„rzekł stary pedagog gładząc mię po główce."

Stosuje absurdalne, infantylne opisy:

„Chciałem protestować, lecz szastnąłem nogą, wietrzyk lekki powiał, gałęzie drzew się poruszyły, a wraz z nimi pęczek włosów Pimki."

Narrator dużą uwagę poświęca językowi

Język uczniów w szkole budzi w nim wstręt:

„- Patrzcie !Novuskolegus! Obskoczyli mnie, któryś wrzasnął :

- Gwoliż jakim złośliwym kaprysom aury waszmość dobrodzieja persona tak późno w budzie

się pojawia?

Inny znowu pisnął śmiejąc się kretynoidalnie:

- Azaż amory do jakiej podwiki wstrzymały szanownusa kolegusa? Zaliż zadufały kolegus opieszały jest?

Słysząc tę pokraczną mowę umilkłem, jakby mi kto język skręcił, oni zaś nie przestawali, jak gdyby nie mogli - lecz im okropniejsze były te wyrazy, z tym większą lubością, z maniackim uporem babrali w nich siebie i wszystko wokoło. I mówili - białogłowa, niewiasta, podwika, balwierz, Febus, miłosne zapały, skrzat, profcsorus, lekcjus polskus, ideałus. Ruchy mieli niezdarne - twarze szpikowane i faszerowane - a głównym ich tematem były bądź to - w młodszym wieku - części płciowe, bądź to - w starszym - sprawy płciowe, co w połączeniu z archaizacją i łacińskimi końcówkami tworzyło cocktail wyjątkowo wstrętny."

Ocenia rzeczywistość

Czuje wstręt do antyestetyzmu stronnictwa Miętusa:

„Posypały się sprośne koncepty na modłę Reya i Kochanowskiego i znowu świat stał się na moment zbabrany."

Czuje wstręt wobec grona pedagogicznego:

„Przeraziłem się nie na żarty! W dużym pokoju za stołem siedzieli nauczyciele i popijali herbatę zagryzając bułką. Nigdy nie zdarzyło mi się widzieć razem tylu i tak beznadziejnych staruszków. Większość chlipała donośnie, jeden ciamkał, drugi mlaskał, trzeci ciągnął, czwarty siorpał, piąty był smutny i łysy, a nauczycielce francuskiego łzawiły się oczy i wycierała je rożkiem chusteczki."

Na lekcji Józio zamienia się w oceniającego i znającego rzeczywistość wszechwiedzącego obserwatora - wyznanie Gałkiewicza, ocenia jako naiwne:

„Naiwnym tym wyznaniem aż zakrztusił się nauczyciel."

Ocenia postępowanie Syfona:

„Jeden jedyny perwersyjny Syfon prosperował tym lepiej, im większa była powszechna niedola, posiadał bowiem specjalny mechanizm wewnętrzny, za pomocą którego umiał bogacić się nawet ubóstwem."

Używa słów oceniających postępowanie nauczyciela łaciny:

„piekielna ufność chorego z urojenia starca" o nauczycielu łaciny

Ocenia postępowanie Hurlewiczów:

„Nie przypuszczałem, że na tę mękę go skażą. Po toż wleźli w zagajnik, aby udawać głuchych? Po toż ścigali, aby dopadłszy wzgardzić? Gdzież wyjaśnienia? Gdzież rozprawa? Perfidnie odwrócili role, nie załatwiali go - tak byli dumni, tak im spieszno było do wzgardy, że nawet zrezygnowali z klarowania. Bagatelizowali. Lekceważyli. Nie dostrzegali - ach, państwo wściekli i podli!" o wujostwie, kiedy rozprawiali się z Miętusem.

Narrator bywa również neutralny, stosuje wtedy behawiorystyczną narrację:

Opisuje tylko zachowanie bohaterów:

„Myzdral ze zdenerwowania wziął kawałek drutu, machinalnie wepchnął w dziurę w płocie i uszkodził jednej z matek oko. Zaraz jednak rzucił drut. Matka jęknęła za płotem."

Stosuje groteskowe opisy, które podkreślają absurdalność świata:

„niemożność Gałkiewicza podważa byt szkoły: „I to przejmujące "nie mogę" rozpleniało się, rosło, zarażało, już z kątów dochodziły szmery: "My też nie możemy", i zagrażać jęła powszechna niemożność. Nauczyciel znalazł się w okropnym impasie. Lada sekunda mógł nastąpić wybuch - czego? - niemożności, lada moment dziki ryk niechcenia mógł porwać się i dopaść dyrektora i wizytatora, lada chwila gmach cały mógł runąć grzebiąc pod gruzami dziecko, a Gałkiewicz właśnie nie mógł, Gałkiewicz ciągle nie mógł i nie mógł."

„Recytował zatem i recytował ze wzruszeniem tudzież z właściwą intonacją i z uduchowieniem. Co więcej, recytował pięknie i piękność recytacji, wzmożona pięknością poematu i wielkością wieszcza oraz majestatem sztuki, przetwarzała się niepostrzeżenie w posąg wszelkich możliwych piękności i wielkości. Co więcej, recytował tajemniczo i pobożnie, recytował usilnie, z natchnieniem; i wyśpiewywał śpiew wieszcza tak właśnie, jak śpiew wieszcza winien być wyśpiewany. O, cóż za piękność! Jakaż wielkość, jakiż geniusz i jakaż poezja! Mucha, ściana, atrament, paznokcie, sufit, tablica, okna, o, już niebezpieczeństwo niemożności było zażegnane, dziecko było uratowane, a żona tak samo, już każdy się zgadzał, każdy mógł i prosił tylko, żeby przestać."

Jest zaangażowany w akcję, w rzeczywistość:

„Należało za wszelką cenę przeciwdziałać. Czy mogłem jednakże działać sam przeciwko wszystkim, i to w dodatku z palcem w bucie? Nie, nie mogłem. O, dajcie mi chociaż jedną twarz nie"

Przyjmuje perspektywę innych bohaterów:

Tu narracja oddaje tok myślenia Wuja Konstantego:

„Lecz Konstanty nawet nie dopuszczał myśli, by Miętus mógł być czym innym niż szczeniakiem, on, który przy obiedzie przepijał doń za pan brat na gruncie homoerotycznym, teraz odżegnywał się od wszelkiej wspólności, traktował jak młokosa, smarka, wiekiem bagatelizował! Duma nie pozwalała! Rasa burzyła się, rasa! Pan, któremu Historia w nieubłaganym pochodzie odbierała włości i władzę, pozostał przecież rasowy duszą i ciałem, zwłaszcza ciałem! Mógł wytrzymać reformę rolną i ogólnikowe prawnopolityczne zrównanie, ale burzyła się krew na myśl o osobistej i fizykalnej równości, o po...brataniu osobowym. Tu zrównanie wkraczało już na tereny skąpane w mrokach osoby - w odwieczne ostępy rasy, na których straży stal instynktowny, nienawistny odruch, wstręt, zgroza, abominacja! Niech zabierają majątek! Niech wprowadzają reformy! Ale niech ręka pańska nie szuka ręki parobczańskiej, niech policzki nie szukają łapy. Jak to, dobrowolnie, z czystej tęsknoty jedynie, dążyć do gminu? Zdrada rasowa, kult służby, kult bezpośredni, naiwny członków, ruchów, powiedzeń sługi, ukochanie istności chamskiej? I w jakimże położeniu był pan, którego służący stanowił przedmiot podobnie jaskrawych owacji ze strony innego pana - nie, nie. Miętus nie jest żadnym panem, zwyczajny smarkacz i młokos! To smarkaczowskie wybryki pod wpływem agitacji bolszewickiej."

Narracja w Ferdydurke jest aforystyczna:

„nic tak nie wpływa na ducha jak ciało"

„Forma nasza przenika nas, więzi od wewnątrz równie, jak od zewnątrz."

„Za późno było się cofać - świat istnieje tylko dzięki temu, że zawsze za późno się cofać."

„każdy ma doczepiony jakiś ideał do swej osoby"

„Ach, nie znam nic okrutniejszego niż człowiek, który drugiemu człowiekowi gębę robi."

„Wroga staraj się zdybać w łazience."

„Gdyż nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę"

„przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka."

„Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki."

„Kto powiedział, że wobec natury człowiek się staje mały?"

Narracja w Ferdydurke bywa bardzo emocjonalna:

„Nie zdołałem opanować nerwów. Powziąłem decyzję natychmiastowej ucieczki, zląkłem się nocy w tym dworze podziemnie rozpanoszonym, pełnym trujących miazmatów. Uciekać! Uciec natychmiast!"

„Ach, wiedzą już, że trzeba być niezależną, stanowczą i głębszą, przeto zazwyczaj są niezależne, głębsze i stanowcze bez przesady oraz pełne ciotczynej dobroci. Ciocia, ciocia, ciocia! O, kto nigdy nie znalazł się na warsztacie kulturalnej ciotki"

„Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi!"

Narrator i narracja w rozdziałach dygresyjnych są zupełnie inaczej ukształtowana

 

 

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.