Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Niedojrzałość w Ferdydurke

5 1 1 1 1 1 Rating 100%

Niedojrzałość w Ferdydurke Witolda Gombrowicza

Celem artykułu jest pokazanie problemu, jaki stanowi parobek w "Ferdydurke", opisanie znaczenia niedojrzałości w powieści Gombrowicza. Symbolem niedojrzałości i zdziecinnienia jest pupa.

Test z "Ferdydurke"

Niedojrzałość

Niedojrzałość jako śmieszność:

"Z włosami zabawnie ukróconymi i uczesanymi, z powiekami, w spodniach, z narzędziami do słuchania, patrzenia i oddychania - byłże to przyrząd mój, czy to ja byłem?"

Niedojrzałość jako dziwactwo:

"A więc taki byłem. Dziwny, doprawdy, jak pani de Pompadour. I przypadkowy. Dlaczego taki, a nie inny? Efemeryda."

Niedojrzałość nieakceptowanie własnych wad i niedoskonałości:

 

"Wady i usterki wypełzały mu na światło dzienne, on zaś stał skulony, podobny do stworzeń nocnych, które światło wydaje na łup - jak szczur przyłapany na środku pokoju. I szczegóły uwydatniały się coraz lepiej, coraz straszniej, zewsząd wyłaziły mu części ciała, pojedyncze części, a te części były dokładnie określone, skonkretyzowane... do granic haniebnej wyrazistości... do granic hańby... Widziałem palec, paznokcie, nos, oko, udo i stopę, a wszystko wyprowadzone na wierzch - jak zahipnotyzowany szczegółami wstałem i uczyniłem krok ku niemu. Drgnął i zamachał ręką - jakby mnie przepraszał za siebie i mówił, że to nie to i wszystko jedno - pozwól, wybacz, zostaw...

Niedojrzałość jako brak akceptacji samego siebie:

"Precz! Precz! Nie, to wcale nie ja!"

Niedojrzałość jako podporządkowanie, bycie kształtowanym przez innych, nieorginalność:

"To coś przypadkowego, coś obcego, narzuconego, jakiś kompromis pomiędzy światem zewnętrznym a wewnętrznym, to wcale nie moje ciało! Jęknął i znikł - dał susa. A ja zostałem sam, a właściwie nie sam - gdyż nie było mnie, nie czułem, abym był, i każda myśl, każdy odruch, czyn, słowo, wszystko wydawało się nie moje, lecz jakby gdzieś ustalone poza mną, zrobione dla mnie - a ja właściwie jestem inny! I wtedy straszne ogarnęło mnie wzburzenie. Ach, stworzyć formę własną! Przerzucić się na zewnątrz! Wyrazić się! Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie zrobiony mi! Wzburzenie pcha mnie do papieru. Wyciągam papier z szuflady i oto poranek nastaje, słońce zalewa pokój, służąca wnosi ranną kawę i bułeczki, a ja pośród form błyszczących i cyzelowanych zaczynam pisać pierwsze stronice dzieła mojego własnego, takiego jak ja, identycznego ze mną, wynikającego wprost ze mnie, dzieła suwerennie przeprowadzającego własną rację moją przeciw wszystkiemu i wszystkim"

Niedojrzałość jako zależność od matki:

„No, a jak tam młodzież? - zapytał ciszej Pimko. - Widzę, chodzą w kółko - bardzo dobrze. Chodzą, gwarzą między sobą, a matki ich podglądają - bardzo dobrze. Nie ma nic lepszego od matki za płotem na chłopca w wieku szkolnym. Nikt nie wydobędzie z nich bardziej świeżej i dziecięcej pupy niż matka dobrze ulokowana za płotem."

Niedojrzałość to brzydota, niedoskonałość, pomyłki:

„Gdy my tam, w szkole, miewaliśmy wągry, gdy nieustannie wyskakiwały nam rozmaite krosty, ideały, gdy ruchy mieliśmy niezdarne, gdy co krok, to gafa"

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.