Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Bladaczka - charakterystyka postaci

4.8888888888889 1 1 1 1 1 Rating 98%

Witold Gombrowicz:Ferdydurke - Bladaczka - charakterystyka z cytatami

Celem artykułu jest charakterystyka postaci, jaką stanowi nauczyciel języka polskiego - Bladaczka w "Ferdydurke". Bladaczka to jeden z dwóch dobrze scharakteryzowanych przez W. Gombrowicza nauczycieli, drugim jest nauczyciel łaciny.

Test z "Ferdydurke"

Bladaczka - charakterystyka wstępna

Ma niezdrową bladą cerę:

„Nauczyciel, zwany pospolicie Bladaczką od szczególnie niezdrowej i ziemistej cery, uśmiechnął się kwaśno."

Bladaczka to gorsza wersja profesora Pimko:

„Zdawało mi się, że Pimkę znów słyszę, ale Pimkę na skromniejszej pensji i bez tych rozległych horyzontów."

Charakterystyka Bladaczki - nauczyciela języka polskiego

Jest antysemitą:

„Ale trzech uczniów, najbardziej spoufalonych i wymownych, zbliżyło się do katedry i zaczęło opowiadać zabawną historię o Żydach i ptaszkach. Bladaczką zatkał uszy. - Nie, nie - jęczał - nie mogę, zlitujcie się, nie kuście,"

Jest słaby i boi się kontroli:

„Nie, nie - jęczał - nie mogę, zlitujcie się, nie kuście, lekcja przecież, co by było, gdyby nas pan dyrektor przyłapał. - Tu zatrząsł się, obejrzał niepewnie na drzwi i blady strach wypłynął mu na policzki. - A gdyby pan wizytator nas przyłapał? Panowie, uprzedzam, że wizytator jest w szkole!"

Boi się niewiedzy uczniów:

„Zgubicie mnie!"

Zachowuje się absurdalnie:

„Dlaczego to Pylaszczkiewicz nie chce wyznać? Rozmawiamy przecież prywatnie. Niech Pylaszczkiewicz wyzna mi." (W klasie na lekcji nie ma prywatnej rozmowy.)

Wrzaskiem podporządkowuje sobie klasę:

„Cicho! - krzyknął i wszyscy pokładli się na ławkach, rękami podpierając głowy,"

Jest surowy:

„rzekł surowo"

Bladaczka jako nauczyciel języka polskiego

„Było to to samo ciało, wyblakłe i smutne, które w kancelarii wyraziło ważki pogląd, że staniało"

„Zasiadłszy na krześle nauczyciel otworzył dziennik, strząsnął pyłek z kamizelki, obrócił rękawy, żeby się na łokciach nie wytarły, zacisnął usta, stłumił coś w sobie i założył nogę na nogę."

Charakterystyka Bladaczki na podstawie stosunku do pracy nauczyciela języka polskiego

Nie potrafi rozpocząć lekcji:

„Nauczyciel spojrzał na klasę, poprawił mankiet, zwęził usta, otworzył je i znowu zamknął. Uczniowie wrzasnęli."

Praca sprawia mu przykrość, żeby zacząć lekcję musi się przemóc, zmusza się:

„Nauczyciel zmarszczył się i skrzywił, obejrzał mankiety, pobębnił palcami, pomyślał o czymś dalekim - wyciągnął zegarek, położył go na pulpicie, westchnął, znów coś stłumił w sobie czy przełknął, a może ziewnął, dłuższy czas skupiał energię, wreszcie huknął dziennikiem w katedrę i krzyknął"

Nie chce prowadzić lekcji

„A dlaczego to mnie nikt nie zwolni? Dlaczego to ja muszę siedzieć?"

Zmusza się do prowadzenia lekcji:

„nieznacznie otworzywszy odnośny podręcznik, zacisnął usta, westchnął, stłumił coś w sobie i rozpoczął recytację."

Żali się uczniom, że nikt go nie zwalnia z obowiązków, jest wrogo do nich nastawiony:

„Tak - powiedział zawistnie Bladaczką - a dlaczego to mnie nikt nie da świadectwa, że z przyczyn od siebie niezależnych nie przygotowałem lekcji? Dlaczego mnie nie wolno mieć konwulsji? Dlaczego, pytam, nie mogę mieć konwulsji, tylko muszę siedzieć tu dzień w dzień oprócz niedziel?"

Prowadzenie lekcji to dla niego odtwarzanie przygotowanego wcześniej materiału:

„A zatem, panowie, ja wyrecytuję wam swoją lekcję, a potem wy z kolei wyrecytujecie swoją."

Lekcja mu się dłuży:

„Nauczyciel westchnął, stłumił, spojrzał na zegarek i mówił."

Powtarza nieustannie jedno i to samo:

„Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcie to sobie dobrze w głowy - a więc jeszcze raz powtórzę, proszę panów: wielki poeta, Juliusz Słowacki, wielki poeta, kochamy Juliusza Słowackiego i zachwycamy się jego poezjami, gdyż był on wielkim poetą."

Bladaczka uczy, by utrzymać żonę i dziecko:

„A nauczyciel, pomny na żonę i dziecko, nie ustawał"

Lekcja języka polskiego przypomina pranie mózgów:

„nie ustawał: - Towiański, Towiański, Towiański, mesjanizm, Chrystus Narodów, znicz, ofiara, czterdzieści i cztery, natchnienie, cierpienia, odkupienie, bohater i symbol. - Słowa wchodziły przez uszy i dręczyły umysł, a twarze wykrzywiały się coraz przeraźniej, zrywały z pojęciem twarzy i zmiętoszone, znużone i wymaglowane, gotowe były przyjąć każdą twarz - z tych twarzy można było zrobić wszystko, co się zamarzyło"

Bladaczka czeka na dzwonek, jak na zbawienie:

„Nauczyciel coraz częściej spoglądał na zegarek (...). Wreszcie zadźwięczał zbawczy dzwonek, Bladaczka przerwał w pół zdania i zniknął, audytorium ocknęło się i podniosło straszny wrzask"

Błyskawicznie znika z lekcji, gdy tylko usłyszy dzwonek:

„Wreszcie zadźwięczał zbawczy dzwonek, Bladaczka przerwał w pół zdania i zniknął, audytorium ocknęło się i podniosło straszny wrzask"

Charakterystyka Bladaczki na podstawie relacji z uczniami

Jest nielogiczny, najpierw zastrasza uczniów, grozi im, a potem odwołuje się do ich przyjaźni:

„No, może jednak któryś, no, przyjaciele, śmiało, śmiało..."

Pylaszczykiewicz jest ostatnim ratunkiem dla Bladaczki, który wierzy, że Syfon zawsze wie i jest przygotowany:

„Aa, Pylaszczkiewicz, mówcie? Bóg zapłać, Pylaszczkiewicz, zawsze miałem Pylaszczkiewicza za wartościowego. No, a co Pylaszczkiewicz najlepiej opanował? Konrada Wallenroda ? Czy Dziady? A może ogólne rysy romantyzmu? Niech Pylaszczkiewicz wyzna mi."

Szlachetna i bezkompromisowa postawa Syfona budzi w Bladaczce szacunek:

„Tiu, tiu - mruknął nauczyciel - uczucia te przynoszą zaszczyt Pylaszczkiewiczowi. Ale niech Pylaszczkiewicz tego do serca nie bierze, ja tylko tak sobie prywatnie żartowałem."

Klasa nie pozwala, by Bladaczka rozpoczął lekcję:

„Następnie westchnął i spróbował przemówić. Hałasy wybuchnęły ze zdwojoną mocą."

Łatwo wstawia uwagi:

„Siadać, nikogo nie zwalniam, Miętalskiego i Bobkowskiego zapisuję do dziennika"

Grozi uczniom, odpowiedź traktuje jako pojedynek:

„jeżeli jeszcze, który się odezwie, to wyzwę go do odpowiedzi!"

Nie daje się zwieść kombinacjom uczniów, nie wierzy im, wie, że fałszują świadectwa i udają choroby, by uniknąć odpowiedzialności:

„Precz, świadectwa są sfałszowane, choroby udane, siadać, znamy się na tym!"

Jego zadaniem jest przekonać o wielkości Słowackiego:

„Wytłumaczyć i objaśnić uczniom, dlaczego Słowacki wzbudza w nas miłość i zachwyt?"

Bladaczka mówi językiem obcym dla jego uczniów, wygłasza tezy pełne zachwytu i patosu, nie jest przekonujący:

„A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą czytając ten cudny, harfowy poemat W Szwajcarii. Dlaczego, gdy słuchamy heroicznych, spiżowych strof Króla Ducha., wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów Balladyny, a kiedy znowu skargi Lilii Wenedy zadźwięczą, serce rozdziera się nam na kawały? I gotowiśmy lecieć, pędzić na ratunek nieszczęsnemu królowi? Hm... dlaczego? Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!"

Wymaga bezmyślnego powtarzania od uczniów głównej tezy lekcji:

„Niech Wałkiewicz powtórzy - dlaczego? Dlaczego zachwyt, miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić? Dlaczego, Wałkiewicz? (...)

- Dlatego, że wielkim poetą był! - powiedział Wałkiewicz"

Poniża uczniów:

„Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie,"

Wyznanie Gałkiewicza, budzi zdumienie Bladaczki:

„Naiwnym tym wyznaniem aż zakrztusił się nauczyciel."

Bunt Gałkiewicza przeraża Bladaczkę:

„- Ciszej, na Boga! (...) Gałkiewicz zgubić mnie chce!"

Zamiast wytłumaczyć, przekonać Bladaczka wstawia Gałkiewiczowi „pałkę", bo ten nie rozumie materiału:

„Gałkiewiczowi stawiam pałkę."

Bladaczka upokarza Gałkiewicza:

„To prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca."

Błaga ucznia o to, by przyznał mu rację, odwołując się do argumentów emocjonalnych:

„Gałkiewicz, ja mam żonę i dziecko! Niech Gałkiewicz przynajmniej nad dzieckiem się ulituje!"

„Nauczycielowi pot kroplisty zrosił czoło, wyjął z pugilaresu fotografię żony i dziecka i próbował wzruszyć nimi Gałkiewicza, lecz ten powtarzał tylko w kółko swoje: "Nie mogę, nie mogę"."

Nie potrafi przekonać ucznia do swoich racji, tylko powtarza jedno i to samo:

„Gałkiewicz, to jest niedopuszczalne. Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca."

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.