Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Wujek Konstanty Hurlecki - charakterystyka

5 1 1 1 1 1 Rating 100%

Witold Gombrowicz: Ferdydurke - Wujek Konstanty Hurlecki - charakterystyka postaci

Wujek Konstanty Hurlecki (Kocio)

Celem artykułu jest charakterystyka postaci, jaką stanowi Wujek Konstanty Hurlecki w "Ferdydurke".

Test z "Ferdydurke"

Wujek Konstanty - charakterystyka wstępna

Zdrowie wuja Konstantego:

„wuj Konstanty ma reumatyzm"

Wygląd wujka Konstantego Hurleckiego:

„wuj Konstanty, który był chudy, wysoki, wymoczkowaty, łysawy, o cienkim długim nosie, z długimi, cienkimi palcami, o wąskich ustach i delikatnych chrapach"

 

„wujaszek był w sakpalcie, ciocia w czarnej plereuzie z futrem i w czółenkowatym kapeluszu"

Wujek Konstanty - charakterystyka

Dobrze wychowany:

„o bardzo wykończonych manierach"

Pozuje na obytego w świecie:

„wyrobiony i otrzaskany, z nadzwyczajną swobodą bycia i niedbałą elegancją światowca przechylił się na fotelu, nogi w pantoflach zamszowych żółtych założył na stół."

Pali papierosy:

„W tym momencie wujek zapalał właśnie papierosa i zaciągał się dymem."

„Lecz Konstanty wypuścił kłąb dymu nosem, nie ustami!"

Pije wino i cygaro, gdy jest w dobry nastroju:

„Wina! Franciszku, każcie przynieść z piwnicy "babkę Henrykową" - napijemy się kieliszeczek! Walek, czarnej kawy! Cygara! Zapalimy sobie cygarko"

Gaduła, lubi opowiadać:

„I przepijając do Miętusa jął opowiadać wspomnienia, jak to swojego czasu z księciem Sewerynem polował na bażanty. I przepijając specjalnie do niego z pominięciem innych osób opowiadał dalej o fryzjerze z hotelu "Bristol", najlepszym z fryzjerów, z jakimi miał kiedykolwiek do czynienia. Rozgrzał się, rozanimował, a służba podwoiła baczność i chyżo napełniała kieliszki palcami."

Zachowuje się bardzo arystokratycznie:

„A, z jakąż arystokratyczną maestrią to wyrzekł! Z jakimż wyrobieniem pańskim, na które złożyło się czterystu kelnerów, siedemdziesięciu fryzjerów, trzydziestu dżokejów i tyleż maitre d'hotelów, z jakąż przyjemnością uwypuklił swoją pieprzną restauracyjną wiedzę o życiu bon vivanta, grand seigneura. Prawdziwie rasowa pańskość, gdy się dowie o czymś takim a la zboczenie albo nadużycie płciowe, nie inaczej manifestuje swoją męską dojrzałość życiową, nauczoną od kelnerów i fryzjerów."

Charakterystyka wujka Konstantego Hurleckiego na podstawie relacji z Miętusem

Podejrzewa Miętusa o homoseksualizm:

„Twój przyjaciel - rzekł życiowo i arystokratycznie zarazem - pede... pede... Hm... Zabiera się do Walka! Uważałeś? Ha, ha. No, żeby panie się nie dowiedziały. Książę Seweryn także lubił sobie od czasu do czasu!"

Boi się, że Miętus jest bolszewikiem:

„Brata się z Walkiem? Jako to - brata się? Może chcesz powiedzieć - agituje służbę? Agitator? Bolszewizm – co?"

Nie rozumie bratania się Miętusa z Walkiem:

„Wuj zamrugał oczami, jakby strzepywał palcem liszkę z kamizelki, ale nie odezwał się; ironizowany naiwnością od dołu ten wirtuoz ironii salonowo-restauracyjnej był jak fechmistrz napastowany przez kaczkę. Bywały w świecie obywatel ziemski okazał się dziecięco naiwny wobec naiwności."

Udaje, że postępowanie Miętusa i Walka, go nie trapi:

„Dopiero po niespełna kwadransie bagatelizowania Konstanty przeciągnął się, ziewnął i niespiesznie przemierzył parkiety w kierunku salonu."

Nie może znieść niejasnej sytuacji związanej z brataniem się Miętusa z Walkiem:

„Musiał się rozmówić, uciskała go psychiczna konieczność bezzwłocznego wyjaśnienia i wyklarowania, nie mógł dłużej w tych mętach."

Poszukując Miętusa podsłuchuje służbę, udając, ze tego nie robi:

„A jednocześnie wujek zabłądził pod kuchnię od dworu i przystanął w pobliżu okna, lecz gdy kuchenna dziewka głowę wysadziła oknem - Zieliński! - zawołał - Ziełiński! Każcie Nowakowi załatać tę rynnę! - I oddalił się wolno aleją grabową z ogrodnikiem Zielińskim za sobą z tyłu z czapką w ręku."

Uważa Miętalskiego za dzieciucha:

„Kogo chcesz policzkować, mój Zygmuncie ? Niedowarzonego chłystka w wieku szkolnym ? Po pupie smarkaczowi dać!"

Bagatelizuje Miętusa:

„Lecz Konstanty nawet nie dopuszczał myśli, by Miętus mógł być czym innym niż szczeniakiem, on, który przy obiedzie przepijał doń za pan brat na gruncie homoerotycznym, teraz odżegnywał się od wszelkiej wspólności, traktował jak młokosa, smarka, wiekiem bagatelizował! Duma nie pozwalała! Rasa burzyła się, rasa! Pan, któremu Historia w nieubłaganym pochodzie odbierała włości i władzę, pozostał przecież rasowy duszą i ciałem, zwłaszcza ciałem! Mógł wytrzymać reformę rolną i ogólnikowe prawnopolityczne zrównanie, ale burzyła się krew na myśl o osobistej i fizykalnej równości, o po...brataniu osobowym. Tu zrównanie wkraczało już na tereny skąpane w mrokach osoby - w odwieczne ostępy rasy, na których straży stal instynktowny, nienawistny odruch, wstręt, zgroza, abominacja! Niech zabierają majątek! Niech wprowadzają reformy! Ale niech ręka pańska nie szuka ręki parobczańskiej, niech policzki nie szukają łapy. Jak to, dobrowolnie, z czystej tęsknoty jedynie, dążyć do gminu? Zdrada rasowa, kult służby, kult bezpośredni, naiwny członków, ruchów, powiedzeń sługi, ukochanie istności chamskiej? I w jakimże położeniu był pan, którego służący stanowił przedmiot podobnie jaskrawych owacji ze strony innego pana - nie, nie. Miętus nie jest żadnym panem, zwyczajny smarkacz i młokos! To smarkaczowskie wybryki pod wpływem agitacji bolszewickiej."

Charakterystyka wujka Konstantego Hurleckiego na podstawie relacji ze służbą

Często bije służbę:

„Konstanty, który z łatwością byłby uderzył za rozlaną kawę"

Stary erotoman:

„Nie wiem, czy lubisz czasem taką starą, przejrzałą nieco, wiejską babę - bo ja lubię babę - Henryś Pac wprowadził tę modę - lubię babę - co pewien czas, muszę powiedzieć, lubię babę - j'aime parfois une simple baba, lubię babę, do licha! Lubię babę! Hallali, hallali, lubię babę zwykłą i żeby była starawa!"

Chce strzelać do parobków wyśpiewujących wieczorem pod oknami:

„Należało się tego spodziewać, a jednak nerwy dziedzica nie wytrzymały bezczelności, z jaką wyśpiewywano pod oknami. Zaprzestał bagatelizowania, czerwone plamy wystąpiły mu na policzki i w milczeniu wyjął rewolwer."

Strzela na postrach ze sztucera:

„Na ganku, widny w blasku padającym z domu, stał wuj

Konstanty ze sztucerem, wpatrzony w ciemność. Powtórnie przyłożył broń do policzka i strzelił - huk w nocy buchnął jak raca. (...) Konstanty strzelał na postrach."

Trzasnął Walka w gębę:

„wtedy odwinął się i trzasnął, siedząc, trzasnął po mordzie, jak Mane, Tekel, Fares! - Ja cię nauczę kraść!", kiedy przyłapał go w nocy.

„dziedzic przełamał zaporę, złapał za włosy, a ponieważ złapał za włosy, jął tłuc łbem o blat kredensu. - Ja cię nauczę kraść! Ja cię nauczę kraść!...

Wuj Konstanty Hurlecki do spółki z synem katuje Walka:

„Ha, i zaczęło się! Przeklęta noc rozdymająca! Przeklęta ciemność wyolbrzymiająca, ciemność wydobywająca, bez owej kąpieli w ciemnościach nie byłoby tego. Był na tym osad ciemności. Rozhulał się Kostek ziemianin. Pod pozorami kradzieży prał za strach, za zgrozę, rumieniec, za po...bratanie z Miętusem, za wszystko wycierpiane. - To moje! Moje! - powtarzał tłukąc nim o szuflady, kanty, ornamenty, gzymsiki. - Moje, psiakrew! - I powoli zmieniał się sens tego "moje", nie wiadomo było, czy chodzi o srebro i sztućce, czy też o ciało i duszę, włosy, obyczaje, ręce, pańskość, polor, kulturę i rasę, już tłukł nim nie o szufladę, lecz w przestrzeni tłukł - odrzucił pretekst!

Zdawało się, że waląc i wywalając parobka siebie chce przeforsować, siebie, nie srebro ani majątek, lecz siebie. Siebie forsował! Terror! Terror! Sterroryzować, przeforsować, niech nie śmie się bratać ni godoć, ani cudować, niech przyjmie państwo jak bóstwo! Pańską delikatną rączką walił mu w mordę swą istność!"

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.