Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Zosia Hurlecka - charakterystyka postaci

3.95 1 1 1 1 1 Rating 79%

Witold Gombrowicz: Ferdydurke - Zosia Hurlecka - charakterystyka postaci

Celem artykułu jest charakterystyka postaci, jaką stanowi Zosia Hurlecka w "Ferdydurke".

Test z "Ferdydurke"

Zosia Hurlecka - charakterystyka wstępna

Józio Kowalski jest jej kuzynem:

„Zosiu! Józiu – kuzynka twoja."

Zosia ma 34 lata, ojciec Zosi nazywa się Alfred:

„Trzydzieści skończył na świętych Piotra i Pawła! O cztery i pół roku młodszy od Tereni, a Terenia od Zosi, córki Alfreda, starsza o sześć tygodni."

Pochodzenie Zosi:

„Była to panna ze wsi, wychowana przez matkę swoją, a moją ciotkę, Hurlecką, z domu Lin, oraz przez służbę"

Charakterystyka Zosi Hurleckiej

Była łagodna, nieśmiała, podporządkowana:

„Była to wielka specjalistka oczekiwania, łagodna, bierna, nieśmiała"

Zosia jest bohaterką-każdą reprezentującą szlachcianki:

„Zosia, przeciętna panienka, jakich tysiące po dworach, i nie różniąca się niczym od wszystkich innych panienek, dla podtrzymania rozmowy roześmiała się z tego"

Nikt nie zwracał na nią uwagi:

„Zosia odpowiedziała, ale nikt jej nie słuchał, gdyż wiadomo było, że mówi po to, by mówić."

Zdrowie Zosi Hurleckiej

Dużo mówi o swoich chorobach, bardzo chorowita:

„ilekroć jednak rozmowa przygasała : - Sophie, parte - szeptała ciocia, i Zosia, by podtrzymać rozmowę, ze szkodą dla własnych ponęt występowała z nową chorobą. Ischias, reumatyzm, artretyzm, łamanie w kościach, podagra, katar i kaszel, angina, grypa, rak i nerwowa wysypka, ból zębów, plombowanie, leniwość kiszek, ogólne osłabienie, wątroba, nerki, Karisbad, prof. Kalitowicz i dr Pistak. Na Pistaku jakby się miało zakończyć, lecz nie, bo ciotka dla podtrzymania rozmowy wtrąca o drze Wistaku, że lepszy ma słuch od Pistaka, i znowu Wistak, Pistak, opukiwanie, choroby uszne, gardlane, schorzenia dróg oddechowych, niedomykanie się klapki i kapka, konsylium, kamienie żółciowe, chroniczna zgaga, niedomoga i ciałka krwi."

Zabawiała towarzystwo mówiąc o swoich chorobach:

„W szczególności Zosia była tym udręczona i widziałem, że o ból ją przyprawia wywnętrzanie własnych skrofułów dla podtrzymania rozmowy, nie wypadało jednak milczeć do świeżo przybyłych młodych ludzi."

Była chorowita:

„często chorowała na zęby, gdyż nadawała się doskonale do poczekalni dentystycznej, a zęby jej o tym wiedziały."

„Zosia niedawno zapadła na anemię i skłonna jest do zaziębień, migdały słabe, ale brak środków na radykalną kurację."

Zajęcia Zosi Hurleckiej

Zajmuje się dotrzymywaniem towarzystwa:

„Wtem Zosia kichnęła i to nam umożliwiło odejście." Kichnięcie Zosi uwalnia wszystkich z kolacji

„Zosia bowiem dla zabawy zaproponowała tę grę towarzyską, nam zaś nie wypadało odmówić - i do obiadu zabawa nas ujęła w karby."

Nie ma żadnego sensownego zajęcia:

„Zosia tylko z podręcznikiem racjonalnej hodowli warzyw na kolanach siedziała i patrzyła na ścianę, na muchę"

„Nagle Zosię ujrzałem, która spacerowała po lesie i nudząc się zbierała grzyby na mchach."

Życie Zosi – szlachcianki było jałowe

„jak dotąd tylko robiła robótki albo studiowała, albo siedziała i gapiła się, albo nudziła się, albo chodziła na spacer, albo wyglądała oknem, albo grała na fortepianie, albo pracowała filantropijnie w instytucji "Społem", albo zdawała egzaminy z hodowli warzyw, albo flirtowała i tańczyła przy dźwiękach muzyki, albo jeździła do uzdrowisk, albo uprawiała konwersację i patrzyła przez szyby w dal."

Zosia uciekała przez Miętusem, który ją gonił, bo uciekała:

„Dowiedziałem się z jego oschłych wypowiedzi, że Zosia przybiegła z lasu ledwie żywa i - jak się zdaje - nabawiła się zaziębienia, ciocia mierzy jej temperaturę."

Głównym zajęciem Zosi było czekanie:

„jak dotąd albo trochę kształciła się i studiowała w Wyższej Szkole Ogrodniczej i na Kursach Handlowych, albo cokolwiek przyrządzała konfitury, albo nieco obierała porzeczki, albo rozwijała umysł i serce, albo trochę siedziała, albo dodatkowo pracowała w biurze jako siła pomocnicza, albo odrobinę grała na fortepianie, albo troszeczkę chodziła i mówiła coś, a przede wszystkim czekała i czekała, i czekała na tego, który nadejdzie, pokocha, porwie."

Charakterystyka Zosi na podstawie relacji z Józiem Kowalskim

Zosia nadała formę zagubionemu w anarchii Józiowi:

„Zosia! Złapała mnie!

- Co się tam stało? - szeptała. - Chłopi napadli rodziców?"

W pierwszych chwilach porwania Zosia wykazuje się niedojrzałością

„Ona zaś prawdopodobnie domyślała się mniej więcej, gdyż również wstydziła się i zgoła nie mogła wyjęzyczyć."

Poddaje się formie porwana narzuconej przez Józia:

„Z początku zdziwiła się nieco, ale po kwadransie oświadczyn zaczęła przybierać miny, spoglądać na mnie, ponieważ ja na nią spoglądałem, i przebierać palcami. O chłopach i anarchii we dworze zupełnie zapomniała, już jej się zdawało, iż rzeczywiście została przeze mnie porwana."

Zosia pokochała Józia Kowalskiego:

„Nie egzystowała aż dotąd w nadziei, że znajdzie się ktoś, kto ją posiędzie. I oto nie tylko znalazł się, ale w dodatku porwał! Więc zmobilizowała w sobie całą zdolność kochania i pokochała mnie - ponieważ ją pokochałem."

Zosia wdzięczyła się do Józia, uwodziła go:

„Więc teraz, gdy na koniec oczekiwany zjawił się, porwał, zaświtał ów dzień uroczysty, rozpoczęła intensywną działalność i jęła popisywać się i wykazywać, wydobywać wszystkie atuty i przedstawiać je strojąc minki, uśmiechając się i podskakując, przewracając oczami, śmiejąc się z zębami i radością życia, gestykulując lub też nucąc melodie pod nosem, aby wykazać swoją kulturę muzyczną (gdyż trochę grała na fortepianie i umiała odegrać sonatę Księżycową). Poza tym wysuwała i wystawiała te części ciała, które miała lepsze, gorsze chowała."

Jest szczera z Józiem, kocha go i wierzy, że jest kochana:

„Jesteśmy młodzi, kochamy się... Do nas należy świat! - I przytulała się do mnie, a ja do niej musiałem się przytulać. W przekonaniu, że kocham, otworzyła się przede mną i jęła zwierzać mi się i mówić ze mną szczerze i poufnie, czego nigdy z nikim nie robiła."

Zosia przyprawia pupę Józiowi swoją miłością:

„I pod jej zachwytem wiłem się jak pod chłostą szatana, a pupa olbrzymia, infernalna świetniała i przeszywała z góry jak znak definitywny wszechświata, klucz wszelkich zagadek, ostateczny mianownik rzeczy. Oto przytulona urabiała mnie sobie"

„I podała mi gębę swoją. A mnie zbrakło sił, sen napadł jawę i nie mogłem – musiałem ucałować swoją gębą jej gębę, gdyż ona swoją gębą moją ucałowała gębę."

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.