Lalka - opracowanie lektury

Lalka - idealiści w Lalce

5 1 1 1 1 1 Rating 100%

Idealiści w Lalce B. Prusa

W Lalce występuje wielu idealistów. Najważniejsi z nich to: Ignacy Rzecki, Stanisław Wokulski i Julian Ochocki. Każdy z nich idealizuje co innego.

Ignacy Rzecki to idealista i marzyciel

„Upewniam cię, że nic nie wiesz, stary marzycielu." - Stanisław Wokulski o Ignacym Rzeckim, zwracając się do niego.

„Jesteś nieuleczony marzyciel, mój stary" - słowa S. Wokulskiego do Ignacego Rzeckiego wypowiedziane po powrocie z Paryża.

Ignacy Rzecki - idealista polityczny

Fascynację Napoleonem odziedziczył po ojcu

„nie dorównali jednak liczbą Napoleonom, którymi ojciec przyozdabiał swój pokój" - I. Rzecki w pamiętniku;

„Pamiętaj, że Bonapartów Bóg zesłał, ażeby zrobili porządek na świecie" - we wspomnieniach spisanych w pamiętniku tak ojciec mówił do Ignacego, gdy go musztrował.

Ignacy Rzecki wierzy w mit Napoleona Bonapartego

„Wierz mi, panie Klejn, bonapartyzm to potęga!..." - Słowa I. Rzeckiego w rozmowie z Klejnem na temat polityki.

Rzecki kompletnie nie rozumie polityki

„co nas obchodzi wojna, w której nie przyjmie udziału Bonaparte" - Słowa I. Rzeckiego w rozmowie z Klejnem na temat wojny.

Ignacy Rzecki - idealista Romantyczny

Ma za sobą romantyczną miłość

„Przez kilka lat kochałem się jak półgłówek, a tymczasem moja Heloiza romansowała z innymi. Boże mój!... ile mnie kosztowała każda wymiana spojrzeń, które chwytałem w przelocie... W końcu w moich oczach wymieniano nawet uściski..." Rzecki w burzliwej rozmowie z Wokulskim, gdy ten odmawia wyjazdu z Suzinem do Paryża.

Kochał Małgorzatę Pfeifer

„Nawet do śp. Małgosi Pfeifer straciłem skłonność" Stary subiekt w pamiętniku, gdy wybiera się na Węgry.

Kochał Helenę Stawską

„Kocham, bo kocham panią Helenę, ale dla niego... wyrzeknę się jej." Ignacy Rzecki w pamiętniku o Stanisławie Wokulskim.

Relacje między Ignacym Rzeckim a ludźmi

Ignacy Rzecki to domator, wyizolowany ze społeczeństwa

„Z domu pan Ignacy wychodził rzadko i na krótko" - narrator opisuje zachowanie Ignacego Rzeckiego.

Nie ma życia osobistego

„O ósmej wieczór zamykano sklep; subiekci rozchodzili się i zostawał tylko Rzecki. Robił dzienny rachunek, sprawdzał kasę, układał plan czynności na jutro i przypominał sobie: czy zrobiono wszystko, co wypadało na dziś" - narrator o wieczornych zwyczajach I. Rzeckiego.

Z samotności pisze pamiętnik

„Dobrowolnie odcięty od natury i ludzi, utopiony w wartkim, ale ciasnym wirze sklepowych interesów, czuł coraz mocniej potrzebę wymiany myśli. A ponieważ jednym nie ufał, inni go nie chcieli słuchać, a Wokulskiego nie było, więc rozmawiał sam z sobą i - w największym sekrecie pisywał pamiętnik." - narrator pokazuje osamotnienie Rzeckiego i terapeutyczną funkcję pisania pamiętnika.

Romantyczna podróż

Marzy o podróży

„im mniej wychodził, tym częściej marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę" - nie czuje się dobrze w świecie, w którym żyje, więc ucieka w marzenia, których nigdy nie zrealizuje. Narrator o Ignacym Rzeckim.

Nie potrafi realizować swoich marzeń „Kupiłem bilet do Krakowa, na Dworcu Warszawsko-Wiedeńskim siadłem do wagonu i kiedy już było po trzecim dzwonku, wyskoczyłem... Nie mogę ani na chwilę rozstać się z Warszawą i ze sklepem..., Żyć bym bez nich nie potrafił... Rzeczy odebrałem z kolei dopiero na drugi dzień, gdyż zajechały aż do Piotrkowa." Przyjaciel S. Wokulskiego w pamiętniku.

Romantyczne pragnienie pięknej śmierci

„jestem już nawet tak stary, że pragnę tylko jednej rzeczy - pięknej śmierci. " - słowa Ignacego Rzeckiego, które padają w rozmowie ze S. Wokulskim.

Stanisław Wokulski to idealista rozdarty

„Stopiło się w nim dwu ludzi: romantyk sprzed roku sześćdziesiątego i pozytywista z siedemdziesiątego. To, co dla patrzących jest sprzeczne, w nim samym jest najzupełniej konsekwentne." doktor Szuman tak opisuje Stanisława Wokulskiego - opisuje to Ignacy Rzecki w pamiętniku.

Jest wewnętrznie rozdarty „Uczułem jakby wewnętrzne rozdarcie i wtedy dopiero przekonałem się, jak głęboką mam ranę w duszy." - Wyznanie głównego bohatera, które pada w rozmowie z Ignacym Rzeckim po powrocie z wojny.

Jest wewnętrznie rozdwojony, rozdarty „We mnie jest dwu ludzi - mówił - jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat. Który zaś zwycięży?... " Nie dba o to, która część jego osobowości zwycięży.

Jest wewnętrznie skonfliktowany (ma jakby rozdwojenie osobowości)„"Więc dobrze, zginę... Ale zostawię po sobie pamiątkę!..." "Zostawisz przebaczenie i litość" - szepnął mu jakiś głos. "Czyżem ja aż tak nikczemny!" "Nie, jesteś aż tak szlachetny"" Główny bohater do samego siebie wśród arystokratów.

Jest zmienny raz zakochany, innym razem nie „a w tej chwili jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została tylko skóra i odzież" Narrator przedstawia myśli bohatera.

„Oto dwie drogi: jedna wiedzie do nieobliczonych reform ludzkości, druga do podobania się, a nawet, przypuśćmy, do zdobycia kobiety. (...) metale Geista dadzą początek takiej cywilizacji, o jakiej nie marzono, i kto wie, czy wprost nie uszlachetnią gatunku ludzkiego...

A z drugiej strony cóż mam?... Kobietę, (...) wolałbym rzucić serce głodnemu psu aniżeli oddać je kobiecie, która nawet nie domyśla się, jaka jest różnica między nimi a mną." Myśli przyjaciela Ignacego Rzeckiego.

Stanisław Wokulski to idealista romantyczny

Idealizuje miłość

Stanisław Wokulski jako romantyk

Stanisław Wokulski to idealista pozytywistyczny

idealizuje naukę

„Kiedy dzieckiem będąc, łaknął wiedzy" - I. Rzecki zauważył to w pamiętniku.

Jako młodzieniec marzył o zbudowaniu perpetum mobile „Gdy Wokulski był subiektem w sklepie kolonialnym, marzył o perpetum mobile, machinie, która by się sama poruszała" I. Rzecki o S. Wokulskim.

Głodny wiedzy „Wstawał przed szóstą i czytał. Około dziesiątej biegł na kursa, potem znowu czytał." I. Rzecki zawarł to w pamiętniku.

Skończył Szkołę Przygotowawczą i studiował w Szkole Głównej w Warszawie „Przerzucił się (...) do Szkoły Przygotowawczej, a potem do Szkoły Głównej" radca Węgrowicz o Wokulskim.

W młodości interesował się nauką „Czas wolny od nauki poświęcał Stach na próby z balonami. Wziął dużą butlę i w niej za pomocą witriolu preparował jakiś gaz (już nawet nie pamiętam jaki) i napełniał nim balon nieduży wprawdzie, ale przygotowany bardzo sztucznie. Była pod nim maszynka z wiatraczkiem...No i latało to pod sufitem, dopóki nie zepsuło się przez uderzenie o ścianę. " I. Rzecki zapisał to w pamiętniku.

Naukowe wykształcenie uzyskał na zesłaniu „jestem uczonym; mam nawet rozmaite podziękowania od petersburskich naukowych towarzystw..." Wokulski po powrocie z Irkucka do Rzeckiego.

Po śmierci Małgorzaty Wokulskiej interesuje się nauką „I może z galanteryjnego kupca zostałby na dobre uczonym przyrodnikiem, gdyby znalazłszy się raz w teatrze nie zobaczył panny Izabeli." Ignacy Rzecki w pamiętniku.

Był przyrodnikiem „Pan był przyrodnikiem" Ochocki znajduje w nim pokrewną duszę.

Korzystał ze swej wiedzy dla dobra ludzkości

„Będzie kiedyś awantura z tymi Żydami - mruknąłem. - Bywały już, trwały przez osiemnaście wieków i jaki rezultat? W antyżydowskich prześladowaniach zginęły najszlachetniejsze jednostki, a zostały tylko takie, które mogły uchronić się od zagłady. I oto jakich mamy dziś Żydów: wytrwałych, cierpliwych, podstępnych, solidarnych, sprytnych i po mistrzowsku władających jedyną bronią, jaka im pozostała - pieniędzmi. Tępiąc wszystko, co lepsze, zrobiliśmy dobór sztuczny i wypielęgnowaliśmy najgorszych." Rozmowa I. Rzeckiego i S. Wokulskiego.

„Przypomniał sobie swego ojca i stryja, Kasię Hopfer, która tak go kochała, Rzeckiego, Leona, Szumana, księcia i tylu, tylu innych ludzi, którzy złożyli mu dowody niewątpliwej życzliwości. Co warta cała jego nauka i majątek, gdyby dokoła siebie nie miał serc przyjaznych; na co zdałby się największy wynalazek Geista, gdyby nie miał być orężem, który zapewni ostateczne zwycięstwo rasie ludzi szlachetniejszych i lepszych?..." Rozmyślania S. Wokulskiego w drodze do Zasławka.

Pozytywistyczne poglądy

Pozytywistyczna droga jest dla niego bardziej wartościowa „Oto dwie drogi: jedna wiedzie do nieobliczonych reform ludzkości, druga do podobania się, a nawet, przypuśćmy, do zdobycia kobiety. (...) metale Geista dadzą początek takiej cywilizacji, o jakiej nie marzono, i kto wie, czy wprost nie uszlachetnią gatunku ludzkiego...

A z drugiej strony cóż mam?... Kobietę, (...) wolałbym rzucić serce głodnemu psu aniżeli oddać je kobiecie, która nawet nie domyśla się, jaka jest różnica między nimi a mną." S. Wokulski w myślach.

Jego działania mają pozytywistyczny charakter „Potem myślał o tych kilkunastu ludziach, którym już daje zajęcie, i o tych kilkudziesięciu, którzy od pierwszego maja mieli dostać u niego zajęcie, o tych setkach, dla których w ciągu roku miał stworzyć nowe źródła pracy, i o tych tysiącach, którzy dzięki jego tanim towarom mogliby sobie poprawić nędzny byt" - praca organiczna, utylitaryzm.

Ma skłonności do filozofowania „Szczególna rzecz - mówił. - Każdy ptak w górze i każdy człowiek na ziemi wyobraża sobie, że idzie tam, dokąd chce. I dopiero ktoś stojący na boku widzi, że wszystkich razem pcha naprzód jakiś fatalny prąd, mocniejszy od ich przewidywań i pragnień." - motyw lalki – człowieka, który nie ma wpływu na swój los.

Praca jako lekarstwo dla społeczeństwa „A przecie jest proste lekarstwo: praca obowiązkowa - słusznie wynagradzana. Ona jedna może wzmocnić lepsze indywidua, a bez krzyku wytępić złe i... mielibyśmy ludność dzielną, jak dziś mamy zagłodzoną lub chorą."

W opisie Warszawy pokazuje swoje poglądy biologizm, organicyzm „Natura miewa kaprysy i - analogie - dodał. - Motyle istnieją także w rodzaju ludzkim: piękna barwa, latanie nad powierzchnią życia, karmienie się słodyczami, bez których giną - oto ich zajęcie. A ty, robaku, nurtuj ziemię i przerabiaj ją na grunt zdolny do siewu. Oni bawią się, ty pracuj; dla nich istnieje wolna przestrzeń i światło, a ty ciesz się jednym tylko przywilejem: zrastania się, jeżeli cię rozdepcze ktoś nieuważny."

Krytykuje polską arystokrację „u nas wyższa warstwa zakrzepła jak woda na mrozie i nie tylko wytworzyła osobny gatunek, który nie łączy się z resztą, ma do niej wstręt fizyczny, ale jeszcze własną. martwotą krępuje wszelki ruch z dołu"

Czuje związek z nizinami społecznymi, czuje się odpowiedzialny za ich los „To są moi - ci, którzy leżą tam na śmietniku, i może dlatego są nędzni"

Zdaje sobie sprawę z tego, że takich jak Wysocki – porządnych i potrzebujących pomocy jest w polskim społeczeństwie wielu „zdawało mu się, że widzi cały szereg wozów, przed którymi leżą padłe konie, cały szereg rozpaczających nad nimi furmanów, a przy każdym gromadę mizernych dzieci i żonę, która pierze bieliznę takim, co płacić nie mogą."

Praca u podstaw „prędzej czy później społeczeństwo musi się przebudować od fundamentów do szczytu. Albo zgnije." Wokulski w rozmowie z Rzeckim na temat prostytucji.

Broni Szlangbauma przed antysemityzmem „Panie... panie Lisiecki! Pan Henryk Szlangbaum był moim kolegą wówczas, kiedy działo mi się bardzo źle. Czybyś więc pan nie pozwolił mu kolegować ze mną dziś, kiedy mam się trochę lepiej?..." Pisze o tym Rzecki w pamiętniku.

O kobietach „Trafiają się kobiety z defektem moralnym, niezdolne kochać nici nikogo, prócz swoich przelotnych kaprysów". Wokulski nie potrafi jednak skorzystać z tej wiedzy.

Nie wierzy w cudowne przemiany ludzi „Będzie tam mieszkać młoda szwaczka - mówił dalej Wokulski. - Niech stołuje się u was, niech jej twoja żona pierze bieliznę...Niech zobaczy czego jej brak? Na sprzęty i na bieliznę ja dam pieniędzy... Potem będziecie uważali, czy nie sprowadza kogo do domu... " zleca Wysockiemu opiekę i pilnowanie Marii.

Docenia potęgę pieniądza i wie jak ją wykorzystać „Pieniądz naprawdę jest wielką potęgą, tylko trzeba go umieć użyć..." S. Wokulski w duchu.

Patrzy na Paryż jak pozytywista „U nas praca ludzka wydaje mierne rezultaty: jesteśmy ubodzy i zaniedbani. Ale tam praca jaśnieje jak słońce. Cóż to za gmachy, od dachów do chodników pokryte ozdobami jak drogocenne szkatułki. A te lasy obrazów i posągów, całe puszcze machin, a te odmęty wyrobów fabrycznych i rękodzielniczych!... Dopiero w Paryżu zrozumiałem, że człowiek jest tylko na pozór istotą drobną i wątłą. W rzeczywistości jest to genialny i nieśmiertelny olbrzym, który z równą łatwością przerzuca skały, jak i rzeźbi z nich coś subtelniejszego od koronek." S. Wokulski o Paryżu w rozmowie z Izabelą Łęcką.

Julian Ochocki to idealista naukowy

Julian Ochocki jest dobrze wykształcony

 „skończyłem wydział przyrodniczy w uniwersytecie i mechaniczny w politechnice” Naukowiec o sobie w rozmowie ze S. Wokulskim.

Ochocki to oryginał

„Ochocki – dziwakiem”. Izabela Łęcka o swoim kuzynie.

Ochocki zachowuje się inaczej niż arystokracja

„Podróżni wysiedli, Ochocki jednak nie oddał lejców, lecz jeszcze odprowadził ekwipaż do stajni.” Narrator.

Ochocki to wspaniały człowiek

„oto wspaniała dusza: chce przypiąć skrzydła ludzkości i dla tej idei zapomina o własnym szczęściu.” S. Wokulskim po udanym obiedzie u Łęckich

„Kiedym wyjeżdżał, po całych dniach łowił ryby. Ale ponieważ gust zmienia mu się często, więc nie jestem pewny, czy nie zobaczę go teraz jako myśliwca... Ale cóż to za szlachetny młody człowiek, co za wiedza!... No i zasługi już ma; zrobił kilka wynalazków. ” Baron Dalski powiedział to S. Wokulskimemu w trakcie oczekiwania na powóz do Zasławka.

Julian Ochocki to naukowiec oderwany od życia towarzyskiego

„on więcej zajmował się jakąś latającą maszyną (co za obłęd!) aniżeli nią”. Izabela Łęcka nie traktuje go poważnie, nie rozumie jego naukowych pasji.

Ochocki jest samotny w swej pasji

„Wokulski jest chyba jedynym człowiekiem w Warszawie, z którym można o tym mówić.” Arystokrata o maszynach latających w rozmowie z Izabelą Łęcką.

Ochocki to wynalazca

„Udało mi się trochę ulepszyć mikroskop, zbudować jakiś nowy stos elektryczny, jakąś tam lampę...” Pan Julian o sobie w rozmowie ze S. Wokulskim.

Julian Ochocki to niespełniony naukowiec

„Ogniwo Ochockiego albo - lampa elektryczna Ochockiego... jakież to głupie!... Rwać się gdzieś od dzieciństwa i utknąć na lampie - to okropne... Dobiegać środka życia i nie znaleźć nawet śladu drogi, po której by się iść chciało - cóż to za rozpacz!...” Bohater o sobie w rozmowie ze S. Wokulskim.

Ochocki to pracoholik

„Straciłem dwa miesiące na rybach, grzybach, bawieniu dam i tym podobnych głupstwach... Inni przez ten czas jeździli balonem... Wybierałem się do Paryża, ale prezesowa tak nalegała, żebym u niej wypoczął... I pięknie wypocząłem... Zgłupiałem do reszty... Już nawet nie umiem myśleć porządnie... straciłem zdolności... Eh! dajcie mi święty spokój z rydzami... Jestem taki zły!... ” Reakcja Naukowca po opowieści S. Wokulskiego o locie balonem.

Nauka jest obsesją Juliana Ochockiego

„Już będzie z nim tak do końca wakacyj... Byłam pewna, że zepsuje mu się humor, jak tylko Starski wspomniał o balonach...” Opinia Izabeli Łęckiej skierowana do S. Wokulskiego.

To Julian Ochocki wyciągnął S. Wokulskiego z pokoju i zaszczepił w nim idee naukowych poszukiwań.

„więc umknę stąd, chociażby do Zurychu.” S. Wokulskim w myślach.

Julian Ochocki jest sceptyczny wobec odkryć profesora Geista

„Owszem, pojechałbym, ale najpierwej dla sprawdzenia faktu. Bo to, co ja wiem o materiałach chemicznych, wybacz pan, ale nie godzi się z teorią zmienności ciężarów gatunkowych poza pewną granicą.” Ostrożnie rozważa propozycję wyjazdu do Geista złożóną przez S. Wokulskiego.

Marzy o zbudowaniu maszyn latających cięższych od powietrza

„Oszaleję albo... przypnę ludzkości skrzydła...” Bohater w rozmowie z Wokulskim.

Julian Ochocki to marzyciel, idealista

„Ja tymczasem jestem dziś człowiek czynu, a on marzyciel...” Wokulski tak określa naukowca po rozmowie z nim.

„To człowiek nie z tego świata, do którego ja należę sercem i duszą... Ach, jaki on naiwny, a jaki wspaniały! Wierzy w idealną miłość, z którą zamknąłby się w swoim laboratorium i był pewnym, że go nigdy nie zdradzi... ” K. Wąsowska o naukowcu w czasie przejażdżki konnej ze S. Wokulskim.

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.