Mistrz i Małgorzata - opracowanie powieści Michaiła Bułhakowa

Narracja w "Mistrzu i Małgorzacie"

5 1 1 1 1 1 Rating 100%

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata - narracja

Narracja w Mistrzu i Małgorzacie Michaiła Bułhakowa jest bardzo zróżnicowana i bogata. Zobacz też informację o Narratorze w "Mistrzu i Małgorzacie"Michaiła Bułhakowa.

 

narracja spersonalizowana

przyjmuje perspektywę Iwana w klinice„Nie udało mu się w pełni zrealizować swych zamierzeń i chcąc nie chcąc, musiał udzielać odpowiedzi na cały szereg pytań, choć co prawda były to odpowiedzi opryskliwe i skąpe. Wypytywano Iwana dosłownie o wszystko, co dotyczyło jego dotychczasowego życia, włącznie z tym, jaki był przebieg szkarlatyny, na którą chorował przed piętnastoma laty. Opisano Iwana na całą stronicę, przewrócono arkusz na drugą stronę i kobieta w bieli przeszła do pytań o jego krewnych. Można było dostać kręćka – kto umarł, kiedy i na co, czy nie pil, czy nie chorował na choroby weneryczne i tak dalej w tym stylu. Wreszcie poprosili, by opowiedział, co zaszło wczoraj na Patriarszych Prudach, ale nie czepiali się zanadto, komunikat o Poncjuszu Piłacie przyjęli bez zdziwienia.”

przyjmuje perspektywę głównego księgowego Wasilija Stiepanowicza Łastoczkina „Zadzwoniła wzburzona dama domagająca się rozmowy z Rimskim, poradzono jej, żeby zadzwoniła do jego żony, na co słuchawka odrzekła wśród szlochu, że ona właśnie jest żoną Rimskiego i że Rimskiego nigdzie nie ma. Działo się coś niepojętego. Sprzątaczka zdążyła już opowiedzieć wszystkim, że kiedy przyszła do gabinetu dyrektora finansowego, żeby posprzątać, zobaczyła drzwi otwarte na oścież, pałace się lampy, wybite szyby w oknie wychodzącym na ogród, na podłodze sponiewierany fotel, ale nikogo w gabinecie nie było.”

Cechy narracji

wszechwiedza - narrator zna myśli bohaterów i ocenia je

„Pobiegły urywane, chaotyczne, niezwykłe myśli: “Zginął!...”, a potem – “Zginęliśmy!...” I błysnęła wśród tych myśli jakaś zupełnie głupia, o jakiejś tam nieśmiertelności, przy czym ta nieśmiertelność, nie wiedzieć czemu, była przyczyną niezwykłego smutku.”

„Należy od razu stwierdzić, że na poecie cudzoziemiec od pierwszego słowa zrobił odpychające wrażenie, natomiast Berliozowi raczej się spodobał, a może nie tyle się spodobał, ile, jak by tu się wyrazić... zainteresował go czy co...”

zna przeszłość „nieoczekiwanie zaczął krzyczeć Piłat, a krzyczał głosem tak strasznym, że Jeszua aż się cofnął. Takim głosem przed wieloma laty w Dolinie Dziewic wołał Piłat do swoich jezdnych: “Rąb ich! Rąb ich! Olbrzym Szczurza Śmierć jest otoczony!” ”

ograniczona wszechwiedza

„Nie wiemy, jakie jeszcze przedziwne rzeczy działy się w Moskwie tej nocy, i oczywiście nie zamierzamy tego dociekać”

„Co dalej działo się w mieszkaniu pod pięćdziesiątym – nie wiadomo, ale za to dokładnie wiadomo, co robił Nikanor Bosy. ”

„Czegóż jeszcze brakowało tej kobiecie, w której oczach jarzyły się nieustannie jakieś niepojęte ogniki? Czegóż jeszcze trzeba było tej leciutko zezującej wiedźmie, która wtedy, na wiosnę, niosła bukiet mimozy? Nie wiem, nie mam pojęcia. Mówiła zapewne prawdę – potrzebny był jej on, mistrz”

opisując komendanta tajnych służb, Afraniusza „Po domach zapalano właśnie szabaśniki, przedświąteczny tłok na ulicach był już bardzo wielki i Afraniusz na swoim mule zginął w rzece przechodniów i jeźdźców. Nikt nie wie, dokąd pojechał stamtąd”

„Czy sylwetki te naprawdę wyleciały przez okno, czy też tak się tylko wydawało sparaliżowanym ze strachu lokatorom nieszczęsnego domu na Sadowej – trudno stwierdzić z całkowitą pewnością”

narracja ex post factum

„Wykład ów, jak się potem dowiedziano, dotyczył Jezusa Chrystusa.”

„Potem, kiedy prawdę mówiąc było już za późno, najróżniejsze instytucje opracowały rysopisy owego człowieka”

uprzedza fakty

„I w tym momencie stał się, jak później twierdził prezes, cud – paczka sama wśliznęła mu się do teczki. A następnie Bosy z poczuciem dziwnej słabości, jak po ciężkiej chorobie, znalazł się na schodach. ”

unika sądów kataleptycznych „Należy jednak sądzić, iż to profesor opowiadał” o opowiadaniu Wolanda o Ha-Nocri i Poncjuszu Piłacie

przyjmuje perspektywę bohaterów ukrywając wszechwiedzę

„powiedział już bez cienia obcego akcentu, który diabli wiedzą czemu to się u niego pojawiał, to znikał” myśli Berlioza i Bezdomnego

„odpowiedział obłąkany Niemiec, a jego zielone oko dziko i smętnie błądziło po stawie.” to perspektywa Berlioza, który myśli, że Woland to wariat

ironizuje

„Życie Berlioza tak się układało, że nie był przyzwyczajony do nadprzyrodzonych zjawisk” s.5.

„Trudno powiedzieć, co właściwie zgubiło Iwana – jego niezwykle plastyczny talent czy też

całkowita nieznajomość zagadnienia, ale cóż tu ukrywać, Jezus wyszedł mu żywy, Jezus ongiś

istniejący rzeczywiście, choć, co prawda, obdarzony wszelakimi najgorszymi cechami

charakteru”s.6 tak przedstawia ateistyczny poemat antyreligijny Iwana Nikołajewicza Ponyriowa

stosuje kontrast

„Szczurza Śmierć spod kolumnady wyprowadził aresztowanego do ogrodu, wziął bicz z rąk legionisty, który stał u stóp brązowego posągu, zamachnął się od niechcenia i uderzył aresztowanego po ramionach. Ruch centuriona był lekki i niedbały, ale związany człowiek natychmiast zwalił się na ziemię, jakby mu ktoś podciął nogi, zachłysnął się powietrzem, krew uciekła mu z twarzy, a jego oczy stały się puste.”

styl potoczny

silna ekspresja „Ale nie, o, nie! Łżą kusiciele–mistycy”

„O, nie! Mistrz był w błędzie, kiedy w lecznicy, gdy przemijała północna godzina, mówił Iwanowi z goryczą, że ona zapomniała go już. Tak stać się nie mogło. Oczywiście, że nie zapomniała o nim.”

„Człowieka aż mdli na samą myśl, że miałby te pogłoski powtarzać” w Epilogu

„O bogowie, o bogowie moi!” kiedy opowiada o Małgorzacie w rozdziale 19

stosuje ekspresywne hiperboliczne opisy mimiki

„Bezdomny dziko wytrzeszczył oczy na bezczelnego cudzoziemca, a Berlioz zapytał z kwaśnym uśmiechem”

„Ciężkie buciory Marka załomotały po mozaice”

frazeologizmy

„Wtedy cudzoziemiec wykonał taki numer: wstał, uścisnął zdumionemu redaktorowi dłoń i powiedział, co następuje”

„Personel podał tyły, na placu pozostał blady, zdenerwowany Wasilij Stiepanowicz”

nacechowanie stylistycznie słownictwo

„Ciężkie buciory Marka załomotały po mozaice”

gry słowne

„Do diabła, on wszystko słyszał... – pomyślał Berlioz” - narrator wielokrotnie używa słów oddających naturę Wolanda

„powiedział już bez cienia obcego akcentu, który diabli wiedzą czemu to się u niego pojawiał, to znikał”

„W kolejkach plotą diabli wiedzą co, a ty to powtarzasz!” słowa Małgorzaty do Nataszy – służącej, kiedy ta powtarza jej plotki na temat wydarzeń w Varietes

„A diabli wiedzą jak!” odpowiedź Asasella na pytanie Małgorzaty

specyficzne słownictwo

„Entree maga, któremu towarzyszył długi asystent i kot, wchodzący na scenę na tylnych łapach, ogromnie spodobało się publiczności.”

Symultanizm

symultanizm replik w dialogu i myśli

„ Jestem specjalistą od czarnej magii. “Masz tobie!” – coś załomotało w głowie Berlioza”

symultanizm

akcja rozdziałów dzieje się jednocześnie, ale w różnych miejscach

„Kiedy pedantyczny buchalter mknął taksówką, aby u celu swej podróży zobaczyć urzędujący garnitur, z wagonu numer dziewięć pierwszej klasy (z miejscówkami) kijowskiego pociągu, który właśnie przyjechał do Moskwy, wysiadł wraz z innymi dostojnie wyglądający pasażer z fibrową walizeczką w ręku. Pasażerem tym był wujek nieboszczyka Berlioza we własnej osobie, Maksymilian Andriejewicz Popławski, ekonomista–planista, mieszkający w Kijowie, na byłej ulicy Instytuckiej.”

„W tym samym czasie w innym zaułku Dolnego Miasta, w krętym zaułku schodzącym stopniami ku jednemu ze stawów miejskich, z furtki niepokaźnego domku, którego okna wychodziły na podwórze, a ślepa tylna ściana na zaułek” Narrator opisując działania Afraniusza, Nisy, Judy z Kiriatu w Jeruszalaim.

symultaniczna technika narracyjna

„Po Żełdybina posłano wóz, który przede wszystkim zawiózł go wraz z przedstawicielami organów śledczych (było to około północy) do mieszkania denata, gdzie dokonano opieczętowania papierów zmarłego, a potem już wszyscy pojechali do kostnicy.

[…] Dokładnie o północy cała dwunastka literatów opuściła pierwsze piętro i zeszła do restauracji. Tu raz jeszcze brzydko pomyśleli o Berliozie, ponieważ na werandzie wszystkie stoliki były już oczywiście pozajmowane i musieli zasiąść do kolacji w jednej z owych pięknych, lecz dusznych sal.

Również dokładnie o północy w pierwszej z owych sal coś gruchnęło, zadzwoniło, potoczyło się, zadygotało. I zaraz cienki męski głos przekrzykując muzykę desperacko zawołał: “Alleluja!” Tak zagrzmiał słynny jazzband Gribojedowa.”

Achronologia

czasem pojawiają się zaburzenia chronologii

„miał obecnie okropne kłopoty – zaczęły się one poprzedniej nocy, ze środy na czwartek”

kiedy w rozdziale „Kaźń” opisuje poczynania Mateusza Lewity

opisy koncentrujące się na doznaniach zmysłowych

zapachu

Miał wrażenie, że różany aromat sączy się z rosnących w ogrodzie palm i cyprysów, że z wydzielanym przez eskortę odorem potu i skórzanego rynsztunku miesza się zapach znienawidzonych kwiatów.”

słuchu

„Ciężkie buciory Marka załomotały po mozaice, związany poszedł za nim bezgłośnie, pod kolumnadą zapanowało milczenie, słychać było gruchanie gołębi na ogrodowym placyku nie opodal balkonu, a także wodę śpiewającą w fontannie dziwaczną i miłą piosenkę.”

Dygresyjność

dygresyjne opisy natury

„Wpadła pod kolumnadę jaskółka, zatoczyła krąg pod złotym jej pułapem, obniżyła lot, nieomal musnęła ostrym skrzydłem twarz stojącego we wnęce miedzianego posągu i zniknęła za kapitelem kolumny. Być może zamierzała uwić tam gniazdo”

czasem pozwala sobie na dywagacje, dygresje, niedopowiedzenia

„Dom ów nazywano “Domem Gribojedowa”, ponieważ jego właścicielką była niegdyś jakoby ciotka pisarza Aleksandra Gribojedowa. Była jego właścicielką czy też nie była – tego dokładnie nie wiemy, zdaje się nawet, że Gribojedow nie miał chyba żadnej takiej ciotki–posesjonatki... Dom ów wszakże takie nosił miano. Co więcej, pewien blagier moskiewski opowiadał, że jakoby na pierwszym piętrze tego domu, w okrągłej sali kolumnowej, znakomity pisarz miał czytać tej właśnie rozpartej na kanapie ciotce fragmenty “Mądremu biada”. A zresztą diabli to wiedzą, może i czytał, nie jest to takie ważne!”

„A o północy ukazała się w piekle zjawa. Wszedł na werandę piękny czarnooki mężczyzna ze spiczastą bródką, we fraku i ogarnął władczym spojrzeniem swoje włości. A mówili, a mówili mistycy, że był czas, kiedy mężczyzna ten nie chodził we fraku, tylko przepasywał się szerokim pasem skórzanym, zza którego sterczały rękojeści pistoletów, a jego włosy jak krucze skrzydło przewiązywał szkarłatny jedwab i po Morzu Karaibskim płynął pod jego dowództwem bryg pod czarną trumienną banderą z trupią czaszką.

Ale nie, o, nie! Łżą kusiciele–mistycy, nie ma na świecie żadnych karaibskich mórz i nie pływają po nich odważni do szaleństwa flibustierowie ani korweta nie rusza za nimi w pościg, nie ściele się ponad falami dym z dział. Niczego takiego nie ma i nigdy nie było! Owszem jest przywiędła lipa, są żelazne sztachety i bulwar za nimi... Lód pływa w kompotierce, przy sąsiednim stoliku widać czyjeś przekrwione bycze oczy i jest strasznie, jest strasznie... O, bogowie, o, moi bogowie, trucizny, trucizny!..”

„A może nie było żadnych takich słów, może były jakieś inne, napisane do tejże muzyki, już zupełnie nieprzyzwoite. To nieważne. ”

naturalistyczne opisy

„Na pierwszym stole leżał nagi, pokryty zaschniętą krwią tułów ze zmiażdżoną klatką piersiową i zmasakrowaną ręką, na drugim – głowa z wybitymi przednimi zębami, z otwartymi, zmętniałymi oczyma, których nie raziło już nawet tak jaskrawe światło, a na trzecim – kupa zesztywniałych szmat” opis ciała Berlioza w prosektorium

„Zlani potem kelnerzy nieśli ponad głowami spotniałe kufle piwa, krzyczeli ochryple, z nienawiścią: “Najmocniej przepraszam, obywatelu!” Głos skądś z głośnika komenderował: “Szaszłyk karski raz! Dwie igicze! Flaki po polsku!!” Cienki głos nie śpiewał już, ale porykiwał: “Alleluja!” Łoskot złotych talerzy jazabandu zagłuszało od czasu do czasu szczękanie naczyń, które pomywaczki zsuwały po równi pochyłej do kuchni. Jednym słowem – piekło.” opis zabawy w „Domu Gribojedowa”

Wartościowanie

wartościuje bohaterów i ich działania

„Popławski był uważany – i słusznie – za jednego z najmądrzejszych ludzi w Kijowie”.

„Wygłosiwszy wszystkie te niedorzeczności, Bengalski wzniósł ręce”

„O, nie! Mistrz był w błędzie, kiedy w lecznicy, gdy przemijała północna godzina, mówił Iwanowi z goryczą, że ona zapomniała go już. Tak stać się nie mogło. Oczywiście, że nie zapomniała o nim.”

„Wszystko, co opowiadał o niej nieszczęsnemu poecie, było szczerą prawdą. Opisał swą ukochaną wiernie”

wartościuje przestrzeń

„Uroczy zakątek!”

Niekonwencjonalność narracji

bezpośrednio zwraca się do czytelników „o, nie, obywatele, wuj Maksymilian był naprawdę mądrym człowiekiem.”

„czas już, abyśmy przeszli do drugiej części tej jakże prawdziwej opowieści. Za mną, czytelniku!”

wprowadza czytelnika w błąd, by potem dokonać sprostowania

„Powiedziane już zostało, że za łańcuchem legionistów nie było nikogo – niezupełnie odpowiada to prawdzie”

autotematyzm, autocenzura

W tym miejscu kierowca wypowiedział kilka nie nadających się do druku uwag. – Drugi jechał na Zubowski. Czerwoniec. Daję trzy ruble reszty. Wysiadł. Sięgam do portmonetki, a tam – pszczoła. W palec mnie rąbnęła! Ach, ty!... – Szofer znów wmontował nie nadające się do druku wyrazy. – A czerwońca nie ma. Wczoraj w tym Varietes (nie do druku) jakiś cholerny magik odstawił numer z czerwońcami (słowa nie do druku)...”

 

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.