F. Dostojewski: Zbrodnia i kara - opracowanie lektury

Raskolnikow - charakterystyka z cytatmi

4.2978723404255 1 1 1 1 1 Rating 86%

Rodion Romanowicz Raskolnikow - charakterystyka z cytatami

"Zbrodnia i Kara" Fiodora Dostojewskiego

Charakterystyka Rodiona Romanowicza Raskolnikowa, bohatera Zbrodni i Kary Fiodora Dostojewskiego.

 

Wygląd zewnętrzny Raskolnikowa

- ładny, przystojny

„ Należy dodać, że był to młodzian o wyjątkowo miłej aparycji, o pięknych czarnych oczach, ciemnoblond włosach, wzrostu nieco wyższego niż średni, wysmukły i przystojny.

Bohater opisywany jest przez narratora podczas swojej przechadzki po Petersburgu w lecie. Z cytatu możemy się dowiedzieć, że był to człowiek młody i przystojny.

- biedak, nędznie ubrany

„Ubrany był do tego stopnia nędznie, że ktoś inny, nawet przywykły do chodzenia jak oberwaniec, wstydził by się w biały dzień wyjść w takich łachmanach na ulicę.”

Relacjonujący ponownie opisuje wygląd bohatera podczas spaceru po mieście, znajduje się on jednak w takiej jego części, że u nikogo ten wygląd nie wywoływał zdziwienia. Sytuacja finansowa nie pozwala Radionowi na ubieranie się w porządne i czyste ubrania więc musi chodzić w tym co ma.

- nosi charakterystyczny kapelusz

„ Był to wysoki, walcowaty szapoklak z pracowni Zimmermana, dobrze już sfatygowany, wyrudziały, cały w dziurach i plamach, bez rondla i w najbardziej szpetny sposób przekrzywiony na bok.”

Narrator tym razem skupia się na opisie kapelusza, który nosił Raskolnikow. Uczestnik dalej znajduje się na Placu Siennym w Petersburgu z którego kierował się do domu, w którym popełnił zbrodnię. Z powodu swojego nakrycia głowy jest wytykany na ulicy palcami m.in. przez pijanego mężczyznę. który nazywa go szwabskim kapelusznikiem.

- jego styl i nędze dostrzegają najbliżsi

„ Pod względem elegancji, jak widzę ostatnich żebraków już chyba prześcignąłeś”.

Tym razem bohatera opisuje jego przyjaciel Razumichin. Jest to czas po dokonaniu zbrodni jednak wygląd bohatera nie zmienia się.

Raskolnikowa poznajemy jako byłego studenta prawa, nękanego biedą i głodem (z braku pieniędzy musiał przerwać studia, ma zaległości w czynszu za pokój przypominający „szafę”, od prawie dwóch dni nie miał nic w ustach). Jego wygląd może budzić strach, obrzydzenie. Wyglądem przypomina żebraka, kogoś ubogiego.

Charakterystyka Raskolnikowa

- pogardliwy, brutalny, ambitny

„Wstyd mu było przecież nawet przed Sonią, którą zadręczał pogardliwym i brutalnym traktowaniem właśnie dlatego że się wstydził. Ale nie było to wstyd z powodu ogolonej głowy oraz kajdanów: zbyt silnie zraniona została jego miłość własna; zachorował właśnie dlatego, że uszczerbku doznała jego ambicja”.

W wyniku zażenowania i wstydliwości które były spowodowane urażeniem jego ambicji, Rodion staje się pogardliwy i brutalny wobec Sonii.

- nie czuje się winny za swoje czyny

„I gdyby choć przeznaczenie zesłało mu żal za grzechy – żal palący, rozrywający serce, spędzający sen z oczu, taki żal, którego straszliwe męki nasuwają myśl o stryczku i topieli ! O, jakże bym się tym uradował ! Męka i łzy to przecież również jest życie. Lecz on nie odczuwał żalu z powodu swojego przewinienia”

Radion byłby szczęśliwy, gdyby został na niego zesłany żal za jego grzechy, jednakże nie może to nastąpić gdyż nie jest on przekonany o swojej winie.

- pewny siebie

„A ty po coś tu przylazł? – krzyknął, najwyraźniej zdziwiony, że taki łachmaniarz nie traci pewność siebie pod jego miotającym gromy wzrokiem” Porucznik do Rodiona

Raskolnikov przychodząc na komisariat po otrzymaniu wezwania jest pewny siebie i nie boi się porucznika urzędującego na komisariacie.

- pełny euforii

„I poczuł taką radość, że aż zadrżał. Zrobiło mu się nagle straszliwie, niewypowiedzianie lekko na duszy”

Gdy otrzymał wezwanie na komisariat, sądził że dotyczy ono sprawy zabójstwa. Jednak, gdy okazało się że chodzi o wyegzekwowanie od niego pieniędzy, natychmiast ogarnął go spokój i radość.

- stronniczy

„ … prawie z nikim się nie przyjaźnił, stronił od współtowarzyszy”

Będąc jeszcze na uniwersytecie, nie odwiedzał, ani nie przyjmował swoich kolegów z chęcią.

- okrutny

„Dlaczego nie może się stać ? – mówił dalej Raskolnikov z bezlitosnym uśmiechem. – Przecież nie jest pai ubezpieczona ?”

W rozmowie z Sonią na temat Katarzyny Iwanowej i jej dzieci, Raskolnikov jest okrutny i maltretuje psychicznie Sonię, strasząc ją jej, lub śmiercią Katarzyny.

- pełen skruchy, żalu i miłości do Sonii

„Jak to się stało, sam nie wiedział, lecz nagle coś jakby go pochwyciło i rzuciło do jej stóp. Płacząc, obejmował jej kolana”

Raskolnikov wybucha emocjami kiedy to Sonia przyszła odwiedzić go podczas robót na Syberii.

Wcześniej Radion oddawał się kontemplacji i uczuciu tęsknoty siedząc przy rzece.

- panikarz, przestraszony

„… wsunął w nią rękę i przez kilka minut starannie ją obszukiwał, obmacując wszystkie zakamarki, a nawet wszelkie wgłębienia w samej tapecie.”

Gdy Rodion wrócił do domu po tym jak wynosił rzeczy zabrane z domu lichwiarki, zaczął nerwowo sprawdzać zakamarek w którym je przechowywał, czy aby na pewno nic w nim nie zostało.

- nerwowy

„Myśli kłębiły się w głowie Raskolnikova. Był straszliwie zdenerwowany”

Przy pierwszej rozmowie z Porfirym, był świadom tego iż Piotrowicz niczego nie ukrywa i nie zamierza się z nim bawić.

- pragnie samotności

„Czyż nie widzisz, że gardzę Twoją pomocą? I jaką przyjemność sprawia ci narzucanie się tym, którzy… na to plwają ?” Przy okazji rozmowy z Razumichinem

Rodion czuje że został naznaczony zbrodnią więc pragnie pozostać samotnikiem.

- pyszny

„Doszedłszy do takich wniosków, z całą stanowczością uznał, że w jego przypadku, o jakimkolwiek stanie chorobowym nie może być mowy, albowiem rozsądek i wola go nie opuszczą i cały czas będzie kontrolować to, co sobie zamierzył…” Analizując dlaczego przestępstwa i zbrodnie są z taką łatwością wykrywane

Rodion, analizując dlaczego przestępstwa są tak łatwo demaskowane stwierdza iż jest to wywołane straceniem zdrowego rozsądku po dokonaniu zbrodni. Jednakże stwierdził, że to co zamierza zrobić nie jest przestępstwem, a więc zachowa zdrowy rozsądek i uda mu się zachować sprawę w tajemnicy.

- wybuchowy, impulsywny

„Łże pan ! Wszystko to kłamstwo! – zaczął krzyczeć.” Przy drugiej rozmowie z Porfirym

Porfiry mówiąc Raskolnikovi że o nic go nie podejrzewa, sugeruje że mógłby to zrobić a potem aresztować go ponieważ są na to dowody. Rodion oburza się że Porfiry sugeruje mu jego winę jednocześnie mówiąc, że o nic go nie podejrzewa.

Stosunek Raskolnikowa do siebie, swojego zawodu.

- uważa że musi zrobić wszystko, aby nie dopuścić do małżeństwa Duni z Pietrowiczem

„Nie chcę abyś się poświęcała dla mnie Dunieczko ! Tego nie chcę, mamo! Póki żyję to się nie stanie! Nie dopuszczę do czegoś takiego!”

Jest stanowczy , nie chcę by siostra wychodziła za mąż za Łużyna, zrobi wszystko by do tego nie doszło. Z drugiej strony wypowiada te słowa tuż po przeczytaniu listu co oznacza że mógł nie przemyśleć tych słów, tylko mówił na „gorąco”.

– uważa że potrzebuje znaleźć taką „pracę”, by dawała mu więcej zarobku

„Załóżmy nawet, że załatwi mi lekcje, załóżmy że odda mi ostatnie kopiejki, jeśli takowe ma ,dzięki czemu będę mógł kupić buty i każę załatać ubranie[…] Czyż nie potrzeba mi znacznie więcej? Cóż będę mógł wskórać  z garścią miedziaków?”

Raskolnikow poszukuje takiego zajęcia by móc z niego zyskać dużo pieniędzy; jedna z przyczyn, by podjąć się pomysłu o zabójstwie.

- w głębi duszy Raskolnikow  wie, że popełnił zbrodnię, jest od początku świadom okropności swego czynu

„ O  tamtym  jednak zapomniał całkowicie; natomiast co chwila uprzytomniał sobie, że nie pamięta o czymś, o czym zapomnieć mu nie było wolno – zadręczał się tym, istne katusze przeżywał zaś wtedy, gdy starał się wydobyć z pamięci, co takiego mogło być, w takich momentach jęczał, wpadał w furię, albo ogarniał go straszliwy , wręcz nie do zniesienia strach.”

Sumienie nie dawało mu spokoju, nie pozwalało mu zapomnieć o tym czego dokonał, przerastało go to.

- wewnętrzna walka z  samym sobą przed popełnieniem zbrodni

„czyż rzeczywiście może dojść do tego, że wezmę siekierę do ręki, zadam jej cios w głowę, rozpłatam […] panie, czyżbym rzeczywiście był w stanie zrobić coś takiego?”

Nie wierzy że jest gotów popełnić tak makabryczną zbrodnię.

- największy zarzut wobec siebie – słabość

„Dlatego właśnie jestem skończoną wszą,  a może nawet jestem kimś bardziej ohydnym niż ta wesz, którą zabiłem, gdyż zawczasu przeczuwałem że uświadomię to sobie, ale dopiero  po  zabójstwie”

przyznanie do winy

„To ja zabiłem wtedy siekierą tę starą emerytkę i jej siostrę Lizawietę oraz je ograbiłem”

świadczy to że po wszystkich przejściach, które przeżył  był jeszcze w stanie się przyznać do zbrodni, znaczy to że ma swoją klasę oraz że jest odważny, że się nie boi.

Stosunek Raskolnikowa do innych (relacje z innymi)

- łączy w sobie wiele cech

„Znam Rodiona od półtora roku. Jest posępny, ponury, wyniosły i dumny; ostatnio (a może i dawniej) stał się imaginatykiem i hipochondrykiem. Wielkoduszny i dobry. Ze swymi uczuciami nie lubi się zgadzać i już raczej popełni okrucieństwo, niżby miał w słowach wyrazić serdeczność. A znów kiedy indziej… wcale nie hipochondryk, tylko po prostu zimny i nieczuły, ba, wręcz nieludzki, doprawdy, można by powiedzieć, że dwa przeciwstawne charaktery zmieniają się w nim kolejno. Czasami… okropnie nierozmowny; wciąż „nie ma czasu”, wciąż mu „przeszkadzają”, a tymczasem leży nic nie robiąc. Nie jest szyderczy i to nie dla braku dowcipu, lecz jakby żałował czasu na takie głupstwa. Nie dosłuchuje do końca, gdy do niego mówić. Nigdy się nie interesuje tym, czym w danej chwili interesują się wszyscy. Nadzwyczaj górnie trzyma o sobie, i chyba nie bez podstawy"

Rodion Raskolnikow według bohaterów "zbrodni i Kary" Fiodora Dostojewskiego jest osobą dosyć zagmatwaną, gdyż łączy dwie przeciwstawne postawy zmieniające się kolejno. Bywa wielkoduszny i dobry, stać go na coś dobrego. Innym razem jest człowiekiem ponurym, posępnym, wyniosłym i dumnym. Określany czasem mianem "nieludzkiego". Wiecznie żyje w pośpiechu, wciąż nie ma czasu, jednak czas ten spędza leżąc i dumając nad sobą.

Rodionowi ciężko przychodzi być miłym wobec kogoś, łatwiej zaś przychodzi mu popełnić zły czyn.

- introwertyk

„za pobytu w uniwersytecie z nikim prawie nie przestawał, stronił od wszystkich, nikogo nie odwiedzał, a u siebie przyjmował niechętnie. Toteż niebawem wszyscy się od niego odstrychnęli. Nie brał udział ani we wspólnych zebraniach, ani w rozmowach, zabawach, w niczym. Uczył się zażarcie nie szczędząc siebie – szanowano go za to, lecz nikt go nie lubił. Był bardzo ubogi, a przy tym odstręczająco dumny, zamknięty w sobie: jakby miał coś do ukrywania. Niektórzy koledzy mieli wrażenie, że patrzy na nich wszystkich jak na dzieci, z wysoka, jakby ich wszystkich wyprzedził i w rozwoju, i w wiedzy, i w przekonaniach, toteż na ich przekonania i zainteresowania spogląda jak na coś niższego"

Podczas pobytu na uniwersytecie wykazywał się introwertyczną postawą. Rzadkością była rozmowa z kimkolwiek, toteż unikał ludzi, a odwiedzin nie przyjmował z wielkim entuzjazmem. Starał się "szerokim łukiem" omijać wszystkie miejsca i przedsięwzięciach, gdzie miałby doczynienia z większą ilością osób. Mimo iż uczył się nie szczędząc siebie, nie był nazbyt lubiany, budził również podejrzenia, jakby miał coś do ukrycia. Wydawał się patrzyć na wszystkich z góry, a mimo swojego ubóstwa, był dumny jak paw.

- opiekuńczy i czuły

„Prędzej doktora! Ja zapłacę, proszę – wyjął z kieszeni pieniądze. […] –Tędy, tędy! Na schody trzeba go nieść głową naprzód. Zawróćcie… ot tak! Ja zapłacę, ja podziękuję – powtarzał gorączkowo".

Pomimo wspomnianych wcześniej mniej pozytywnych cech, odznaczał się także opiekuńczością wobec ludzi na których mu zależało. Gdy jego przyjaciel Marmiełądow wpadł pod konia, bardzo przejął się jego losem i chciał za wszelką cenę go uratować.

- hojny i wielkoduszny

„za swego pobytu na uniwersytecie z ostatnich groszy pomagał pewnemu koledze-studentowi, gruźlikowi i prawie go utrzymywał w ciągu jednego półrocza. Gdy zaś kolega umarł, […]  zajął się pozostałym przy życiu, starym i schorowanym ojcem zmarłego, […]  ulokował w końcu tego starego w lecznicy, a po jego śmierci sprawił mu pogrzeb"

Na uniwersytecie, nie wszystkich traktował nieznacząco. Pokazał jak wielkoduszny i bezinteresowny potrafi być. Pewnemu chorującemu koledze pomagał opłacać semestr, nie ważąc na to iż nie miał zbyt wiele pieniędzy. Wzorową postawą wykazał się także gdy tamten umarł - opiekował się ojcem zmarłego, który nie miał już sił by samodzielnie przeżyć każdy kolejny dzień. Nie zważając także na wydatki, pozostawił go w lecznicy, wyprawiając pogrzeb po jego śmierci.

- zawsze ma szczytne cele

„Zabij ją i weź jej pieniądze, z tym że następnie z ich pomocą poświęcisz się służbie dla całej ludzkości, dla dobra powszechnego: jak sądzisz, czy tysiące dobrych czynów nie zmażą jednej drobniuteńkiej zbrodni? [...] Sto, tysiąc dobrych poczynań można by poprzeć i zrealizować za pieniądze tej staruchy […]  setki, może tysiące ludzkich istnień dałoby się skierować na właściwą drogę; dziesiątki rodzin ocalić od nędzy, rozkładu, zguby, od rozpusty, od wenerycznych szpitali".

Plany zabójstwa z oficerem wywołują mieszane uczucia. Mord jest sam w sobie negatywem, lecz zważając na okoliczności w jakich znajdował się Raskolnikow oraz jego plany związane z pieniędzmi które miał posiąść dają mu mniej "ciemne" zabarwienie. Planował zbrodnię dla dobra ludzi, by uratować duży odsetek społeczności. Ocalić życie i nawrócić na dobrą drogę, wyciągając z nędzy, zguby, rozkładu i rozpusty. Działał w dobrej wierze.

Stosunek Raskolnikowa do Boga i świata

- jest ateistą

„Może Boga wcale nie ma.”

Słowa te wypowiada Raskolnikow do Sonii, która bardzo wierzy, że Bóg nie pozwoli na żadne zło. Są one ironiczne, bohater łże na temat Stwórcy.

- chce się nawrócić
„Boże – błagał – wskaż mi moją drogę, a wyrzekam się tego przeklętego mojego... marzenia!”

Chce się nawrócić jeśli dostanie znak od Boga co robić w życiu.

- człowiek jest najważniejszy, to on ustala zasady

„wszystko jest w rękach człowieka, a on pozwala sobie zdmuchnąć wszystko sprzed nosa”

Nie interesuje go Bóg. Buntuje się przeciw Niemu, próbując stworzyć świat bez Niego, gdzie wszystkie prawa ustanawia człowiek.

- sam jest dla siebie bogiem, ustala zasady

„postanowiłem więc, Soniu, popełnić morderstwo bez całej tej kazuistyki, zabić, bo tak chcę, ja sam chcę!”

Wierzy tylko w swoje idee, kieruje się swoimi celami które sobie wyznacza, nigdy nie słucha otoczenia, nawet jeśli robi coś amoralnego.

- uważa ludzi za „nędzne wszy”

„Chciałem się upewnić, i to jak najszybciej: czy jestem taką samą wszą jak wszyscy, czy też człowiekiem? Czy zdolny jestem przestąpić granicę, czy też nie? Czy odważę się tak nisko upaść, czy też nie, by sięgnąć po władzę? Czy jestem tchórzliwą kreaturą, czy też mam prawo…”

Raskolnikow gardzi ludźmi. Sam chce sprawdzić czy jest prawdziwym człowiekiem zdolnym do wszystkiego czy tylko pacynką w ówczesnym świecie.

- nie wierzy, że będzie zbawiony

„Nie wierzę w przyszłe życie”

Uważa, że nie ma Boga więc nie może być zbawiony.

- dzieli ludzi według swoich kategorii

„Ludzie, podług prawa przyrody, dzielą się ogólnie na dwie klasy: na klasę ludzi niższych, będących, że tak powiem, materiałem, który służy wyłącznie do wydawania na świat sobie podobnych, oraz na ludzi właściwych, to znaczy posiadających dar czy talent, który im pozwala wygłosić w swoim środowisku nowe słowo. [...] Pierwsza klasa jest zawsze władczynią teraźniejszości, druga klasa - władczynią przyszłości. Pierwsi zachowują świat i pomnażają go liczebnie, drudzy pchają świat naprzód i kierują go ku oznaczonym celom.”

Uważa że na świecie są dwie klasy ludzi, tak naprawdę jedni nie warci niczego. Zastanawia się też do jakiej klasy on należy.

- uważa, że śmierć człowieka nic nie wartego może uratować wiele istnień

„Za jedno życie - tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów - przecież to prosty rachunek!”

- uważa ludzi za nic nie wartych i wie, że tego nie można zmienić

„[...] dlaczego jestem tak głupi, że widząc na pewno, że inni są głupi, nie chcę być od nich mądrzejszy? Później zdałem sobie sprawę, Soniu, że za długo trzeba by czekać na to, aż wszyscy zmądrzeją... Potem zaś zrozumiałem, że to się nigdy nie stanie, że ludzie się nie zmienią, że nikt nie jest w stanie ich przerobić i że nawet nie warto się trudzić!”

- uważa, że trzeba poświęcać jednostki dla dobra ogółu

"Moim zdaniem, gdyby odkrycia Keplera i Newtona, wskutek jakichś okoliczności, żadną miarą nie mogły stać się wiadome ludziom inaczej niż przez ofiarę życia jednego człowieka, dziesięciu, stu i tak dalej ludzi, którzy by temu odkryciu przeszkadzali lub stawali mu w poprzek, wówczas Newton miałby prawo, owszem, byłby obowiązany... usunąć tych dziesięciu czy stu ludzi, ażeby całą ludzkość zapoznać ze swoimi odkryciami."

Dla dobra ludzkości potrzebne są ofiary. Ludzie powinni poświęcać „gorsze” jednostki aby cała ludzkość na tym zyskała.

- przechodzi przemianę

„Tak dalece zgnębiła go beznadziejna rozpacz i trwoga, że kurczowo uchwycił się tego nowego, silnego i niespodziewanego uczucia. Było to niczym atak, w duszy zatliła mu się jedna iskra i nagle cały jakby stanął w płomieniach. Od razu zmiękło mu serce, polały się łzy. W miejscu na którym stał, padł na kolana...”

Pod wpływem uczucia Sonii Radion przechodzi wewnętrzną przemianę. Zmęczony ciągłą walką, postanawia się przyznać. Przyjmuje od Sonii krzyżyk, prosi o modlitwę. Pragnie spokoju duszy, dlatego udaje się na komisariat, by przyznać się do winy.

- zaczyna wierzyć w Boga

„Pod jego poduszką leżała Ewangelia. Wziął ją odruchowo. Książka ta należała do niej, była tą samą, z której kiedyś czytała o wskrzeszeniu Łazarza. Na początku katorgi przewidywał, że Sonia zamęczy go religią, będzie wciąż mówiła o Ewangelii i wmuszała mu różne książki. Ale ku największemu jego zdziwieniu ona nie napomknęła o tym ani razu, ani razu nawet nie zaproponowała mu Ewangelii. Sam ją o nią prosił na krótko przed swoją chorobą i Sonia bez słowa przynosiła mu tę książkę. Dotychczas nie otwierał jej wcale. Nie otworzył jej i teraz także, lecz pewna myśl mignęła mu w głowie:  Czyż jej przekonania mogą teraz nie być moimi przekonaniami? A przynajmniej uczucia jej, jej dążności…”

Pod wpływem miłości Sonii Radion szuka ukojenia w ewangelii i wierze.

- nie poczuwa się do winy za śmierć lichwiarki

„Jego zatwardziałe sumienie nie znajdowało w jego przeszłości żądnej szczególnej winy prócz zwykłego błędu, a za przestępstwo uważał jedynie to, że się ugiął i sam się przyznał do winy”

Pomimo iż zabił uważa się za słabego człowieka, gdyż przyznał się do morderstwa.

Rola Rodiona Romanowicza Raskolnikowa w fabule powieści

W „Zbrodni i karze” fabuła skupiona jest przede wszystkim na postaci Radiona, jak również na motywie zbrodni doskonałej. W książce przedstawione są wszystkie kroki jakie podjął bohater, by zbrodnia nie wyszła na jaw. Na swoje nieszczęście Raskolnikow nie był silny psychiczne więc zaraz po morderstwie odezwało się w nim piętno zbrodniarza. Sumienie i świadomość morderstwa już nie tylko „starej jędzy”, ale też niewinnej Lizawiety powoduje, iż Rodia zaczyna panikować, działa chaotycznie – nie bierze banknotów, tylko mało warte drobiazgi i monety. W tym utworze jednak nie jest najważniejsza fabuła skupiona wokół zbrodni lecz rozterki i problemy wewnętrzne bohatera. Subiektywność poglądów na ten temat umożliwiają nam skontrastowane opinie różnych bohaterów powieści. Fakt ten sprawia, że „Zbrodnia i kara” jest utworem polifonicznym. Dzięki rozterkom głównego bohatera dogłębnie poruszane są zagadnienia zagadkowości ludzkiej natury. Problemy Raskolnikowa są uniwersalne i niewykluczone, że w pewnym stopniu mogą dotyczyć nas samych.

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.