Zadanie maturalne z języka polskiego

Tango. Przedstaw model rodziny

3.551724137931 1 1 1 1 1 Rating 71%

Spis treści

Zadanie maturalne: Przedstaw model rodziny zaprezentowany w podanym fragmencie Tanga Sławomira Mrożka. Zwróć uwagę na relacje między różnymi pokoleniami i scenerię, w której bohaterowie zostali umieszczeni. 

Zadanie maturalne, które ma posłużyć maturzystom do przygotowania się do pisemnej części matury z polskiego, na której wymagana jest umiejętność pisania dobrego wypracowania maturalnego (najlepiej: rozprawkieseju) opartego na analizie załączonego do tematu fragmentu lektury (epikadramat) lub wiersza. Zadanie to może również przydać się do zwykłego powtórzenia wiedzy o tekście, epoce. Nie wymaga pomocy nauczyciela ponieważ klucz odpowiedzi jest dołączony do zadania maturalnego. Podstawą dla opracowania tego zadania maturalnego było zadanie maturalne stworzone przez CKE na potrzeby matury z języka polskiego.

 

Sławomir Mrożek Tango - fragment do zadania maturalnego

ARTUR – Ja nie mogę żyć w takim świecie!
Z drzwi na wprost, po lewej stronie, wchodzi Eleonora, kobieta w apogeum wieku średniego, w tak zwanych pajacykach1.
ELEONORA – W jakim świecie? Co wy tu robicie? [...] Co to, babcia znowu na katafalku?
EUGENIA – Dobrze, żeś przyszła. Sama widzisz, co on wyprawia.
ARTUR – Ja wyprawiam? Musiałem babcię ukarać.
EUGENIA – On mnie wychowuje.
ARTUR – Babcia przekracza granice.
ELEONORA – Jakie granice?
ARTUR – Już ona wie, o co chodzi.
ELEONORA – Ale po co zaraz na katafalk?
ARTUR – Niech pomyśli chociaż o wieczności. Niech poleży, niech się opamięta. [...] Ja oszaleję. Wracam do domu, zastaję jakichś podejrzanych osobników, rozprzężenie, chaos, dwuznaczne stosunki, i okazuje się, że mama też... Nie, nie, skąd się to bierze, do czego to wszystko prowadzi...[...]
ELEONORA – Ja sypiam z Edkiem od czasu do czasu. [...]
ARTUR – Co? Co mama powiedziała?[...]
Wchodzi Stomil, ojciec Artura, mąż Eleonory, zaspany, w piżamie, poziewając i drapiąc się.[...]
ARTUR (z obrzydzeniem) – Niechże się ojciec chociaż pozapina.
STOMIL – Dlaczego?[...]
ARTUR – Bo... bo... nie wypada.
STOMIL [...] – No widzisz. Twoja odpowiedź nic nie znaczy, nie wytrzymuje analizy intelektualnej. Jest typową odpowiedzią konwencjonalną.
ARTUR – Czy to nie wystarcza?
STOMIL – Nie dla mnie. Jestem człowiekiem myślącym głębiej. Jeżeli już mamy dyskutować, to musimy sięgnąć do imponderabiliów2.
ARTUR – Na litość boską, czy ojciec nie może się teraz zapiąć, a potem porozmawiamy?[...]
STOMIL – Nie. Zresztą nic z tego, mój synku: brakuje guzików. [...] (Patrzy na katafalk) Czy wreszcie ktoś usunie to pudło?
ELEONORA – A po co?
STOMIL – Formalnie nie mam nic przeciwko niemu. Nawet, powiedziałbym, wzbogaca rzeczywistość, pobudza wyobraźnię. Ale ta wnęka by mi się przydała do eksperymentów.[...]
ARTUR (bije pięścią w stół) – Właśnie! W tym domu panuje bezwład, entropia3 i anarchia! Kiedy umarł dziadek? Dziesięć lat temu. I nikt nie pomyślał od tego czasu, żeby usunąć katafalk! To nie do pojęcia! Dobrze żeście usunęli chociaż dziadka!
EUGENIUSZ – Dziadka nie dało się dłużej trzymać.
ARTUR – Nie chodzi mi o szczegóły, ale o zasadę. [...] (zrywa się i biega po scenie) – Co tu mówić o dziadku! Urodziłem się dwadzieścia pięć lat temu, a do tej pory mój wózek dziecinny jest tutaj! (kopie wózek) Dlaczego nie na strychu? A to, co to jest? Suknia ślubna mojej ciotki. (wyciąga zakurzony welon ze stosu rupieci) Dlaczego nie w szafie? [...] Żadnego porządku, żadnej zgodności z dniem bieżącym. Żadnej skromności ani inicjatywy. Tutaj nie można oddychać, chodzić, żyć! [...]
STOMIL – [...] Sam widzisz, że nie przywiązujemy żadnej wagi do tych pomników przeszłości, do tych nawarstwień naszej rodzinnej kultury. Ot, tak sobie to wszystko leży. Żyjemy swobodnie. [...] (do Eleonory) Nie ma już kawy?
ELEONORA – Może być, ale pojutrze.
STOMIL – Dlaczego dopiero pojutrze?
ELEONORA – Sama nie wiem.[...]
ARTUR – Słuchajcie, mnie nie chodzi akurat o tę tradycję. Tu już nie ma w ogóle żadnej tradycji ani żadnego systemu, są tylko fragmenty, proch! Bezwładne przedmioty. Wyście wszystko zniszczyli i niszczycie ciągle, aż zapomnieliście sami, od czego się właściwie zaczęło.[...]
STOMIL – [...] Sam nie wiesz, co mówisz! Gdybyś żył w tamtych czasach, wiedziałbyś, ile zrobiliśmy dla ciebie. [...] Czy wiesz, ile trzeba było odwagi, żeby zatańczyć tango? [...] A przy jedzeniu nie wolno było trzymać łokci na stole. Pamiętam manifestację młodzieży. Dopiero w tysiąc dziewięćset którymś co śmielsi zaczęli nie ustępować miejsca osobom starszym. My twardo wywalczyliśmy sobie te prawa i jeżeli dzisiaj możesz sobie robić z babcią, co chcesz, to dzięki nam. [...] I pomyśleć, że po tośmy walczyli, żeby ci stworzyć tę swobodną przyszłość, którą ty teraz pogardzasz. [...] Czego ty chcesz właściwie? [...]
ARTUR – Porządku świata!

(Sławomir Mrożek, Dzieła zebrane, Warszawa 1998)
Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.