Zadanie maturalne z języka polskiego

Tren X, Urszula Kochanowska. Różne wizje zaświatów

4.5384615384615 1 1 1 1 1 Rating 91%

Spis treści

Zadanie maturalne: Różne wizje zaświatów. Analizując Tren X Jana Kochanowskiego i wiersz Urszula Kochanowska Bolesława Leśmiana, zwróć uwagę na portret dziecka oraz kreacje innych bohaterów.

Zadanie maturalne, które ma posłużyć maturzystom do przygotowania się do pisemnej części matury z polskiego, na której wymagana jest umiejętność pisania dobrego wypracowania maturalnego (najlepiej: rozprawkieseju) opartego na analizie załączonego do tematu fragmentu lektury (epikadramat) lub wiersza. Zadanie to może również przydać się do zwykłego powtórzenia wiedzy o tekście, epoce. Nie wymaga pomocy nauczyciela ponieważ klucz odpowiedzi jest dołączony do zadania maturalnego. Podstawą dla opracowania tego zadania maturalnego było zadanie maturalne stworzone przez CKE na potrzeby matury z języka polskiego z 2005 roku.

 

Jan Kochanowski Tren X - tekst do zadania maturalnego

Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?

W którą stronę, w którąś sie krainę udała?

Czyś ty nad wszystki nieba wysoko wniesiona

I tam w liczbę aniołków małych policzona?

Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szcześliwe

Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez teskliwe

Charon jeziora wiezie i napawa zdrojem

Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu mojem?

Czy, człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze,

Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?

Czyli sie w czyścu czyścisz, jesli z strony ciała

Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?

Czyś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była,

Niżeś sie na mą ciężką żałość urodziła?

Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,

A nie możesz li w onej dawnej swej całości,

Pociesz mię, jako możesz, a staw się przede mną

Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną.

[J. Kochanowski, Treny, Wrocław, 1999.]

Bolesław Leśmian: Urszula Kochanowska - tekst do zadania maturalnego

Gdy po śmierci w niebiosów przybyłam pustkowie,

Bóg długo patrzał na mnie i głaskał po głowie.

„Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz, jak żywa...

Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa."

„Zrób tak, Boże – szepnęłam – by w nieb Twoich krasie

Wszystko było tak samo, jak tam – w Czarnolasie!" –

I umilkłam zlękniona i oczy unoszę,

By zbadać, czy się gniewa, że Go o to proszę?

Uśmiechnął się i skinął – i wnet z Bożej łaski

Powstał dom kubek w kubek, jak nasz – Czarnolaski.

I sprzęty i donice rozkwitłego ziela

Tak podobne, aż oczom straszno od wesela!

I rzekł: „Oto są – sprzęty, a oto – donice.

Tylko patrzeć, jak przyjdą stęsknieni rodzice!

I ja, gdy gwiazdy do snu poukładam w niebie,

Nieraz do drzwi zapukam, by odwiedzić ciebie!"

I odszedł, a ja zaraz krzątam się, jak mogę –

Więc nakrywam do stołu, omiatam podłogę –

I w suknię najróżowszą ciało przyoblekam

I sen wieczny odpędzam – i czuwam – i czekam...

Już świt pierwszą roznietą złoci się po ścianie,

Gdy właśnie słychać kroki i do drzwi pukanie...

Więc zrywam się i biegnę! Wiatr po niebie dzwoni!

Serce w piersi zamiera... Nie!... To – Bóg, nie oni!...

[B. Leśmian, Poezje, Warszawa, 1965.]

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.