Zadanie maturalne z języka polskiego

Śmierć porucznika. Nawiązania do romantyzmu*

3.875 1 1 1 1 1 Rating 78%

Spis treści

Zadanie maturalne: Zinterpretuj fragment dramatu Sławomira Mrożka Śmierć porucznika. Określając sytuację dramatyczną i sposób jej budowania, odpowiedz na pytanie, jaką rolę odgrywają w tekście nawiązania do twórczości Adama Mickiewicza i tradycji literackiej romantyzmu. Wykorzystaj odpowiednie konteksty interpretacyjne. 

 

Zadanie maturalne, które ma posłużyć maturzystom do przygotowania się do pisemnej części matury z polskiego na poziomie rozszerzonym, na której wymagana jest umiejętność pisania dobrego wypracowania maturalnego (najlepiej: rozprawkieseju) opartego na analizie załączonego do tematu fragmentu lektury (epikadramat) lub wiersza. Zadanie to może również przydać się do zwykłego powtórzenia wiedzy o tekście, epoce. Nie wymaga pomocy nauczyciela, ponieważ klucz odpowiedzi jest dołączony do zadania maturalnego. Podstawą dla opracowania tego zadania maturalnego było zadanie maturalne stworzone przez CKE na potrzeby matury z języka polskiego (Matura 2011).

Zinterpretuj fragment dramatu Sławomira Mrożka Śmierć porucznika. Określając sytuację dramatyczną i sposób jej budowania, odpowiedz na pytanie, jaką rolę odgrywają w tekście nawiązania do twórczości Adama Mickiewicza i tradycji literackiej romantyzmu. Wykorzystaj odpowiednie konteksty interpretacyjne. 

 

Sławomir Mrożek: Śmierć porucznika, akt II  - fragmenty do zadania maturalnego



Śmierć porucznika, akt II

STARZEC (przechodzi na środek komnaty) – Zamknijcie drzwi od kaplicy! Żadnej lampy, żadnej świcy! (młodzi podnoszą się i otaczają Starca. Pauza) Zamykajcie drzwi na kłódki, stawcie w środku kocioł wódki! 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Drzwi już zamknięte, ale nie ma wódki.
STARZEC – Niech księżyca światłość blada szczelinami tu nie wpada.
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Nie wpada. [...]
STARZEC – Hej, ty, co z ciężkim duchem jesteś do tego padołu przykuty łańcuchem z ciałem i duszą pospołu, choć cię anioł śmierci woła, z filologicznych katuszy żywot się wydrzeć nie zdoła. Gdy cierpisz karę tak srogą, ludzie też robią, co mogą, choć już dość zamętu mamy, wzywamy cię, zaklinamy… [...] 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Powiedz, czy ci czego braknie? Czy on pragnie czego, łaknie? 
GŁOS ZA SCENĄ – Hej! Księgi moje, diablice, o, wy przeklęte żarłoki, opuście mnie choć na chwilę, odstąpcie choć na dwa kroki! [...] 
STARZEC – Wszelki duch! Jakaż potwora! Widzicie tego upiora?
POETA (ukazuje się jako swój własny duch, wyciąga ręce do młodzieży) – Dzieci! Nie znacie mnie, dzieci? 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Ktoś nam znany! [...]
POETA (do młodzieży) – Jam wasz klasyk, moje dzieci, przypomnijcie tylko sobie. Jak
i dawniej, w waszej dobie, ledwo czytać gdy zaczniecie, już wam każą umieć w szkole moje księgi, myśl z nich łuskać. 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Przebóg! Co nas spotyka! Widzicie tego klasyka?
POETA – Ach, zbyt ciężka ręka boska! Za to, że każde pacholę musi się dzisiaj wypluskać w idei moich odmęcie, okropne cierpię męczarnie, bo taki jest nieba rozkaz. 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Nie znałeś litości, panie!
JEDEN Z MŁODZIEŃCÓW – Nie lubisz literatury! A pomnisz, jak raz w jesieni miałem wypracowanie o tym, jakich odcieni użyłeś w opisach przyrody? 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Nie znałeś litości, panie!
JEDNA Z DZIEWCZĄT – Nie lubisz literatury! A pomnisz, gdym, prawie dzieckiem, musiała umieć na pamięć twe pieśni filareckie? 
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Nie znałeś litości, panie!
STARZEC – Nie lubisz literatury! A pomnisz, gdym wrócił żywy z mej wysadzonej reduty, tyś mówił, żem nieprawdziwy, bo wiersz na mym zgonie osnuty? 
POETA (zwracając się w stronę starca) – Orson! [...] Po coś mnie wzywał, poruczniku?
ORSON – Żebyś zaświadczył. Kiedyś o mojej śmierci świadczyłeś kłamliwie. Dziś twojego ducha ja biorę za świadka, żem jeszcze jest żywy. 
POETA – Masz więc swoją zemstę.
STARZEC – Nie idzie o zemstę, mam ja inne cele. [...]
POETA – Więc mam przy dzieciach zaprzeczać sam sobie, głośno poświadczając, żeś wtedy nie zginął? Kłam zadać wierszom, które zna na pamięć zebrana tu młodzież? Gdzie twoje sumienie, gdzie wzgląd wychowawczy? Mógłbyś to załatwić choć nie przy młodzieży. 
STARZEC – Jedna jest prawda. [...]
POETA – Przyznaj się, tylko szczerze, choć mi tak wygrażasz i bluźnisz, czy oddałbyś swą sławę, by żyć nie dla ludzi, lecz z ludźmi? 
STARZEC – Nie, nie! Nie pozwolę! To jest podstęp, słowne sztuczki.
POETA – A więc powiem dla nauczki. Posłuchajcie! Czy widzicie, jak targuje się o życie ze mną, co mu je zabrałem, by je oddać stokroć dłuższe, oprawione w glorię czynu? Choć przekona moją duszę, zna on dobrze smak wawrzynu. Lecz to mało, on mnie wielbi! [...] On mnie wielbi, bom… poeta! [...] 
STARZEC – Ja mam z tobą pański krzyż, a kysz, a kysz. A kysz!
POETA – Ha, więc wielbi!
(Muzyka jazzowa, na jej tle deklamacja CHÓRU WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY)
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – Uczniowie, hej uczennice! I my nie znajmy litości! Szarpajmy klasyka na sztuki, niechaj nagie sterczą kości! (puszczają się w tany i szarpią Poetę) 
STARZEC – Gdyś w takim jest nastroju, zostawże nas w spokoju, a kysz! A kysz!
CHÓR WYKOLEJONEJ MŁODZIEŻY – (tańcząc i szarpiąc) Dalej, panowie i panie! Za mękę naszej nauki i my nie znajmy litości! Szarpajmy klasyka na sztuki, a kiedy klasyka nie stanie, szarpajmy jego sztuki, poema i wierszowanie, niechaj nagie świecą kości! 
POETA (woła odchodząc hieratycznie) – On mnie wielbi! On mnie wielbi! (głos jego niknie przeciągle za sceną) [...]. 
1963

Sławomir Mrożek, Dramaty, Kraków 1990

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.