Zadanie maturalne z języka polskiego

Pan Tadeusz, Dziady III. Obraz Petersburga i Rosji

3.9642857142857 1 1 1 1 1 Rating 79%

Spis treści

Zadanie maturalne: Carska Rosja i jej stolica. Opisz obraz Petersburga i Rosji na podstawie fragmentów z lektur: Pan Tadeusz i Dziady część III

Zadanie maturalne, które ma posłużyć maturzystom do przygotowania się do pisemnej części matury z polskiego, na której wymagana jest umiejętność pisania dobrego wypracowania maturalnego (najlepiej: rozprawkieseju) opartego na analizie załączonego do tematu fragmentu lektury (epikadramat) lub wiersza. Zadanie to może również przydać się do zwykłego powtórzenia wiedzy o tekście, epoce. Nie wymaga pomocy nauczyciela ponieważ klucz odpowiedzi jest dołączony do zadania maturalnego. Podstawą dla opracowania tego zadania maturalnego było zadanie maturalne stworzone przez CKE na potrzeby matury z języka polskiego.

Adam Mickiewicz: Pan Tadeusz - fragment do zadania maturalnego

[...] Mieszkałam w pałacyku, tuż nad Newą rzeką, [...]

Otóż na me nieszczęście, najął dom w sąsiedztwie

Jakiś mały czynownik1 siedzący na śledztwie;

Trzymał kilkoro chartów; co to za męczarnie,

Gdy blisko mieszka mały czynownik i psiarnie! [...]

Nieraz się nalękałam. Serce mi wróżyło

Z tych psów jakieś nieszczęście: tak się też zdarzyło.

Bo gdym szła do ogrodu pewnego poranka,

Chart u nóg mych zadławił mojego kochanka

Bonończyka! Ach, była to rozkoszna psina!

Miałam ją w podarunku od księcia Sukina

Na pamiątkę; rozumna, żywa jak wiewiórka,

Mam jej portrecik, tylko nie chcę iść do biurka.

Widząc ją zadławioną, z wielkiej alteracji

Dostałam mdłości, spazmów, serca palpitacji.

Może by gorzej jeszcze z moim zdrowiem było;

Szczęściem, nadjechał właśnie z wizytą Kiryło

Gawrylicz Kozodusin, Wielki Łowczy Dworu,

Pyta się o przyczynę tak złego humoru.

Każe wnet urzędnika przyciągnąć za uszy;

Staje pobladły, drżący i prawie bez duszy.

Jak śmiesz, krzyknął Kiryło piorunowym głosem,

Szczuć wiosną łanię kotną tuż pod carskim nosem?”

Osłupiały czynownik darmo się zaklinał,

Że polowania dotąd jeszcze nie zaczynał,

Że z Wielkiego Łowczego wielkim pozwoleniem,

Zwierz uszczuty zda mu się być psem, nie jeleniem.

Jak to? Krzyknął Kiryło, to śmiałbyś hultaju,

Znać się lepiej na łowach i źwierząt rodzaju

Niźli ja, Kozodusin, Carski Jegermajster?

Niechajże nas rozsądzi zaraz Policmajster!”

Wołają Policmajstra, każą spisać śledztwo:

Ja, rzecze Kozodusin, wydaję świadectwo,

Że to łania; on plecie, że to pies domowy:

Rozsądź nas, kto zna lepiej źwierzynę i łowy!”

Policmajster powinność swej służby rozumiał,

Bardzo się nad zuchwalstwem czynownika zdumiał

I odwiódłszy na stronę, po bratersku radził,

By przyznał się do winy i tym grzech swój zgładził.

Łowczy udobruchany przyrzekł, że się wstawi

Do cesarza, i wyrok nieco ułaskawi;

Skończyło się, że charty poszły na powrozy,

A czynownik na cztery tygodnie do kozy.[...]

(Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Warszawa 1982)

Adam Mickiewicz: Dziady część III - fragment do zadania maturalnego

[...] Tu ludzie biegą, każdego mróz goni,

Żaden nie stanie, nie patrzy, nie gada;

Każdego oczy zmrużone, twarz blada;

Każdy trze ręce i zębami dzwoni,

I z ust każdego wyzioniona para

Wychodzi słupem, prosta, długa szara.

Widząc te dymem buchające gminy,

Myślisz, że chodzą po mieście kominy.

Po bokach gminnej cisnącej się trzody

Ciągną poważnie dwa ogromne rzędy,

Jak procesyje w kościelne obrzędy

Lub jak nadbrzeżne bystrej rzeki lody.

I gdzież ta zgraja wlecze się powoli,

Na mróz nieczuła jak trzoda soboli?-

Przechadzka modna jest o tej godzinie;

Zimno i wietrzno, ale któż dba o to!

Wszak Cesarz tędy zwykł chodzić piechoto,

I cesarzowa, i dworu mistrzynie.

Idą marszałki, damy, urzędniki,

W równych abcugach: pierwszy, drugi, czwarty,

Jako rzucane z rąk szulera karty,

Króle , wyżniki, damy i niżniki,

Starki i młodki, czarne i czerwone,

Padają na tę i na ową stronę,

Po obu stronach wspaniałej ulicy,

Po mostkach lsnącym wysłanych granitem.

A naprzód idą dworscy urzędnicy:

Ten w futrze ciepłem, lecz na wpół odkrytem,

Aby widziano jego krzyżów cztery;

Zmarznie, lecz wszystkim pokaże ordery,

Wyniosłym okiem równych sobie szuka

I, gruby, pełznie wolnym chodem żuka.

Dalej gwardyjskie modniejsze młokosy,

Proste i cienkie jak ruchome piki,

W pół ciała tęgo związane jak osy.

Dalej z pochyłym karkiem czynowniki,

Spode łba patrzą, komu się pokłonić,

Kogo nadeptać, a od kogo stronić;

A każdy giętki, we dwoje skurczony,

Tuląc się pełzną jako skorpijony.

Pośrodku damy jako pstre motyle,

Tak różne płaszcze, kapeluszów tyle;

Każda w paryskim świeci się stroiku

I nóżką miga w futrzanym trzewiku,

Białe jak śniegi, rumiane jak raki.-

Wtem dwór odjeżdża; stanęły orszaki.

Podbiegły wozy, ciągnące jak statki

Obok pływaczów w głębokiej kąpieli.

Już pierwsi w wozy wsiedli i zniknęli;

Za nimi pierzchły piechotne ostatki.

Niejeden kaszlem suchotniczym stęknie,

A przecież mówi: <<

Cara widziałem, i przed Jenerałem

Nisko kłaniałem, i z paziem gadałem!>>

(Adam Mickiewicz Dziadów części III Ustę[w:] Utwory dramatyczne, t.3, Warszawa 1982)

1 czynownik – urzędnik niskiej rangi.

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.