| Rozprawka nr 4 Na podstawie fragmentu powieści Wiesława Myśliwskiego Kamień na kamieniu ... |
| Nasze teksty - Nasze rozprawki |
Na podstawie fragmentu powieści Wiesława Myśliwskiego Kamień na kamieniu przedstaw metaforyczne znaczenia drogi. Zwróć uwagę na kreację narratora.(matura rozszerzona z języka polskiego 2009 - temat 2.)
Kamień na kamieniu (fragment)
Szła u nas przez wieś droga. Nie najlepsza, pewnie, jak to przez wieś. Dziury, doły. Wiosną czy jesienią błoto, latem kurz. Ale ludziom wystarczyła. Raz na jakiś czas tu i tam się wyrównywało, trochę się kamieniem posypało i jakoś się jeździło. I na jarmark do miasta można było nią dojechać, i do każdej wsi w sąsiedztwie, i czy na wojnę, czy w świat ktoś wyruszał, tak samo go zaprowadziła. A prócz tego, że była dla wszystkich, każdy miał jeszcze kawałek tej drogi na własność dla siebie. I przed każdą niedzielą czy świętem latem ją zamiatał, jesienią skrobał błoto, zimą śnieg odgarniał, kiedy napadało, popiołem posypywał, żeby ktoś się nie przewrócił przed jego chałupą. A na Zielone Świątki zawsze się ją tatarakiem maiło. Szli ludzie do kościoła, to im tatarak chrupał pod nogami, a pachniało jakby w gaju i mówiło się, że to droga tak pachnie. I prawie każdy miał przy niej swoją ławkę czy kamień. Mógł wieczorem wyjść usiąść, z sąsiadami pogadać, zakurzyć czy choćby w ciemne niebo nad sobą popatrzeć. Boga o to i owo się popytać. Ludzie, krowy, gęsi, wszyscy środkiem chodzili, bo nie było ni lewej, ni prawej strony. Mogłeś konia z wozem na brzegu zostawić i pójść do gospody na oranżadę czy piwo, a trafiła się ćwiartka, to wypić jednego, a koń sobie stał. Czy z pola ze zbożem wracałeś, a ktoś z naprzeciwka jechał, to się przystanęło wóz przy wozie, jakby ramię przy ramieniu, i nikt ci nie trąbił, żeś mu drogę zastawił. I tak samo do wieczności odchodziło się tą drogą, bo nie było innej. A po obu jej stronach rosły akacje. Dzisiaj zostało we wsi trzy może cztery akacje. Pościnali, jak zaczęli nową drogę budować. Bo akacje dawniej na wozy się sadziło. Miałeś akację przed chałupą, to miałeś i wóz. A na koła to już nie ma lepszego drzewa od akacji. Nawet z dębu się nie równają. Za twarde i lubią pękać. A koła w wozie najważniejsze. Na gumowe przyszedł teraz czas. Namawiają i mnie, żebym sprawił sobie gumowe koła. Koń by miał lżej i na wóz dużo więcej można wziąć. W żniwa po cztery pokłady snopków chłopy na gumowych kołach zwożą. Dawniej w dwa konie nie dałoby rady, a teraz w pojedynkę i ciągnie. Droga sama cię pcha. Mają niektórzy ziemi co by za paznokciem i mają gumowe koła. […] Kręta była, to prawda. Jak to droga. Musi to i tamto ominąć. Figurę, staw, chałupę. Wszystko to powyprostowywali, wyasfaltowali. Zakręty porobili długie i okrągłe, prawie się nie skręca, tylko prosto jedzie. Na niejeden taki zakręt całe pole poszło. Albin Mucha miał pole przy drodze, siał grykę, seradelę, a teraz ma zakręt. Czasem w niedzielę wyjdzie na ten zakręt i wali laską w asfalt, tu było moje pole! Zakopali mi go, cholery! Albo siądzie przy rowie i spisuje auta, co jeżdżą po tym jego polu. Nie można powiedzieć, szersza jest ta droga ze trzy razy od dawniejszej i jeździ się po niej jak po stole. I świata się trochę na niej widzi. Najwięcej w niedzielę. Szkoda tylko, że takie drogi nie mają nazw jak rzeki. Bo wieś nasza przy tej drodze jakby przy wezbranej rzece. Patrzą ludzie, a ona płynie i płynie. I nawet jakby na dwie wsie wieś naszą rozdzieliła. Po tej i po tamtej stronie. Matka dziecka nie wyśle do sklepu, gdy sklep nie po tej stronie. Sąsiad do sąsiada pożyczyć konia, pługa, kosy woli nieraz dalej pójść, aby przez tę rzekę nie przechodzić. Pastuchy gonią krowy na pastwiska, to z tamtej osobno i z tej osobno, a kiedyś wszyscy razem. Na zebraniach też ci z tej i tamci z tamtej swoje strony trzymają. Czy sąsiad z sąsiadem niech z naprzeciwka wyjdą przed chałupy, to nie zbliżą się ku sobie, jak to dawniej, żeby zakurzyć, pogadać. Tylko każdy kurzy po swojej stronie i każdy ze swojej paczki. Zresztą co można pogadać, gdy jeden na jednym brzegu, drugi na drugim i bez przerwy auta po ich mowie jeżdżą. Mniejsze można jeszcze przekrzyczeć, ale ciężarowce nie dadzą nawet słowom z gardła wyjść. No, i tych akacji szkoda. Żal za gardło ściskał, gdy się takie stare drzewa waliły pod piłami jak patyki. Człowiek się urodził z nimi, rósł z nimi, to myślał, że i umrze z nimi. […] Nie ma już spokoju w naszej wsi. Tylko te auta, auta, auta. Jakby dla samych aut tę drogę zbudowali, a o ludziach zapomnieli. A czy to już same auta żyją na tym świecie? Bo dziś kto na własnych nogach chodzi, ten tym autom tylko zawadza i na drodze, i w ogóle na świecie. Nawet gdy samym skrajem drogi idziesz, czujesz się, jakby każde z tych aut przez ciebie jechało. Toteż idziesz z duszą na ramieniu. Nie dlatego, żebyś bał się śmierci. Tylko że co to za śmierć od auta. Nawet pamięć po takiej śmierci to jakby splunął na drogę. Ano, przejechany. Ale czy znaczy to samo co umarł? Czy po takiej śmierci też jest jakaś wieczność? Jeszcze trąbią, stukają się w czoła, wymachują przez szyby, a niejeden i szybkę opuści i wyzywa cię, na czym świat stoi. Jakbyś był najgorszy z najgorszych, bo idziesz piechotą. Nic już nogi człowiecze nie znaczą. A dawniej całe armie szły piechotą na wojny. I wygrywały. I mówiło się, że nie ma jak piechota. Albo woda po deszczu niech stoi na drodze, to cię jeden z drugim jeszcze naumyślnie ochlapie. I potem śmieje się zza szyby. Ale bo zatrzyma się który? W pędzie tylko każdy taki mocny. I gdzie to pędzi? Niebo takie samo wszędzie, a od swojego przeznaczenia i autem nie ucieknie.
Wiesław Myśliwski, Kamień na kamieniu, Kraków 2008
Czas pracy: 160 minut
Rozprawka: Głównym tematem przytoczonego fragmentu, słowem-kluczem jest droga. Stanowi ona jeden z najważniejszych elementów życia mieszkańców wsi. Jest nie tylko użytecznym środkiem komunikacji, ale także czynnikiem spajającym ludność osady. Poza tą jednoczącą funkcją spełnia także inne, na przykład wzbudza w ludziach odpowiedzialność (każdy musiał dbać o przydzielony kawałek drogi). Z opowiadania osoby mówiącej w tekście wyłania się ogólny obraz mieszkańców wsi. Ludzie żyją tutaj w harmonii. Są dla siebie życzliwi, co wyraża się przykładowo posypywaniem drogi popiołem w okresie zimowym, które zapobiega ewentualnemu przewróceniu się przechodzącego sąsiada. Tubylcy nie spierają się, tylko tylko dochodzą do wzajemnego porozumienia w sytuacjach konfliktowych: „ktoś z naprzeciwka jechał, to się przystanęło (...) jakby ramię przy ramieniu, i nikt ci nie trąbił, żeś u drogę zastawił”. Zharmonizowanie życia nie dotyczy tylko stosunków międzyludzkich. Nawet zwierzęta zdają się mieć równe prawa co ludzie, chodząc razem z nimi środkiem drogi. Nastrój panujący w opisywanym przez narratora miejscu jest iście sielankowy, o czym świadczą słowa: „wieczorem wyjść usiąść, (...) w ciemne niebo popatrzeć”, „pachniało jakby w gaju”. Tutaj nie ma pośpiechu, wszystko odgrywa się zgodnie ze swoim naturalnym rytmem. Mieszkańcy wsi to ludzie religijni i szanujący tradycję, ponieważ są wierni obyczajom i przestrzegają terminów świąt religijnych. Natomiast po ciężkim dniu pracy na polu odwiedzają gospodę, by wypić „oranżadę czy piwo”. Wieśniacy odznaczają się pragmatycznością – akacja była sadzona przed domem, by w przyszłości zrobić z niej wóz. Narrator jest prawdopodobnie jednym z mieszkańców osady. Używając pierwszej osoby liczby mnogiej przemiawia w imieniu ogółu mieszkańców, a więc identyfikuje się z nimi. Snujący historię mieszka na wsi od dawna, na przykład dlatego, że opisuje realia tamtejszego w życia różnych porach roku. Jest także doświadczony, posiada wiedzę o otaczającym go środkowisku: „A na koła to już nie ma lepszego drzewa od akacji”. Narrator zna mieszkańców, wymienia Alberta Muchę, i opisuje jego historię. Człowiek ten nie jest mu obojętny – osoba mówiąca w tekście doskonale wie, jakie emocje wywołało w sąsiedzie przeprowadzenie nowej drogi przez pole. Narrator doskonale zna historię życia mieszkańców wsi i panujące wśród nich obyczaje. Nie jest obojętny losom mieszkańców, co obrazuje omówiona poniżej historia drogi. Znaczenie traktu dla wsi jest nie do przecenienia. Po pierwsze droga jest bardzo praktyczna. Można się nią dostać do miasta lub pobliskiej wsi. Niestety jest ona zależna od pogody (błoto, kurz, śnieg), ale mieszkańcy potrafią poradzić sobie z tą trudnością. Kolejną funkcją pełnioną przez drogę jest rozrywka – siedząc na zamieszczonych przy deptaku ławkach można było popatrzeć w gwiazdu, albo porozmawiać z innymi ludźmi. To z kolei prowadzi nas do zacieleśnienia więzi pomiędzy wieśniakami. Porozumienie nie zawiązuje się jednak tylko na tej płaszczyźnie. Przede wszystkim wspólne sprawowanie „opieki” nad drogą, jak i wspólne jej używanie, wprowadzają prawdziwą solidarność. Nawet po śmierci każdy tą samą drogą zostaje odwieziony na cmentarz: „I tak samo do wieczności dochodziło się tą drogą”. Diametralne zmiany w postrzeganiu drogi wprowadza jej modernizacja. Zostaje wyremontowana, wyprostowana, przystosowana do ruchu samochodów (wcześniej jeździły po niej tylko wozy). To właśnie auta sprawiają, że droga z symbolu solidarności i bezpieczeństwa staje się zagrodą oddzielającą jedną część wsi od drugiej. Hałas powodowany przez samochody uniemożliwia komunikację międzyludzką. Osada dzieli się na dwie osobne, wrogie sobie całości. Znika także odwieczna sielanka i poczucie bezpieczeństwa: „czujesz się, jakby każde z tych aut przez ciebie jechało”. Także przyroda cierpi, gdy powstaje nowa droga. Drzewa muszą zostać wycięte, co jest bolesnym ciosem dla mieszkańców wsi: „żal za gardło ściskał, gdy się takie stare drzewa waliły”. Zdaniem narratora, w tych czasach maszyna stała się ważniejsza od człowieka. Nowoczesności przeciwstawia przeszłość, szacunek dla historii. Kierowcy samochodów są symbolem miasta. Na tle spokojnych, ugodowych, honorowych wieśniaków wypadają niekorzystnie. Cechy charakterystyczne mieszkańcom miasta to m.in. wulgarność, brak kultury osobistej, wybuchowość, życie w pośpiechu, wybuchowość, tchórzliwość, bezkarność. „A woda po deszczu niche stoi na drodze, to cię jeden z drugim jeszcze naumyślnie ochlapie. I potem się śmieje zza szyby. (...) W pędzie tylko taki mocny.” Te kontrasty pomiędzy wsią a miastem uwydatniają niechęć narratora do zmian, urbanizacji, ponieważ niszczą one dawny ład. Opowiadający historię chce żyć w spokoju, prostoście, powoli wypełniając swoje przeznaczenie, a narzucone mu zmiany stoją w sprzeczności z jego poglądami. Dobrze ilustruje to ostatnie zdanie fragmentu. Przekonania narratora znakomicie oddaję definicję stoicyzmu, filozofii greckiej, której twórca był Zenon z Kition. Stoicy żyli zgodnie z wolą logosa, czyli uniwersalnej świadomości, która wyraża się poprzez pneumę wpływającą na materię. Dlatego, ich zdaniem, nie ma sensu przeciwstawiać się losowi, ale realizować go. Należy wypełniać swoje obowiązki, ale nie pożądać od życia więcej, niż jest to konieczne. W przytoczonym fragmencie bardzo charakterystyczny jest język narratora. Używa on stylu potocznego, oralnego (co dobrze oddaje atmosferę wsi, którą stara się przedstawić). Świadczą o tym krótkie zdania, kolokwializmy i częste używanie zdań pytających. Snujący historię jest gawędziarzem. Ma skłonności do dygresji, częstych zboczeń z tematu. Czasami ma się wrażenie, że narrator spisuje po prostu swoje myśli, które napływaja do jego głowy chaotycznie. Zresztą jego opowieść ma charakter zwierzenia, pamiętnika, dużo jest odwołań do przeszłości. Dialogi zlewają się z narracją. Osoba mówiąca w tekście czasami zwraca się do czytelników bezpośrednio (używa 2. osoby liczby pojedynczej), co zmiejsza dystans pomiędzy nadawcą i odbiorcą. Język narratora jest bardzo ekspresywny – angażuje się w to, co mówi, częste są nacechowane emocjonalnie środki stylistyczne, takie jak wyliczenia, hiperbole, wykrzyknienia: „Tylko te auta, auta, auta”. Jest także obrazowy, liczne historie z życia mieszkańców wsi ilustrują przedstawiane problemy. Narrator posługuje się ironią, której funkcją jest krytyka zachodzących zmian. Ironią jest zdanie: „Mają niektórzy ziemi co by za paznokciem i mają gumowe koła” – krytykowane jest dążenie za nowinkami technicznymi, luksusem, kosztem prawdziwych wartości, takich jak ziemia, pole uprawne. Bardzo prawdopodobne, że możnemy mówiącego w tekście utożsamiać z autorem. Wiesław Myśliwski jest piewcą losu chłopskiego. W swoich utworach koncentruje się na człowieku. Taką postawę nazywamy antropocentryzmem. Autor ten jest pisarzem docenionym przez krytykę – jako jedyny zdobył dwie statuetki nagrody Nike (pierwsza za „Widnokrąg”, druga za „Traktat o łuskaniu” fasoli – książek utrzymanych w podobnej konwencji co „Kamień na kamieniu”). Pochwała wsi umiejscawia Myśliwskiego w kręgu literatury ziemiańskiej, między takimi twórcami jak Mikołaj Rej, Jan Kochanowski, W. S. Reymont. Do ostatniego z nich upadabnia go także antyurbanizm, który w swoich dziełach dał mu świadectwo. Droga stanowi bardzo ważny element w życiu mieszkańców wsi. Na początku jest symbolem solidarności, porozumienia, życzliwości, daje poczucie bezpieczeństwa. Jej funkcja zmienia się natomiast po modernizacji. Nowa droga staje się zaporą, „rzeką”, sztucznie dzielącą ludność wsi na dwa obozy. Tak więc metaforyczne drogi zmienia się całkowicie. Proces ten obrazuje negatywność urbanizacji według narratora. Popieram jego zdanie. |
| Wpisany przez Marcin Kamiński dnia: Czwartek, 15 Październik 2009 09:59 Zmieniony: Niedziela, 05 Luty 2012 16:49 |