|
|
"Winszuj, ojcze - rzekł Tair - w dobrym jestem stanie:
|
|
|
Wszędzie się znajdzie rozum, byle tylko szukać,
|
|
|
Atłas w sklepie z kitaju żartował do woli;
|
|
|
Widząc, że wieńce kładą, że mu rogi złocą,
|
|
|
Bryła lodu spłodzona z kałuży bagnistéj...
|
|
|
Nie sztuka zabić, dobrze zabić sztuka...
|
|
|
Czapla stara, jak to bywa,
|
|
|
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
|
|
|
Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła...
|
|
|
|
|
|
Chwaliła owca wilka, że był dobroczynny;
|
|
|
Wielbił drzewo grzejąc się człowiek przy kominie.
|
|
|
Bił ojciec rózgą dziecię, że się nie uczyło;
|
|
|
Wielki jeden filozof, co wszystko posiadał,
|
|
|
Ugrzązł wóz, ani ruszyć już się nie mógł w błocie;
|
|
|
Gęsi, iż Rzym uwolniły,
|
|
|
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.
|
|
|
Niech zważa, z kim ma sprawę, kto chce być junakiem.
|
|
|
Powadził się raz kałamarz na stoliku z piórem,
|
|
|
Mamy latać, latajmyż nie górnie, nie nisko.
|
|
|
Koń maneżowy zszedł się z stadniczym,
|
|
|
Koniom, co szły przy dyszlu, powtarzał woźnica:
|
|
|
Zmordował się na koniec ten, co bajki prawił,
|
|
|
Kot sprawiedliwy koguta dławił...
|
|
|
Niósł ślepy kulawego, dobrze im się działo;
|
|
|
Gdy się wszystkie zwierzęta u lwa znajdowały,
|
|
|
Lew, ażeby dał dowód, jak wielce łaskawy,
|
|
|
Złe to, gdy się podli szczycą.
|
|
|
Dwaj portretów malarze słynęli przed laty...
|
|
|
Póki trwała chapanka między kartowniki,
|
|
|
Raz zagadło...
|
|
|
Każdy się swoim zatrudnia kłopotem?
|
|
|
Rozumiejąc, że będzie towarzyszów bawił,
|
|
|
Wiedli wojnę i srogą...
|
|
|
Posiał jeden na górze, a drugi na dole...
|
|
|
Orzeł, nie chcąc się podłym polowaniem bawić,
|
|
|
Na jednym drzewie orzeł gdy z sową nocował,
|
|
|
Strzygąc pasterz owieczkę nad tym się rozwodził,
|
|
|
Pies szczekał na złodzieja, całą noc się trudził;
|
|
|
Paw się dął, szklniące pióra gdy wspaniale toczył.
|
|
|
Po dwudziestu dekretach, trzynastu remisach,
|
|
|
Potok, z wierzchołka góry lecący z hałasem,
|
|
|
Zajączek jeden młody...
|
|
|
"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody...
|
|
|
Małżonka puchaczowa, męża swego godna,
|
|
|
Widząc w wodzie robaka rybka jedna mała,
|
|
|
Chciał się skąpy obwiesić, że talera stracił.
|
|
|
Rzekł szczygieł do słowika, który cicho siedział:..
|
|
|
Snycerz za to, że nieraz na klocu odpoczął,
|
|
|
Póki gonił zające, póki kaczki znosił,
|
|
|
Każdy wiek ma goryczy, ma swoje przywary;
|
|
|
"Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa...
|
|
|
Pstry jeden, czarny drugi, a bury najmniejszy,
|
|
|
Wilk, chociaż to ostrożny, przecie że żarłoczny,
|
|
|
Przymawiało jednego razu wino wodzie...
|
|
|
Niezłe to bywa czasem, co przymusi...
|
|
|
Przy powrozie...
|
|
|
Że zamknięty w skorupie niewygodnie siedział,
|