T. Borowski: Opowiadania - opracowanie lektury

Obozy koncentracyjne - Opowiadania Borowskiego

3.75 1 1 1 1 1 Rating 75%

Lagry, obozy koncentracyjne - Opowiadania T. Borowskiego

Opowiadania Tadeusza Borowskiego najlepiej przedstawiają obozy koncentracyjne, lagry. Borowski jak nikt inny dokładnie i beznamiętnie pokazał prawa oraz podstawowe mechanizmy rządzące w tej instytucji śmierci. Odkrył również przed swoimi czytelnikami wstydliwie skrywane przez innych tajemnice. Pokazał prawdziwy cel istnienia Auschwitz, Brzezinki i innych niemieckich obozów koncentracyjnych.

 

Obóz poza obozem - ,,Pożegnanie z Marią"

W tym opowiadaniu nie ma obozu koncentracyjnego, ale prawa rządzące światem poza obozem są identyczne jak te w obozie koncentracyjnym. 

Pisarz rejestruje sposoby eksploatacji człowieka, interesy niemieckich firm budujących obóz. To wielkie przedsiębiorstwo III Rzeszy funkcjonuje prawie bez zakłóceń, choć jeszcze nie doszło do perfekcji.

 

- „marnują przy spalaniu tyle tłuszczu, tyle kości, tyle mięsa, tyle ciepła”

 Mieszkańcy nigdzie nie czują się bezpiecznie. Niemcy organizują łapanki, wywożą  do obozu  i nakłaniają do ciężkiej pracy.

- ,,Jeszcze dzień, jeszcze dwa... Tam się wszystko kończy. Ciągle aus, aus, aus! Pusto w domach, pierze na ulicach, a ludzi wywożą, wywożą..."

Warszawiacy zajmują się handlem, niektórzy nielegalnie próbują zdobyć towar. Inni za cenę zachowania wolności współpracują z okupantem. Mimo tych starań nigdy nie mają całkowitej pewności, że unikną śmierci.

- ,,Wszystko wpakowaliśmy w bimber. Wie pan, jak to jest; trochę książek się kupiło, trochę łachów, i tak. Papier też kosztował.

- A sprzeda pan chociaż te wiersze?

- Nie wiem, czy sprzedam. Nie pisałem na sprzedaż.

- Jeżeli dobre, to powinni kupować- rzekł ugodowo kierownik, zagryzając bułkę, - Zbierzesz pan te parę tysięcy do spółki. Pan masz dobry łeb."

Kierownik uparcie poszukuje towary, ale przy tym nie waha się, gdy wykorzystuje nieszczęście Żydów. Jego interes kwitnie również dzięki dobrym stosunkom z niemieckimi dostawcami. Zajmuje się także bimbrownictwem, ale nie pozostawia swoich znajomych bez pomocy. Oczywiście głównym jego celem jest wzbogacenie się. Jednak trzeba podkreślić, że wiele ryzykuje, ponieważ jest w stałym kontakcie z mieszkańcami getta.

-,,Równie dobrze układały się losy pracowników Inżyniera. Wprawdzie ustawodastwo okupacyjne zabraniało Inżynierowi wypłacać tygodniówki ponad 73 złote, jednak Inżynier kilkunastu swoim ludziom dawał z własnej inicjatywy prawie sto złotych tygodniowo bez odtrącenia kosztów. W wypadkach nagłych, jak wywózka rodziny do largu, choroba albo łapówka, nie uchylał się wcale od obowiązku."

- ,, ...prowadził także ożywioną wymianę z gettem. Uprawiał handel z wielkim lękiem, jakby przez siłę, wbrew własnemu poczuciu prawa."

Inżynier nie tylko współpracuje z hitlerowcami, ale także interesuje się losami pracowników i ich rodzin. Jeśli trzeba, pomaga w trudnej sytuacji. Trudno wiec jednoznacznie ocenić tych ludzi, gdyż mają swoje wady, ale także wiele pozytywnych cech. Dzięki swej działalność, a zwłaszcza dobrym relacjom i układom z Niemcami mogą uzyskać środki, którymi następnie wspierają Polaków. 

Lagry, obozy koncentracyjne - "U nas w Auschwitzu"

Wykorzystywanie ludzkiego ciała do eksperymentów medycznych.

" Są i gdzie indziej kobiety: blok dziesiąty, doświadczalny. Tam się je sztucznie zapładnia ( jak powiadają ), szczepi się tyfus, malarię, robi się zabiegi chirurgiczne"

 Sprowadzenie człowieka do roli surowca.

" Jak umrzesz- wyrwą ci złote zęby, juz poprzednio zapisane w księgi obozu. Spalą, popiołem wysypią pola albo wysuszą stawy. Co prawda marnotrawią przy spalaniu tyle tłuszczu, tyle kości, tyle mięsa, tyle ciepła! Ale gdzie indziej robią z ludzi mydło, ze skóry ludzkiej abażury, z kości ozdoby."

Powstawanie nowych budynków, budowa cywilizacji kosztem cieżkiej pracy niewolników

" Pracujemy pod ziemią i na ziemi, pod dachem i na deszczu, przy łopacie, lorze, kilofie i łomie. Nosimi wory z cementem, układamy cegły, tory kolejowe, grodzimy grunta, depczemy ziemię... Zakładamy podwaliny jakiejś nowej, potwornej cywilizacji. "

Obóz daje możliwość czerpania ekonomicznych, finansowych zysków dla niemieckich firm.

- " Pracujemy w fabrykach i kopalniach. Dokonujemy olbrzymiej pracy, z ktorej ktoś ciągnie niesłychany zysk."

-" Dziwne są dzieje tutejszej firmy Lenz. Firma ta wybudowała nam obóz, baraki, hale, magazyny, bunkry, kominy. Obóz wypożyczał jej więźniów, a SS dawało materiały. Przy rozliczeniu rachunek okazał się tak fantastycznie milionowy, że za głowę złapał się nie tylko Auschwitz, ale sam Berlin"

Lagry, obozy koncentracyjne - „Proszę państwa do gazu”

Celem obozów było nie tylko masowy mord, ale także liczne eksperymenty na ciele i duszy człowieka. W tym opowiadaniu pokazane jest do jakiego stopnia można zachwiać ludzką moralność. Obóz zdołał zabić w człowieku wszystko co ludzkie pozostawiając sam instynkt przetrwania.

Ludzie w obozie byli głodzeni, dostawali tylko tyle jedzenia aby mogli się przydać w pracy, by nie mieli siły przeciwstawić się esesmanom -„Kto ma żarcie w obozie, ten ma siłę.” - człowiek w obozie zniżył swoje potrzeby, wartości do tych najpierwotniejszych, czyli zdobycie „pożywienia”.

„Wchodziłem do wagonów, wynosiłem niemowlęta, wyrzucałem bagaże. Dotykałem trupów(...)”- wykorzystywanie ludzi do ciężkiej pracy.

Zabicie jak największej liczby osób, w różne sposoby, np. uduszenie w komorze gazowej, spalenie w krematorium - „Z krematoriów ciągną się potężne słupy dymów i łącza się w olbrzymia, czarną rzekę, (...)”

Kobiety z dziećmi trafiały od razu do komory gazowej, natomiast te ,które dobrze wyglądały miały szanse na przeżycie paru miesięcy, tygodni, dni... -„-Kobieto, weźże to dziecko na ręce! - Panie, panie, to nie moje dziecko (...)” - chęć przeżycia powodowała zerwanie jakichkolwiek więzi, które łącza ludzi, nawet te, które zdawałyby się, że są nierozerwalne.

W wagonie z którego wyszli ludzie zostały na dnie zwłoki niemowląt - „Wskakuje się do środka. Porozrzucane (…), poduszone, podeptane niemowlęta, (…). Wynosi się je jak kurczaki, trzymając po parę w jednej garści.” - wymuszenie braku szacunku dla życia ludzkiego, obozowicze nie mają ani prawa wyrażać swoich uczuć, ponieważ stoją nad nimi hitlerowcy z bronią.

Podczas rozładunku Tadeusz coraz gorzej się czuje, za swoją pracę wini ludzi, którzy brali udział w transporcie. - „ Widzisz, przyjacielu, wzbiera we mnie zupełnie niezarozumiale złość na tych ludzi, (…). Nie współczuję im wcale ze idą do gazu(...). Rzuciłbym się na nich z pięściami.” - esesmani odnieśli sukces w wykorzenianiu dobrych uczuć do drugiego człowieka, brak tu wyrozumiałości, współczucia, jakichkolwiek objawów Miłości do drugiego człowieka. Więźniowie doświadczający zła ze strony hitlerowców chcą odbić się na słabszych.

Lagry, obozy koncentracyjne - „Dzień na Harmenzach”

Praca na rzecz oprawców. Wyzysk:
„Nakryty cieniem siedzę w piasku i wielkim francuskim kluczem dokręcam złączenia wąskotorowej kolejki. Klucz jest chłodny i dobrze leży w dłoni. Co chwila biję nim o szyny(...). Oparci na łopatach stoją koło mnie Grecy. ”
„Straszliwym wysiłkiem dociąga się szyny, podważa kilofem, gołymi palcami dokręca się śruby. Głodne, gorączkowe postacie łażą nieporadne, zgonione, pokrwawione.”

Więźniowie sami sobie budują miejsce zagłady: 
„Szyny mojej kolejki ciągną się wzdłuż i wszerz po całym polu. Tu doprowadziłem je jednym końcem do kupy spalonych kości przewożonych przez auta z kremo, a drugi utopiłem w stawie, gdzie ostatecznie kości te lądują.”

Zastraszanie, bicie, znęcanie zarówno psychiczne jak i fizyczne, torturowanie więźniów. Byli oni niewolnikami oprawców, czasem nawet ma się wrażenie, że traktowano ich jak rzeczy:
„Dostrzegłem Iwana: jak pies owczarek naokoło trzody czujnie obchodził swoją grupę ludzi, pokrzykiwał coś, czego z odległości nie było słychać, i wymachiwał wielkim obdartym z kory kijem.”
„Nagle na ten krąg wyprężonych grzbietów, na zgięte karki, na pochylone aż ku ziemi głowy, na sflaczałe ręce posypał się grad uderzeń. Trzon łopaty bębnił, obijał skórę na kościach i głucho stękał po brzuchu.”
„Właśnie gwizdałem „Międzynarodówkę”(...), gdy nagle przysłonił mnie wysoki cień i ciężka dłoń spadła mi na kark. Podniosłem głowę i zamarłem. Rozpościerała się nade mną olbrzymia, czerwona, obrzękła twarz, a trzon od łopaty niepokojąco chwiał się w powietrzu. Nieskazitelnie białe pasiaki odcinały się prosto od dalekiej zieleni drzew. Mały czerwony trójkąt z cyferką „3277” przyszyty do piersi chwiał się dziwnie i rozrastał w oczach. (...) Nagle urwał, podniósł kij i pokiwał głową, pół z pogardą, a pół z politowaniem:
- Żeby to prawdziwy SS słyszał, już byś nie żył.”
„Wtedy rottenfuhrer podniósł rękę i trzasnął go z całej siły w twarz. Janek potoczył się(...). Rottenfuhrer zaś rzekł:
- G... mnie obchodzi, co ty tu robisz nad rowem! Możesz nic nie robić. Ale jak mówisz do SS-mana, to masz czapkę zdjąć ze łba i opuścić ręce.”
„Kapo odskoczył od kotła, wpadł w szeregi: dojrzał. Kopniakiem w twarz obala liżącego miskę, kopie raz i drugi w podbrzusze i odchodzi depcząc po kolanach i rękach, ale ostrożnie omijając jedzących.”
„Jedna z dziewcząt klęczy całkiem z boku, a w wyprostowanych nad głową rękach trzyma belkę, wielką i ciężką. Co chwila esman, pilnujący komanda, popuszcza smyczę psa. Pies rwie się jej do twarzy, ujadając wściekle.
- Złodziejka? – domyślam się leniwie.
- Nie. Złapali ją w kukurydzy z Petrem.”
„Na ziemi leżał Beker, charczał i pluł krwią, a Iwan kopał go, gdzie popadło: w mordę, w brzuch, w podbrzusze...
- Patrz, co ten hadiuka zrobił! Cały obiad ci wyżarł! Złodziej przeklęty!”
„Unterscharfuhrer wolno podniósł pejcz i ciął go po twarzy raz, drugi, trzeci. Potem zaczął bić po głowie. Pejcz świszczał, twarz więźnia pokryła się krwawymi pręgami.”

Głodzenie. Więźniowie dostawali tylko minimalne porcje, niezbędne do przetrwania. Ci, którzy byli silniejsi od innych, czyli mogli efektywniej pracować, dostawali więcej :
„Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia. Ja już miałem taki głód.”
„Kilkanaście par oczu gaśnie w zniechęceniu: pokrzywa. Rzadka, biała ciecz chlupie w kotle. Na powierzchni pływają żółte oka margaryny. Ale wszyscy poznają po kolorze, że pod spodem leżą całe, nieposiekane, włókniste łodygi pokrzyw, o zgniłym kolorze i ohydnym zapachu, że zupa do samego dna jest taka sama: woda, woda, woda... ”
„Chory, osłabiony, wyschły człowiek nie ma prawa do drugiej miski wody z pokrzywą. Nie wolno marnować pokarmu dla ludzi, którzy niedługo pójdą do komina.”

Palenie pojmanych, wybiórki:
„A wiesz, Beker, powiem ci coś na odchodnym: dziś będzie na lagrze wybiórka. Mam nadzieję, że razem ze swoimi wrzodami pójdziesz do komina.
- Wybiórka? Skąd wiesz, że będzie...
- Cóżeś się tak wystraszył? Będzie i już. Boisz się, co?”
„- Tadek, ja mam do ciebie prośbę.
- Gadaj – rzekłem, pochylając się ku niemu.
- Tadek, idę do komina.
Pochyliłem się jeszcze niżej i zajrzałem mu z bliska w oczy: były spokojne i puste.
- Tadek, ale ja byłem tyle czasu głodny. Daj mi co zjeść. Na ten ostatni wieczór.”

Zabijanie dla rozrywki, bez konkretnego powodu. Życie pojmanych nie ma dla Niemców żadnej wartości, z łatwością zmieniają temat:
„- Co się tu dzieje na tym zwariowanym komandzie?  Dlaczego ci ludzie chodzą tam z poprzywiązywanymi kijami? To jest czas pracy!
- Oni nie umieją chodzić!
- Jak nie umieją to ich zabić! A wie pan, że znowu zginęła gęś?
- Czego stoisz jak głupi pies? – wrzasnął kapo na mnie. – Andrej ma zrobić z nimi porządek. Los!”

Rewizje, przeszukiwania:
„ Rewizja. Rozpinamy kurtki, otwieramy torby. Esman jest wprawny i szybki. Przejeżdża rękoma po ciele, sięga do torby(...). Wypaproszają z kieszeni kawały słoneczników, kaczany kukurydzy, ziele, szczaw, jabłka, raz po raz podrywa się krótki ludzki wrzask: biją.”

Oprawcy za pomocą przemocy fizycznej i psychicznej zmusili więźniów do pracy na swoją korzyść. Zastraszeni i wygłodzeni budowali sobie sami groby. Śmierć była tak powszechnym zjawiskiem, że ludzie czekali na nią ze spokojem. Więźniowie zostali pozbawieni jakiejkolwiek nadziei.

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.