Przedwiośnie: charakterystyki bohaterów, biografie postaci

Jadwiga Barykowa - charakterystyka

Jadwiga Barykowa - charakterystyka - 5.0 out of 5 based on 2 votes
( Oceń ) 

Charakterystyka: Jadwiga Barykowa

Artykuł zawiera charakterystykę Jadwigi Barykowej z domu Dąbrowskiej, bohaterki powieści Stefana Żeromskiego "Przedwiośnie".

Uzupełnieniem tego tekstu jest artykuł: Jadwiga Barykowa - biografia w punktach.

Jadwiga Barykowa to postać dynamiczna, bo zmienia się nie do poznania.

Jadwiga Barykowa - charakterystyka z cytatami

Pochodzi z Siedlec, zanim wyszła za Seweryna nazywała się Jadwiga Dąbrowska:

„Jadwiga Dąbrowska, rodem z Siedlec".

Żona Seweryna Baryki:

„małżonka dobrze sytuowanego urzędnika".

Matka Cezarego Baryki.

Romantyczna miłość Szymona Gajowca.

Charakterystyka Jadwigi Dąbrowskiej na podstawie relacji z Szymonem Gajowcem

Jadwiga Dąbrowska wyszła za Seweryna Barykę mimo że kochała innego: „panna za czymś tam, czy za kimś srodze spazmowała" (Szymona Gajowca)

Myśli o Szymonie Gajowcu, gdy jest jej ciężko w Baku: „To imię i to nazwisko miało moc czarodziejską. Ono tu odsłaniało dawne, wiosenne poranki i letnie dni, których już nie ma na ziemi. Miała znowu siedemnaście lat i tę radość w sercu, której już nie ma na ziemi (...) była znowu sobą, dawną, młodą dziewczyną".

Jadwiga Dąbrowska często myśli o Gajowcu: „przecie tamten człowiek nie umarł w duszy".

Darzyła Szymona Gajowca wielką, romantyczną miłością: „Kochała znowu Szymona Gajowca sekretnie, skrycie, na śmierć — jak wtedy".

Jej miłość była odwzajemniona: „Była znowu na śmierć kochana przez tego wysmukłego, pięknego młodzieńca — jak wtedy".

Nigdy żadne z nich nie wyznało sobie miłości: „Przeżywała swój niemy romans. Czeka znowu na jego wyznanie — długo, tęsknie. Ale on nie powiedział jej nigdy ani słowa! Ani jednego westchnienia, ani jednego półsłóweczka! Tylko w tych ciemnych, głębokich oczach jego płonie miłość. Och, nie romans, nie miłostka, nie radosny flirt, lecz posępna miłość".

Szymon Gajowiec nie miał szans na uzyskanie zgody na małżeństwo z Jadwigą Dąbrowską ze względu na pochodzenie i majętność: „Jakże mógł ośmielić się na wyznanie miłosne, jej, pannie z „domu" siedleckiego, on, biedny kancelista z „Pałaty", a nadto pochodzący z chłopów podlaskich czy tam z jakiejś drobnej zagonowej szlachty. Toteż milczał, aż się domilczał! Przyjechał Seweryn i wydano ją bez gadania".

Jadwiga Dąbrowska zdaje sobie sprawę z tego, że, wychodząc za Seweryna Barykę, zdradziła Szymona Gajowca: „I tak go oto zdradziła...", „O Boże, tego człowieka odrzuciła, podeptała, zabiła na duszy!..."

Szymon Gajowiec bardzo ciężko przeżył zdradę Jadwigi Dąbrowskiej: „Wspominała po raz tysięczny ów list jego okrutny, gdy się rozeszła wieść, że wychodzi za Seweryna — list na sześciu stronicach, błagalny, żebrzący, zamazany strugami łez, obłąkany list Gajowca".

Ostatnie widzenie Szymona Gajowca z Jadwigą Barykową jest bolesne dla obojga: „A w głębi peronu, z dala, sam jeden, oparty o framugę okna — tamten. Jęk przerzynał duszę na nowo. Widziała jego oczy i uśmiech pełen śmiertelnej boleści".

Charakterystytyka Jadwigi Dąbrowskiej na podstawie relacji z Sewerynem Baryką

Jadwiga Barykowa zawsze kryła się w cieniu męża: „Matka była niewidoczna, samoswoja, najzwyczajniejsza".

Po wcieleniu męża do wojska rosyjskiego

Bardzo przeżywa wcielenie Seweryna Baryki do wojska Cezary: „nie rozumiał zupełnie płaczu i spazmów matki, desperującej od świtu do nocy".

Seweryn często pisał do rodziny: „Od męża nadchodziły listy dość często".

„Przysyłał stamtąd wiadomości, tak samo suche i jednobrzmiące. Każdy list zaczynał się od pytań o Cezarego i kończył nieskończonymi dla niego pozdrowieniami".

Nie ma miłości do żony i tęsknoty w listach Seweryna Baryki: „Listy jego były jednostajne, niemal urzędowe, suche i zawierające zawsze te same zwroty".

Ma skąpe informacje na temat losów męża na wojnie: „Był na linii bojowej, gdzieś w Prusach Wschodnich, ponad Mazurskimi Jeziorami", „Seweryn Baryka nie pokonał Niemców nad Mazurskimi Jeziorami. Przeciwnie — wiał na wschód z resztą armii. Długo nie było od niego wieści, a gdy wreszcie nadeszła, to już zupełnie skądinąd. Był w Karpatach. Parł na Węgry".

Jadwiga okłamuje Seweryna Barykę w kwestii syna: „Oczywiście nie skarżyła się mężowi na syna — przeciwnie, w sposób kłamliwy chwaliła go za cnoty, których ani cienia nie ujawniał".

Zaginięcie Seweryna Baryki

Po trzech latach Seweryn Baryka zaginął: „W trzecim roku wojny nie było od niego żadnej wieści tak długo, iż żona, a nawet lekkomyślny syn popadli w rozpacz. Informacje w urzędach wojskowych były jakieś mętne i niepewne. Raz powiedziano, że major »Siewierian Grigoriewicz Baryka« — zaginął. Kiedy indziej wyjaśniono, że dostał się »prawdopodobnie« do niemieckiej czy austriackiej niewoli".

Zaginięcie męża pogarsza jej stan: „Rozpacz nieszczęsnej kobiety przechodziła wszelkie granice".

Cały czas wierzy w powrót męża: „Gdy od strony Astrachania przychodził statek pasażerski, o czym matka zawsze z góry wiedziała, obydwoje chodzili do portu i wyczekiwali".

Mocno przeżywała każde rozczarowanie związane z brakiem Seweryna na pokładzie okrętu: „Twarz matki kostniała wtedy, oczy mętniały, wargi stawały się drżące, dłonie mięły chustkę, mokrą od łez".

Charakterystyka. Jadwiga Barykowa jako emigrantka

Żyje poza granicami Polski: „Całe prawie życie spędzając w Rosji, w najrozmaitszych jej guberniach i powiatach".

Nie przystosowała się do życia w Rosji: „nie nauczyła się dobrze mówić po rosyjsku"

Tęskni za rodzinnymi stronami: „Tylko w Siedlcach — choć to jedynie z listów i gazet wiedziała — działy się dla niej rzeczy ważne, interesujące, godne wzruszenia, pamięci i tęsknoty".

Nostalgia - odczuwa „coraz większą tęsknotę właśnie za Siedlcami" - powiela tym samym schemat Polki-emigrantki.

Swoją emigrację traktuje jako przejściowy okres w życiu: „Wszystko inne, poza mężem i synem, była to przygodna, doczesna, przelotna suma rzeczy i zdarzeń, wzbudzająca coraz większą tęsknotę właśnie za Siedlcami".

Nie potrafi się odnaleźć w Rosji: „pragnąc przyczynić się w miarę możności do powodzenia i awansów męża, zaszkodziła mu znamiennie swą niedostateczną znajomością arkanów mowy rosyjskiej", „Powtarzała tę wymówkę raz, drugi i trzeci, w miarę zniecierpliwienia, aż do chwili katastrofy"

Tęskni za Polską: „Cicha żona, pochlipująca stale i wiecznie a coraz natarczywiej za miastem rodzinnym".

Jadwiga Barykowa - charakterystyka kobiety po wcieleniu męża do wojska:

Wyalienowana, żyje w strachu: „To obce miasto stało się dla niej jeszcze bardziej obce, cudze, niepojęte, groźne, złowieszcze. Po wyjeździe męża wszystkiego się tutaj bała".

Sytuacja zmusiła ją do diametralnej zmiany: „Dopóki mąż był w domu, on był osobą — ona cichym i pokornym cieniem osoby. Teraz ów cień musiał stać się figurą czynną".

Nie chce być aktywną i odpowiedzialną za wszystko: „Cień musiał nabrać woli, władzy, decyzji. Jakże ten mus był nieznośny, jak uciążliwy! Musiała wiedzieć o wszystkim, przewidywać, zapobiegać, rozkazywać".

Nie potrafi sprostać swoim obowiązkom: „Gubiła się w plątaninie swych obowiązków".

Jest zagubiona, nie zna otoczenia: „Nie wiedziała, od czego zacząć, gdzie jest droga i jak nią iść".

Nie jest zdolna do działania, aktywności: „Przeżywała jedną z najsroższych tortur, torturę czynu narzuconą niedołężnej bierności".

Jej bezradność przysparza jej cierpienia: „Cierpiała, nie mogąc dać sobie rady"

Rzeczywistość ją przerasta: „Trwoga o syna, który się jak na złość zlisił, dobijała ją".

Marzy o ucieczce z Baku, ale nie jest w stanie tego zrobić: „Uciec z tego wygnania! Zwiać! Wiedziała w każdym ocknieniu, że to jest niemożliwe, że tego być nie może, że Seweryn nigdy by na to nie przystał. Czyż nie miałby prawa powiedzieć, że uciekła dlatego, że w Siedlcach jest Szymon Gajowiec?"

Jadwiga Barykowa - charakterystyka postaci, uwzględniająca wpływ rewolucji

Jej zdrowie się pogarsza: „Nie jadła, chudła z dnia na dzień, a nie sypiała wcale", „Lecz siły tej kobiety malały. Nogi jej zaplatały się i gięły. W oczach latał jakby rój skrzydeł czarnych nietoperzów, a dusza pełna była mroku i strachu"

Przewidująca kobieta: „matka jego gromadziła zapasy".

W czasie rewolucji okazała się bardzo zaradną i pełną poświęcenia kobietą: „Wymykała się z miasta na daleką prowincję. Czyniła wyprawy w step urodzajny, biegnący ku wybrzeżom rzeki Kury, do zagród tatarskich i gruzińskich albo do folwarczków niemieckich. Zrazu jechała koleją, a później z jakiejś podrzędnej stacyjki puszczała się piechotą. Niosła ze sobą złote i srebrne przedmioty, złote imperiały i srebrne ruble, a w zamian za nie wypraszała jakieś parę garncy ziarna pszenicy, żyta, wreszcie jęczmienia, a nawet prosa. Kilkakroć udało jej się wydębić, po prostu wyżebrać, za olbrzymią cenę nieco mąki. Niosła ją z powrotem, upadając pod ciężarem, wiorstami do stacji kolejowej, a w samym pociągu przemycała, krótko mówiąc, pod spódnicą. Chodziły bowiem wzdłuż wagonów patrole i konfiskowały tego rodzaju indywidualistyczną i burżuazyjną kontrabandę. Przytaszczywszy ziarno do miasta, Barykowa niosła je po nocy do Tatarów, z którymi miała zadawnione konszachty. Mełła ziarno, znowu za bajeczną opłatą w złocie i srebrze. Po nocy również piekła chleby i podpłomyki, najczęściej niewyrośnięte placki z jęczmienia, ażeby jej jedynak mógł zakosztować świętego, mącznego chleba".

Rewolucja odbiera jej również godne warunki życia: „Mieszkanie Seweryna Baryki zarekwirowano. Do salonu, gabinetu, sypialni, jadalni wprowadzili się nowi ludzie. Rozsiedli się na meblach i zagarnęli wszystko, co było w mieszkaniu. Cezary z matką mieścił się teraz w najmniejszym pokoiku, a sypiał w niszy, gdzie dawniej było legowisko pokojówki".

Przyłapanie Jadwigi Barykowej na wycieczce do ukrytego skarbu: „Od tej chwili była, widać, ściśle tropiona", „przytrzymano ją właśnie, gdy zamierzała wydobyć coś ze skarbu ukrytego w górze za miastem — w celu wyprawienia się znowu na wieś po zboże".

Krótkie śledztwo, tortury i wyrok: „Bita potężnie „po mordzie", przyznała się do posiadania skarbu i pokazała kryjówkę, gdzie się mieścił".

Jadwiga Barykowa została skazana na ciężkie roboty w porcie: „Skierowano ją do robót publicznych w porcie. Niedługo tam jednak pracowała. Roboty owe były doskonałą kuracją prowadzącą z tego świata na tamten".

Pobyt w szpitalu: „Cezary wyjednał to swymi prośbami, iż na jakiś czas umieszczono mu matkę w szpitalu powszechnym".

Powrót na roboty i śmierć: „gdy odpoczęła, trzeba było znowu iść do ciężkich robót. Słaby i zniszczony organizm nie wytrzymał: pchnięta przez dozorcę, padła na drodze i skończyła życie".

Indywidualny pogrzeb Jadwigi Barykowej: „Miano zwłoki chować we wspólnym rowie kontrrewolucjonistów, lecz i tu syn wyżebrał ustępstwo. Pochowano „burżujkę" oddzielnie, na katolickim cmentarzu".

Zbezczeszczenie zwłok: „Splatając jej zesztywniałe palce do snu wiecznego, zobaczył również, że złota obrączka, którą przez tyle lat przywykł całować i wyczuwać, iż była niejako częścią ręki, czymś niby kość czy sustaw, wrośnięta w skórę chudej ręki — że ta złota obrączka zdarta została z palca wraz z nieżywą skórą".

Śmierć Jadwigi Barykowej uświadomiła Cezarego, że rewolucja jest zła: „Nikt nie umiał mu powiedzieć, kto zabrał ślubny pierścień matki. Na zapytanie, czy tu nastąpiła konfiskata, wzruszano urzędowymi ramionami, odpowiadano skrzywieniem ust w uśmiech pobłażliwy, ironiczny–nieironiczny, wyrozumiały. Teraz dopiero czuciem dotarł do wiadomości, dla kogo to w dzieciństwie i zaraniu wczesnych młodzieńczych lat przechowywał kindżał w skalnej kaukaskiej pieczarze".

Jadwiga Barykowa - charakterystyka jako matki

Po wcieleniu Seweryna Baryki do wojska rosyjskiego

Powoływała się na autorytet ojca, gdy zabrakło nie ma na Cezarego żadnego wpływu: „Przestrach paniczny w oczach matki: — „Co na to ojciec powie?" — znikł".

Jest przerażona brakiem wpływu na syna: „Swoboda uszczęśliwiła Cezarka. Przerażeniem napełniła jego matkę".

Cezary manipuluje nią: „Przyrzekał matce, że będzie posłuszny", „uspakajał matkę milionem najczulszych pieszczot", „Czego nie mógł u matki dopiąć samowolnymi kaprysami, to wypraszał umizgami lub awanturą".

Cezary nie słucha jej: „On to teraz stawiał na swoim", „Robił, co chciał".

Rozpacza z powodu zachowania syna, niepokoi się o niego: „Nieszczęsna matka traciła głowę, rozpływała się we łzach i gasła z niepokoju".

Syn jej nie darzy szacunkiem, jej zachowanie nie jest skuteczne: „Na widok tych łez gorzkich i nudzących go aż do śmierci Cezary poprawiał się na dzień, z trudem — na dwa".

Zupełnie nie radzi sobie z wychowanie Cezarego: „Matka nie była w stanie utrzymać syna w domu, nakazać mu zmiany wyuzdanych obyczajów, dopilnować go i wyśledzić miejsca jego kryjówek".

Jadwiga Barykowa boi się o syna: „Gdy chwytał czapkę i pędem wylatywał z domu, coś podsuwało się do jej gardzieli i zapierało oddech",

Pogodziła się z nieposłuszeństwem syna i cierpi w milczeniu: „Zacisnęła zęby i milczała przeżywając nieskończone godziny trwogi o jedynaka".

Jest za słaba, za mało wymagająca: „Nie miała już siły prosić urwisa, żeby nie chodził"

Relacje z synem pogarszają się: „Z początku udawał posłuszeństwo: czaił się, przymilał, wypraszał pozwolenie na bomblerkę. Później nabrał zuchwałego rezonu. Z czasem stał się impertynencki, drwiący, uszczypliwy, kłótliwy i napastliwy. A wreszcie nic sobie z matki nie robił".

Bezkrytycznie i bezwzględnie kocha syna, wybacza mu wszystkie przykrości i łajdactwa: „Och, jakże dobrze jej było przyczaić się na legowisku, zasunąć się w kąt i patrzeć na śliczną głowę chłopca, owianą gęstwiną falistej czupryny i — patrząc tak na niego — o nim marzyć!... Jakiż śliczny, jakiż ukochany ten łobuz, ten urwis, ten włóczykij i zawalidroga!", „Gdyby go tak bezgranicznie nie kochała".

Wie, że Cezary wykorzystuje jej miłość: „Ale on bije w miłość, targa tą siłą, którą go obdarzył jej słaby ostatek mocy

Zdaje sobie sprawę ze zmian, które zachodzą w Cezarym: „A oto teraz obcy się staje i złowieszczy. Obraca się przeciwko niej. Z niego płynie na nią jakieś złe".

Jest świadoma, że jej miłość do syna potęguje jej cierpienie: „Bezgraniczna miłość ku niemu przekształca się i przeradza na krzywdę słabego jej ciała i ducha omdlałego".

Szantażuje emocjonalnie syna: „Matka odczytywała te ustępy zatwardziałemu recydywiście i osiągała na chwilę coś w rodzaju skruchy i żalu za grzechy".

Niczego nie zabrania Synowi, na wszystko się zgadza: „Matka zgadzała się na wszystko, a raczej musiała na wszystko przystawać, co podyktował".

Jadwiga Barykowa podporządkowała się Cezaremu: „W ciągu tych długich wojennych lat matka stała się dla Cezarego czymś tak podatnym, powolnym, użytecznym, własnym, posłusznym względem każdego zachcenia i odruchu, że, zaiste, był to już jego organ, jak ręka lub noga".

Cezary zastąpił jej męża, dzięki temu znów mogła być bierna: „Z wolna i konsekwentnie Cezarek zajmował miejsce Seweryna jako źródło decyzji, rady, planu i rzutu oka na metę daleką oraz jako rozkazodawca. Nie zajmował się domem i jego sprawami, lecz od niego wszystko zależało. Wiedzieli wszyscy, iż pani Barykowa odbiera i wręcza pieniądze tudzież wykonywuje polecenia, ale rządzi piękny Cezarek".

Po wybuchu rewolucji w Baku

Jadwiga początkowo weszła w konflikt z synem: „Matka nie chodziła na mityngi. Patrzyła teraz ponuro w ziemię i nie odzywała się z niczym do nikogo. Gdy była z Cezarym sam na sam, próbowała oponować".

Cezary szybko zastraszył Jadwigę Barykową: „Gdy się już bardzo gniewał, zacichała, a nawet robiła miny i grymasy przytakujące albo wprost udawała rewolucyjny entuzjazm".

Odkąd Cezary zaczął chodzić na publiczne egzekucje, matka zaczęła się go bać: „ona cofała się przed nim, wlepiała weń przerażone oczy i mamrotała swe modlitwy".

Barykowa nie ufa synowi i w tajemnicy przenosi część skarbu z piwnicy: „Pewnej nocy, gdy twardo spał, zeszła do piwnicy ze ślepą latarką i wykopała znaczną część skarbu złożonego przez męża. Tę większą i cenniejszą część wyniosła za miasto i ukryła w murach starych zwalisk, w pewnej wnęce, którą najprzód z premedytacją zbadała".

Wie, że syn na nią doniesie: „Wydany został dekret komisarski, ażeby każdy, ktokolwiek ma skarb zakopany w ziemi, wskazał go władzy pod karą główną. Cezary przyszedł do domu z wiadomością o dekrecie i oświadczeniem, iż on niezwłocznie wskaże miejsce skarbu rodzinnego w piwnicy".

Nie sprzeciwia się Cezaremu: „Matka kiwała głową. Zgadzała się, skoro tak chce on, głowa domu. (...) Cezarek wykonał swe postanowienie".

Okłamywała syna: „Cezary mało co wiedział o tych matczynych wycieczkach. Nie informowała go przecie, skąd i jakim sposobem posiada cenne rzeczy na wymianę za zboże i mąkę".

Zdaje sobie sprawę z naiwności syna: „Wiedziała, że w świętej głupocie swojej wydałby w te pędy i tamten skarb z groty. Prawiła mu tedy, iż ten Tatar albo tamten Ormiaszka daje jej po starej znajomości parę garści żytniej mąki".

Jadwiga Barykowa boi się śmierci z troski o syna: „Bała się teraz śmierci. Straszliwie, ach, straszliwie! Cóż się stanie z tym chłopcem nieszczęsnym!"

Przemiana Jadwigi Barykowej widziana oczami syna

Zmiany, które dostrzegł Cezary: „Uderzyła go niespodziewanie jej twarz, jej małomówność, jej spoglądanie spode łba, jej sposób zachowania się, postępowania, milczenia",„Nie była przecie jeszcze stara, miała zaledwie czterdzieści lat, a wyglądała na sześćdziesiąt", „Zgarbiła się, skuliła, zmalała", „Była siwa, pomarszczona, żółta, odziana w dawną, wyświechtaną sukienczynę".

Ciężko pracowała, troszcząc się o syna: „Gdy biegała za jego sprawami, wynosiła jego brudy, prała jego bieliznę, obsługiwała go jak pokojówka i kucharka — często chwytała się rękami za serce albo za głowę".

Zdrowie odmawia jej posłuszeństwa: „Widział, jak się podpiera sękatym kijem wchodząc na schody — maca rękami sprzęty i ściany w biały dzień, jakby nagle oślepła".

Cezary poczuł odpowiedzialność za los matki: „Smagający wstyd wziął go w obroty na wspomnienie usług tej steranej i bezsilnej kobiety, gdy go pielęgnowała, zdrowego byczka, który się wysypiał, obżerał, wypoczywał i trawił wobec niej, goniącej ostatkiem tchu i wyczerpanymi nerwami"

Cezary zaczął pomagać matce: „Począł niepostrzeżenie, chyłkiem, niby to od niechcenia pomagać w pracy: nosić ciężkie rzeczy, usuwać brudy, myć podłogę i naczynia, nawet prać, prasować, rąbać drwa, dźwigać wodę i pitrasić jadło".

Cezary odczuł wyrzuty sumienia: „Cezary płakał głucho, myśląc o tym, jak biegła obcymi polami, ciągnąc i niosąc dla niego zboże, jak się od rowu do rowu słaniała na zwątlałych nogach, jak chwytała powietrze, którego płuca coraz więcej potrzebowały".

Cezary zaczął się troszczyć o matkę: „Począł w nocy czatować na jej bezsenność. Wstawał, okrywał ją, małą i chudą pod kołdrą, jakby jej wcale nie było — utulał, uspakajał, uciszał".

Cezary zbliżył się do matki: „W tym czasie oboje jakoś przytulili się do siebie moralnie i wsparli ramionami ducha".

Cezary odczuł szacunek do matki: „nie była przecież tak ograniczona, jak mu się z pierwszego wydawało. Pewne wyniki przewidywała nieomylnie jasno, niektóre zjawiska oceniła z matematyczną dokładnością".

Relacje Jadwigi Barykowej z innymi bohaterami Przedwiośnia:

Udzieliła pomocy księżnej Szczerbatow–Mamajew i jej córkom: „Pani Barykowa, tknięta współczuciem, zaprosiła je do swego pokoju i położyła spać, jak mogła i zdołała w niewielkim lokalu"

Rewizja pogarsza los Jadwigi, Cezarego i ich gości: „Nieszczęście chciało, że tejże nocy zwaliła się do mieszkania rewizja. Precjoza znaleziono i zabrano, a karę za ukrywanie złota i drogich kamieni w takiej ilości poniósł Cezary i jego matka. Obydwoje dostali się na czarną listę. Tylko dobra opinia, jaką u władz bolszewickich cieszył się „towarzysz Baryka", wpłynęła na zmniejszenie kary. Emigrantki, które, oczywista, śledzono, dostały się znowu do srogiej turmy".



Artykuł chroniony prawami autorskimi. Bez zgody redakcji serwisu zabrania się rozpowszechniania i publikowania fragmentów lub całości artykułów w internecie i w druku.