Opowiadanie

Opowiadanie. Długopis

3.9411764705882 1 1 1 1 1 Rating 79%
 

Weszli na czwarte piętro starego opustoszałego bloku z płyty betonowej. Stał pusty jak muzeum czasów zamierzchłych.
-To tu. - powiedział ściszonym głosem mężczyzna, stając przed brązowymi drzwiami, na których czas pozostawił swoje piętno. Następnie przekręcił gałkę i naparł na nie ramieniem. Ustąpiły, ale ich uchylenie kosztowało mężczyznę sporo wysiłku, gdyż drzwi rozdzierały się trąc o podłogę, zahaczały o dywan…

Gdy szpara umożliwiła przejście, wśliznął się do mieszkania, a za nim: kobieta i chłopiec. Ich oczom ukazał się obraz jakiego się nie spodziewali. On oczekiwał, że wszystko będzie ruiną pokrytą grubą warstwą kurzu. Ona, że wszystko będzie tak, jakby przed chwilą stąd wyszli. Chłopak nudził się, to był ich pomysł, ich podróż w ich przeszłość. W pokoju nie było ani odrobiny kurzu, a meble stały odsunięte od ścian.
- Nie tak to sobie wyobrażałem- powiedział mężczyzna. – Zróbmy z tym porządek – zwrócił się do stojącej obok kobiety. Ona skinęła głową i zaczęli przesuwać meble pod ściany. Chłopiec zaczął szukać czegoś interesującego. Po kilku minutach dorośli skończyli.
- Teraz to tu wygląda – powiedział mężczyzna do kobiety, ona skinęła głową na znak zgody. Podeszła do ciemnobrązowych mebli o błyszczącej powierzchni i dotknęła najpierw drzwi w szafie, a przesuwając rękę dotarła do barku dotknęła bogato zdobionego klucza. Wspomnienia wracały i odbijały się echem na jej twarzy, wydzierały przez oczy i drżące usta. Doszła do fotela stojącego obok stolika okolicznościowego. Najpierw dotknęła go nieśmiało - tylko palcem, potem, jakby czymś ośmielona zaczęła gładzić oparcie dłonią. I polały się łzy. Usiadła wygodnie z rękami na oparciach a po policzkach spływały jej diamentowe okruchy wspomnień cicho rozbijające się na piersiach.

Mężczyzna nie widział jej. Stał nieruchomy jak posąg na środku pokoju tonął w powodzi własnych wspomnień. Fala za falą rozbijały się o jego umysł zagarniając w głębiny duszy wszystkie myśli. Wkrótce były już tylko wspomnienia. Na to wszystko chłopak patrzył z mieszaniną zdziwienia i znudzenia, nie rozumiał tego, co się dzieje. Nie wiedział dlaczego tu przyszli. Potwornie się nudził. A minuty mijały, a oni wciąż tacy dziwni i milczący.
-Nareszcie! – pomyślał sobie w duchu gdy pod stolikiem odkrył coś interesującego. Podniósł to z podłogi, położył na stoliku. Znalezisko było zaprawdę interesujące. Promień, który padł na przedmiot rozszczepił się na kilka pięknych, żywych barw. Podnosząc rękę znad przedmiotu odkrył, że jego część znika pozostając w cieniu – robi się tak przeźroczysta, że jej prawie nie widać. Zaintrygowało go to.
-Tato, tato co to jest? – zapytał kierując się do mężczyzny, ten wyrwany jakby ze snu spojrzał najpierw na twarz syna, uśmiechnął się smutno, budząc się jakby ze snu, szybko wracając do rzeczywistości i przeniósł wzrok na wyciągniętą rękę.
-To? To jest długopis. – Na twarzy chłopaka pojawił się grymas zdziwienia, widząc go mężczyzna dodał – takie urządzenie do hmmmm… jakby ci to powiedzieć... do ręcznego zapisywania myśli na papierze.
- A po co? – zapytał mały z nieskrywanym zdumieniem – Po co zapisywać myśli i to ręcznie? Przecież to strasznie musiało być męczące, no i trudne.
Mężczyzna uśmiechnął się i pogłaskał chłopca po głowie. Przeniósł wzrok na okno i powiedział – Czas już na nas – dopiero teraz zauważył, że kobieta płakała. – Kochanie, co ci jest? – Na co ona podniosła wzrok, który odpowiedział mu na pytanie. Podszedł do niej, pomógł wstać z fotela, przytulił wciągnął w nozdrza zapach jej włosów, zamknął oczy i stali tak chwilę. Potem wszyscy wrócili do miasta. Następnego dnia mężczyzna poszedł do pchlarza handlującego starociami po wkład do długopisu, ale okazało się, że takiego wkładu nikt już nie miał.
Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.