Witold Gombrowicz Ferdydurke - opracowanie

Parobek w Ferdydurke

3 1 1 1 1 1 Rating 60%

Parobek w Ferdydurke Witolda Gombrowicza

Celem artykułu jest pokazanie problemu, jaki stanowi parobek w "Ferdydurke", opisanie znaczenia parobka i roli parobka w powieści Gombrowicza. Parobek najprościej mówiąc oznacza prymitywizm, naturalność, wolność.

Test z "Ferdydurke"

Ferdydurke: parobek

Dla Miętalskiego to synonim naturalności, wolności, a przy tym prostoty.

Parobek w Ferdydurke to forma doskonała

Świadczą o tym bezskuteczne poszukiwania parobka.

„Wprawdzie to nie parobek, ale zawsze z ludu. Może brata ma parobka. Ech, bracie - parobek... parobek..."

Miętalskiego marzenie o parobku, czyli marzenie o wolności

Józio Kowalski podrzuca mu myśl o ucieczce, o parobku, wpływa na niego:

„- Uciec! Na swobodę! Miętus, do parobków! Znając jego tęsknotę do prawdziwego życia czeladników myślałem, że da się schwycić na wędkę parobka. Ach, wszystko jedno mi było, co mówię, szło już tylko o to, żeby go utrzymać z dala od groteski, żeby się nagle nie wykrzywił."

Miętalski, myśląc o parobku, przeżywa chwile zwątpienia:

„- Parobek - szepnął Miętus. - Parobek... Pomyślcie - gdyby jaki parobek usłyszał te nasze inteligenckie fidrygałki... - I nagle, przerażony sobą, rzucił się do ucieczki, w powietrzu przejrzystym drapaka chciał dać. - Dość, dość, nie chcę ani chłopięcia, ani chłopaka, dość tego..."

Marzy o ucieczce na wieś i o parobku:

„Hej, parobek - rozmarzył się nagle – hej, parobek! Józiu, żeby uciec do parobka. Na łąki, na pola, uciec, zwiać - mamrotał"

„uciekniemy na wieś. Na wieś pójdziemy. Tam są parobki! Na wsi! Pójdziemy razem, chcesz? Do parobka, Józio"

Tęsknota za parobkiem wyraźnie się nasila:

„Służącą masz niczego, wcale, wcale... Wprawdzie to nie parobek, ale zawsze z ludu. Może brata ma parobka. Ech, bracie - parobek... parobek..."

W Bolimowie spotkał prawdziwego parobka, był nim Walek:

„Nagle Miętus zatrzymał się z widelcem w pół drogi i zastygł, wzrok mu pociemniał, gęba zszarzała na popiół, usta się rozchyliły i przepiękny mandolinowy uśmiech wykwit! Na gębie strasznej. Uśmiech pozdrowienia i powitania, witaj mi, jesteś, jestem - rękami oparł się o stół, pochylił się, górna warga uniosła się jak do zatkania; lecz nie zatkał, tylko pochylił się bardziej. Parobka zobaczył! Parobek był w pokoju! Loka j czy k! Loka jeżyk był parobkiem! Nie miałem wątpliwości - lokajczyk, który podawał groszek do szynki, parobkiem był wymarzonym."

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.