Lalka - opracowanie lektury

Arystokracja w Lalce Prusa

4.0434782608696 1 1 1 1 1 Rating 81%

Arystokracja - "Lalka" B. Prusa

"Lalka". Arystokracja charakterystyka

Arystokrację można scharakteryzować poprzez charakterystykę jej poszczególnych przedstawicieli:

  1. {ln: Prezesowa Zasławska ' Prezesowa Zasławska - charakterystyka}
  2. {ln: Krzeszowska baronowa ' Baronowa Krzeszowska - charakterystyka}
  3. {ln: Krzeszowski baron ' Baron Krzeszowski - charakterystyka}
  4. {ln: Hrabina Karolowa ' Hrabina Joanna Karolowa - charakterystyka}
  5. {ln: Książę ' Książę - charakterystyka}
  6. {ln: Izabela Łęcka - charakterystyka ' Izabela Łęcka - charakterystyka}
  7. {ln: Tomasz Łęcki ' Tomasz Łęcki - charakterystyka}
  8. Kazimiera Wąsowska - charakterystyka z cytatami
  9. Julian Ochocki - charakterystyka z cytatami
  10. Kazimierz Starski - charakterystyka z cytatami

Arystokracja. "Lalka" - pozytywna charakterystyka

„„Jaki oni mają rozum!” — pomyślał Wokulski. I zdawało mu się, że między tymi ludźmi życie upływa prościej i weselej aniżeli między nadętym mieszczaństwem albo arystokratyzującą szlachtą.” Stanisław Wokulski w czasie pobytu u hrabiny Joanny Karolowej.

„stworzyli Francję, byli jej rycerzami, wodzami, ministrami i kapłanami. A nareszcie zgromadzili te skarby sztuki, które pan sam podziwia.” I. Łęcka w rozmowie ze Stanisławie Wokulskim.

„w społeczeństwach muszą być klasy pielęgnujące nauki, sztuki i wykwintne obyczaje, raz dlatego, ażeby inni mieli w nich żywe wzory, a po wtóre, ażeby mieli podnietę do szlachetnych czynów. ” I. Łęcka w rozmowie ze Stanisławem Wokulskim.

„arystokracja pielęgnuje nauki i sztuki, że jest mistrzynią dobrych obyczajów, a jej stanowisko celem, do którego dążą demokraci, i tym sposobem uszlachetniają się...” Julian Ochocki cynicznie o argumentach Izabeli Łęckiej, którymi ta posługiwała się w rozmowie ze Stanisławm Wokulskim.

Arystokracja. "Lalka" - charakterystyka negatywna

Chciwi wyzyskiwacze biednych

„Znamy tu jedną magazynierkę, której te panie dają roboty, bo jest bardzo zręczna i tania. Łzami się nieraz zalewa, kiedy od nich wraca. Ile się trzeba naczekać z przymierzeniem sukni, z poprawieniem, z rachunkiem... A jaki ton w rozmowie, jakie impertynencje, jakie targi... Ta magazynierka mówi (jak dobrze życzę!), że woli mieć do czynienia z czterema Żydówkami aniżeli z jedną wielką damą. Choć teraz i Żydówki psują się: gdy która zbogaci się, zaraz zaczyna mówić tylko po francusku, targować się i grymasić.” Pani Jadwiga Misiewiczowa zwraca się do Ignacego Rzeckiego.

Stanowią kastę

„Żydzi przychodzą albo wy do nich, ale chrześcijański parweniusz do was nawet przyjść nie może, bo tyle napotyka zawad po drodze... Wiem coś o tym. Wasze drzwi tak szczelnie są zamknięte przed kupcem i przemysłowcem, że albo trzeba je zbombardować setkami tysięcy rubli, ażeby się otworzyły, albo wciskać się jak pluskwa... Uchylcie trochę tych drzwi, a może będziecie mogli obchodzić się bez Żydów.” Stanisław Wokulski w dyskusji z księciem.

Darmozjady i nieroby

„Cóż więc robią oni wszyscy począwszy od księcia, najzacniejszej w świecie osobistości, który wreszcie może tłumaczyć się wiekiem, a skończywszy... choćby na panu Starskim”. Stanisław Wokulski w rozmowie z Izabelą Łęcką.

„Jest to zbiorowe dzieło francuskich budowniczych, mularzy, cieślów, wreszcie malarzy i rzeźbiarzy całego świata, którzy nic wspólnego nie mają z arystokracją. Wyborne jest to wieńczenie próżniaków zasługami i pracą ludzi genialnych, a choćby tylko - pracujących!...” Stanisław Wokulski w rozmowie z Izabelą Łęcką.

"Weź pan księcia, co on robi? Wzdycha nad "tym nieszczęśliwym krajem", i tyle. A pan baron Krzeszowski? Myśli, ażeby wydobyć pieniądze od żony. A baron Dalski? Usycha ze strachu, ażeby go nie zdradziła żona. Pan Maruszewicz poluje na pożyczki, a gdzie nie może pożyczyć, tam wykpiwa; zaś pan Starski siedzi przy dogorywającej babce, ażeby podsunąć jej do podpisania testament ułożony według jego myśli." Doktor Szuman do Ignacego Rzeckiego.

Gardzą sobą za swoimi plecami

„Stary wariat - szepnął hrabia, pogardliwie spoglądając za księciem.”

Arystokraci są przyzwyczajeni do intryg i złośliwości

„W każdym razie zrobił ktoś złośliwego figla hrabinie i prezesowej wprowadzając tego jegomościa.”

Dla arystokracji liczą się tylko pieniądze

„Ja bym mu sam oddał córkę. Człowiek, słyszę, porządny, bogaty, posagu nie strwoni...” Ktoś z arystokratów.

„Dopóki panna Izabela była bez grosza i bez konkurenta, pies do nich nie zaglądał. Ale gdy znalazł się Wokulski, bogaty, z wielką reputacją i stosunkami, które nawet przeceniają, dokoła panny Łęckiej zgromadził się taki rój więcej lub mniej głupich, wyniszczonych i ładnych kawalerów, że przecisnąć się między nimi nie można. A każdy wzdycha, przewraca oczy, szepcze tkliwe półsłówka, czule za rączkę ściska w tańcu...” Doktor Szuman zwraca się do Ignacego Rzeckiego.

„Niezaproszenie kosztowałoby piętnaście procent rocznie od kapitału, który książę ma w spółce. Zaprosi go, zaprosi, gdyż, dzięki Bogu, Wokulski jest jeszcze rzeczywistą siłą. Ale pierwej, znając jego słabość dla panny Łęckiej, podrażni go, pobawi się nim jak psem, któremu pokazuje się i chowa mięso, ażeby nauczyć go chodzenia na dwu łapach. Nie bój się pan, oni go nie wypuszczą od siebie, na to są za mądrzy; ale go chcą wytresować, ażeby pięknie służył, dobrze aportował, a choćby i kąsał tych, którzy im nie są mili.” Doktor Szuman zwraca się do Ignacego Rzeckiego.

Arystokracja to utracjusze

„Weź pan rodzinę Łęckich, co oni robili? Trwonili majątki: trwonił dziad, ojciec i syn, któremu w rezultacie zostało trzydzieści tysięcy ocalonych przez Wokulskiego i - piękna córka dla dopełnienia niedoborów."

"Inni, więksi i mniejsi panowie, przeczuwając, że cały interes Wokulskiego przejdzie w ręce Szlangbauma, już składają mu wizyty. Nie wiedzą, biedaki! że on co najmniej o pięć procent zniży im dochody... Najmądrzejszy zaś z nich, Ochocki, zamiast wyzyskać lampy elektryczne swego systemu, myśli o machinach latających. Ba!... zdaje mi; się, że od kilku dni radzi o nich z Wokulskim. Zawsze znajdzie swój swego: marzyciel marzyciela...” Doktor Szuman

„Bądź jak bądź, pod wpływem nieostrożnego słówka pani z de Ginsów Upadalskiej, w pannie Izabeli poczęła wytwarzać się zmiana na korzyść Wokulskiego. Z uwagą przysłuchiwała się rozmowom panów odwiedzających jej ojca i w rezultacie spostrzegła, że każdy z nich ma albo kapitalik, który chce umieścić u Wokulskiego; "bodajby na piętnaście procent", albo kuzyna, któremu chce wyrobić posadę, albo pragnie poznać się z Wokulskim dla jakichś innych celów.” Narrator.

Są obłudni

„Nasze sierotki potrzebują kilku sztuk płótna... - Tylko kilku?... - powtórzył Wokulski i spojrzał na brylanty wyniosłej damy, reprezentujące wartość kilkuset sztuk najcieńszego płótna. - Po świętach - dodał - będę miał honor na ręce pani hrabiny przysłać płótno...” - zbierają na biednych, a, będąc bogatymi, sami grosza nie dają.

Arystokracja gardzi niższymi warstwami społecznymi

„Znam to. Bohater sezonu. W zimie był takim pan Kazimierz, a przed kilkunastu laty nawet... ja” - Florentyna rozmawiając o fascynacji arystokracji Wokulskim z Izabelą.

„- Szacunek!... - zawołał śmiejąc się Wokulski. - Czy książę sądzi, że nie zrozumiałem, na czym on polegał i jakie zapewniał mi stanowisko między wami?... Pan Szastalski, pan Niwiński, nawet... pan Starski, który nigdy nic nie robił i nie wiadomo skąd brał pieniądze, o dziesięć pięter stali wyżej ode mnie w waszym szacunku. Co mówię... Lada zagraniczny przybłęda bez trudu dostawał się do waszych salonów, które ja musiałem dopiero zdobywać, choćby... piętnastym procentem od powierzonych mi kapitałów!... To oni, to ci ludzie, nie ja, posiadali wasz szacunek, ba! mieli nierównie rozleglejsze przywileje... Choć każdy z tych wyżej oszacowanych mniej jest wart aniżeli mój szwajcar sklepowy, bo on coś robi i przynajmniej nie gnoi ogółu...” Stanisław Wokulski do księcia.

Arystokracja składa się są ludzi, którzy są niezdolni do czynu

„Choroba woli, panie: cała klasa jest nią dotknięta... ” - adwokat księcia

Zdrada jest chlebem powszednim w arystokracji

„Nieszczęśliwa miłość budzi daleko więcej interesu - szepnęła raz panna Rzeżuchowska do pani Wąsowskiej.

- Kto wie, gdzie tu naprawdę jest miłość nieszczęśliwa, a nawet tragiczna!... - odpowiedziała pani Wąsowska patrząc na Wokulskiego.

W kwadrans później panna Rzeżuchowska kazała przedstawić sobie Wokulskiego, a w ciągu następnego kwadransa zawiadomiła go (spuszczając przy tym oczy), że jej zdaniem najpiękniejszą rolą kobiety jest pielęgnować ranione serca, które cierpią w milczeniu.”

"Co się zaś tyczy dam, te albo również chciały kogoś protegować, albo miały córki na wydaniu i nawet nie taiły się, że pragną odbić Wokulskiego pannie Izabeli, albo, o ile nie były zbyt dojrzałymi, rade były uszczęśliwić go same.” Izabela Łęcka w myślach o zachowaniach arystokracji wobec Stanisława Wokuskiego.

Arystokracja jest odpowiedzialna za słą sytuację społeczną

„Owszem, wy wszyscy odpowiadacie, bo owe jednostki wyrosły pośród was, a to, co książę nazywasz występkiem, jest tylko owocem waszych poglądów, waszej pogardy dla wszelkiej pracy i wszelkich obowiązków.” Stanisław Wokulski do księcia.

„tamci dużo rozkazywali i wydawali pieniędzy, stworzył jednak Francję i sztukę kto inny. Tworzyli ją źle wynagradzani żołnierze i marynarze, przywaleni podatkami rolnicy i rękodzielnicy, a nareszcie uczeni i artyści.” Stanisław Wokulski w rozmowie z Izabelą Łęcką.

Arystokracja jest zepsuta

„Przyczyną klęsk świata nie są Starscy ani im podobni, ale przede wszystkim głupota ich ofiar. A znowu ani Starski, ani panna Izabela, ani pani Ewelina nie spadli z księżyca, tylko wyhodowali się w pewnej sferze, epoce i wśród pewnych pojęć. Oni są jak wysypka, która sama przez się nie stanowi choroby, ale jest objawem zakażenia społecznych soków.” Rozmyślania Stanisława Wokulskiego.

„Wyobraź pan sobie klasę ludzi majętnych lub zamożnych, którzy dobrze jedzą, a niewiele robią. Człowiek musi w jakiś sposób zużywać siły; więc jeżeli nie pracuje, musi wpaść w rozpustę, a przynajmniej drażnić nerwy... I do rozpusty zaś, i do drażnienia nerwów potrzebne są kobiety piękne, eleganckie, dowcipne, świetnie wychowane, a raczej wytresowane w tym właśnie kierunku... Toż to ich jedyna kariera...” Julian Ochocki do Ignacego Rzeckiego.

„słyszę, że rozmawialiście państwo z kuzynką Izabelą o arystokracji?... Przekonałeś ją pan, że to hołota?...” Julian Ochocki do Stanisława Wokulskiego o arystokracji.

Źródło:

Lalka B. Prus - strona Uniwersytetu Gdańskiego

Serwis rozdaje przeglądarkom bezpieczne ciasteczka.