Albert Camus
Albert Camus
-
Bernard Rieux - charakterystyka bohatera
Bernard Rieux - charakterystyka bohatera
"Dżuma" Albert Camus
I.PRZEDSTAWIENIE POSTACI Bernarda Rieux:
Doktor Bernard Rieux to narrator powieści "Dżuma",co ujawnia pod jej koniec. Pochodzi z biednej robotniczej rodziny. Wychowany przez biedę ukształtował swe poglądy.Uprzejmy i miły.Ma problemy z wyrażeniem swych emocji co sprawia że jest typem introwertyka. Przyjaźni się z Tarrou jednak jest to przyjaźń tzw. "cicha". Jego wygląd zewnętrzny oparty jest na notatkach Tarrou:
"Wygląda na trzydzieści pięć lat. Średniego wzrostu. Mocne ramiona. Twarz niemal kwadratowa. Oczy ciemne i lojalne, ale szczęki wystające. Duży i regularny nos Czarne włosy obcięte bardzo krótko. Usta łukowate, wargi pełne i niemal zawsze zaciśnięte. Wygląda trochę na sycylijskiego chłopa ze swoją opaloną skórą, czarnym włosem i ubraniami zawsze w ciemnych kolorach, w których jest mu jednak dobrze".
II.SYSTEM WARTOŚCI Bernarda Rieux:
Jego system wartości to wiara w człowieka. Jest ateistą-nie wierzy w Boga:
,,Jestem w ciemności i próbuje widzieć jasno", jednak jego zawód to dla niego najwyższa wartość. Za wszelką cenę pragnie walczyć do końca o życie swojego pacjenta co jest dla niego priorytetem:
,,(...)w ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw,niż pogardę".
W rozmowie z ojcem Paneloux odrzuca heroizm i skupia się na swojej profesi:
,,Zbawienie człowieka,to zbyt wielkie słowo dla mnie.Nie idę tak daleko.Interesuje mnie jego zdrowie,przede wszystkim zdrowie"
III. MOTYWY, KTÓRE KIERUJĄ DZIAŁANIEM Bernarda Rieux:
Rozpoczynając studia medyczne, Rieux nie był prawdopodobnie świadom wszystkich konsekwencji swojego wyboru, lecz z czasem zrozumiał, że niesienie pomocy ludziom jest jego najważniejszą misją i powołaniem. Oto jak argumentuje swoją decyzję podczas rozmowy z Tarrou:
„Kiedy wybrałem ten zawód, był to wybór w pewien sposób abstrakcyjny; bo chciałem być lekarzem, bo jest to zawód jak każdy inny, jeden z tych, który wybierają młodzi ludzie. Może także dlatego, że nastręczał szczególne trudności dla syna robotnika jak ja. A potem zobaczyłem jak się umiera. Czy pan wie, że są ludzie, którzy nie zgadzają się na śmierć? Czy słyszał pan kiedyś kobietę krzyczącą „Nigdy!” w chwili śmierci? Ja słyszałem i zrozumiałem wtedy, że nie będę się mógł do tego przyzwyczaić. Byłem wówczas młody i zdawało mi się, że moja niechęć godzi w porządek świata. Potem stawałem się bardziej skromny. Po prostu nie jestem wciąż przyzwyczajony do widoku śmierci.”
Rieux w pewien sposób buntuje się wobec własnej bezsilności w stosunku do śmierci. Nie godzi się na nią i jako człowiek obdarzony niezwykłą siłą i odpornością psychiczną, próbuje z nią walczyć, nie szukając ukojenia w religii i naukach Kościoła. W jego odczuciu wiara kłóci się z ideą zawodu lekarza:
„gdyby wierzył we wszechmogącego Boga, przestałby leczyć ludzi zostawiając Bogu tę troskę. Ale ponieważ nikt na świecie, nawet Paneloux, choć sądzi, że w Boga wierzy, nie wierzy w niego w taki sposób, ponieważ nikt nie poddaje się całkowicie, on, Rieux, myśli, że tu przynajmniej jest na drodze prawdy, skoro walczy przeciw światu takiemu, jaki jest.”
IV.FUNKCJA JAKĄ PEŁNI W SPOŁECZEŃSTWIE Bernard Rieux:
Bernard Rieux to lekarz bezgranicznie oddany swoim pacjentom. Często sam odwiedzał chorych, którzy przeważnie żyli w biedzie i których leczył za darmo. Przed atakiem dżumy cieszył się poszanowaniem społeczeństwa, które zwykło uważać go za wybawiciela w sytuacjach beznadziejnych, za kogoś w kim mogli pokładać swe ostatnie nadzieje. Po kilku niespodziewanych zgonach ludzi z okolic, od razu próbował podjąć konkretne działania m.in. prosił doktora Richarda o natychmiastową izolację chorych. Z jego inicjatywy zwołano komisję sanitarną w prefekturze, na której próbował nakłonić pozostałych do rozpoczęcia działań mających zapobiec epidemii :
"nie powinniśmy postępować tak jakby połowie miasta nie groziła śmierć".
Kiedy epidemia wybuchła na dobre, Rieux nadal leczył nie zważając na niebezpieczeństwo zarażenia się:
"Nie wiem co mnie czeka i co nastąpi po tym wszystkim. Bronię ich jak mogę, oto wszystko".
Ludzie z Oranu stopniowo przestali widzieć w nim autorytet, ponieważ dżuma pochłaniała coraz więcej ofiar. Uważali, że pojawienie się Rieux w ich domu zwiastuje śmierć ich bliskich.
V.POSTAWA Bernarda Rieux:
Doktor uważa, że światem rządzą absurdalne, niesprzyjające człowiekowi prawa. Jedyne, co dla niego się liczy to społeczeństwo, dlatego mówi:
"Nie mam upodobania do świętości, obchodzi mnie, żeby być człowiekiem".
Przyczyną jego postawy jest los, który go dotkliwe doświadczył. Jego rodzina cierpiała biedę, przeżył boleśnie rozstanie z żoną i potem jej śmierć. Uważał, że bycie człowiekiem to nieustanne podejmowanie walki ze złem, pomimo ciągłych porażek i świadomości klęski. Zdołał częściowo przywyknąć do otaczającego go cierpienia i wiedział, że zawsze mu będzie towarzyszyło. Dlatego od początku do końca walczył z dżumą. Bycie lekarzem było dla niego nie tylko zawodem, ale także postawą życiową. Odczuwał powołanie do zwalczania cierpienia. Niestety walka z chorobą była wyczerpująca. Zdawał sobie sprawę ze swojej bezsilności wobec epidemii. W swojej niekończącej się, bezskutecznej pracy przypomina mitycznego Syzyfa.
Podsumowując Rieux obok Tarrou jest jedną z postaci, która nie zmieniła swojej postawy w obliczu dżumy. Przyjmował postawę taką jak zwykle - walka ze złem i ratowanie życia ludzkiego.
-
Cottard - charakterystyka bohatera
Cottard - charakterystyka bohatera
"Dżuma" Albert Camus
Rentier Cottard to postać, która jako jedyna cieszy się z nieszczęścia jakim jest epidemia dżumy. Cottard z człowieka zamkniętego w sobie i wyalienowanego ze społeczeństwa zmienia się w osobę, która zaczyna korzytać z życia. Bohater zmienia swój stosunek do otoczenia. Inni bohaterowie zauważają zmianę w jego zachowaniu. Gdy jednak Rentier Cottard dowiaduje się, że kryzys związany z chorobą zostaje zażegnany barykaduje się w mieszkaniu i zaczyna strzelać.
1. Kim jest Cottard?
- Rentier Cottard
- przedstawiciel fabryki produkujacej wina i likiery (Przedstawiciel był zawsze samotny i nieufny)
- mieszkaniec Oranu
- sąsiad Granda
- przestępca
- niedosżły samobójca
2. Wartości Cottarda:
- pieniądze
- wolność
3. Działania, które podejmuje Cottard:
- próbuje się powiesić: Rieux przeczytał wypisane czerwoną kredą: Wejdźcie, powiesiłem się.Weszli. Sznur zwisał z góry nad przerwóconym krzesłem, stół był osunięty w kąt. Ale sznur zwisał w próżni.
- Odczepiłem go w porę - powiedział Granda
- cieszy sie z epidemii dżumy Dżuma mu dogadza
- zaczyna prowadzić aktywne życie towarzyskie Dżuma mu dogadza. Z człowieka samotnego, który samotnym być nie chciał, czyni współwinowajcę.
- nie przyłącza się do pomagających w czasie epidemii Jedną tylko prawdziwą zbrodnię popełnił: zgodził się w swym sercu na to, co zabija dzieci i dorosłych. Resztę rozumiem, ale to musze mu wybaczyć
- kiedy epidemia dobiega końca barykaduje się w mieszkaniu i zaczyna strzelać
- To okno Cottarda - powiedział nagle Grandbardzo wzburzony. Ale przeciez Cottard znikł.
- Dlaczego strzelają? zapytał Rieux policjanta.
- Żeby odwrócić jego uwagę. Czekamy na wóz z potrzebnym sprzętem, bo strzela do tych którzy próbują wejść przez bramę. Zranił policjanta.
4. Motywy Cottarda:
- działalność przestępcza, boi się aresztowania w związku z tym próbuje popełnić samobójstwo. Epidemia zmienia jego podejście - liczy na to, że po jej końcu jego winy zostaną odpuszczone.
-
Czas akcji w Dżumie A. Camusa
Czas akcji - "Dżuma" Albert Camus
- Czas akcji "Dżumy" rozpoczyna się od 16 kwietnia 194. r., a kończy się w lutym następnego roku;
-
Dżuma - bohaterowie
Bohaterowie "Dżumy" A. Camusa
Bernard Rieux
w „Dżumie" Alberta Camusa kronikarz, narrator, lekarz, z mamą wszystko wydaje mu się łatwiejsze, za darmo leczy biednych (Joseph Grand), towarzyski i otwarty na ludzi, 35 lat, twarz kwadratowa, średni wzrost, mocne ramiona, ciemne oczy, wystająca szczęka, duży nos, czarne krótkie włosy, usta pełne i zawsze zaciśnięte, mocno opalony, zawsze ubrany w ciemne kolory, dynamicznie chodzi, nigdy nie nosi nakryć głowy, roztargniony za kierownicą, wygląda na zorientowanego w sytuacji, mocny psychicznie i odporny, ateista „on, Rieux, myśli, że tu przynajmniej jest na drodze prawdy, skoro walczy przeciw światu takiemu, jaki jest", broni ludzi, lekarz dla idei, tymczasowość zwycięstw „to nie powód, by zaniechać walki", pochodzi z biednej, robotniczej rodziny, więcej w: {ln: Bernard Rieux ' charakterystyce Bernarda Rieuxa}
Cottard
niedoszły samobójca, niewielki, korpulentny, płacze, nie lubi policji, cichy, zamknięty w sobie, nieufny, samotny, przedstawiciel firmy win i likierów, zdarzały mi się tajemnicze wypady, lubi oglądać filmy gangsterskie, ma liberalne poglądy („Wielcy zawsze zjadają małych"), co miesiąc wysyła siostrze 100 franków,
w czasie dżumy: uprzejmy, zaczął bywać w restauracjach i kawiarniach, często zaprasza Josepha Granda do restauracji, zaczął ostentacyjnie w publicznych miejscach czytać prawomyślny dziennik; rentier, ma powiązania z przedstawicielami orańskiego półświatka, sędzia Othon jest jego wrogiem nr 1, przed epidemią wezwano go do aresztu śledczego i nakazano być do dyspozycji, przewidywał, że po zakończeniu śledztwa zostanie aresztowany, ciążyła na nim jakaś sprawa z przeszłości, zdaniem Jeana Tarrou dogadzają mu dwie rzeczy dżuma (zna ten stan od dawna) i strach (teraz, gdy wszyscy się boją, jest mu go łatwiej znosić, niż w samotności), zaczął strzelać do ludzi, gdy otwarto bramy. Zobacz jeszcze: {ln: Cottard ' charakterystykę Cottarda}
Camps
zwrotniczy, bohater rozmowy tramwajarzy, którą podsłuchał Tarrou, grał na pistonie w orkiestrze, zmarł na dżumę niedługo po dozorcy
Castel
lekarz, z dżumą zetknął się w Chinach i 20 lat temu w Paryżu, jako pierwszy rozpoznaje epidemię i zdradza to Rieux, jest pewny swej diagnozy,
twórca serum, które pomogło zwalczyć dżumę,
to właśnie do niego powróciła żona mimo epidemii („Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ci małżonkowie aż dotąd nie mieli pewności, czy są zadowoleni ze swego związku" - narrator deheroizuje ich miłość),
przeżył epidemię,
Michel
w „Dżumie" Alberta Camusa dozorca, uparcie twierdzi, że szczury w domu to czyjś kawał, poluje na żartownisiów, z Rieux jest w dobrych relacjach, pierwsza ofiara epidemii, zmarł w drodze do szpitala,
Othon
w „Dżumie" Alberta Camusa sędzia śledczy, ma synka, uprzejmy, lakoniczny, wysoki, miał syna Filipa, który zmarł na dżumę, córeczkę i żonę, zmarł na dżumę tuż po ogłoszeniu, że epidemia ustępuje.
Raymond Rambert
w „Dżumie" Alberta Camusa dziennikarz „wielkiego paryskiego dziennika", niski, atletycznie zbudowany, sportowe ubranie, bezpośredni, konkretny, w Paryżu ma narzeczoną, chce opuścić Oran, bo „nie jest stąd", prosił Rieux o zaświadczenie; za wszelką cenę chce opuścić Oran (najpierw korzysta z oficjalnych środków, potem ), bardzo zdeterminowany – dwukrotnie próbuje wydostać się z Oranu, grał w piłkę nożną – skrzydłowy, przystąpił do ochotniczych oddziałów sanitarnych namawiany przez Riuex i Tarrou, ale do czasu aż znajdzie drogę ucieczki z Oranu. Zobacz jeszcze: {ln: Raymond Rambert ' charakterystykę Raymonda Ramberta}
Jean Tarrou
w „Dżumie" Alberta Camusa młody, pali papierosy, ciężka sylwetka, masywna twarz, ma „wstręt do wyroków śmierci", organizuje ochotnicze oddziały sanitarne, werbuje do nich ludzi, w młodości nie miał poglądów, pochodzi z bogatej rodziny, jego ojciec był prokuratorem generalnym, w wieku 17 lat zobaczył ojca w pracy, w wieku 18 lat uciekł z domu, poznał biedę, walczył z karą śmierci („Nie chciałem być zadżumionym, tylko tyle"), walczył w wielu krajach w Europie stając po stronie słabszych, na Węgrzech był świadkiem rozstrzelania, chce wiedzieć jak stać się świętym bez Boga, umarł mając objawy obu dżum tuż przed otwarciem bram. Więcej: {ln: Jean Tarrou - charakterystyka ' Charakterystyka Jeana Tarrou}
matka Rieux
w „Dżumie" Alberta Camusa niewzruszona kobieta, mała, posiwiałe włosy, czarne łagodne oczy, w jej obecności dla Rieux wszystko wydaje się łatwiejsze, nie znamy jej imienia, pracowita kobieta
żona Rieux
w „Dżumie" Alberta Camusa, bez imienia, poważnie chora, choruje od roku, wyjechała na początku epidemii do górskiego kurortu, gdzie zmarła w trakcie trwania epidemii w Oranie
ojciec Paneloux
w „Dżumie" Alberta Camusa „uczony i wojujący jezuita", cieszy się poważaniem w mieście, okrągłe okulary, stały współpracownik „biuletynu Towarzystwa Geograficznego Oranu",, „porywczy i namiętny z natury", „nie skąpił przykrych prawd swemu audytorium" , pracował nad św. Augustynem i Kościołem afrykańskim, „obrońca ambitnego chrystianizmu", autor „odczytów o nowoczesnym indywidualizmie, przeciwnik „nowoczesnej wolnomyślności", rumieńce na policzkach, „średniego wzrostu, ale krępy", mocny, donośny głos, przystaje do oddziałów sanitarnych, w drugim kazaniu nakazuje czynić dobro, walczyć ze złem, poddać się próbie Boga, zmarł, ale nie wiadomo na co, trzymając krucyfiks. {ln: Paneloux ' Charakterystka ojca Paneloux}
Joseph Grand
w „Dżumie" Alberta Camusa biedny urzędnik, dawniej Rieux wyleczył go ze zwężenia aorty za darmo, ok. 50 lat, żółty długi wąs, wąskie ramiona, chude członki, uratował Cottarda, czuwał całą noc nad Cottardem, „trzeba sobie nawzajem pomagać". Pracował w biurze statystycznym na kontrakcie – liczył zgony i kopie przedstawiał Rieux, ur. w Montelimar, ma przytaczania rodzinnych powiedzeń, wieczorami piesze powieść, powieść pisze od 2 lat, nosi kapelusz, ma wielkie uszy, skromny, wysoki, szczupły, za wielkie ubrania (wierzył, że dłużej się będą nosić), brak zębów górnej szczęki, otrzymuje niską pensję (62 franki i 30 su), przyrzeczono mu awans na sekretarza, nie potrafił się domagać swoich praw (awans, podwyżka), nie umiał dobierać właściwych słów, nie umiał się wypowiadać, jest człowiekiem dobrym, rodzice zmarli mu kiedy był młody, do dziś wspomnienie śm. Rodziców wywołuje w nim smutek, odwiedza rodzinę we Francji (siostrzeńców i siostrę) co 2 lata. Chciał by jego dzieło było doskonałe. Prowadził statystyki ochotniczych formacji sanitarnych,
Miał żonę - Jeanne, ale zostawiła go po kilku latach małżeństwa. W Boże Narodzenie zachorował na dżumę. {ln: Joseph Grand ' Charakterystyka Josepha Granda}
Jeanne Grand
żona Josepha Granda, ale bieda, praca, zmęczenie doprowadziły do tego, że czując się przez lata niekochana w końcu opuściła swego męża
Richard
w „Dżumie" jeden z wybitniejszych lekarzy w mieście, to z nim Rieux konsultuje pierwsze przypadki dżumy, sekretarz syndykatu lekarzy, w trakcie narady u prefekta, to on decyduje, by podjąć środki zapobiegawcze, jakby epidemia była dżumą
stary astmatyk
kramarz, 75 lat, nie znosi zegarków – czas liczy garnkami grochu, od 25 lat leży w łóżku mimo, że nie musi, głosi sprzeczne poglądy, chce umrzeć jako starzec, cieszy się z tego, że zdychają szczury, dżuma go nie dotyka, jego stan poprawia się w czasie epidemii
Garcia
przedstawiciel orańskiego półświatka, pośrednik pomiędzy Cottardem i Raulem, pomaga Raymondowi Rambertowi opuścić Oran, kontaktuje go z Raluem
Raul
przedstawiciel orańskiego półświatka, nienagannie ubrany, wielki, silny, ciemny garnitur w prążki, kapelusz, blada twarz, brązowe oczy, zaciśnięte usta, mówi szybko i zwięźle
Gonzales
piłkarz – środkowy napastnik, przedstawiciel orańskiego półświatka, organizuje ucieczkę Raymonda Ramberta, człowiek „z końską głową",
Marcel i Luis
strażnicy współpracujący z orańskim półświatkiem, pomagają Raymondowi Rambertowi w ucieczce z Oranu
-
Dżuma jako wojna
Dżuma jako II wojna światowa - "Dżuma" A. Camus
Epidemia dżumy w Oranie może być interpretowana jako metafora II wojny światowej. Samo pojawienie się epidemii, przebieg i okoliczności ustąpienia są bardzo podobne do II wojny światowej. Oto podobieństwa pomiędzy dżumą a II wojną światową:
-
Egzystencjalizm - historia, założenia, przedstawiciele
Egzystencjalizm
Egzystencjalizm jest współczesnym kierunkiem filozoficznym. Przedmiotem badań są indywidualne losy jednostki ludzkiej, wolnej ("skazanej na wolność") i odpowiedzialnej, co stwarza poczucie "lęku i beznadziei istnienia" (pesymizm). Poglądy jego autorów są zróżnicowane. Mianem egzystencjalizmu możemy określić ,,...rodzaj spekulacji filozoficznej, która opiera się na przeciwstawieniu jednostki, niepowtarzalnej i wolnej, tłumowi czy społeczeństwu masowemu. Egzystencjonalizm zakłada również, że wszyscy ludzie ponoszą całkowitą odpowiedzialność za sens swojej egzystencji i samookreślenia". Charakter filozofii egzystencjonalnej w dużej mierze został określony przez przemiany historyczne i sytuację społeczno-polityczną w Europie. Prąd ten był rekacją na ogólny rozpad wartości "starego świata". Ambicją filozofów egzystencji było wskazanie egzystencjalnej alternatywy zagubionemu i oszołomionemu człowiekowi XX wieku, który doświadczył bezsensu i okrucieństwa I i II Wojny Światowej, zniewolenia w totalitarnych systemach władzy. Przeciwstawiając się idealistyczno-metafizycznej tradycji filozofii europejskiej, egzystencjonaliści podjęli z perspektywy jednostki kluczowe dla niej pytania, dotyczące sensu życia, niepowtarzalności i wyjątkowości ludziej egzytencji, jej wartości i celu.Istnieją przynajmniej cztery motywy egzystencjalizmu:
- Motyw humanizmu – człowiek jako motyw istnienia;
- Motyw infinityzmu – człowiek skończony styka się w życiu z nieskończonością;
- Motyw tragizmu – istnienie człowieka jest wypełnione grozą i troską;
- Motyw pesymizmu – człowieka otacza nicość
Genealogicznych korzeni tego kierunku, można upatrywać już w filozofii starożytnej. Istotę rozważań o człowieku można znaleźć już u Sokratesa, motyw infinityzmu, czyli łączenia się ludziej skończoności z nieskończonością pojawia się u Augustyna. Motyw tragizmu, grożbę śmierci poruszał Pascal. Nie był więc egzystencjonalizm wyalienowanym i oderwanym od głównych nurtów filozofii kierunkiem. W historię myśli filozoficznej o człowieku wniósł własne motywy, takie jak: poczucie samotności, czy poczucie wyobcowania jednostki ludziej.PODZIAŁ I PRZEDSTAWICIELE EGZYSTENCJALIZMU
Twórcą egzystencjonalizmu był Soren Kierkegaard. Od niego została przyjęta ogólna koncepcja tej filozofii. Uważał on, iż człowiek staje przed wyborem - nawiązać relacje z Bogiem czy też odrzucić tą możliwość. Kierkegaard wyznawał pogląd, że przyjęcie wiary chrześcijańskiej przez człowieka jest jego wolnym wyborem. Uważał, że źródłem wairy jest introspekcja czyli samoobserwacja i analizowanie własnych procesów myślowych. Czlowiek moralny w jego rozumieniu to osoba dokonująca wyborów zgodnych z wiarą. Ludzie posiadają wolność wyboru i działania, przez co sami tworzą wartości, ale muszą pamiętać, że za swe wybory i podjęte decyzje ponoszą pełną odpowiedzialność. Wyróżnił on trzy stadia rozwoju człowieka:1.Stadium estetyczne:
- To poszukiwanie przyjemności. Wyrafinowanej albo nie. Jednak stan ten prowadzi do nudy.
- Jest charakteryzowane przez rozróżnianie dobro - zło. Jednak człowiek postępujący etycznie nie może swoich zasad ufundować co prowadzi go do rozpaczy.
- Człowiek jest ironistą. Obcuje z absolutem, ale nie wie czy ów istnieje.
Kierkegaard przerósł myślą swoją epokę, choć wśród sobie współczesnych nie znalazł pełnego zrozumienia i kontynuacji, to po blisko stu latach jego myśl filozoficzna stała się w pełni aktualna. Reaktywował ją, około 1930 roku niemiecki filozof Martin Heideegar. Sam nie został w pełni zrozumiany, a jego twórczość wzbudziła jedynie zainteresowanie ze względu na jej odmienność. Dwudziestowieczny egzystencjonalizm, stał się początkowo filozofią niezrozumiałą, a jeśli już to tylko dla znawców jego problematyki. Przełomem w rozwoju tej filozofii było jego przeniknięcie do Francji, gdzie utworzył się jego główny ośrodek i gdzie zmienił się jego charakter. Stał się on, bowiem o wiele bardziej zrozumiałym i popularnym . Wszedł również w sferę literatury, stając się znaczącym kierunkiem literackim.W poglądach egzystencjalistów występują znaczne różnice. Istnieje podział na:egzystencjalizm ateistyczny:
- Martin Heidegger,
- Jean-Paul Sartre,
- Albert Camus.
Zakłada on, że egzystencja wyprzedza esencję, czyli mówi o tym, że nie ma stałych cech, kryteriów, które mogłby określić człowieka. Człowiek zmienia się tak często, że trudno powiedzieć, iż on jest. Według egzystencjonalizmu ateistycznego jednostka ludzka "staje się", jest tudna do ujęcia. Człowiek kształtuje się sam przez całe życie. Jest bytem wolnym i sam decyduje o swoich losach.egzystencjalizm chrześcijański:
- Soren Kierkegaard,
- Gabriel Marcel
- Karl Jaspers
MARTIN HEIDEGGER
Podjął rozważania na temat podstawowego dla ludzkiej egzystencji fenomenu śmerci. Jest ona zatem zjawiskiem życia i ściśle do niego przynależy. Byt ludzki okazuje się bytem-ku-śmierci. Człowiek paradoksalnie obawia się śmierci, mimo tego, że jest ona naturalnie przypisana do jego egzystencji. Według Heideggera śmierć w życiu codziennym traktowana jest bezosobowo, społeczne doświadczenie umierania zamyka się w wyrażeniu "umiera się" gdzie to "się" traktowane jest bezosobowo tak, że nas to nie dotyczy bezpośrednio. Dzięki takiemu dystansowi do śmierci zyskujemy spokój duchowy. Owo "się" jak powiada filozof - ,, nie pozwala narodzić się odwadze do lęku przed śmiercią". Człowiek charakteryzuje się tym, że ciągle ucieka rzed myślami o śmierci czyli nie potrafi do końca zaakceptować swojego przenaczenia.JEAN-PAUL SARTE
Sarte z koleii zajmował się pojęciem absolutnej wolności. Dokonał podziału na:- byt-w-sobie (rzeczy)
- byt-dla-siebie (człowiek)
Jego rozważania dotyczyły działań człowieka. Tym co go motywuje do działań. Rozważał szereg różnych czynników, które wpływają na podejmowanie działań przez jednostę. Sarte twierdził, że człowiek uczy się swojej wolności przez czyny, które są możliwe dzięki wolności. Ma ona jednak swoje konsekwencje: samotność oraz odpowiedzialność. Człowiek nie może liczyć w swym istnieniu na żadne oparcie, nie może zrzucić odpowiedzialności na innego człowieka lub na tak zwane okoliczności, nie może również odwołać się do religii, ani do jakiegoś innego systemu - na przykład świeckiego - który wskaże co robić. Nie może i nie powinien także polegać na społecznie utrwalonych sposobach osądzania, regulowania i projektowania życia. Zdany jest bowiem tylko i wyłącznie na samego siebiei za wszystko - za każdy swój czyn ponosi bezwzględną odpowiedzialność. Dla człowieka "być" oznacza doświadczać ciągłego lęku związanego z własnym istnieniem i podejmowaniem decyzji.ALBERT CAMUS
U Camus najbardziej uwidacznia się literacka strona egzystencjonalizmu. Swoje tezy zawierał głównie w pisanych przez siebie dziełach literackich. Zajmował się on główniem opisywaniem absurdalności otaczającego nas świata. Świat nie niesie za sobą odpowiedzi na pytania człowieka, pozostaje głuch na krzyk jedonstki. Nie realizuje żadnego konkretnego celu. Camus uważał, że należy buntować się wobec wszystkich ideologii, ponieważ bunt to wyrażanie własnego "ja". W ,,Dżumie" postawę egzystencjonalistyczną przyjmują Rieux i Tarru. Słowa ,,zbawienie człowieka to zbyt wielkie słowo dla mnie. Nie idę tak daleko. Interesuje mnie tylko jego zdrowie, przede wszystkim zdrowie" dowodzą temu, że Camus chciał wyraźnie podkreślić ateistyczną postawę bohaterów. Egzystencjonalizm został pokazany przez Camus za pomocą zarazy. Ludzie zobaczyli, że ich życie jest zagrożone. Postanowili podjąć odpowiednie działania by je chronić. Zgodnie z tezami Camus, ludzie zaczeli się buntować wobec otaczającej ich rzeczywistości. -
Egzystencjalizm - założenia
Egzystencjalizm
Wśród współczesnych kierunków filozoficznych egzystencjalizm zajmuje dość szczególna pozycję. W okresie po II wojnie światowej uzyskał on bowiem niebywałą popularność wykraczającą poza krąg osób zawodowo parających się filozofią. Początkowo we Francji, a później również w innych krajach stał się on – wprawdzie na stosunkowo krótki przeciąg czasu – koncepcją, w której wielu ludzi, zwłaszcza młodego pokolenia, znajdowało odpowiedzi na dręczące ich pytania na temat człowieka, jego roli i miejsca w świecie oraz sensu życia. Wpływ egzystencjalizmu na tych, którzy akceptowali jego propozycje sięgał przy tym bardzo daleko, ponieważ zaznaczał się w ich postawie wobec spraw codziennych, sposobie bycia, a nawet w lansowaniu pewnej mody na specyficzny, właśnie „egzystencjalistyczny” wygląd zewnętrzny. Był to już odległe echa samej koncepcji egzystencjalistycznej, nie dające właściwego wyobrażenia o niej.
Egzystencjalizm rozwiną się i rozpowszechnił po II wojnie światowej, ale do jego powstania przyczynili się w latach trzydziestych ubiegłego stulecia dwaj filozofowie niemieccy, Martin Heidegger (1889-1976) i Karl Jaspers (1883-1969). Swój rozgłos zawdzięcza egzystencjalizm przede wszystkim Jean-Paul Sartre’owi, Albertowi Camusowi (1913-1960) i Gabrielowi Marcelowi (1889-1973). Propagowali oni bowiem swe idee nie tylko w formie rozpraw filozoficznych, ale również za pośrednictwem utworów literackich. Wszyscy są autorami sztuk dramatycznych i esejów, a Sartre i Camus ponadto – opowiadań, powieści i artykułów publicystycznych.
Uwaga wszystkich egzystencjalistów koncentruje się wokół problematyki jednostki ludzkiej. Natomiast tradycyjne kwestie ontologiczne czy epistemologiczne są dla nich raczej drugorzędne i pojawiają się jedynie wtedy, gdy wymaga tego refleksja nad człowiekiem. Jednak egzystencjalizm jest kierunkiem wewnętrznie zróżnicowanym. Sartre wymienia dwa jego nurty, ateistyczny oraz teistyczny. Do reprezentantów pierwszego nurtu zalicza m.in. Heideggera i siebie, do reprezentantów drugiego – Jaspersa i Marcela. Zajmijmy się obecnie egzystencjalizmem ateistycznym.
W filozofii długo panowało przekonanie, że człowiek jest bytem posiadającym jakąś określona naturę czy też istotę. Sądzono, iż w poszczególnych jednostkach ona się po prostu realizuje, wyznaczając człowiekowi pewien szczególny sposób istnienia i działania. Był on traktowany jako przedmiot, którego natura jest już z góry określona przed jego zaistnieniem. Dobitnym wyrazem takiego stanowiska była jakakolwiek koncepcja teistyczna, zgodnie z którą Bóg wpierw miał w swoim umyśle ideę człowieka, zanim go stworzył. Podobnie zresztą ujmowali człowieka dawniejsi materialiści, z tą różnicą, że na miejscu Boga znajdowała się przyroda, której wytworem była jednostka ludzka. Tego rodzaju pogląd został na całej rozciągłości zakwestionowany przez egzystencjalistów. Człowiek nie posiada żadnej stałej istoty, nadanej mu przez Boga czy przyrodę. Jest on tym, czym się staje w każdym momencie swojej egzystencji, czym zechce byś w trakcie swego istnienia. Innymi słowy, jest on wiecznym projektem, „serią przedsięwzięć – jak pisze Sartre w rozprawie Egzystencjalizm jest humanizmem – ich sumą, organizacją, zespołem związków, które tworzą te przedsięwzięcia”. Człowiek to taki byt, którego istnienie (egzystencja) poprzedza istotę (egzystencję). W związku z tym zasadniczym problemem antropologicznym staje się ludzka egzystencja.
Przypatrują się istnieniu ludzkiemu zauważamy jego kruchość. Życiu ludzkiemu towarzyszy stałe zagrożenie. Trzeba przecież tak niewiele, aby unicestwić człowieka. Stąd ciągła troska o własną egzystencję, stąd lęk i niepokój, które są powszechnymi determinantami jego losu. Nastroje te jeszcze pogłębiają się, gdy człowiek uprzytomni sobie, że nie ma w nim nic stałego. Nie istnieje on na sposób rzeczy, które trwają mimo zachodzących zmian. Człowiek jest właściwie ciągłym procesem, bez reszty się konstytuującym w każdej kolejnej fazie swego życia. Dokonania, jakie przynoszą jego poszczególne momenty, są jedynie chwilowymi, nietrwałymi realizacjami bytu ludzkiego. Gdyby człowiek utożsamiał się z nimi, gdyby w odchodzących do przeszłości, w określonej formie zakrzepłych realizacjach widział własna postać, sprowadzałby siebie do poziomu rzeczy, po prostu uprzedmiotowiałby się. W ten sposób traciłby z oczu prawdziwy charakter swej egzystencji, mianowicie to, że stanowi ona zupełne zaprzeczenie bytu przedmiotowego, że jest czystą podmiotowością.
Stawanie się, tak charakterystyczne dla istnienia ludzkiego, posiada określony wymiar czasowy. Perspektywa przyszłości nie jest nieograniczona. Zamyka ją w sposób nieodwołalny fakt najbardziej niepojęty – śmierć. Życie ludzkie jest właściwie ciągłym przybliżaniem się do niej. Istnienie człowieka jest – jak powiada Heidegger – „byciem ku śmierci”. Żyjąc codziennością znamy śmierć jako fakt empiryczny, wiemy, że w końcu „się” umiera. Widzimy w śmierci zdarzenie zewnętrzne, które dotyczy tego czy innego człowieka, ale nas nie obejmuje, ponieważ nadal żyjemy. W gruncie rzeczy odsuwamy śmierć na „potem”. Nie traktujemy jej jakoś czegoś własnego. Oznacza to pogrążenie się w nieautentyczności. Owo bezosobowe „się” zataja bowiem, zdaniem Heideggera, właśnie to, że śmierć jest czymś najbardziej własnym, nieokreślonym, w każdej chwili możliwym, a więc pewnym. Śmierć jest dla nas faktem zupełnie absurdalnym, wzmagającym uczucia lęku i trwogi. Gdy nadchodzi, jesteśmy zupełnie sami, nikt i nic nie może nam pomóc w tym ostatnim akcie naszego istnienia. Gdyby przynajmniej po śmierci istnienie znalazło swoją kontynuację, być może byłaby to dla nas jakaś pociecha. Ale śmierć kończy nieodwołalnie wszystko, oznacza przejście z istnienia w nieistnienie, w nicość. Tak więc w momencie pochłonięcia przez nią kulminuje ludzka egzystencja. Lecz również w jej początku znajdujemy nicość, nic bowiem nie uzasadnia naszego znalezienia się w świecie. Wyszliśmy z nicości i do niej wracamy. Toteż Sartre mówi: „Absurdem jest, żeśmy się urodzili, absurdem jest, że pomrzemy”
W egzystencji swej człowiek jest osamotniony. Wokół siebie nie znajduje żadnego absolutnie trwałego punktu oparcia. Nie istnieje Bóg, nie ma też niezmiennych wartości czy norm postępowania, które mogłyby się okazać pomocne w życiu. „Nie ma znaków na świecie” – wyrokuje Sartre. Dla jednostki ludzkiej świat przedstawia się jako coś obcego. Rzeczy należą do kategorii bytu w sobie, są istnościami zamkniętymi, nieprzenikliwymi, znajdującymi się poza zasięgiem podmiotowego bytu dla siebie, czyli człowieka. Jego samotności nie łagodzi także fakt, że istnieją inni ludzie. Bowiem w stosunkach międzyludzkich nie dochodzi do pełnego porozumienia. Przeszkadza temu dominująca w nich dążność do uprzedmiotowienia drugiego człowieka. Wyraża się ona w tym, że gdy w świat jednostki wkraczają ludzie, tworzy sobie ona ich statyczne obrazy. Niejeden człowiek stara się znaleźć wyjście z tej sytuacji wierząc w obiektywne istnienie takich nienaruszalnych „instancji”, jak np. wartości, instytucje, Bóg. Jednakże każdy, kto w swoim działaniu daje wyraz tego rodzaju wierze, żyje w sposób nieautentyczny.
Istnienie ludzkie jest więc przesycone tragizmem, którego natężenie jeszcze powiększa wolność człowieka. Posiada ona charakter absolutny, oznacza brak jakichkolwiek uwarunkowań i ograniczeń. W rzeczywistości nie ma nic takiego, co mogłoby zawężać ludzką wolność. Zdawałoby się, że tak szerokie otwarcie perspektywy dla jednostki jest faktem doświadczanym przez nią pozytywnie, wychodzącym naprzeciw jej aspiracjom. Tymczasem owa wolność staje się dla człowieka ogromnym ciężarem. Nie wiadomo bowiem, jak z niej korzystać. W każdej chwili człowiek staje przed wyborem zarysowujących się możliwości. Którą z nich zechce zrealizować, to zależy wyłącznie od niego, pod tym względem jest on zupełnie wolny. Zarazem jednak nie dysponuje on żadnymi wskazówkami, które byłyby pomocne w ocenie każdej możliwości i w dokonaniu wyboru. Tak więc człowiek musi wybierać, mimo że nie znajduje w świecie nic, co usprawiedliwiałoby jego decyzję. Każda jednostka zdana jest wyłącznie na siebie i dlatego nie powinna znikąd oczekiwać wsparcia, lecz podjąć świadomie brzemię własnej wolności. Jako istoty samotne, można by rzec, „skazane” na wolność, musimy ponosić ogromne ryzyko „korzystania” z niej. Toteż wolność staje się niemalże przekleństwem człowieka.
Tak pojęta wolność pociąga za sobą pełna odpowiedzialność jednostki za to, kim siebie czyni. W swych wyborach nie może ona szukać jakiegoś zewnętrznego usprawiedliwienia. Los ludzki spoczywa bez reszty w rekach człowieka. Tylko od niego zależy jak ukształtuje się jego życie. Człowiek może stawać się pełniejszą osobowością, może w działaniu wykuwać swoje człowieczeństwo, ale może również się degradować. Każdy jest dla siebie samego ciągłym zadaniem, którego realizowanie nigdy nie przestaje być aktualne. Niekiedy jeden zły wybór poważnie zaważa na całej drodze życiowej. Dlatego też we wszystkich jej momentach należy zdawać sobie sprawę z tego, że możliwości jakie otwiera przed nami przyszłość, dają rozmaite szanse, przy czym żadna z nich nie jest narzucona, a jedynie my sami decydujemy, którą wybierzemy, i my sami jesteśmy za to całkowicie odpowiedzialni.
Nieco odmienny obraz człowieka zarysowuje egzystencjalizm teistyczny. Nietrudno to uchwycić, gdy się prześledzi np. niektóre wątki poglądów Marcela.
Stwierdza on, jak Sartre, prymat istnienia nad istota. Uważa przy tym, iż ludzkiej egzystencji nie da się pojęciowo określić, nie sposób ująć ją schematycznie jako pewien problem. Właściwie pozostaje ona tajemnicą, zamieszkującą w nas samych. Rodzi to metafizyczny niepokój, który skłania człowieka do poszukiwania sensu swego istnienia.
Marcel przeciwstawia istnienie – posiadaniu. W pracy Być i mieć pisze on: „ W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do różnicy między tym, co się ma, a tym, czym się jest”. Posiadanie dotyczy w zasadzie rzeczy, i to tylko tych, którymi się rozporządza. Posiadanie może jednak obejmować sam podmiot, jego myśli, uczucia i postawy. Człowiek jest zależny od tego, co posiada, poddaje mu się, pragnie mieć to, czego jeszcze nie ma, a zarazem obawia się utraty tego, co już zdobył. W związku z tym rodzi się lęk i cierpienie. Posiadanie prowadzi do inercji i bezruchu, do zniewolenia przez to, co się posiada. Posiadanie odgradza jednostkę od świata, przerywa jej żywotną, egzystencjalną łączność z nim. Degradując swe istnienie do posiadania człowiek pogrąża się w osamotnieniu i rozpaczy. Tragiczną kulminacją tego stanu może być samobójstwo, które jest wyrazem potraktowania swojego istnienia jako posiadanej rzeczy.
Możliwe jest jednak przejście od posiadania do autentycznego istnienia, przede wszystkim dzięki miłości i wierze. Właśnie miłość pozwala zastąpić typowe dla posiadania przeciwieństwo: ja – on przez ja – ty i utworzenie wspólnoty, którą najlepiej oddaje słowo my. Tak więc odrzucenie posiadania dystansującego jednostkę od świata prowadzi do afirmacji nie tylko jednostkowej podmiotowości, indywidualnego „ja”, ale twórczo angażuje innych, daje sposobność żywego doświadczenia więzi jednoczącej z innymi ludźmi.
Miłość pociąga za sobą wiarę. A wierzyć to po prostu zawierzyć siebie komuś to „już w pewien sposób – czytamy w od sprzeciwu do wezwania – iśc za kimś, o ile podążanie za kimś oznacza oddanie się, zjednoczenie”. Niestety w stosunkach międzyludzkich wiara może być nadużyta. Istnieje jednak niezawodna gwarancja – Bóg, który jej nie zawiedzie. Toteż jedynie przez wiarę w osobę najwyższą możemy się całkowicie zaangażować w świat.
Spoglądając krytycznie na egzystencjalizm, zarówno ateistyczny jak i teistyczny, zauważamy charakterystyczne dla kierunku podejście do jednostki ludzkiej, które jest nie do przyjęcia przez myśl marksistowską.
Egzystencjaliści nie zajmują się konkretnym człowiekiem. W centrum ich uwagi staje istnienie ludzkie, które potraktowane jest jako powszechny sposób bytowania człowieka, niezależny od wszelkich przemian. Egzystencja ta ma być czymś uniwersalnym, obojętnie w jakich konkretnych warunkach znalazłby się człowiek. Tym samym staje się on pewną abstrakcją, umieszczoną w bezczasowej perspektywie.
W swych rozważaniach nad człowiekiem egzystencjaliści reprezentują typowo ahistoryczny punkt widzenia. Nie widzą zasadniczego wpływu określonych sytuacji historycznych na kształtowanie się losu ludzkiego i charakteru egzystencji jednostki. Nie dopuszczają również możliwości przeobrażenia kondycji ludzkiej. W zasadzie wykluczają tutaj jakikolwiek postęp, który polegałby na wyeliminowaniu jej negatywnych elementów i zastąpieniu ich innymi, czyniącymi egzystencję człowieka bardziej znośną i może nawet szczęśliwą. Wykluczenie idei postępu, związane z ahistorycznym podejściem do jednostki, budzi zwątpienie w jej przyszłość oraz niewiarę w sens aktualnych poczynań. Z drugiej strony, egzystencjaliści nie zauważają, że ich refleksje na temat człowieka wyrastają właśnie z pewnych historycznych doświadczeń. Żyjąc w świecie współczesnym, rozdzieranym rozmaitymi konfliktami, są przecież świadkami wszelkich zagrożeń, którym podlega jednostka ludzka. Chcąc nie chcąc, dają wyraz swej obawie o jej los, całkowicie uzasadnionej i jak najbardziej aktualnej. Zarazem jednak w nieuprawniony sposób uogólniają własne obserwacje, wiążąc je z każdą egzystencją ludzką.
W polu widzenia egzystencjalistów znajduje się właściwie jedynie jednostka. Natomiast pominięty zostaje, zdaniem marksistów, istotny przy zajmowaniu się nią fakt społecznego charakteru bytu człowieka poza społeczeństwem. Tworzy ono właściwe i konieczne środowisko w ramach którego on rozwija się i żyje jako jednostka właśnie ludzka. Toteż już w punkcie wyjścia dociekań nad człowiekiem nieodzowne jest uwzględnienie tego aspektu. Tymczasem egzystencjaliści sztucznie wyodrębniają jednostkę z kontekstu społecznego, z naturalnych więzi łączących ją z innymi ludźmi. Zasadniczo zatem reprezentują nastawienie indywidualistyczne. Niekiedy bywa ono łagodzone, jak np. w poglądach Marcela, twierdzeniem, że prawdziwa egzystencja człowieka jest właściwie współegzystencją, lecz przekonanie o to ma charakter wtórny. Nie stanowi ono podstawy rozważań o człowieku, która – dostatecznie pogłębiona i sprecyzowana – mogłaby wyznaczyć kierunki zainteresowań jednostką. Również tutaj wychodzi się od indywiduum, aby dojść do dość ogólnikowego skonstatowania, iż w zasięgu jej życia i działania znajdują się inni ludzie. Nic tez dziwnego, że przy indywidualistycznym rozpatrywaniu człowieka okazuje się on istota nieuchronnie skazaną na tragiczną w swej wymowie egzystencję. Egzystencjaliści bowiem nie widzą potężnych sił tkwiących w zbiorowościach ludzkich, zdolnych organizować i realizować przedsięwzięcia, które mogą życiu każdego pojedynczego człowieka nadawać pozytywny kształt.
Z indywidualizmem, tak wyraziście uwydatniającym się w koncepcjach egzystencjalistów, wiąże się subiektywizm. Poglądy swe budują oni na subiektywnych poczęciach i przeżyciach, silnie zabarwionych osobistymi emocjami. To, co wchodzi w zakres niekiedy tylko jednostkowego doświadczenia, skłonni są traktować jako podstawę ogólnych wniosków, które mają dotyczyć wszystkich ludzi.
I wreszcie, zwróćmy uwagę na ogólny wydźwięk egzystencjalizmu, zwłaszcza ateistycznego. Napawa on głębokim pesymizmem i niewiarą w sens życia, odbiera nadzieję i zniechęca do działania. Sartre uważał, ze egzystencjalizm jest „doktryną najbardziej optymistyczną, albowiem uznaje, iż przeznaczenie człowieka zawarte jest w nim samym”. Oddając jednak nasz los w nasze ręce, słusznie domagając się decydowania o sobie samym i nieprzenoszenia odpowiedzialności za własne czyny na innych, egzystencjalizm nie potrafi wskazać realnych środków i sposobów realizacji tych postulatów. Pozostawia jednostkę osamotnioną i tragiczną, w sytuacji, z której nie widać wyjścia. A jeżeli, jak w egzystencjalizmie teistycznym, daje człowiekowi nadzieję, pozwala mu dostrzec jakiś sens życia, to odwołuje się do wiary i do Boga, nie znajdując w świecie doczesnym punktów oparcia, z którymi wiązałby się uzasadniony optymizm. -
Egzystencjalizm a Syzyf - scenariusz lekcji
Scenariusz lekcji poświęconej Syzyfowi w ujęciu egzystencjalnym, akcentującym jego tragizm i heroizm wykorzystuje fragment eseju A. Camusa "Mit Syzyfa".
-
Szkoła: ZS nr 6 w Jastrzębiu Zdroju
-
Klasa: 3 AB
-
Przedmiot: język polski
-
Prowadzący: Arkadiusz Żmij
-
Program: Pamiętajcie o ogrodach
-
Temat lekcji:Egzystencjalizm a Syzyf (Mit o Syzyfie w kontekście eseju A. Camusa Mit Syzyfa)
-
-
Fabuła Dżumy A. Camusa
Dżuma - fabuła
Dżuma Alberta Camusa
- fabuła jest prosta i nieskomplikowana, oddaje przebieg epidemii,
- ogranicza się do opisania przebiegu epidemii - nie jest niezwykła, bo nie ona ma przykuć uwagę czytelnika,
-
Jean Tarrou - charakterystyka bohatera
Jean Tarrou - charakterystyka bohatera
"Dżuma" Alberta Camusa
1. Przedstawienie Jeana Tarrou: kim jest, kim był przed i po dżumie
Obok doktora Rieux, Jean Tarrou jest jednym z głównych bohaterów powieści Alberta Camusa pt. „Dżuma”.
Jest obcy - pojawia się w Oranie na niedługi czas przed wybuchem epidemii. Zamieszkuje w hotelu w centrum miasta, przez co niektórzy z mieszkańców mają podstawy twierdzić, że Tarrou jest dość zamożną personą.
„(…) sprowadził się do Oranu na kilka tygodni wcześniej i zamieszkał w wielkim hotelu w centrum miasta. Widocznie był dość zamożny, by żyć ze swych dochodów.”
Nie wiadomo o nim wiele; niemniej jednak ludzie darzą go sympatią za jego przyjazne usposobienie.
Tarrou spędza dużo czasu na rozrywkach.
„Spotykano go we wszystkich miejscach publicznych. Od początku wiosny zjawiał się często na plażach, pływając dużo i z widoczną przyjemnością.”
Pochodzi z bogatego domu, jego ojciec był zastępcą prokuratora generalnego.
Początkowo zafascynowany ojcem, który dysponował nieprzeciętną pamięcią
„Czy umiałby Pan powiedzieć, jak się jedzie z Briancon do Chamonix? Nawet naczelnik stacji by się w tym zgubił. Mój ojciec się nie gubił.”
Niechęć do ojca, gdy Jean Tarrou dowiedział się, że do kompetencji jego ojca należy między innymi wydawanie wyroków śmierci na przestępców.
„stwierdziłem z zawrotami głowy, że mój ojciec wiele razy był obecny przy morderstwach”
Dlatego Tarrou postanowił opuścić dom i rozpocząć życie na własną kartę, zgodnie z własnymi zasadami.
„Nazajutrz, kiedy wrócił, mnie już nie było. Powiedzmy od razu, że ojciec kazał mnie szukać, że przyszedłem do niego, że nic nie wyjaśniając powiedziałem mu spokojnie, iż zabiję się, jeśli mnie zmusi do powrotu. (…) Po pewnym czasie zacząłem przychodzić regularnie do matki.”
Chcąc walczyć ze złem, angażował się w politykę, konflikty, lecz po pewnym czasie zwątpił w sensowność prowadzenia takiego życia.
„Dowiedziałem się, że pośrednio kładłem swój podpis pod śmiercią tysięcy ludzi, że nawet tę śmierć powodowałem uważając za słuszne czyny i zasady, które ją nieuchronnie sprowadzały. [...] Od dawna już czuję wstyd, śmiertelny wstyd, że i ja z kolei, choć z daleka, choć działając w dobrej woli, byłem mordercą".
Po wybuchu epidemii w Oranie Tarrou zorganizował oddziały sanitarne.
Pisał także notatki z przebiegu choroby nękającej miasto, bardzo szczegółową:
„W każdym razie jego notatki stanowią również rodzaj kroniki tego trudnego okresu. (…) Niemniej jednak te notatki mogą dostarczyć mnóstwa szczegółów drugorzędnych, które mają wszakże swoją wagę (…).”
Zaprzyjaźnił się z doktorem Rieuxem, by razem toczyć bój przeciwko dżumie. To w Oranie Tarrou mógł w pełni zaangażować się w swoją misje prowadzenia walki przeciwko złu.
Umiera na krótko przed końcem epidemii.
2. Najważniejsze wartości wyznawane przez Jeana Tarrou
Pierwszą z nich jest pacyfizm i sprzeciw wobec kary śmierci. Tarrou nazywa ją morderstwem:
„mam wstręt do wyroków śmierci”
„nie zgodzę się nigdy na ani jedną rację (...) usprawiedliwiającą tą ohydną rzeźnię”
Tarrou poszukuje spokoju, który rozumie przez uwolnienie się od brania udziału w morderstwie (poprzez przyzwalanie na takie praktyki jak kara śmierci), jak i sprzeciwienie się złu w ogóle.
„Jedyna rzecz, która mnie interesuje (...) to znaleźć spokój wewnętrzny”.
„postanowiłem stawać po stronie ofiar w każdej okazji (...). Pośród ofiar mogę przynajmniej szukać (...) spokoju”
Poprzez „zadżumienie” Tarrou rozumie nie tylko chorobę, ale także całe zło świata, w którym żyje:
„tak, nadal czuję wstyd, wiem już, że wszyscy żyjemy w dżumie, i straciłem spokój”
Ostatecznym celem tego bohatera jest świętość.
„- krótko mówiąc (...) chciałbym wiedzieć, jak stać się świętym; tylko to mnie interesuje”
Konsekwencją poszukiwania spokoju jest apoteoza buntu wobec „zadżumienia” jako walki ze złem i środkiem umożliwiającym zachowanie godności.
„Nie chciałem być zadżumionym, tylko tyle (...) Sądziłem, że społeczeństwo, w którym żyję, opiera się na karze śmierci i że walcząc przeciw niemu, zwalczam morderstwo”
Według Tarrou, akceptując zasady społeczeństwa jesteśmy mordercami:
„Powiadam tylko, że są na tej ziemi zarazy i ofiary i że trzeba, o ile to możliwe, nie zgodzić się na udział w zarazie.”
Z tego wynika kult odwagi, wytrwałości, buntu przeciwko chorobie:
„trzeba walczyć w taki czy inny sposób i nie padać na kolana”
„cała rzecz polegała na tym, by nie pozwolić umrzeć i zaznać ostatecznej rozłąki możliwie wielkiej liczbie ludzi”
Tarrou chce także zachować honor:
„Nie mam ochoty umrzeć i będę walczył. Ale jeśli partia przegrana, chcę przyzwoicie skończyć”.
Tarrou ceni sobie przyjaźń:
„-czy wie pan (...) co powinniśmy zrobić dla przyjaźni?”
„Ale serca mieli jednakie i wspomnienie tej nocy było im słodkie.”
Miłość - oprócz nieustannej walki ze złem, ważny jest także stosunek do innych ludzi.
„Oczywiście, człowiek powinien bić się w obronie ofiar. Ale jeśli przestania kochać, cóż z tego, że się bije?”
Należy współczuć towarzyszom broni w walce z „zadżumieniem”:
„doktor (...) zapytał, czy Tarrou wyobraża sobie, jaką trzeba obrać drogę, by osiągnąć spokój.
- Tak, sympatię”
Jean Tarrou szanuje rodzinę:
„Moja matka też była taka, jakby przygaszona, i to w niej kochałem, i zawsze chciałem z nią być razem. Minęło osiem lat, a nie mogę powiedzieć, że nie żyje.”
Dla kronikarza los każdej pojedynczej jednostki jest równie ważny, przez co jego opisy są bardzo drobiazgowe, szczegółowe:
„[pisał] kronikę bardzo szczególną, [która] zakłada posłuszeństwo wobec błahości (...) starał się być historykiem tego, co nie ma historii”
Tarrou szanuje dobroć jako siłę, która wygrywa ze złem:
„spojrzenie, w którym czyta się tyle dobroci, będzie zawsze mocniejsze od dżumy”
Nie afiszuje się swoim poświęceniem, jest skromny. Sam o sobie mówi:
„nauczyłem się skromności”
Natomiast o swoich planach powiada:
„Widzi pan, że nie jest to wielka ambicja”
3. Motywy, które kierują działaniem Tarrou
Najważniejszym wydarzeniem, które ukształtowało światopogląd Tarrou, było uświadomienie sobie prawdy o ojcu, który skazywał ludzi na śmierć (był prokuratorem sądowym).
„ojciec natomiast (...) musiał być obecny przy tym, co uprzejmie nazywa się ostatnimi chwilami i co należy nazwać najnikczemniejszym z morderstw”
Po ucieczce z domu Tarrou chciał już zawsze walczyć zabijaniem. Był przeciwny wszelkiej przemocy. Uważał, że cały świat jest zadżumiony, co można wywnioskować dopiero po uświadomieniu sobie prawdziwej natury zła, wybudzeniu się z wszechogarniającej iluzji:
„sen ludzi to rzecz bardziej święta niż życie dla zadżumionych”
Mówił, że „każdy człowiek nosi w sobie dżumę” i dlatego trzeba uważać nikogo „nie zarazić”. Rozumiał przez to, że w każdym człowieku ukryte jest zło i bardzo niewiele potrzeba, by doszło do władzy nad człowiekiem.
Tarrou cały czas próbuje osiągnąć świętość będącą wynikiem jego wysokiej moralności. Zastanawia się razem z doktorem Rieux, czy możliwe jest zostać świętym bez Boga (gdyż obaj przyjaciele w niego nie wierzą),
4. Funkcja Tarrou w orańskim społeczeństwie
W pierwszych dniach epidemii dżumy Tarrou namówił doktora Rieux do stworzenia ochotniczych oddziałów sanitarnych, zaoferował się nawet jako osoba do ich prowadzenia. Dlatego możemy go nazwać aktywistą, organizatorem.
„Nazajutrz Tarrou wziął się do pracy i zebrał pierwszą grupę, za którą miało pójść wiele innych. (…) Dlatego nasze formacje sanitarne, które powstały dzięki Tarrou (…).”
Jeana Tarrou można równocześnie nazwać rycerzem – przez całe swoje życie odważnie, niestrudzenie walczy ze złem, bunt przeciwko zabijaniu i śmierci jest głównym motorem jego działania - oraz świętym – bezinteresownie poświęca swoje własne życie w służbie innym, zawsze staje po stronie ofiar i współczuje im.
5. Postawa Tarrou wobec dżumy: przyczyny, skutki, konsekwencje zachowania wobec dżumy
Tarrou nie był mieszkańcem Oranu; nie przyjechał do tego miasta by walczyć z jakąkolwiek epidemią, a mimo tego gdy owa nastąpiła, nie był wobec niej bierny. Jako bardzo wrażliwy kronikarz, w pełni oddał się sprawie dżumy, powołując ochotniczy oddział sanitarny. Poświęcając się swemu planowi zwalczania choroby zaniedbał swe życie towarzyskie, nie mając czasu na chwilę rozrywki czy też zwyczajnego odpoczynku. Mówił: "dżuma ma dobre oraz złe strony, ponieważ zmusza człowieka do myślenia" lecz uważał również, że trzeba być głupcem by nie zareagować na ludzkie cierpienie. Niewątpliwie drugim czynnikiem potęgującym chęć walki z dżumą był Rieux, jego nowy przyjaciel, którego równie bohaterska postawa wobec dżumy służyła kronikarzowi za przykład. Ostatecznie, walka ze złem, w tym wypadku ukrywającym się pod postacią choroby, była głównym celem życia Tarrou. Z czasem jednak altruista ten poważnie osłabł, jego organizm stał się wycieńczony, a postura zgarbiona. Niedługo potem, ku własnemu zaskoczeniu, przegrał ostatnią bitwę toczoną z chorobą - umarł. Bezlitosna dżuma nie oszczędziła i jego, choć jej natężenie w owym czasie znacząco zmalało. Tarrou wraz z Rieux nie mieli czasu by nacieszyć się swą przyjaźnią. Człowiek, który bezinteresownie poświęcił swe życie dobroczynnej idei, nie zaznał żadnego wynagrodzenia. Z pewnością należy uznać Tarrou za prawdziwego bohatera oraz przyjaciela, który w pełni osiągnął swą doskonałość moralną.
-
Joseph Grand - charakterystyka bohatera
Joseph Grand - charakterystyka bohatera
"Dżuma" Albert Camus
Joseph Grand to sumienny urzędnik merostwa. Pacjent doktora Rieux. Grand często nie umie zadbać o swoje interesy jednak jest wytrwałym pomocnikiem w rejestrowaniu przebiegu epidemii. W życiu osobistym i zawodowym jest osobą skromną, cichą i nieatrakcyjną. Nie potrafi upomnieć się o odpowiednie wynagrodzenie ani zatrzymać przy sobie żony. Jest ciągle zapracowany i niedowartościowany. Jego wygląd zewnętrzny przedstawia się następująco:
-„Był to mężczyzna pięćdziesięcioletni, o żółtym, długim i zagiętym wąsie, o wąskich ramionach i chudych członkach”,
Joseph Grand nie narzuca się nikomu. Potrafi poświęcić się bezinteresownie drugiemu człowiekowi, chce pomagać, co przejawia kiedy ratuje życie Cottardowi gdy ten chce popełnić samobójstwo. Jednak w głębi tkwi w nim potrzeba uznania. Marzy, że napisze kiedyś dzieło, które wszystkich zachwyci.
-„Nie miał w sobie nic z bohatera, był teraz czymś w rodzaju sekretarza farmacji".
Symboliczny jest przebieg jego choroby: Grand zapada na dżumę i udaje mu się ja pokonać. Wydawałoby się, że jest słaby, a jednak zwalczył straszny wirus. Dżuma jest tu symbolem zła, z którym każdy musi się zmierzyć
-„(...) jeśli trzeba koniecznie, by jakiś bohater znalazł się w tym opowiadaniu, narrator proponuje właśnie tego nieefektywnego i skromnego bohatera, który miał tylko dobre serce i pozornie śmieszny ideał".
-„Należał do ludzi równie rzadkich w naszym mieście jak gdzie indziej, którzy zawsze mają odwagę dobrych uczuć. Jego nieliczne zwierzenia świadczą o dobroci i przywiązaniu, do czego człowiek nie śmie się przyznać w naszych czasach".
Jedynym pragnieniem Josepha Granda jest chęć bycia szczęśliwym. Marzył o zrealizowaniu swoich ideałów, celów życiowych. Nie wstydzi się o tym mówić. Szczęście w jego pojęciu rodzi się dzięki kontaktom z innymi ludźmi, a nie dzięki dobrom materialnym. Jest to bohater dobry i zarazem skromny. Można powiedzieć że jest godny naśladowania.
Joseph Grand sam jest dobrocią, a kto potrafi kochać bezinteresownie, potrafi oprzeć się złu. Dżuma nie mogła go pokonać, wyszedł z niej znacznie silniejszy. Po chorobiewraca do codziennych spraw o wiele mocniejszy. Zaczął od napisania listu do żony, a potem kolejnych zdań swojej powieści.Angażuje sie rownież w prace nad rozwijającą się w mieście dżumą w miarę swoich możliwości i czasu. Jest jedną z pierwszych osób, którym udaje się pokonać chorobę i wyzdrowieć.
„Długi i chudy, pływał w ubraniach, które kupował zawsze zbyt wielkie, w złudzeniu, że będą się nosić dłużej”
-
Metaforyczne znaczenia tytułu Dżumy
"Dżuma" - znaczenie tytułu
- „to, co odnosi się do wszelkie zła na tym świecie, odnosi się również do dżumy" Bernard Rieux w rozmowie z Jeanem Tarrou
- „Ta sprawa dotyczy nas wszystkich" Rambert
- „cierpiałem na dżumę długo przedtem, zanim poznałem to miasto i tę epidemię" J. Tarrou
- „Nie chciałem być zadżumionym, tylko tyle" Tarrou o walce z karą śmierci
- „Należy zrobić wszystko, żeby nie być zadżumionym, i to tylko może nam dać nadzieję spokoju lub, w braku spokoju, nadzieję dobrej śmierci" Tarrou
- „każdy nosi w sobie dżumę" Tarrou
- „trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka i żeby go nie zakazić" Tarrou
- „Uczciwy człowiek, który nie zaraża niemal nikogo, to człowiek możliwie najmniej roztargniony. A trzeba woli i napięcia, żeby nie ulec roztargnieniu!" Tarrou
- „począwszy od chwili, kiedy nie zgodziłem się zabijać, skazałem się na ostateczne wygnanie" Tarrou
- „są zarazy i ofiary"; „trzeba jeszcze, żeby była trzecia kategoria, to znaczy prawdziwi lekarze" Tarrou
- „Co to jednak znaczy – dżuma? To życie, ot i wszystko" stary astmatyk do Rieux.
- „Rieux pamiętał, że ta radość jest zawsze zagrożona"
- „bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika"
Wszystkie powyższe cytaty niezbicie dowodzą, że dżuma w powieści Alberta Camusa jest metaforą zła i nie może być interpretowana dosłownie jako epidemia. Owo zło należy rozumieć najszerzej jak się da. Kluczowe jest zrozumienie źródła tego zła. Albert Camus podobnie jak Joseph Conrad dochodzi do wniosku, że zło jest w każdym człowieku. Obowiązkiem każdego jest zatem nie dopuścić do jego uwolnienia, by nie skrzywdzić bliźniego.
-
Miejsce akcji Dżumy A. Camus
Przestrzeń - miejsce akcji. "Dżuma" Albert Camus
Przestrzeń w "Dżumie":
- Miejsce akcji "Dżumy" to Oran – 200-tysięczne miasto w pn. Afryce w Algierii, stanowi dla narratora prefekturę francuską: zwykłe („na pierwszy rzut oka"), brzydkie („Pięknie bywa tylko zimą"), nijakie,
- w lecie pożary, popiół i palące słonce, wiosna jest tylko na targach, jesienią: ulewy i potop błota
- „banalny wygląd miasta i życia"
- hiperbolizacja brzydoty miasta
- mieszkańcy Oranu są zwykli, nie wyróżniają się niczym „wszyscy nasi współcześni są tacy"
- „czas mija tu łatwo"
- „miasto pozbawione malowniczości, roślinności i duszy"
- „człowiek zapada tu wreszcie w sen" - oniryzm
- oryginalna jest tu trudność umierania
- „chory czuje się tu bardzo samotny"
Miejsca akcji w Oranie
- plac d'Armes,
- bulwary,
- promenada Front-de-Mer,
- Agencja Infdok,
- ul. Faidherbe (Grand i Cottard),
- prefektura,
- zarząd miejski,
- bulwar de la Marne
-
Narracja w Dżumie A. Camusa
Opis narracji i charakterystyka narratora w "Dżumie" Alberta Camusa
W "Dżumie" spotykamy dwa typy narracji: pierwszym narratorem jest Bernard Rieux, a drugim Jean Tarrou. Każdy z bohaterów prowadzi narrację na inny sposób, każda narracja pełni w powieści Camusa inną funkcję.
-
Objawy dżumy (A. Camus)
Dżuma objawy:
(Albert Camus "Dżuma")
- ból głowy i trzewi
- krwawe wymiociny
- wysoka gorączka
- nabrzmiałe, twarde i bolące gruczoły na szyi i kończynach – dymienice
- czarne plamy na ciele
- ogólne odrętwienie i wyczerpanie
- czerwone oczy
- brudne usta
- silne pragnienie
- majaki
-
Paneloux - charakterystyka bohatera
Ojciec Paneloux – charakterystyka bohatera
"Dżuma" Albert Camus
Paneloux jest osobą pokładająca całą swą ufność w Bogu. Początkowo jego poglądy związane z dżumą są bardzo radykalne. Uważają za karę boską, słusznie zesłaną na grzeszników. Gromi w swym kazaniu wiernych i każe upaść przed Bogiem na kolana. Jest przekonany, że dżuma jest logicznym następstwem ludzkich grzechów. Wie jednak, że mimo to, jego zadaniem jako kaznodziei jest niesienie pomocy i ulgi w cierpieniu.
Jego poglądy ulegają zmianie, gdy jest świadkiem - poprzedzonej nieludzkim cierpieniem - śmierci dziecka, które nie mogło być grzesznikiem. (Jest więc postacią dynamiczną.) Mimo to pozostaje wierny Bogu i swoim wartościom. Przestaje uważać, że dżuma dotyka tylko grzesznych. Mimo, iż mogło by się to wydawać z jego punktu widzenia nie sprawiedliwe, przyjmuje epidemię jako próbę, którą Bóg stawia przed wiernymi. Wzywa do przyjęcia zarazy, jako element trudnej miłości do Boga. Na łożu śmierci pozostaje wierny swym wartościom i umiera dzierżąc w ręku krucyfiks, w którym całe życie pokładał ufność.1. Wygląd ojca Paneloux:
- „Był średniego wzrostu, ale krępy. Kiedy oparł się na poręczy ambony, ściskając drzewo wielkimi rękami, widać było tylko szeroki, czarny kształt z dwiema czerwonymi plamami policzków pod stalowymi okularami. Głos miał mocny, namiętny (…)”;
2. Tożsamość i wizerunek ojca Paneloux:
- jezuita o wysokiej pozycji w zakonie „(…)płomienne kazanie ojca Paneloux, jezuity(…)”; „Paneloux porzucił pracę nad św. Augustynem i Kościołem afrykańskim, czemu zawdzięczał szczególną pozycję w swym zakonie.”;
- naukowiec, publicysta „Ojca Paneloux znano jako częstego współpracownika biuletynu Towarzyswa Geograficznego Oranu(…)”;
- teolog teoretyk, obrońca nauki chrześcijańskiej „Ale zdobył sobie uznanie rozleglejsze jeszcze, wygłosiwszy serię odczytów o nowoczesnym indywidualizmie. Wystąpił tu jako żarliwy obrońca ambitnego chrystianizmu, (…)”;
- autorytet dla społeczności Oranu „Na długo przed tym kazaniem [ojca Paneloux] mówiono o nim w mieście i stało się ono na swój sposób ważną datą w historii tego okresu.”;
- dobry mówca, orator „gwałtownym i dobitnie powiedzianym zdaniem (…) – prąd przebiegł po zebranych aż do kruchty.”; „(…) dzięki zręcznemu chwytowi oratorskiemu ojciec za jednym zamachem, tak jak zadaje się cios, ujął temat całego kazania.”;
- głosi konserwatywne poglądy „(…) wszystko, co pragnie przyspieszyć niewzruszony porządek, ustalony raz na zawsze, prowadzi do herezji.”;
- traci szacunek przez swoje poświęcenie „(…) czuł coraz większe zmęczenie i lęk; dzięki nim właśni stracił szacunek swojej gospodyni.”;3. Osobowość ojca Paneloux:
- surowy, nie szczędził ostrych słów „natarł na audytorium gwałtownym i dobitnie powiedzianym zdaniem: „Bracie moi, doścignęło was nieszczęście, bracia moi, zasłużyliście na nie”.”
- porywczy „Porywczy i namiętny z natury (…)”;
- gotowy do poświęceń „Od dwóch tygodni Paneloux porzucił pracę nad św. Augustynem (…)przyjął bez wahań powierzone sobie zadanie.”;
- wrażliwy na śmierć dziecka – niewinnego „To widowisko było dla mnie także nie do zniesienia.”;
- pokorny „(…) nie należy wyjaśniać sobie zjawiska dżumy, ale nauczyć się tego, czego można się nauczyć.”;
- egzystencjalista „Trzeba tylko iść naprzód w ciemnościach, trochę na oślep i próbować czynić dobrze.”;4. Najważniejsze wartości w życiu Paneloux:
a) Przed przemianą:
- nauka chrześcijańska „Wystąpił tu jako żarliwy obrońca ambitnego chrystianizmu, (…)”;
- Bóg - często odwołuje się do woli Boskiej, np. „Bóg, który tak długo pochylał nad ludźmi tego miasta twarz pełną litości, zmęczony czekaniem, zawiedziony w swej wiekuistej nadziei, odwrócił oczy.”;
- prawda „Chcę was przywieść do prawdy do prawdy (…)”;b) Po przemianie:
- życie ludzkie „(…) mówił głosem trochę zduszonym, choć wyraźnym (…) „Boże mój, uratuj to dziecko”;
5. Motywy, którymi kieruje się ojciec Paneloux:
- głęboka wiara w Boga „(…) ojciec Paneloux pozostanie u stóp muru, wierny tej męce, której symbolem jest krzyż (…)”;
- chęć nawrócenia ludzi „Nawet ta plaga (…) wskazuje drogę.”;
- chęć pomocy potrzebującym „Stanął w pierwszym szeregu ratowników”;6. Postawa ojca Paneloux wobec dżumy
a) Przed przemianą:
- uważa, iż jest karą dla grzeszników „odetchnął głęboko i ciągnął z coraz większym naciskiem: „Jeśli dziś dotknęła was dżuma, to znaczy, że chwila zastanowienia nadeszła. Sprawiedliwi mogą być bez obawy, ale słusznie drżą źli.”);
- uosabia dżumę, podnosi jej znaczenie „dżuma wejdzie do was, zasiądzie w waszym pokoju i będzie czekać na wasz powrót.”;
- cierpienie jako środek do osiągnięcia wieczności „doskonałe światło wieczności, które kryje się w każdym cierpieniu.”;
- dżuma ma swoje dobre strony, zmusza do myślenia „Jednak uważa pan, jak Paneloux, że dżuma ma swoje dobre strony, że otwiera oczy, że zmusza do myślenia.”;
- dżuma uszlachetnia „Nawet ta plaga, która was zabija, uszlachetnia was i wskazuje drogę.”;
- jest dla niego wyższą ideą, a nie przyziemny zjawiskiem, które zabija ludzi „Paneloux (…)Nie dość napatrzył się śmierci i dlatego mówi w imieniu jakiejś prawdy.”;
- pomaga przy przeciwdziałaniu jej skutkom „ –Zaproponowałem Paneloux, żeby przyłączył się do nas. – I cóż? – zapytał doktor – Zastanowił się i powiedział, że dobrze.”;
- poświęca się pomocy innym „Twarz Paneloux miała bolesny wyraz; zmęczenie tych wszystkich dni wyryło zmarszczki na jego nabiegłym krwią czole.”;
- będąc świadkiem śmierci niewinnego dziecka, zmienia swoje podejście do dżumy, jako kary boskiej „Z pozoru zachował spokój. Ale jakby zmienił się od dnia, kiedy tak długo patrzył na umierające dziecko.”;b) Po przemianie:
- nie potępia grzeszników jako winnych dżumy „Paneloux mówił głosem łagodniejszym, z większym namysłem niż za pierwszym razem (…)”;
- zaczyna utożsamiać się ze społecznością Oranu „(…) nie mówił już „wy”, ale „my”.”;
- wartościuje ludzie życie „Jeśli jest bowiem sprawiedliwe, że piorun uderza w niedowiarka, nie można zrozumieć cierpień dziecka.”;
- uważa dżumę za łaskę Boga „Bóg udziela dziś łaski istotom przez siebie stworzonym zsyłając im nieszczęście (…)”;
- dżuma jako upokorzenie, na które należy się godzić „(…) upokorzenie, z którym upokorzony byłby w zgodzie.”;
- pokora wobec śmierci i ufność wobec Boga „(…) zakonnicy nie mają przyjaciół. Wszystko złożyli w Bogu.”; „Poprosił o krucyfiks (…) odwrócił się, żeby nań patrzeć”; -
Powieść, kronika, parabola - Dżuma
Dżuma jako powieść, kronika, parabola
powieść psychologiczna
- psychologiczny upływ czasu - koncentrowanie się na jednych wydarzeniach i pomijanie innych,
- rozważania Rieux,
- zwracanie uwagi na przeżycia, emocje, postawy,
- analiza postaw,
- uogólnianie,
-
Proza światowa – najważniejsze pozycje po 1939 r.
Proza światowa (literatura powszechna) – najważniejsze pozycje po 1939 r.
-
Albert Camus
-
Obcy, 1943
-
Dżuma, 1947
-
-
George Orwell
-
Folwark zwierzęcy, 1945
-
Rok 1984, 1949
-
-
Jerome David Salinger
-
Buszujący w zbożu, 1951
-
-
Ernest Hemingway
-
Stary czlowiek i morze, 1952
-
-
C. Miłosz
-
Zniewolony umysł, 1953
-
Zdobycie władzy, 1953
-
Dolina Issy, 1955
-
Rodzinna Europa , 1959
-
Szukanie ojczyzny, 1992
-
Abecadło Miłosza, 1997
-
Piesek przydrożny, 1997
-
Spiżarnia literacka, 2004
-
-
W. Gombrowicz
-
Trans-Atlantyk, 1953
-
Pornografia, 1960
-
Kosmos, 1965
-
Dziennik, 1957-1966
-
-
Wiliam Golding
-
Władca much, 1954
-
Wieża, 1964
-
-
John Ronald Reuel Tolkien
-
Władca pierścieni, 1954-1955
-
-
Gunter Grass
-
Blaszany bębenek, 1959
-
Kot i mysz, 1961
-
Psie lata, 1963
-
-
E. Canetti
-
Masa i władza, 1960
-
-
Joseph Heller
-
Paragraf 22, 1961
-
-
Julio Cortazar
-
Gra w klasy, 1963
-
-
Aleksander Sołżenicyn
-
Jeden dzień Iwana Denisowicza, 1962
-
Archipelag Gułag. 1918-1956, 1973-1975
-
-
Kurt Vonnegut
-
Kocia kołyska, 1963
-
Rzeźnia numer pięć, 1969
-
Śniadanie mistrzów, 1973
-
-
B. Hrabal
-
Pociągi pod specjalnym nadzorem, 1965
-
Bar świat, 1966
-
Zbyt głośna samotność
-
Lekcje tańca dla starszych i zaawansowanych
-
-
G.G. Marquez
-
Sto lat samotności, 1967
-
Miłość w czasach zarazy, 1985
-
Jesień patriarchy
-
Kronika zapowiedzianej śmierci
-
-
R. Kapuściński
-
Cesarz, 1978
-
Szachinszach, 1982
-
Heban, 1998
-
-
Warłam Szałamow
-
Opowiadania kołymskie, 1978
-
-
Umberto Eco
-
Imię róży, 1980
-
Wahadło Foucaulta, 1986
-
Bibliografia:
-
Belczyk A., Płatek K., Żak M., Wydarzenia kulturalne ostatniego tysiąclecia, Videograf: Katowice 1993.
-
Burkot S. Literatura polska w latach 1939 -1989, WSiP: Warszawa 1993.
-
Matuszewski R., Polska literatura współczesna, WSiP: Warszawa 1986.
-
Rosiek S., Majchrowski Z., Między tekstami. Wiek XX. Współczesność, GWO: Gdańsk 2005.
-
Woroczyński T., Literatura polska po 1939 roku, WSiP: Warszawa 1994.
-
-
Raymond Rambert - charakterystyka bohatera
Raymond Rambert - charakterystyka bohatera
"Dżuma" Albert Camus
I. Najważniejsze wartości w życiu Raymonda Ramberta:
- ukochana kobieta:
Nie przyszedłem na świat, by pisać reportaże. Ale przyszedłem na świat żeby żyć z kobietą. Czy to nie naturalne?
- miłość:
Ja zaś mam dosyć ludzi umierających dla idei. Nie wierzę w bohaterstwo, wiem ,że jest łatwe ,a zrozumiałem, że było zabójcze. Żyć i umierać dla tego ,co się kocha, tylko to mnie interesuje.
Wiem, że człowiek jest zdolny do wielkich czynów, ale jeśli nie jest zdolny do wielkiego uczucia, nie interesuje mnie.
-rodzinne miasto
- szczęście jednostki, które zamierza osiągnąć podczas pobytu w Oranie:
Dla Ramberta abstrakcją było to wszystko, co stawało na przeszkodzie jego szczęściu
-życie (Chciał uciec by nie zachorować. Bał się tej choroby. Bał się śmierci)
- następuje przewartościowanie w życiu bohatera, pomaga ludziom ,choć jak sam mówi nie zmieniło się tak do końca to co dla niego było ważne:
Rambert powiedział że się nad tym zastanawiał, że nadal wierzy w to, w co wierzył, ale byłoby mu wstyd ,gdyby wyjechał.
- po chorobie i przewartościowaniu w hierarchii Ramberta na szczycie stawia dobro innych ponad swoje:
Tak – powiedział Rambert- ale może być wstyd, że człowiek jest sam tylko szczęśliwy.
II. Motywy, które kierowały Raymonda Ramberta działaniem:
W pierwszej fazie po zamknięciu miasta:
- tęsknota za sympatią, z którą łączyło go wielkie uczucie, o czym między innymi świadczy fakt nazwania ją żoną:
Zostawił żonę w Paryżu. Prawdę mówiąc, nie jest to żona, ale to wychodzi na jedno.
- tęsknota za rodzinnym Paryżem:
Obrazy, które najtrudniej było mu wówczas udźwignąć, przynajmniej tak mówił doktor Rieux, były obrazami Paryża. Pejzaż że starych kamieni i wody, gołębie z Palais-Royal i Gare du Nord i kilka innych miejsc w tym mieście, o którym nie wiedział, że tak je kocha, prześladowały Ramberta i nie pozwalały mu zabrać się do czegokolwiek określonego.
- czuje się zagubiony i samotny w Oranie:
Pośrodku pustej Sali Rambert wyglądał jak zagubiony cień i Reux pomyślał, ze jest to godzina, kiedy Rambert nie broni się przed rozpaczą.
-dążenie do osiągnięcia własnego dobra, nawet kosztem innych:
Ach, widzę- powiedział Rambert- zacznie pan mówić o służbie dla dobra ogółu. Ale na dobro publiczne składa się szczęście każdego z nas.
- strach przed śmiercią:
Nie wierzę w braterstwo , wiem, że jest łatwe, a zrozumiałem, że było zabójcze.
Po stopniowej przemianie:
- pomoc innym
- dotrwanie do końca dżumy
- opieka nad chorymi
- dążenie do osiągnięcia szczęścia innych
- spotkanie z ukochaną
III. Funkcje jakie pełni Raymond Rambert w Oranie:
- jest dziennikarzem mieszkającym w Paryżu
- nie jest rodowitym mieszkańcem Oranu, lecz przebywa tam krótki okres w celu przeprowadzenia ankiety na temat warunków życia ludności arabskiej:
Nazywał się Raymond Rambert. Nisk w sportowym ubraniu, o szerokich ramionach, twarzy zdecydowanej, oczach jasnych i inteligentnych, robił wrażenie człowieka, któremu życie służy. (…) Przeprowadzał ankietę dla wielkiego dziennika paryskiego o warunkach życia Arabów i chciał się poinformować o ich stanie sanitarnym.
- mimo swojego zawodu nie wykorzystuje sytuacji, taniej sensacji co udowadnia w rozmowie z Cottardem:
- W gruncie rzeczy to, co się dzieje, jest bardzo interesujące.
- Nie dla mnie – odparł Rambert.
- Rambert przyłącza się do oddziałów sanitarnych którym poświęca cały swój czas i energię:
Przez te dwa tygodnie Rambert pracował nie oszczędzając się, nieprzerwanie, z oczami niejako zamkniętymi, od świtu do nocy. Kładł się późno i spał ciężkim snem.
IV. Postawa Raymonda Ramberta wobec dżumy:
1. Zachowanie w czasie trwania dżumy:
a) W początkowej fazie epidemii:
- Gdy wybucha epidemia chce uciec z miasta do lubej podejmując kroki legalne:
Ponieważ miał rekomendacje(jego zawód daje ułatwienia), mógł dostać się do dyrektora gabinetu prefektury, któremu powiedział, że nic go z Oranem nie łączy, że nie jego rzeczą jest tu zostać, że znalazł się w mieście przypadkiem i że byłoby słuszne, gdyby pozwolono mu wyjechać.
- A następnie gdy takowe działanie nie przynosi skutku prosi doktora o zaświadczenie, że jest zdrowy, a gdy spotyka się z odmową jest wzburzony:
(…) pan nie może rozumieć. Mówi pan językiem rozsądku, to dla pana abstrakcja.
- Próbuje nielegalnie opuścić miasto
-Więc to oznacza, że mam sobie radzić inaczej? A jednak opuszczę to miasto-ciągnął z rodzajem wyzwania.
-Zachowuje się bardzo egoistycznie i nie rozumie iż w takim położeniu co on jest bardzo wiele osób, które przebywają w Oranie czy tego chcą czy nie, odznacza się to wyraźnie w rozmowie z doktorem Rieux:
-Dlatego, że w tym mieście tysiące ludzi jest w tym samym położeniu, a mimo to nie można im pozwolić wyjechać(...)
- Ależ ja nie jestem stąd.
- Traktuje mieszkańców jak obcych i jest bardzo zaskoczony gdy lekarze zwracają się do niego o pomoc:
- Tarrou tak mówi, bo myśli, że pan mógłby nam się tu przydać.(…)
- Ja mógłbym się wam przydać?
b) W końcowym etapie zarazy:
-Rambert zmienia swoje zachowanie gdy dowiaduje się że doktor Rieux jest w podobnej sytuacji jak on tzn. daleko od swojej żony a pomimo to potrafi poświęcić swój czas chorym:
– Czy pan wie, że żona Rieux znajduje się w sanatorium, kilkaset kilometrów stąd?
Rambert okazał gestem zdumienie, ale Tarrou już nie było.
Nazajutrz o wcześniej godzinie Rambert telefonował do doktora.
- Czy zgodzi się pan, żebym pracował z wami, aż znajdę sposób opuszczenia miasta?
- Zaczął czuć się mieszkańcem i zrozumiał że dżuma to też jego problem:
Zawsze myślałem, ze jestem obcy w tym mieście i ze nie mam tu z wami nic wspólnego. Ale teraz, kiedy zobaczyłem to, co zobaczyłem, wiem że jestem stąd, czy chcę tego, czy nie chcę. Ta sprawa dotyczy nas wszystkich.
2. Konsekwencje takiego podejścia do dżumy:
a) Po zamknięciu miasta:
- lekceważenie innych
- brak zrozumienia iż wielu ludzi jest w podobnej sytuacji co on
-oszukiwanie (gdy chce nielegalnie wydostać się z miasta)
b) W końcowej fazie dżumy
- zmiana postępowania i przewartościowanie swojego życia
- wyzbycie się egoizmu i chęć niesienia pomocy innym
- w czasie walki z dżumą bohater uczy się prawdziwych wartości
* wie co to braterstwo
* rozumie potrzeby chorych
* uczy się jak być prawdziwym człowiekiem
- spotkanie z narzeczoną
V. Podsumowanie charakterystyki Raymonda Ramberta
Rambert zmienia się podczas tych wydarzeń. Początkowo jest tylko gościem w mieście, dziennikarzem wykonującym swą pracę. Następnie czuje się obcy i chce uciec. Aż w końcu rozumie, że nie może być szczęśliwy wiedząc, że inni ludzie cierpią a on im nie pomaga. Najlepiej o jego ewolucji, która się w nim dokonuje świadczy to, że gdy zaistniała możliwość wyjazdu Rambert z niej nie skorzystał a ponad to został w Oranie, gdzie hierarchia jego wartości się zmienia. Zmienił się zapewne w momencie poznania prawdy o rozłące Rieux z żoną z którym od tego czasu zaczyna się utożsamiać. Widzi że nawet podczas pomocy bliźnim może osiągnąć własne dobro nie krzywdząc przy tym innych ludzi.
Raymonda Ramberta
-
Rytuał pogrzebów w Dżumie
Rytuał pogrzebów w "Dżumie" Alberta Camusa
Doskonałym sposobem na obserwację zmian w społeczeństwie Oranu, które wywołała epidemia dżumy są zmiany w chowaniu zmarłych. Wraz z postępowaniem epidemii rytuał pogrzebów zmieniał się.
Strona 1 z 2