esej

esej

  • Egzystencjalizm a Syzyf - scenariusz lekcji

    Scenariusz lekcji poświęconej Syzyfowi w ujęciu egzystencjalnym, akcentującym jego tragizm i heroizm wykorzystuje fragment eseju A. Camusa "Mit Syzyfa".

    1. Szkoła: ZS nr 6 w Jastrzębiu Zdroju

    2. Klasa: 3 AB
    3. Przedmiot: język polski
    4. Prowadzący: Arkadiusz Żmij
    5. Program: Pamiętajcie o ogrodach
    6. Temat lekcji:Egzystencjalizm a Syzyf (Mit o Syzyfie w kontekście eseju A. Camusa Mit Syzyfa)

  • Esej

    Esej jest jedną z trudniejszych form pisarskich.

  • Esej. Haiku. Z czym to się je?

    Haiku. Z czym to się je? - esej
    Haiku: wiersz opisujący istotę żywo odczutej chwili, w której natura łączy się z naturą ludzką.Zwykle haiku po angielsku napisane jest w trzech nierymowanych wersach, w siedemnastu lub mniej sylabach.

     

    (Amerykańskie Stowarzyszenie Haiku)

  • Esej. Jak napisać dobry esej w 7 krokach?

    Esej. Jak pisać esej?

    Esej - jak napisać?

    Celem tego artykułu jest dać odpowiedź na pytania: jak napisać esej? Jak pisać esej? Co to jest esej? Rozstrzygnąć podstawowe wątpliwości związane z tym gatunkiem, który poznaje się na języku polskim.

    Zanim przeczytasz resztę artykułu...

    Jak widzisz, esej nie jest najłatwiejszym gatunkiem do uprawiania, jeśli nie czujesz się na siłach spróbuj napisać rozprawkę, a jeśli uważasz, że podołasz czytaj dalej. Nim przejdziesz do dalszej lektury upewnij się, że przeczytałeś dwa artykuły znajdujące się w tej sekcji:

    Jak uzyskać spójność w wypracowaniu?

    Jak cytować w wypracowaniu?

    Poruszone w nich kwestie uznaj za istotne dla wszystkich prac pisemnych, a niezwykle istotne dla umiejętności pisania dobrego eseju. Dlatego upewnij się, ze posiadasz już tę wiedzę.

  • Esej. Jak napisać rozprawkę - okiem ucznia

    Jak napisać rozprawkę – okiem ucznia

    Jestem zeszłorocznym maturzystą, który ma już za sobą dwie ostateczne rozprawki – z poziomu podstawowego i rozszerzonego.

    W moim osobistym doświadczeniu, rozprawka „idealna” różni się znacząco od rozprawki maturalnej. Oczywiście rozprawka napisana na miarę dobrej pracy naukowej będzie bardzo wysoko oceniona, jednakże łatwiejszym sposobem na uzyskanie jak największej ilości procentów jest pisanie konkretnie pod maturę.

    Poradnik

    Celem tego poradnika jest ułatwienie czytelnikowi napisania wypracowania maturalnego na jak największą ilość punktów i tym samym uzyskania wymarzonego wyniku na maturze. Na poziomie podstawowym, praca pisemna stanowi co prawda tylko część wyniku, ale na rozszerzeniu jest już jedynym kryterium oceny.

    Warto zaznaczyć, że artykuł skupia się głównie na technicznych elementach pisania rozprawki, takich jak organizacja pracy czy „podrasowywanie” wyniku. Jeśli chodzi o podstawowe umiejętności zwiazane z pisaniem rozprawki, jak i z pisaniem w ogóle, tekst daje tylko instrukcje postępowania. Jest to zabieg zamierzony, gdyż prawdziwa umiejętność przychodzi wraz z praktyką.

    Strategia nauki

    Przeglądając internet w poszukiwaniu porad i strategii pisania rozprawek, natknąłem się na wypowiedź osoby, która pisała rozprawkę trzy razy w tygodniu. Jest to oczywiście świadectwo wielkiej pracowitości, ale lepiej jest stawiać na jakość niż na ilość. Dla przykładu, w swojej całej „karierze” napisałem około 7-8 rozprawek. Nie jest to imponująca liczba, biorąc pod uwagę czas, jaki miałem na przygotowanie się. Jednakże każda z tych rozprawek była napisana najlepiej jak potrafiłem. Nad każdą przesiedziałem jakieś 3 godziny (początkowo nawet i 4); po napisaniu każdej byłem totalnie wyczerpany umysłowo. Każda z tych rozprawek została sprawdzona przez mojego polonistę. Na początku poprawek było oczywiście najwięcej; dla przykładu, pierwszą rozprawkę poprawiałem 3 razy. Potem było już lepiej. W ostatniej błędy były tylko kosmetyczne.

    Na początku zapragnąłem ogarnąć wszystko. Przeczytałem artykuł "Jak napisać rozprawkę" i wydrukowałem go sobie, by spełnić w swojej rozprawce każde założenie. Rozprawka, którą napisałem w klasie, była bardzo mierna (dostała 2, o ile mnie pamięć nie myli). Wprawy nie można osiągnąć za jednym zamachem; moim błędem była zła organizacja pracy. Potem zmieniłem podejście. Na przykład w kolejnej rozprawce skupiłem się tylko na akapitach. W następnej koncentrowałem się na innej rzeczy. Polecam Ci robić tak samo.

    Z perspektywy czasu, najważniejszą, podstawową umiejętnością jest budowanie akapitów. Akapity są jak osie w zegarku; jeśli nie są dobre, cały mechanizm nie działa. Akapity to podstawa kompozycji. Najpierw najlepiej przeczytać artykuł [Rozprawka. Jak napisać rozprawkę?] i napisać rozprawkę, by wiedzieć, na czym się stoi. Następnie wykonać ćwiczenia [Rozprawka]. Te niepozorne zadania tak naprawdę są bardzo ważne. Sam zrobiłem je wszystkie i była to opłacalna inwestycja w swoje umiejętności.

    Umiejętność sprawnego pisania, czy tak zwana „lekkość pióra”. Jak ją zdobyć? Przede wszystkim, należy dużo czytać. Jeśli stosunek czasu przeznaczonego na czytanie do czasu przeznaczonego na pisanie będzie wyniosił 3:1, to idealnie. Umiejętność sprawnego pisania jest ważna, ale ważniejsze jest powiększanie swojego zasobu słownictwa przez czytanie.

    Organizacja pracy

    Na nasze szczęście, czasu na rozszerzony polski jest pod dostatkiem. To 180 minut, czyli aż trzy godziny! Dlatego nie trzeba się śpieszyć. Zalecana jest przesadna dokładność i drobiazgowość, dopracowanie najlepszych szczegółów. Dołóżcie wszelkich starań, by ta ostatnia, maturalna rozprawka, była najlepszą, jaką kiedykolwiek napisaliście. Jeśli po tych trzech godzinach będziecie maksymalnie zmęczeni, ale i zadowoleni z wykonanej pracy, przepowiadam wam dobry wynik.

    Brak potrzeby do pośpiechu nie oznacza braku potrzeby do dobrej organizacji pod względem czasowym. Ja przeznaczałem zwykle maksymalnie półtorej godziny na przygotowania. Po upływie tego czasu zaczynałem pisać, tak więc miałem na to kolejne półtorej godziny. Polecam przećwiczyć sobie pisanie rozprawek z zegarkiem w ręku, a potem zrobić próbę generalną na maturze próbnej. Wtedy podczas tej najważniejszej, decydującej rozprawki, nie będzie ogromnej paniki, gdy upłynie połowa czasu, a wy nie zaczniecie jeszcze pisać. Będziecie wiedzieć, że spokojnie zdążycie, i zostanie wam jeszcze nawet do 15-30 minut.

    Poradnik „Jak napisać rozprawkę” (link podany wcześniej) zakłada dwie czynności przed rozpoczęciem pisania:  analizę i sporządzenie planu. Ja natomiast omijałem zawsze pisanie planu, gdyż był on dla mnie pustą formalnością, z której i tak nie korzystałem. Mój plan pisania był zawarty w analizie. Oznaczałem i numerowałem ją, gdy była już gotowa, a następnie korzystałem z niej jak z planu. Ja, i tylko ja mogłem się w tym wszystkim zorientować. Wyglądało to bardzo chaotycznie, ale był w tym zrozumiały dla mnie wzór. Udawało mi się nie utonąć w tych wszystkich zapiskach, dlatego że każdą cząstkę analizy zapisywałem w osobnym polu – bohaterowie w tej wydzielonej kratce, język w  tej... Gdybym chciał na podstawie mojej analizy napisać plan, straciłbym bardzo dużo czasu na porządkowanie, no i myślę, że nie miałbym cierpliwości tego wszystkiego przepisywać.

    Podaję tutaj swoje własne doświadczenia zamiast określonych wskazówek, gdyż ta część rozprawki jest sprawą indywidualną. Z moim charakterem najlepiej pracowało mi się w opisany wyżej, chaotyczny sposób. Z twoim może być inaczej, choć nie musi. Dlatego eksperymentuj. Jedynym wyjściem, którego absolutnie nie możesz wybrać, jest pisanie rozprawki bez rozpisania sobie uprzednio analizy, czyli tego, na podstawie czego będziesz  pisać. Zrobienie analizy w głowie jest niedopuszczalne. Zbyt wiele szczegółów umknie twojej uwadze. Gdy zaczniesz pracować nad kolejnym i kolejnym zagadnieniem, stopniowo będziesz zapominać szczegóły poprzedniego. Analizy nie można robić na bieżąco – za bardzo ucierpi na tym struktura pracy. Nikt nie jest bezbłędny. Musisz pamiętać, że rozprawka to test dla twojej umiejętności ogranizacji pracy. Nawet jeśli jesteś głównie spontaniczną osobą, warto tutaj wszystko dokładnie rozplanować.

    Czasu jest na rozszerzeniu pod dostatkiem, miejsca na tekst i notatki – wręcz przeciwnie. Od razu podzielę się z czytelnikiem ważną wskazówką. Jeśli planujesz stworzyć bardzo bogatą pracę, pewnie  będzie ona bardzo długa i tym samym zajmie dużo miejsca. No chyba, że jesteś osobą, która potrafi pisać bardzo zwięźle – to cenna umiejętność, której nie posiadam. Wszystkich innych, bez naturalnej umięjętności do pisania zwięźle, proszę o zapamiętanie: absolutnie nie notować w brudnopisie. Praca wasza przekroczy wyznaczone na nią miejsce. Przekreślicie wtedy napis „Brudnopis” i dopiszecie obok „ciąg dalszy czystopisu”. Strona A4 może być zbawienna. Gdzie w takim razie notować? W przestrzeniach obok tekstów źródłowych. Jeśli jednym z nich będzie wiersz, miejsca będzie więcej. Przygotujcie się na pisanie małą czcionką. Plusem pisania w tych przestrzeniach jest naturalne rozdzielenie zagadnień, o którym pisałem wcześniej. Pod tekstem analizujesz bohatera, po prawej tekstu język, po lewej wypisujesz konteksty itd. Pod koniec arkusz będzie wyglądał jakby przeszła nad nim burza, ale notowanie na tekście jest dozwolone i nie ma wpływu na estetykę pracy. Ważne, żeby właściwy tekst był schludny.

    Przestrzegam przed wcięciami akapitów. Być może, ostrzeżeni przed ograniczonym miejscem na tekst, będziecie zwężać zdania. Być może będziecie chcieli zaoszczędzić na wcięciach akapitów. To niestety, jeśli popełnicie błąd, o który bardzo łatwo (mając bardzo wąskie akapity, możecie nieumyślnie stworzyć kolejny akapit w miejscu, w którym nie zamierzaliście), może was kosztować kilka cennych procentów. Także nie polecam wyjeżdzania tekstem spoza przeznaczonych na niego linijek. Na próbnej maturze sam „poszerzałem” sobie w ten sposób linijki i niestety, w pewnym momencie zapomniałem poszerzyć kolejne kilka, w rezultacie czego moje wcześniejsze akapity przestały na nie wyglądać... Może trudno to sobie wyobrazić, ale rezultatem było odjęcie punktów za kompozycję (z powodu braku akapitów, które jednak tam były).

    Swp czyli szczególne walory pracy

    Punktów za walor możemy uzyskać na maturze pięć. Dodają się one do końcowego wyniku. Weźmy dla przykładu poziom rozszerzony. Jeśli uzyskaliśmy 25 punktów (62,5%) za treść i język, oraz do tego udało nam się zdobyć 5 punktów za walor, ostateczny wynik wyniesie 30 punktów (75%). Jeśli nasza praca była świetna pod względem treści, ale słabsza językowo, bardzo możliwe, że naszym wynikiem będzie 35 punktów (87,5%). Dodajmy do tego pięć punktów za walor, a nasz wynik będzie równy 40 punktom (100%). Z drugiego przykładu wynika, iż możliwe jest zdobycie maksimum punktów nawet przy popełnieniu kilku błędów. Jeśli uda się nam uzyskać komplet punktów za szczególne walory pracy, za każdym razem, niezależnie od tematu, nasz wynik będzie wyższy o 12,5 procenta.

    Walor to coś dodatkowego, rzecz spoza wymaganych od maturzysty w określonym zadaniu. Na poziomie podstawowym, czymś ponadprogramowym będzie na przykład analiza języka. Z kolei na rozszerzeniu rozpracowanie języka to norma; tutaj walor dadzą nam na przykład konteksty.

    Można to porównać do zadania na szóstkę; musisz popisać się czymś spoza programu lub po prostu być lepszym od rówieśników. Na maturze oba warianty znajdują zastosowanie. W teorii swp otrzymamy za rzeczy o których wspomniałem w poprzednim akapicie. W praktyce natomiast, punkt za walor można otrzymać nawet za cytat – i to na poziomie rozszerzonym. Po prostu w natłoku wypracowań, które przechodzą przez ręce egzaminatora, praca z cytatami bardzo się wyróżnia. Jeśli, do tego, wypracowanie będzie nimi wręcz najeżone, autor pracy ujdzie za erudytę. Tymczasem, będzie to po prostu sprytny maturzysta, który przeczytał ten poradnik.

    Już się domyślasz? Pierwszym sposobem na swp jest nauczenie się wielu cytatów i użycie ich w swojej rozprawce. Musimy znaleźć 40 aforyzmów na różne tematy: miłość, dobro i zło, natura, wojna, śmierć, człowiek itd. Dostępne są gotowe publikacje ze zbiorami aforyzmów – dostępne nawet na stoisku tanich książek w hipermarketach. Najbardziej uniwersalne są sentencje myślicieli antyku, takich jak Seneka Młodszy czy Seneka Starszy. Dobrze jest też mieć w swoim zbiorze cytaty lubianego przez nas autora/autorki, łatwiej jest się wtedy ich nauczyć. Najważniejsza jest różnorodność. Nie znamy tematu matury, dlatego warto mieć cytaty do różnych motywów literackich.

    Następnie „wkuwamy” cytaty. Zadanie pozornie trudne, w praktyce wyzywające jedynie dla pamięci. „Wkuwamy” dlatego, by sentencje zapisały się w pamięci krótkotrwałej. Nie ma sensu poświęcać zbyt wielu sił i czasu na to zadanie. Musimy pamiętać, że naszym głównym celem jest dobra praca maturalna, nie swp, które są tylko dodatkiem. Dlatego cytatów najlepiej zaczać uczyć się dzień przed maturą, a bezpośrednio przed egzaminem (mam na myśli oczekiwanie pod salą) powtórzyć je sobie. Teraz nasuwa się pytanie: Jak ogarnąć taki natłok? Cytaty są w naszej „bazie danych”, naszym umyśle, ale jak nimi żonglować? Warto skorzystać w tym celu z mnemotechnik. Zainteresowanych odsyłam na bloga. Po wejściu na salę od razu zapisujemy cytaty, tak by nie musieć się nimi dłużej przejmować.

    Kolejną kwestią jest sposób używania cytatów. Dobrym pomysłem jest zatytułowanie wypracowania pasującym do tematu aforyzmem. Jednakże szansa na to, że któryś z cytatów będzie odpowiadał od razu naszej tezie, jest mała. Nie ma zatem sensu robić niczego na siłę. Mocą naszych sentencji jest możliwość używania ich na zasadzie wolnych skojarzeń. Nie muszą nawet mieć nic wspólnego z głównym tematem! Kiedy będziemy analizować, wdrobnimy się w szczegóły i konteksty, do których pasować będą niektóre cytaty. Co więcej, już podczas pisania, sentencje będą wchodziły w idealne związki ze zdaniami i sformułowaniami, których używamy. Po prostu wyrazy ułożą nam się tak, że cytat będzie pasował idealnie. W ten sposób użyjemy jakichś 8-15 cytatów w całej pracy.

    Kolejnym sposobem na walor jest szczególny wymiar kontekstu: filozoficzny. Skupimy się tylko na filozofii antycznej. Cała nasza kultura opiera się na tym dorobku, tak więc szansa, że tekst maturalny będzie można przyrównać do jednej z filozofii, jest ogromna. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że można to zrobić w 70% przypadków. Stoicy, cynicy, epikurejczycy, Heraklit z Efezu, Sokrates, Platon, Arystoteles. Filozofii Sokratesa i Arystotelesa być może trudniej będzie użyć, gdyż ich myśl obejmowała wiele zagadnień i dlatego nie są wystarczająco charakterystyczni. Platon natomiast to dualizm, jaskinia platońska. Tak samo charakterystyczni będą Heraklit, epikurejczycy i stoicy.

    To byłoby na tyle, jeśli chodzi o łatwe punkty za walor. Konteksty biograficzne, literackie i historycznoliterackie muszą po prostu stanowić naszą bazę danych, którą wynieśliśmy ze szkoły. Warto się uczyć biografii każdej poznawanej na języku polskim postaci, dobrze jest też mieć wiedzę o nurtach literackich. Jeśli naprawdę zależy Ci na dobrym wyniku z matury z języka polskiego i uczysz się w miarę systematycznie, do każdego tematu powinieneś mieć 2-4 konteksty.

    Stosując się do tych zaleceń, zdobędziesz 5 punktów za walor, czyli 12,5 procent. Nie gwarantuję, że same cytaty i konteksty filozoficzne wystarczą byś zdobył wymarzony wynik, ale jest taka możliwość.

    Ostatnie uwagi

    Jestem świadomy „podstępności” mojej filozofii pisania wypracowania maturalnego, lecz wychodzę z założenia, iż liczy się końcowy wynik, nie sposób jego osiągnięcia. Tak jak wielokrotnie wspominałem, poradnik ów nie powinen być traktowany samodzielnie, ale jako suplement do „Jak napisać rozprawkę”.

    Powodzenia na maturze!

  • Esej. Personalizm, postmodernizm, egzystencjalizm.

    Esej. Personalizm, postmodernizm, egzystencjalizm.

    Esej poświęcony wprowadzeniu ucznia szkoły ponadpodstawowej do filozofii współczesnych i odnajdywaniu ich w tekstach kultury. Personalizm, postmodernizm, egzystencjalizm.

  • Esej. Współczesność wolnego świata

    Esej. Współczesność wolnego świata

    Dorastałem w świecie, który uczył, że wolność to rzecz naturalna jak powietrze. W podręcznikach wojna była rozdziałem, a nie codziennym lękiem; w telewizji — reklamy nowych telefonów i kart płatniczych, a nie przemówienia sekretarzy. Moi rodzice opowiadali o hippisach, którzy chcieli pokoju, i o długowłosych muzykach, co grali głośniej niż kazano, a w tle majaczył Wietnam — pierwszy konflikt, który zalał salony amerykańskich domów. Z tych sprzecznych obrazów — wolności i krwi — narodził się u nas język, który miał być szczery: kontrkultura z hasłami indywidualizmu, autentyczności, pacyfizmu, feminizmu. „Nie musisz udawać” — to było przyzwolenie i zobowiązanie naraz.

    W literaturze starsi bracia kontrkultury — Beat Generation — pokazywali, jak się błądzi po mapie własnej duszy bez przewodnika i bez ubezpieczenia od ryzyka. Kerouac pędził, Ginsberg krzyczał, Burroughs rozrywał konwenanse. To nie była estetyka grzecznych salonów, ale lekcja, że wolność słowa nie jest dodatkiem do demokracji — ona jest jej rdzeniem. W tym samym czasie za oceanem kipiał inny świat: bunty studentów, rewolucja obyczajowa, przyszłe fale feminizmu. Człowiek miał być „autentyczny” i „wolny”, też w twórczości. Kiedy do szkoły wchodził postmodernizm, podsuwał podejrzliwość wobec każdej „jedynie słusznej” opowieści: wszystko zdawało się względne, pełne ironii i cytatów, konwencje mieszały się jak style w playlistach.

    A potem rzeczywistość docisnęła gaz. Globalizacja rozlała się szeroko, rynki przyspieszyły, a my dostaliśmy w ręce internet. Najpierw fora i blogi, potem media społecznościowe: Web 2.0, w końcu bardziej złożone modele — Web 3.0 i 4.0 — gdzie algorytmy podpowiadają, co „lubimy”. Granice przestały być problemem: studiujesz w innym kraju, pracujesz zdalnie, kupujesz w pięciu walutach, podróżujesz tanimi liniami. Z drugiej strony ta sama sieć zabiera uwagę, dzieli na bańki i rozcieńcza odpowiedzialność. Możesz głośno mówić o ekologii i przewijać dalej, bo kolejny filmik już czeka w kolejce.

    Kiedy miałem kilka lat, świat obejrzał na żywo 11 września 2001. Nagle okazało się, że wolność bywa bezbronna. Potem „wojna z terroryzmem”, długie debaty o bezpieczeństwie, o tym, ile prywatności oddać, żeby czuć się spokojniej. Dalej kryzysy finansowe i wreszcie pandemia COVID-19, która zamknęła ludzi w mieszkaniach i komputerach, pokazując, że historia wcale się nie skończyła — choć część mędrców jeszcze niedawno obiecywała „koniec wielkich dramatów” wraz z rozwojem liberalnej demokracji. Postmodernizm uczył nieufności wobec wielkich narracji — i słusznie — ale płaci się za to niepewnością: jeśli wszystko jest ironią i pastiszem, to z czego zbudować wspólny dom?

    Pomagają dwie starsze szkoły myślenia. Egzystencjalizm przypomina, że wolność boli: człowiek jest „wrzucony” w świat i tworzy siebie czynami, bez gwarancji, bez gotowych recept. To nie brzmi jak slogan reklamowy, ale jest uczciwe; uczy odpowiedzialności. Neopsychoanaliza ostrzega, że gdy zamienimy życie w niekończące się „dodaj do koszyka”, oddajemy wolność za wygodę. Szczęście wymaga wysiłku, a nie tylko wyboru pakietu. Z kolei ruchy ekologiczne i alterglobalistyczne przypominają, że globalny styl życia ma koszty, których nie da się ukryć za kolejnym filtrem.

    W mojej generacji — millenialsów i młodszych — spór o przyszłość toczy się na dwóch frontach. Pierwszy to informacja: albo nauczymy się rozpoznawać manipulację i propagandę, albo ktoś inny będzie wybierał za nas. Drugi to wspólnota: możemy zostać w wąskich bańkach, w których zawsze mamy rację, albo wyjść do rozmowy, która czasem boli. Mamy narzędzia, jakich nie miało żadne wcześniejsze pokolenie: otwarte granice, nieskończone biblioteki w kieszeni, szansę współpracy ponad podziałami. Ale mamy też ryzyko deindywidualizacji i relatywizmu, w którym nawet najważniejsze wartości rozpływają się w memach.

    Czy to pesymistyczny obraz? Dla mnie — nie. Raczej realistyczny. Wolność to nie gwarancja szczęścia, tylko możliwość; potrzebuje charakteru, myślenia krytycznego i dialogu. Znam przyjemność zakupów i scrollowania, ale wiem, że na końcu świata czeka człowiek, nie pakiet. Jeżeli współczesność czegoś mnie nauczyła, to tego: strach przed prostą odpowiedzią bywa mądrzejszy niż prosta odpowiedź. A prawdziwa „autentyczność” to nie styl, tylko praca nad sobą i słowem.

  • Esej. Współczesność zza żelaznej kurtyny

    Esej. Współczesność zza żelaznej kurtyny

    U mnie wolność nie była oczywistością. Zaczyna się w ciszy mieszkania, w którym dorośli mówią szeptem o tym, czego nie wolno powtarzać w szkole. Na ścianach — portrety, w telewizji — propaganda sukcesu albo wcześniej nowomowa, która przykrywa prawdę tak grubą warstwą lakieru, że słowa przestają znaczyć to, co powinny. Starsi pamiętają sfałszowane wybory, Konstytucję PRL, nacjonalizację, prześladowania po wojnie; opowiadają o migracjach na „ziemie odzyskane”, o lęku, który władza potrafiła podsycać — także wobec sąsiadów, Niemców, Żydów. Mój kraj uczył się przez lata życia na dwa głosy: oficjalny i prywatny.

    Pierwsze pęknięcia w tym murze to 1956: Poznań, a potem Węgry. Nie było łatwo, ale w poezji zaczęło się coś zmieniać. Turpizm — Różewicz, Grochowiak, Bursa — ostro pokazywał brzydotę, nie po to, by szokować, tylko żeby przebić się przez kłamstwo. Lingwiści — Białoszewski, Karpowicz — rozkręcali słowa jak zegarki, sprawdzali, czy w środku jeszcze coś tyka. Za granicą mówiono o hippisach i feminizmie, u nas pojawiali się bikiniarze, bigbit i bunt młodzieży. Państwo reagowało wrogo, ale ziarno zostało zasiane: nauczyliśmy się słyszeć fałsz.

    W latach siedemdziesiątych przyszła dekada Gierka. Hasła o rozwoju, obrazki z nowych fabryk, a jednocześnie inflacja i braki w sklepach. Wtedy w literaturze zabrzmiała Nowa Fala: autorzy mówili prosto, bez ozdobników, atakowali nowomowę, która zatruwała język i społeczeństwo, budzili świadomość i odrzucali parnas. W tle — Marzec ’68 i emigracja tylu ludzi kultury, Praska Wiosna zdławiona czołgami, Grudzień ’70 i Radom ’76. Pojawił się KOR, a z nim drugi obieg: książki, gazety, ulotki przechodzące z rąk do rąk. To była szkoła odwagi, w której słowo znów miało wagę.

    A potem wszystko przyspieszyło. „Solidarność” nauczyła nas jedności na przekór podziałom. Przyszedł stan wojenny, strach, więzienia, zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki, ale i rosnąca pewność, że system słabnie. Na świecie pierestrojka i głasnost, a w końcu Jesień Ludów. Okrągły Stół, mur berliński, rozpad ZSRR — to już nie były hasła z plakatów, tylko wiadomości, które zmieniały życie ludzi w mojej klatce schodowej. Kiedy przyszła wolność, nie była cukierkiem. Hiperinflacja, dług, puste sklepy, plan Balcerowicza — rzeczywistość bolała, ale znikała cenzura, otwierały się granice, można było studiować, pracować i podróżować. W polityce urosły podziały: dawni postkomuniści kontra solidarnościowcy, wahadło wyborcze aż do zawrotu głowy. W kieszeni — najpierw nokia, potem smartfon, a z nim internet, który wciągał jak czarna dziura: Web 2.0, 3.0, 4.0. Nagle każdy miał megafon, ale nie każdy miał coś do powiedzenia.

    W tym nowym świecie znów wrócił problem języka: tym razem to nie nowomowa, tylko szum. Zamiast jednej wersji kłamstwa — tysiące półprawd, memy, szybkie „hot takes”. Globalizacja otworzyła horyzonty, ale też spłaszczyła tożsamości; w odpowiedzi pojawiły się glokalizacja, alterglobalizm, ruchy ekologiczne, próby odzyskania sensu na mniejszą skalę. Ktoś powie: po prostu normalność. Ja wiem, że normalność wymaga czujności. Bo nawet jeśli dziś nie ma cenzury, łatwo oddać wolność — nie komuś z gabinetu, tylko algorytmowi, który wie, co lubimy, zanim zdążymy zapytać samych siebie.

    Tu pomagają trzy drogowskazy. Pierwszy to egzystencjalizm: wolność to nie wygoda, tylko odpowiedzialność i lęk, które uczą dorosłości. Drugi — personalizm: godność osoby ważniejsza niż ideologia; dialog „Ja–Ty” zamiast okrzyków. Trzeci — doświadczenie słowa z czasów podziemia: mówienie wprost, bez „parnasu”. To nie są modne slogany, tylko narzędzia do codziennego użytku: do rozmowy z sąsiadem, do odmawiania przemocy języka, do budowania wspólnoty tam, gdzie łatwo o plemiona.

    Kiedy patrzę na swoje pokolenie — „Nic?”, MP3, MP4, Z — widzę zmęczenie krzykiem i jednocześnie głód sensu. Znamy karty płatnicze, komputeryzację, telefony, potrafimy działać szybko. Ale najtrudniejsza lekcja została z przeszłości: kto oddaje język — oddaje siebie. Za żelazną kurtyną nauczyliśmy się sceptycyzmu wobec łatwych opowieści i tego jednego gestu, który ratuje wszystko: sprawdzaj. Dziś to nadal działa. Bo bez uczciwych słów nie ma uczciwego życia — nawet jeśli granice są otwarte, a świat obiecuje wszystko naraz.

  • Jak budować akapit?

    Jak zbudować dobry akapit?

    Co to jest akapit?

    to wydzielony graficznie wcięciem lub ozdobnikiem fragment tekstu stanowiący podstawową, samodzielną jednostkę znaczeniową tekstu w rozprawce, eseju, felietonie, reportażu, recenzji i wielu innych gatunkach..

    Rodzaje akapitów

    • akapity zawierające nową myśl
    • akapity powtarzające myśli z poprzednich akapitów
    • akapity uszczegółowiające poprzedni(e) akapit(y)
    • akapity uogólniajace poprzedni(e) akapit(y)
    • akapity podsumowujące poprzedni(e) akapit(y)
    • akapity dygresyjne
    • akapity łącznikowe – zapewniające spójność pracy

    Trójdzielna budowa akapitu - dla początkujących

    wprowadzenie do akapitu

    Pierwsze zdanie akapitu jest bardzo ważne, jest wprowadzeniem, które musi mieć swoje uzasadnienie w dalszej części akapitu. Najlepiej by zawierało w sobie argument, który w dalszej części jest rowijany i dowodzony. Jest również istotnym wyznacznikiem spójności pracy, dlatego powinno nawiązywać do poprzedniego akapitu, do tematu, tezy lub głównego problemu.

    rozwinięcie akapitu

    Następne zdania rozwijają jego treść. Zawierają one główną myśl zawartą w akapicie. Dlatego za niedopuszczalną manierę należy uznać zawieranie w akapicie więcej niż jednej myśli. Poprawnie skontruowane rozwinięcie akapitu będzie zawierało takie elementy, jak: dowody (co o tym świadczy?), motywy (dlaczego?), racje (co o tym sądzi bohater?), opinie (co o tym sądzą inni bohaterowie?).

    podsumowanie akapitu

    Ostatnie zdanie powinno mieć wartość podsumowującą, być wnioskiem cząstkowym (czyli najprościej pisząc: powinno zawierać odpowiedź na pytania: Jakie są tego konsekwencje? Co z tego wynika?) lub zawierać puentę. Warto zwrócić również uwagę na to, że powinno otwierać pole dla następnego akapitu. Taka konstrukcja zapewnia przejrzystość i logiczność wywodu; gwarantuje także spójność całej pracy.

    Złożona budowa akapitu - dla zaawansowanych

    Bardziej złożony akapit powinien uwzględniać następujące elementy i odpowiedzi na wskazane pytania (kolejność ma znaczenie):

    1. ARGUMENT: Co jest?
    2. DOWODY: Co o tym świadczy?
    3. MOTYWY: Dlaczego?
    4. RACJE: Co o tym sądzi bohater?
    5. OPINIE: Co sądzą o tym inni (bohaterowie)?
    6. WNIOSEK CZĄSTKOWY: Co z tego wynika? Jakie są tego konsekwencje?

    Bibliografia:

    Kuziak M., Rzepczyński S., Kasterski R., Jak pisać po polsku?, Bielsko-Biała 2004.

    Tomczyk Marta: Jak czytać wiersze?, Bielsko-Biała: Park Sp. z o. o., 2007

    M. Adamczyk, B. Chrząstowska, J. T. Pokrzywniak. Starożytność-oświecenie. Podręcznik literatury dla klasy pierwszej szkoły średniej, WSiP: Warszawa, 1995 r.