Adam Mickiewicz

Adam Mickiewicz

  • Adam Mickiewicz - "Droga do Rosji"

    Analiza wiersza Adama Mickiewicza - "Droga do Rosji"

    1. Czynności wstępne

    -Biografia Adama Mickiewicza:

    Adam Mickiewicz przyszedł na świat 24 grudnia 1798. Jeden z pięciu synów Mikołaja Mickiewicza, oraz jego żony Barbary. Urodził się w Zaosiu pod Nowogródkiem na Białorusi. Jego ojciec był niezamożnym szlachcicem. Tuż po urodzeniu syna wraz z rodziną przeniósł się do Nowogródka, gdzie objął posadę adwokata przy miejscowym sądzie powiatowym. Matka Adama – z domu Majewska – podobnie jak ojciec pochodziła z drobnej szlachty. Przyszły poeta rozpoczął tu naukę szkolną w prowadzonej przez dominikanów szkole. Mickiewicz przejawiał zdolności artystyczne. Został obdarowany stanowiskiem arbitra w zatargach uczniowskich. Po zakończeniu nauki w szkole nowogródzkiej Mickiewicz udał się do Wilna, gdzie rozpoczął naukę na tamtejszym uniwersytecie. Rozpoczął ją na wydziale matematyczno – przyrodniczym, jednak po pierwszym półroczu przeniósł się na wydział literatury i sztuk wyzwolonych. Otrzymał również stypendium odrobkowe, które zobowiązywało go do podjęcia pracy nauczyciela po ukończeniu nauki.Wilno opuścił 25 października, udał się do Petersburga, gdzie dotarł 8 lub 9 listopada. Już tam poeta nawiązał kontakt z rewolucjonistami rosyjskimi, musiał jednak z polecenia ministra opuścić Petersburg i udać się do dalszej guberni. Mickiewicz udał się do Kronsztadu, gdzie wsiadł na angielski statek płynący do Hamburga. Odpłynął 15 marca 1829 roku. Po wyjeździe z Rosji poeta wiele podróżował po Europie. Najpierw udał się do Berlina, gdzie został ciepło przywitany przez liczne grono Polaków. Dalsze punkty jego podróży to Drezno i czeska Praga. Mickiewicz był autorem prawie stu artykułów, w których ustosunkował się do poczynań Rosji, oraz Watykanu. Redaktorzy narażeni byli na szykanowanie przez policję, a to z racji radykalnych artykułów o tematyce politycznej, pismo krytykowało m.in. rząd francuski. Doprowadziło to do aresztowania jednego z redaktorów Carpentiera. Mickiewicz musiał się ukrywać. W numerze 134 z 16 października zamieszczono oświadczenie o wystąpieniu z pisma wszystkich Polaków, na znak protestu przeciwko ograniczaniu wolności słowa, było to równoznaczne z likwidacją pisma. Zaczął się dla Mickiewicza ciężki okres w życiu. W międzyczasie dochował się 6 potomków, musiał jakoś wyżywić rodzinę. Dostał posadę bibliotekarza w Bibliotece Arsenału w Paryżu. W marcu 1855 roku zmarła jego żona. Mickiewicz nie zatracił jednak ducha wielkiego patrioty. W tym samym roku udał się do Konstantynopola, gdzie chciał spróbować zorganizować kolejny legion. 26 listopada Adam Mickiewicz umiera. Zmarł w czasie epidemii cholery panującej wówczas w Konstantynopolu. Jego zwłoki zostały przewiezione do Paryża, gdzie został pochowany na cmentarzu Montmorency. W 1890 prochy Mickiewicza spoczęły w katedrze na Wawelu. Śmierć wieszcza wywarła ogromne poruszenie i żałobę narodową.

    - cechy twórczości:

    O romantycznych cechach twórczości Adama Mickiewicza należy krótko przybliżyć podstawowe wyznaczniki literatury romantycznej, hasła i pojęcia dla tej epoki charakterystyczne. Były nimi: historyzm, ludowość, orientalizm, koncepcja przyrody, kult poezji i poetów, odrzucenie reguł poetyki klasycznej.

    Mickiewicz debiutował wierszem Zima miejska , opublikowanym w ,,Tygodniku Wileńskim" w 1818 roku. Oda do młodości była jednym z pierwszych osiągnięć poezji poety. Utwór stał się manifestem programowym młodego pokolenia. Przedstawiono w nim nowatorskie spojrzenie na świat. Była to zapowiedź nowej, romantycznej literatury.

    Na początku lat dwudziestych XIX wieku powstały Ballady i romanse , uważane za manifest polskiego romantyzmu oraz określenie się ideowe i artystyczne samego Mickiewicza. Pierwszy tom Poezji Mickiewicza był głosem w sporze romantyków z klasykami , nieuznającymi pozarozumowej, opartej na wierzeniach prostego ludu koncepcji współistnienia dwóch światów : realnego i metafizycznego. Dojrzałość Mickiewicza jako romantyka widoczna jest w drugim tomie Poezji , wydanym w 1823 r. Zawierał on następujące utwory: Grażyna. Powieść litewska, wiersz Upiór oraz II i IV część Dziadów.

    W czasie wycieczek poety z Odessy na Krym powstał cykl sonetów. Sonety odeskie i Sonety krymskie wydane zostały w Moskwie w 1826 r. pod wspólnym tytułem Sonety. Mickiewicz w Sonetach krymskich ukazał piękno krymskiego krajobrazu, orientalną przyrodę i kulturę Wschodu.

    Będąc na zesłaniu w Rosji, Mickiewicz napisał powieść poetycką Konrad Wallenrod. Poeta pracował wtedy w kancelarii gubernatora jako urzędnik państwowy. Utwór adresowany był do Polaków, którzy zmuszani byli do pracy w rosyjskiej administracji państwowej bądź też służyli w armii carskiej.

    Po klęsce powstania listopadowego Mickiewicz wyemigrował do Drezna. Tam wiosną 1832 r. powstała III część Dziadów , wydana w Paryżu w tym samym roku. Utwór powstał pod wpływem wyrzutów sumienia Mickiewicza, związanych z tym, że nie wziął on udziału w powstaniu listopadowym.

    Kolejnym utworem powstałym na emigracji był Pan Tadeusz , wydany w 1834 r. w Paryżu. Utwór miał być dla Mickiewicza i innych emigrantów ucieczką od rzeczywistości paryskiej.Kolejnym utworem powstałym na emigracji był Pan Tadeusz , wydany w 1834 r. w Paryżu. Utwór miał być dla Mickiewicza i innych emigrantów ucieczką od rzeczywistości paryskiej. Pan Tadeusz był swego rodzaju próbą powrotu do ojczyzny, "kraju lat dziecinnych". Epopeja Adama Mickiewicza uważana jest za arcydzieło poezji polskiej.Do ważniejszych utworów Mickiewicza należy zaliczyć Liryki lozańskie - utwory powstałe w Szwajcarii. Są to ostatnie wiersze, które stworzył Mickiewicz. Liryki przepełnione są uczuciem smutku i tęsknoty za życiem, które minęło. Dominuje w nich nastrój zamyślenia nad życiem, sensem istnienia i niespełnionymi marzeniami.

    2.Analiza wstępna

    - analiza tytułu:

    „Droga do Rosji” – opisuje drogę do Rosji , Rosjan i Cara Mickiewicz daje ważna informację kim są Rosjanie pokazuje jaka Rosja jest naprawdę   

    - Motto:

    Ludzie młodzi chłopcy mimo swojego wieku zostali skazani na cieżkie przymusowe roboty zesłani w głąb Rosji pod porządkowani władzy carskiej .
    - Data powstania:
    Data powstania utworu to XIX w. około 1832roku. 
    - Dedykacja:
    Utwór dedykowany jest ludziom prześladowanym, zrzeszonym w tajnych związkach, zmarłym przyjaciołom 
    - Trudne Pojęcia: 
    Euxinu – starożytna nazwa Morza Czarnego 
    Kibitka- wóz, czterokołowy, drewniany 
    Mogoł- islamscy (pochodzenia turecko-mongolskiego) władcy północnych Indii 

    - Słowa kluczowe:                                                                                                                                                                                                                                    Dzika, zimna , nieuprzejma człowiekowi kraina, Rosja jest krajem wielonarodowym, w obrazie Rosji ukazana jest pustka, prymitywny obraz niezaludnionej Rosji, dzikość w narodzie rosyjskim, lęk przed innymi.

    3.Analiza właściwa                                                                                                                                                                                                    -Nadawca:                                                                                                                                                                                                                                     

    Nadawcą utworu „Droga do Rosji” jest podmiot liryczny, który opisuje krajobraz Rosji widziany oczyma zesłańców wywożonych kibitkami w głąb Rosji. 
    - Odbiorca: 
    Odbiorcami są ludzie, czytelnicy. Podmiot liryczny chce nam uświadomić, że naród rosyjski był tak samo uciemiężony przez swojego władcę. Na razie ten prosty, biedny lud nie wie jeszcze, co to jest wolność, ale nadejdzie jeszcze taki dzień, kiedy powstanie przeciwko swym władcom i ciemiężycielom. 
    - Forma: 
    a)Budowa: 
    gatunek: poemat podróżniczy 
    kompozycja : utwór epicki, wierszowany. 
    b)język: 
    środki stylistyczne: 
    Występują rymy żeńskie okalające, liczne anafory,

    - Treść:                                                                                                                        

    Ukazany w wierszu jest obraz bezludnej, pokrytego śniegiem świata w którym panuje natura. Nie ma tam wzniesień , gór, osad ludzkich ani nic co z człowiekiem związane. Wygląda tak jakby została uformowana wczoraj przez Boga. Ludność z tych stron w czasach w których żył Noe podejmował stosunki z ludnością azjatycką. W książkach z zachodu piszą przecież że ten kraj jest niezaludniony a ludność z państw europejskich jest teraz potomkami plemion z tych krajów.

    Te tereny zostały przedstawione jak pusta kartka a ludzie są literami i bóg będzie pisać na niej. Przedstawione są ogromne przestrzenie pokryte śniegiem , szaleją tam wichry, ogromne zamiecie śnieżne które zasypują nawet ludzi, widać tylko nieliczne drzewa .

    Domy mają nadzwyczajne konstrukcje. Wszystkie są jednakowe i są skupione w jednym miejscu zwanym grodem. Ludzie którzy tam mieszkają są bardzo dobrze zbudowani i silni oraz zdrowi. Twarze tych ludzi nie obrazują ich odczuć tak jak europejczyków. Są skryci i nie wiedzą co to jest wolność, nadejdzie jednak taki dzień w którym się dowiedzą.

    Na pustkowi są drogi zbudowane na gruzach polskich grodów i zamków które kazał car zbudować. Na tych drogach maszerują wojska cara. Armia cara to przymusem wzięta ludność, która nie wie gdzie, dokąd i dlaczego Idze. Każdy chce się przypodobać carowi i dostać awans albo order i wkupić się w łaski cara. Prosto do stolicy jadom wozy z młodymi chłopcami.

     - Intretekstualności:

    „ Szyllera pieśń ” – Fryderyk Schiller – był wielkim niemieckim romantykiem który w swojej poezji sławił wolność i godność człowieka. Miało to za zadanie kontrastu z nieludzkim zachowaniem niemieckiego oficera najemnego do armii carskiej.

    „pieśń liberalna” – Ma takie same zadanie jak „pieśń Szyllera”

    „w czasach wielkiej Noego żeglugi”- Ma to za zadanie podkreślić jak długo te ludy już żyją tam.

     

    4. Podzał obowiązków w grupie

    Fryderyk Deege - czynności wstępne(biografia poety, cechy twórczości)
    Karol Fojt - analiza wstępna(analiza tytułu, data powstania, motto, dedykacja,trudne pojęcia,kluczowe słowa)
    Adam (44) Szlijan - analiza właściwa(nadawca, odbiorca, forma)
    Przemek Rduch - analiza właściwa(treść, intertekstualności)

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  • Adam Mickiewicz DO M... - tekst wiersza

    Adam Mickiewicz DO M... - tekst wiersza

     

    Precz z moich oczu!... posłucham od razu,

    Precz z mego serca!... i serce posłucha,

    Precz z mej pamięci!... nie tego rozkazu

    Moja i twoja pamięć nie posłucha.

     

  • Adam Mickiewicz Reduta Ordona. Opowiadanie Adiutanta

    Adam Mickiewicz REDUTA ORDONA. OPOWIADANIE ADIUTANTA

     

    Nam strzelać nie kazano. - Wstąpiłem na działo

    I spójrzałem na pole; dwieście armat grzmiało.

    Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi,

    Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;

    I widziałem ich wodza: przybiegł, mieczem skinął

    I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął;

    Wylewa się spod skrzydła ściśniona piechota

    Długą czarną kolumną, jako lawa błota,

    Nasypana iskrami bagnetów. Jak sępy

    Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy.

     

    Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,

    Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.

    Sześć tylko miała armat; wciąż dymią i świecą;

    I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą,

    Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy,

    Ile z tych dział leciało bomb, kul i kartaczy.

    Patrz, tam granat w sam środek kolumny się nurza,

    Jak w fale bryła lawy, pułk dymem zachmurza;

    Pęka śród dymu granat, szyk pod niebo leci

    I ogromna łysina śród kolumny świeci.

     

    Tam kula, lecąc, z dala grozi, szumi, wyje.

    Ryczy jak byk przed bitwą, miota się, grunt ryje; -

    Już dopadła; jak boa śród kolumn się zwija,

    Pali piersią, rwie zębem, oddechem zabija.

    Najstraszniejszej nie widać, lecz słychać po dźwięku,

    Po waleniu się trupów, po ranionych jęku:

    Gdy kolumnę od końca do końca przewierci,

    Jak gdyby środkiem wojska przeszedł anioł śmierci.

     

    Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia?

    Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia?

    Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy,

    Król wielki, samowładnik świata połowicy;

    Zmarszczył brwi, - i tysiące kibitek wnet leci;

    Podpisał, - tysiąc matek opłakuje dzieci;

    Skinął, - padają knuty od Niemna do Chiwy.

    Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,

    Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,

    Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże, -

    Warszawa jedna twojej mocy się urąga,

    Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,

    Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,

    Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!

     

    Car dziwi się - ze strachu. drzą Petersburczany,

    Car gniewa się - ze strachu mrą jego dworzany;

    Ale sypią się wojska, których Bóg i wiara

    Jest Car. - Car gniewny: umrzem, rozweselim Cara.

    Posłany wódz kaukaski z siłami pół-świata,

    Wierny, czynny i sprawny - jak knut w ręku kata.

     

    Ura! ura! Patrz, blisko reduty, już w rowy

    Walą się, na faszynę kładąc swe tułowy;

    Już czernią się na białych palisadach wałów.

    Jeszcze reduta w środku, jasna od wystrzałów,

    Czerwieni się nad czernią: jak w środek mrowiaka

    Wrzucony motyl błyska, - mrowie go naciska, -

    Zgasł - tak zgasła reduta. Czyż ostatnie działo

    Strącone z łoża w piasku paszczę zagrzebało?

    Czy zapał krwią ostatni bombardyjer zalał?

    Zgasnął ogień. - Już Moskal rogatki wywalał.

     

    Gdzież ręczna broń? - Ach, dzisiaj pracowała więcej

    Niż na wszystkich przeglądach za władzy książęcej;

    Zgadłem, dlaczego milczy, - bo nieraz widziałem

    Garstkę naszych walczącą z Moskali nawałem.

    Gdy godzinę wołano dwa słowa: pal, nabij;

    Gdy oddechy dym tłumi, trud ramiona słabi;

    A wciąż grzmi rozkaz wodzów, wre żołnierza czynność;

    Na koniec bez rozkazu pełnią swą powinność,

    Na koniec bez rozwagi, bez czucia, pamięci,

    Żołnierz jako młyn palny nabija - grzmi - kręci

    Broń od oka do nogi, od nogi na oko:

    Aż ręka w ładownicy długo i głęboko

    Szukała, nie znalazła - i żołnierz pobladnął,

    Nie znalazłszy ładunku, już bronią nie władnął;

    I uczuł, że go pali strzelba rozogniona;

    Upuścił ją i upadł; - nim dobiją, skona.

    Takem myślił, - a w szaniec nieprzyjaciół kupa

    Już łazła, jak robactwo na świeżego trupa.

     

    Pociemniało mi w oczach - a gdym łzy ocierał,

    Słyszałem, że coś do mnie mówił mój Jenerał.

    On przez lunetę wspartą na moim ramieniu

    Długo na szturm i szaniec poglądał w milczeniu.

    Na koniec rzekł; "Stracona". - Spod lunety jego

    Wymknęło się łez kilka, - rzekł do mnie: "Kolego,

    Wzrok młody od szkieł lepszy; patrzaj, tam na wale,

    Znasz Ordona, czy widzisz, gdzie jest?" - "Jenerale,

    Czy go znam? - Tam stał zawsze, to działo kierował.

    Nie widzę - znajdę - dojrzę! - śród dymu się schował:

    Lecz śród najgęstszych kłębów dymu ileż razy

    Widziałem rękę jego, dającą rozkazy. -

    Widzę go znowu, - widzę rękę - błyskawicę,

    Wywija, grozi wrogom, trzyma palną świécę,

    Biorą go - zginął - o nie, - skoczył w dół, - do lochów"!

    "Dobrze - rzecze Jenerał - nie odda im prochów".

     

    Tu blask - dym - chwila cicho - i huk jak stu gromów.

    Zaćmiło się powietrze od ziemi wylomów,

    Harmaty podskoczyły i jak wystrzelone

    Toczyły się na kołach - lonty zapalone

    Nie trafiły do swoich panew. I dym wionął

    Prosto ku nam; i w gęstej chmurze nas ochłonął.

    I nie było nic widać prócz granatów blasku,

    I powoli dym rzedniał, opadał deszcz piasku.

    Spojrzałem na redutę; - wały, palisady,

    Działa i naszych garstka, i wrogów gromady;

    Wszystko jako sen znikło. - Tylko czarna bryła

    Ziemi niekształtnej leży - rozjemcza mogiła.

    Tam i ci, co bronili, -i ci, co się wdarli,

    Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli.

    Choćby cesarz Moskalom kazał wstać, już dusza

    Moskiewska. tam raz pierwszy, cesarza nie słusza.

    Tam zagrzebane tylu set ciała, imiona:

    Dusze gdzie? nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona.

    On będzie Patron szańców! - Bo dzieło zniszczenia

    W dobrej sprawie jest święte, Jak dzieło tworzenia;

    Bóg wyrzekł słowo stań się, Bóg i zgiń wyrzecze.

    Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze,

    Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona

    Obleją, jak Moskale redutę Ordona -

    Karząc plemię zwyciężców zbrodniami zatrute,

    Bóg wysadzi tę ziemię, jak on swą redutę.

  • Adam Mickiewicz: Bajki - tekst

    Adam Mickiewicz: Bajki - tekst

     

  • Adam Mickiewicz: Do... Na alpach w Splungen

    Adam Mickiewicz DO***. NA ALPACH W SPLÜGEN 1829

     

    Nigdy, więc nigdy z tobą rozstać się nie mogę!

    Morzem płyniesz i lądem idziesz za mną w drogę,

    Na lodowiskach widzę błyszczące twe ślady

    I głos twój słyszę w szumie alpejskiej kaskady,

    I włosy mi się jeżą, kiedy się oglądam,

    I postać twoję widzieć lękam się i żądam.

    Niewdzięczna! Gdy ja dzisiaj, w tych podniebnych górach.

    Spadający w otchłanie i niknący w chmurach,

    Wstrzymuję krok, wiecznymi utrudzony lody.

    I oczy przecierając z lejącej się wody,

    Szukam północnej gwiazdy na zamglonym niebie,

    Szukam Litwy i domku twojego, i ciebie;

    Niewdzięczna! może dzisiaj, królowa biesiady,

    Ty w tańcu rej prowadzisz wesołej gromady,

    Lub może się nowymi miłostkami bawisz,

    Lub o naszych miłostkach śmiejąca się prawisz,

    Powiedz, czyś ty szczęśliwsza, że ciebie poddani,

    Niewolnicze schylając karki, zowią Pani!

    Że cię rozkosz usypia i wesołość budzi,

    I że cię nawet żadna pamiątka nie nudzi?

    Czy byłabyś szczęśliwsza, gdybyś, moja miła,

    Wiernego ci wygnańca przygody dzieliła?

    Ach! Ja bym cię za rękę po tych skałach wodził,

    Ja bym trudy podróżne piosenkami słodził,

    Ja bym pierwszy w ryczące rzucał się strumienie

    I pod twą nóżkę z wody dostawał kamienie.

    I przeszłaby twa nóżka wodą nie dotknięta,

    A całowaniem twoje ogrzałbym rączęta.

    Spoczynek by nas czekał pod góralską chatą:

    Tam zwleczoną z mych barków okryłbym cię szatą,

    A ty byś przy pasterskim usiadłszy płomieniu

    Usnęła i zbudziła na moim ramieniu.

  • Adam Mickiewicz: Lilie

    Adam Mickiewicz LILIJE - tekst ballady romantycznej

     

    Zbrodnia to niesłychana,

    Pani zabija pana;

    Zabiwszy grzebie w gaju,

    Na łączce przy ruczaju,

    Grób liliją zasiewa,

    Zasiewając tak śpiewa:

    "Rośnij kwiecie wysoko,

    Jak pan leży głęboko;

    Jak pan leży głęboko,

    Tak ty rośnij wysoko."

     

  • Adam Mickiewicz: Liryki lozańskie

    Adam Mickiewicz: Liryki lozańskie.

    Teksty Liryków lozańskich Adama Mickiewicza

     

    [ACH, JUŻ I W RODZICIELSKIM DOMU... ]

    Ach, już i w rodzicielskim domu

    [BROŃ MNIE PRZED SOBĄ SAMYM... ]

    Broń mnie przed sobą samym - maszże dość potęgi;

    [GDY TU MÓJ TRUP... ]

    Gdy tu mój trup w pośrodku was zasiada,

    [GĘBY ZA LUD KRZYCZĄCE... ]

    Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,

    [NAD WODĄ WIELKĄ I CZYSTĄ... ]

    Nad wodą wielką i czystą...

    [POLAŁY SIĘ ŁZY ME CZYSTE, RZĘSISTE... ]

    Polały się łzy me czyste, rzęsiste..

    [PYTASZ, ZA CO BÓG TROCHĄ SŁAWY MNIE OZDOBIŁ... ]

    Pytasz, za co Bóg trochą sławy mnie ozdobił?

    [SNUĆ MIŁOŚĆ... ]

    Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,

    [UCIEC Z DUSZĄ NA LISTEK... ]

    Uciec z duszą na listek i jak motyl szukać...

    DO B... Z...

    Słowiczku mój! a leć, a piej!

    WIDZENIE

    Dźwięk mię uderzył - nagle moje ciało,

    ŻAL ROZRZUTNIKA

    Kochanek, druhów! ileż was spotkałem!

     

     

    Spis pochodzi ze strony:

    BIBLIOTEKA LITERATURY POLSKIEJ W INTERNECIE

     

     

     

  • Adam Mickiewicz: Oda do młodości


    Adam Mickiewicz Oda do młodości - tekst wiersza

    Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

    Młodości! dodaj mi skrzydła!

    Niech nad martwym wzlecę światem

    W rajską dziedzinę ułudy:

    Kędy zapał tworzy cudy,

    Nowości potrząsa kwiatem

    I obleka w nadziei złote malowidła.

  • Adam Mickiewicz: Pani Twardowska

    Adam Mickiewicz PANI TWARDOWSKA

     

    Jedzą, piją, lulki palą,

    Tańce, hulanka, swawola;

    Ledwie karczmy nie rozwalą,

    Cha cha, chi chi, hejza, hola!

     

    Twardowski siadł w końcu stoła.

    Podparł się w boki jak basza;

    "Hulaj dusza! hulaj!" - woła,

    Śmieszy, tumani, przestrasza.

     

    Żołnierzowi, co grał zucha,

    Wszystkich łaje i potrąca,

    Świsnął szablą koło ucha,

    Już z żołnierza masz zająca.

     

    Na patrona z trybunału,

    Co milczkiem wypróżniał rondel,

    Zadzwonił kieską pomału,

    Z patrona robi się kondel.

     

    Szewcu w nos wyciął trzy szczutki,

    Do łba przymknął trzy rureczki,

    Cmoknął, cmok, i gdańskiej wódki

    Wytoczył ze łba pół beczki.

     

    Wtem gdy wódkę pił z kielicha.

    Kielich zaświstał, zazgrzytał;

    Patrzy na dno: Co u licha?

    Po coś tu, kumie, zawitał?

     

    Diablik to był w wódce na dnie,

    Istny Niemiec, sztuczka kusa;

    Skłonił się gościom układnie,

    Zdjął kapelusz i dał susa.

     

    Z kielicha aż na podłogę

    Pada, rośnie na dwa łokcie,

    Nos jak haczyk, kurzą nogę

    I krogulcze ma paznokcie.

     

    "A! Twardowski; witam, bracie!"

    To mówiąc bieży obcesem:

    "Cóż to, czyliż mię nie znacie?

    Jestem Mefistofelesem.

     

    Wszak ze mnąś na Łysej Górze

    Robił o duszę zapisy;

    Cyrograf na byczeJ skórze

    Podpisaleś ty, i bisy

     

    Miały słuchać twego rymu;

    Ty, jak dwa lata przebiegą,

    Miałeś pojechać do Rzymu,

    By cię tam porwać jak swego.

     

    Już i siedem lat uciekło,

    Cyrograf nadal nie służy;

    Ty, czarami dręcząc piekło,

    Ani myślisz o podróży.

     

    Ale zemsta, choć leniwa,

    Nagnała cię w nasze sieci;

    Ta karczma Rzym się nazywa,

    Kładę areszt na waszeci."

     

    Twardowski ku drzwióm się kwapił

    Na takie dictum acerbum,

    Diabeł za kuntusz ułapił:

    "A gdzie jest nobile verbum?"

     

    Co tu począć? kusa rada,

    Przyjdzie już nałożyć głową.

    Twardowski na koncept wpada

    I zadaje trudność nową.

     

    "Patrz w kontrakt, Mefistofilu,

    Tam warunki takie stoją:

    Po latach tylu a tylu,

    Gdy przyjdziesz brać duszę moją,

     

    Będę miał prawo trzy razy

    Zaprząc ciebie do roboty?

    A ty najtwardsze rozkazy

    Musisz spełnić co do joty.

     

    Patrz, oto jest karczmy godło,

    Koń malowany na płótnie;

    Ja chcę mu wskoczyć na siodło,

    A koń niech z kopyta utnie.

     

    Skręć mi przy tym biczyk z piasku,

    Żebym miał czym konia chłostać,

    I wymuruj gmach w tym lasku,

    Bym miał gdzie na popas zostać.

     

    Gmach będzie z ziarnek orzecha,

    Wysoki pod szczyt Krępaku,

    Z bród żydowskich ma być strzecha,

    Pobita nasieniem z maku.

     

    Patrz, oto na miarę ćwieczek,

    Cal gruby. długi trzy cale,

    W każde z makowych ziareczek

    Wbij mi takie. trzy bratnale".

     

    Mefistofil duchem skoczy,

    Konia czyści, karmi, poi,

    Potem bicz z piasku utoczy

    I już w gotowości stoi.

     

    Twardowski dosiadł biegusa,

    Próbuje podskoków, zwrotów,

    Stępa, galopuje, kłusa,

    Patrzy, aż i gmach już gotów.

     

    No! wygrałeś, panie bisie;

    Lecz druga rzecz nic skończona,

    Trzeba skąpać się w tej misie,

    A to jest woda święcona.

     

    Diabeł kurczy się i krztusi,

    Aż zimny pot na nim bije;

    Lecz pan każe, sługa musi,

    Skąpał się biedak po szyję.

     

    Wyleciał potem jak z procy,

    Otrząsł się, dbrum! parsknął raźnie.

    "Teraz jużeś w naszej mocy,

    Najgorętsząm odbył łaźnię."

     

    "Jeszcze jedno, będzie kwita,

    Zaraz pęknie moc czartowska;

    Patrzaj, oto jest kobiéta,

    Moja żoneczka Twardowska.

     

    Ja na rok u Belzebuba

    Przyjmę za ciebie mieszkanie,

    Niech przez ten rok moja luba

    Z tobą jak z mężem zostanie.

     

    Przysiąż jej miłość, szacunek

    I posłuszeństwo bez granic;

    Złamiesz choć jeden warunek.

    Już cała ugoda za nic."

     

    Diabeł do niego pół ucha,

    Pół oka zwrócił do samki,

    Niby patrzy, niby słucha,

    Tymczasem już blisko klamki.

     

    Gdy mu Twardowski dokucza,

    Od drzwi, od okien odpycha,

    Czmychnąwszy dziurką od klucza,

    Dotąd jak czmycha, tak czmycha.


  • Adam Mickiewicz: Romantyczność

    Adam Mickiewicz ROMANTYCZNOŚĆ

    Methinks, I see... Where?
    - In my mind's eyes.
    Shakespeare
    Zdaje mi się, że widzę... gdzie?
    Przed oczyma duszy mojej.

  • Adam Mickiewicz: Śmierć pułkownika

    Adam Mickiewicz ŚMIERĆ PUŁKOWNIKA

     

    W głuchej puszczy, przcd chatką leśnika,

    Rota strzelców stanęła zielona;

    A u wrót stoi straż Pułkownika,

    Tam w izdebce Pułkownik ich kona.

    Z wiosek zbiegły się tłumy wieśniacze,

    Wódz to był wielkiej mocy i sławy,

    Kiedy po nim lud prosty tak płacze

    I o zdrowie tak pyta ciekawy.

     

    Kazał konia Pułkownik kulbaczyć,

    Konia w każdej sławnego potrzebie;

    Chce go jeszcze przed śmiercią obaczyć,

    Kazał przywieść do izby - do siebie.

    Kazał przynieść swój mundur strzelecki,

    Swój kordelas i pas, i ładunki;

    Stary żołnierz - on chce jak Czarniecki.

    Umierając, swe żegnać rynsztunki.

     

    A gdy konia już z izby wywiedli,

    Potem do niej wszedł ksiądz z Panem Bogiem;

    I żołnierze od żalu pobledli.

    A lud modlił się klęcząc przed progiem.

    Nawet starzy Kościuszki żołnierze,

    Tyle krwi swej i cudzej wylali,

    Łzy ni jednej - a teraz płakali

    I mówili z księżami pacierze.

     

    Z rannym świtem dzwoniono w kaplicy;

    Już przed chatą nie było żołnierza,

    Bo już Moskal był w tej okolicy.

    Przyszedł lud widzieć zwłoki rycerza,

    Na pastuszym tapczanie on leży -

    W ręku krzyż, w głowach siodło i burka,

    A u boku kordelas, dwururka.

     

    Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży,

    Jakie piękne dziewicze ma lica?

    Jaką pierś? - Ach, to była dziewica,

    To Litwinka, dziewica-bohater,

    Wódz Powstańców - Emilija Plater!

  • Adam Mickiewicz: Sonety krymskie

    Sonety krymskie

     

     

    I.  STEPY AKERMAŃSKIE

    Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,

    II.  CISZA MORSKA

    Już wstążkę pawilonu wiatr zaledwie muśnie,

    III.   ŻEGLUGA

    Szum większy, gęściej morskie snują się straszydła,

    IV.  BURZA

    Zdarto żagle, ster prysnął, ryk wód, szum zawiei,

    V.  WIDOK GÓR ZE STEPÓW KOZŁOWA

    Tam? czy Allach postawił ścianą morze lodu?

    VI.   BAKCZYSARAJ

    Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina.

    VII.   BAKCZYSARAJ W NOCY

    Rozchodzą się z dżamidów pobożni mieszkańce,

    VIII.  GRÓB POTOCKIEJ

    W kraju wiosny, pomiędzy rozkosznymi sady,

    IX.   MOGIŁY HAREMU

    Tu z winnicy miłości niedojrzałe grona

    X.  BAJDARY

    Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razów;

    XIII.   CZATYRDAH

    Drżąc muślemin całuje stopy twej opoki,

    XIV.   PIELGRZYM

    U stóp moich kraina dostatków i krasy,

    XV.   DROGA NAD PRZEPAŚCIĄ W CZUFUT-KALE

    Zmów pacierz, opuść wodze, odwróć na bok lica,

    XVII.   RUINY ZAMKU W BAŁAKŁAWIE

    Te zamki, połamane w zwaliska bez ładu,

    XVIII.    AJUDAH

    Lubię poglądać wsparty na Judahu skale,

     

     

    Spis pochodzi ze strony:

    BIBLIOTEKA LITERATURY POLSKIEJ W INTERNECIE

  • Adam Mickiewicz: Sonety odeskie

     Sonety odeskie

     

    I . DO LAURY

    Ledwiem ciebie zobaczył, jużem się zapłonił,

    VIII.   DO NIEMNA

    Niemnie, domowa rzeko moja! gdzie są wody,

    XV.   DZIEŃDOBRY

    Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku!

    XVI.   DOBRANOC

    Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,

    XVII.  DOBRY WIECZÓR

    Dobry wieczór! on dla mnie najsłodszym życzeniem;

    XXII.   EKSKUZA

    Nuciłem o miłostkach w rówienników tłumie;

     

     

    Spis pochodzi ze strony:

    BIBLIOTEKA LITERATURY POLSKIEJ W INTERNECIE

     

     

  • Adam Mickiewicz: Świteź

    Adam Mickiewicz - Ballada ŚWITEŹ

     

    Ktokolwiek będzisz w nowogródzkiej stronie,

    Do Płużyn ciemnego boru

    Wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie,

    Byś się przypatrzył jezioru.

     

    Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona,

    W wielkiego ksztalcie obwodu,

    Gęstą po bokach puszczą oczerniona,

    A gładka jak szyba lodu.

  • Adam Mickiewicz: Świtezianka

    Adam Mickiewicz ŚWITEZIANKA

     

    Jakiż to chłopiec piękny i młody?

    Jaka to obok dziewica?

    Brzegami sinej Świtezi wody

    Idą przy świetle księżyca.

     

    Ona mu z kosza daje maliny,

    A on jej kwiatki do wianka;

    Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,

    Pewnie to jego kochanka.

     

     

    Każdą noc prawie, o jednej porze,

    Pod tym się widzą modrzewiem.

    Młody jest strzelcem w tutejszym borze,

    Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.

     

    Skąd przyszła? - darmo śledzić kto pragnie,

    Gdzie uszła? - nikt jej nie zbada.

    Jak mokry jaskier wschodzi na bagnie,

    Jak ognik nocny przepada.

     

    "Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno,

    Na co nam te tajemnice,

    Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?

    Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

     

    Minęło lato, zżółkniały liścia

    I dżdżysta nadchodzi pora,

    Zawsze mam czekać twojego przyścia

    Na dzikich brzegach jeziora?

     

    Zawszeż po kniejach jak sarna płocha,

    Jak upiór błądzisz w noc ciemną?

    Zostań się lepiej z tym, kto cię kocha,

    Zostań się, o luba! ze mną.

     

    Chateczka moja stąd niedaleka

    Pośrodku gęstej leszczyny;

    Jest tam dostatkiem owoców, mleka,

    Jest tam dostatkiem źwierzyny".

     

    "Stój, stój - odpowie - hardy młokosie,

    Pomnę, co ojciec rzekł stary:

    Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,

    A w sercu lisie zamiary.

     

    Więcej się waszej obłudy boję,

    Niż w zmienne ufam zapały,

    Może bym prośby przyjęła twoje;

    Ale czy będziesz mnie stały?"

     

    Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku,

    Piekielne wzywał potęgi,

    Klął się przy świętym księżyca blasku,

    Lecz czy dochowa przysięgi?

     

    "Dochowaj, strzelcze, to moja rada:

    Bo kto przysięgę naruszy,

    Ach, biada jemu, za życia biada!

    I biada jego złej duszy!"

     

    To mówiąc dziewka więcej nie czeka,

    Wieniec włożyla na skronie

    I pożegnawszy strzelca z daleka,

    Na zwykłe uchodzi błonie.

     

    Próżno się za nią strzelec pomyka,

    Rączym wybiegom nie sprostał,

    Znikła jak lekki powiew wietrzyka,

    A on sam jeden pozostał.

     

    Sam został, dziką powraca drogą,

    Ziemia uchyla się grząska,

    Cisza wokoło, tylko pod nogą

    Zwiędła szeleszcze gałązka.

     

    Idzie nad wodą, błędny krok niesie,

    Błędnymi strzela oczyma;

    Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie,

    Woda się burzy i wzdyma.

     

    Burzy się, wzdyma, pękają tonie,

    O niesłychane zjawiska!

    Ponad srebrzyste Świtezi błonie

    Dziewicza piękność wytryska.

     

    Jej twarz jak róży bladej zawoje,

    Skropione jutrzenki łezką;

    Jako mgła lekka, tak lekkie stroje

    Obwiały postać niebieską.

     

    "Chłopcze mój piękny, chłopcze mój młody -

    Zanuci czule dziewica -

    Po co wokoło Świteziu wody

    Błądzisz przy świetle księżyca?

     

    Po co żałujesz dzikiej wietrznicy,

    Która cię zwabia w te knieje:

    Zawraca głowę, rzuca w tęsknicy

    I może jeszcze się śmieje?

     

    Daj się namówić czułym wyrazem,

    Porzuć wzdychania i żale,

    Do mnie tu, do mnie, tu będziem razem

    Po wodnym pląsać krysztale.

     

    Czy zechcesz niby jaskółka chybka

    Oblicze tylko wód muskać,

    Czy zdrów jak rybka, wesół jak rybka,

    Cały dzień ze mną się pluskać.

     

    A na noc w łożu srebrnej topieli

    Pod namiotami źwierciadeł,

    Na miękkiej wodnych lilijek bieli.

    Śród boskich usnąć widziadeł".

     

    Wtem z zasłon błysną piersi łabędzie,

    Strzelec w ziemię patrzy skromnie,

    Dziewica w lekkim zbliża się pędzie

    I "Do mnie, woła, pójdź do mnie".

     

    I na wiatr lotne rzuciwszy stopy,

    Jak tęcza śmiga w krąg wielki,

    To znowu siekąc wodne zatopy,

    Srebrnymi pryska kropelki.

     

    Podbiega strzelec i staje w biegu,

    I chciałby skoczyć, i nie chce;

    Wtem modra fala, prysnąwszy z brzegu,

    Z lekka mu w stopy załechce.

     

    I tak go łechce, i tak go znęca,

    Tak się w nim serce rozpływa,

    Jak gdy tajemnie rękę młodzieńca

    Ściśnie kochanka wstydliwa.

     

    Zapomniał strzelec o swej dziewczynie,

    Przysięgą pogardził świętą,

    Na zgubę oślep bieży w głębinie,

    Nową zwabiony ponętą.

     

    Bieży i patrzy, patrzy i bieży;

    Niesie go wodne przestworze,

    Już z dala suchych odbiegł wybrzeży,

    Na średnim igra jeziorze.

     

    I już dłoń śnieżną w swej ciśnie dłoni,

    W pięknych licach topi oczy,

    Ustami usta różane goni

    I skoczne okręgi toczy.

     

    Wtem wietrzyk świsnął, obłoczek pryska,

    Co ją w łudzącym krył blasku;

    Poznaje strzelec dziewczynę z bliska,

    Ach, to dziewczyna spod lasku!

     

    "A gdzie przysięga? gdzie moja rada?

    Wszak kto przysięgę naruszy,

    Ach, biada jemu, za życia biada!

    I biada jego złej duszy!

     

    Nie tobie igrać przez srebrne tonie

    Lub nurkiem pluskać w głąb jasną;

    Surowa ziemia ciało pochłonie,

    Oczy twe żwirem zagasną.

     

    A dusza przy tym świadomym drzewie

    Niech lat doczeka tysiąca,

    Wiecznie piekielne cierpiąc żarzewie

    Nie ma czym zgasić gorąca".

     

    Słyszy to strzelec, błędny krok niesie,

    Błędnymi rzuca oczyma;

    A wicher szumi po gęstym lesie,

    Woda się burzy i wzdyma.

     

    Burzy się, wzdyma i wre aż do dna,

    Kręconym nurtem pochwyca,

    Roztwiera paszczę otchłań podwodna,

    Ginie z młodzieńcem dziewica.

     

    Woda się dotąd burzy i pieni,

    Dotąd przy świetle księżyca

    Snuje się para znikomych cieni;

    Jest to z młodzieńcem dziewica.

     

    Ona po srebrnym pląsa jeziorze,

    On pod tym jęczy modrzewiem.

    Kto jest młodzieniec? - strzelcem był w borze.

    A kto dziewczyna? - ja nie wiem.

  • Adam Mickiewicz: Upiór - tekst

    Upiór

    Tekst wiersza Adama Mickiewicza "Upiór".

    Upiór - tekst wiersza

    Serce ustało, pierś już lodowata,

    Ścięły się usta i oczy zawarły;

    Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!

    Cóż to za człowiek? - Umarły.

  • Ćwiczenie 7. Rozprawka. Jak budować akapit?

    Jak budować akapit? (ćwiczenie 7 - rozprawka)

    Zanim przystąpisz do ćwiczenia upewnij się, że zapoznałeś się z artykułem:  Jak budować akapit? 

    Pierwsza część ćwiczenia:

    Wybierz z poniższego tekstu zdania i przyporządkuj je do poszczególnych kategorii, przypisując im w ten sposób określone funkcje

  • Czas akcji w Panu Tadeuszu

    Czas akcji, czas fabuły w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza

    Pan Tadeusz - czas akcji

    obejmuje lata 1811 – 1812, a konkretnie cztery dni z roku 1811 i jeden dzień z roku 1812.

  • Dziady 2 - mapa myśli

     "Dziady" część 2 - opracowanie

    Mapa myśli (mapa mentalna)

    Adam Mickiewicz

    Adam Mickiewicz: Dziady część II  - opracowanie - mapa myśli

  • Dziady 3 - mapa myśli

     "Dziady" część 3 - opracowanie

    Mapa myśli (mapa mentalna)

    Adam Mickiewicz

    Adam Mickiewicz: Dziady część III  - opracowanie - mapa myśli

  • Strona 1 z 4