Bolesław Prus

Bolesław Prus

  • Piotr Wokulski

    Piotr Wokulski -"Lalka" B. Prusa

    Ojciec Stanisława Wokulskiegourodzony ok. w 1832 roku, pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej.

  • Prezesowa Zasławska - charakterystyka z cytatami

    Prezesowa Zasławska Lalka B. Prusa

    Prezesowa Zasławska - charakterystyka z cytatami

    Prezentacja postaci

    Prezesowa Zasławska nie miała dzieci

    "jest bezdzietna i ma parę ładnych wnuczek". Hrabina Joanna Karolowa do S. Wokulskiego o prezesowej Zasławskiej.

    Prezesowa Zasławska jest poważnie chora

    "Prezesowej zaczęły drżeć ręce. Otworzyła mały flakonik i powąchała go." Narrator w "Lalce" Bolesława Prusa opisuje zły stan zdrowia prezesowej Zasławskiej.

    Prezesowa Zasławska nie wydaje dużo pieniędzy

    "prezesowa pomimo bogactw tak mało wydaje na siebie." Opinia anonimowego przedstawiciela arystokracji o prezesowej Zasławskiej.

    Nieszczęśliwa miłość prezesowej Zasławskiej

    Prezesowa Zasławska przeżyła romantyczną, szaloną miłość

    "Wieszże ty — mówiła prezesowa — że w chwili ostatniego z nim pożegnania myśleliśmy: czy by się do tej studni nie rzucić? Nikt by nas tam nie odszukał i na wieki zostalibyśmy razem. Zwyczajnie — szalona młodość…" Zasławska w rozmowie ze S. Wokulskim o swojej miłości z jego stryjem.

    Prezesowa Zasławska jest nieszczęśliwa, bo nie wyszła zakapitana Stanisława Wokulskiego.

    „Kochałam jego stryja, przez całe życie byłam nieszczęśliwa dlatego tylko, że oderwano mnie od niego”. Zasławska w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    "Ale on był ubożuchny oficer, a ja na nieszczęście bogata, i do tego jeszcze bliska krewna dwu jenerałów. No i rozdzielono nas…" Zasławska w rozmowie ze S. Wokulskim o niemożliwej miłości z jego stryjem.

    "Kochałam jego stryja, przez całe życie byłam nieszczęśliwa dlatego tylko, że oderwano mnie od niego, i to z tych samych pobudek, dla których twoja ciotka usiłuje dziś lekceważyć Wokulskiego." Zasławska w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    Postawa prezesowej Zasławskiej wobec małżeństwa

    "Co innego małżeństwa polityczne, a co innego małżeństwa dla pieniędzy z człowiekiem, którego się nie kocha — odpowiedziała prezesowa patrząc w ziemię i bębniąc palcami po stole. — To gwałt zadany najświętszym uczuciom." Zasławska w rozmowie z Kazimierzem Starskim w Zasławku.

    Prezesowa Zasławska  to przykład arystokratki idealnej

    patrz: obraz Zasławka.

    Prezesowa Zasławska pomaga ubogim

    „Ładny grosz, ze trzysta tysięcy rubli!... Ale prezesowa uważa, że lepiej wesprzeć nim podrzutków aniżeli kasę Monaco.” Julian Ochocki o planach spadkowych prezesowej  Zasławskiej do S. Wokulskiego.

    „nieboszczka prezesowa, oprócz drobnej części, cały swój majątek zapisała na cele dobroczynne. Szpitale, domy podrzutków, szkółki, sklepy wiejskie et caetera...” Julian Ochocki do S. Wokulskiego o spadku prezesowej  Zasławskiej.

    Prezesowa Zasławska jest dobra dla swoich poddanych

    „-Widzi pan te pałace?... To wszystko czworniaki, mieszkania parobków. A tamten dom - to ochrona dla parobcząt; bawi się ich ze trzydzieści sztuk, wszystkie umyte i obłatane jak książątka... A ta znowu willa to przytułek dla starców, których w tej chwili jest czworo; uprzyjemniają sobie wakacje czyszcząc włosień na materace do gościnnych pokojów.” Julian Ochocki do S. Wokulskiego o porządkach wprowadzonych dzięki prezesowej w Zasławku.

    „Imponuje mi ta staruszka... A gdybyś pan jeszcze wiedział, jaką ona ma bibliotekę, co czyta... Zgłupiałem, kiedy raz zażądała, abym jej objaśnił pewne punkta transformizmu, którym dlatego tylko brzydzi się, że uznał walkę o byt za fundamentalne prawo natury.” Julian Ochocki do S. Wokulskiego.

    „małżeństwo dla pieniędzy z człowiekiem, którego się nie kocha (...) To gwałt zadany najświętszym uczuciom. ” Zasławska do Kazimierza Starskiego.

    „Tymczasem moja czcigodna babka, tu obecna, wyszła za mąż wbrew skłonności i dziś jest błogosławieństwem całej okolicy”. Kazimierz Starski do S. Wokulskiego o prezesowej Zasławskiej.

    „umiała budzić miłość dla siebie nie tylko w sercach zwierząt, lecz nawet ludzi.” Narrator o prezesowej Zasławskiej.

    Prezesowa Zasławska dba nawet o zwierzęta

    „w dziedzińcu wybiegło naprzeciw prezesowej całe stado kur, którym ona rzucała ziarno z kosza”; „Po przeglądzie drobiu prezesowa obejrzała obory i stajnie, gdzie parobcy, po większej części ludzie dojrzałego wieku, składali jej raporta.” narrator opisuje wizytę na folwarku w Zasławku.

    Prezesowa Zasławska to wzorowa pani

    "Po przeglądzie drobiu, prezesowa obejrzała obory i stajnie, gdzie parobcy, po większej części ludzie dojrzałego wieku, składali jej raporta." Narrator w "Lalce" Bolesława Prusa opisuje zachowanie Zasławskiej w trakcie pobytu na folwarku w Zasławku.

    Nie liczy się dla niej pochodzenie

    „Wokulscy są tak dobrą szlachtą jak Starscy, a nawet Zasławscy...” Prezesowa w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    "Wolę uczciwego kupca aniżeli dziesięciu austriackich hrabiów. Znam ja dobrze wartość ich tytułów." Prezesowa w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    Liczy się dla niej uczciwość człowieka

    „A co się tyczy kupiectwa... Moja Belu, Wokulski nie sprzedawał tego, co dziadek twojej ciotki... Możesz jej to powiedzieć przy okazji. Wolę uczciwego kupca aniżeli dziesięciu austriackich hrabiów. Znam ja dobrze wartość ich tytułów.” Prezesowa w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    Postawa prezesowej wobec S. Wokulskiego

    Prezesowa Zasławska wierzy w wyjątkowość S. Wokulskiego

    "Kto z takiej nędzy potrafił wydobyć się, kto bez cienia zarzutu zrobił majątek, wykształcił się tak jak on, ten może nie dbać o opinie salonów. Wiesz chyba, jaką on dziś gra rolę i po co jeździł do Paryża… Otóż zapewniam cię, że nie on do salonów, ale salony do niego przyjdą, a pierwszą będzie twoja ciotka, jeżeli zdarzy się interes. Ja znam salony lepiej niż ty, moje dziecko, i wierz mi, że one bardzo prędko znajdą się w przedpokoju Wokulskiego." Zasławska w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    Wyróżnia S. Wokulskiego

    "prezesowa wprost zlękła się o swego faworyta" Izabela Łęcka, gdy baron obrażał ją po przegranym wyścigu. Faworytem Zasłąwskiej jest oczywiście Stanisław Wokulski - Izabela zdaje sobie z tego sprawę.

    "Wokulski przywitał się z paniami, przy czym prezesowa znacząco ścisnęła go za rękę". Narrator w "Lalce" B. Prusa opisuje zachowanie prezesowej wobec S. Wokulskiego na wyścigach konnych.

    "Gdy zaś Wokulski pochylił się do jej ręki, pocałowała go w czoło, co na obecnych zrobiło pewne wrażenie." Narrator w "Lalce" B. Prusa opisuje zachowanie prezesowej wobec S. Wokulskiego w Zasławku.

    Prezesowa Zasławska swata Izabelę Łęcką z Wokulskim

    "W każdym razie był pewny, że w prezesowej nie ma nieprzyjaciółki. I otóż w niecały tydzień po tej rozmowie dowiedział się, że prezesowa jedzie z hrabiną i z panną Izabelą na spacer do Łazienek. Czyżby dowiedziała się, że panie go tam spotykają?... A może chce ich zbliżyć?..." Stanisław Wokulski domyśla się, że Zasławska wspiera go w zdobywaniu Izabeli Łęckiej.

    "Ciekawym — rzekł do siebie po chwili — w jakim celu tak znacząco zaprasza mnie prezesowa? A może to panna Izabela?…" Stanisław Wokulski po zaproszeniu do Zasławka domyśla się, że Zasławska swata go z Izabelą Łęcką.

    "Tymczasem panna Izabela dojechała do dworu. Całe towarzystwo przyjęło ją na ganku witając prawie tymi samymi wyrazami:

    — Wiesz — szepnęła jej prezesowa — przyjechał Wokulski." Zasławska zaprasza Izabelę Łęcką do Zasławka i pierwsza informuje ją o obecności S. Wokulskiego.

    Prezesowa Zasławska swata Wokulskiego z Kazimierą Wąsowską

    "U nas, panie Stanisławie — mówiła prezesowa — jest taki zwyczaj, że schodzimy się wszyscy obowiązkowo tylko do stołu. Poza tym każdy robi, co mu się podoba. Radzę ci więc, jeżeli boisz się nudów, pilnować się Kazi Wąsowskiej." Zasławska zwraca się do S. Wokulskiego po jego przyjeździe do Zasławka.

    "Powiedzże mi — rzekła — bo to pierwsze wrażenia bywają najtrafniejsze, jak ci się podoba pani Wąsowską?" Zasławska zwraca się do S. Wokulskiego po tym jak poznał w Zasławku Kazimierę Wąsowską.

    "Tymczasem prezesowa zwierzyła się przed bawiącą u niej panią Wąsowską, że przyjedzie do Zasławka Wokulski, bardzo bogaty wdowiec, człowiek ze wszech miar niepospolity, którego chciałaby ożenić i który kto wie, czy nie kocha się w pannie Izabeli...Pani Wąsowska bardzo obojętnie słuchała o majątku, o wdowieństwie i o matrymonialnych kwalifikacjach Wokulskiego. Lecz gdy prezesowa nazwała go człowiekiem niepospolitym, zaciekawiła się; dowiedziawszy się zaś, że może kochać pannę Izabelę, rzuciła się jak rumak szlachetnej krwi, niebacznie dotknięty ostrogą." Narrator opisuje podstęp prezesowej Zasławskiej, w wyniku którego sprowokowała Kazimierę Wąsowską do flirtu ze S. Wokulskim.

    Postawa prezesowej wobec arystokracji

    Prezesowa Zasławska wyśmiewa tezę o wyższości ludzi z powodu urodzenia

    "Wierz mi, Belu, że urodzenie jest najmniejszą zasługą tych, którzy się rodzą. A co do czystości krwi... Ach, Boże! wielkie to szczęście, że nie bardzo zajmujemy się sprawdzaniem tych rzeczy. Powiadam ci, że o czyimś urodzeniu nie warto rozmawiać z ludźmi starymi jak ja. Tacy bowiem zwykle pamiętają dziadów i ojców i nieraz dziwią się: dlaczego wnuk jest podobny do kamerdynera, a nie do ojca. No, wiele się tłumaczy zapatrzeniem." Prezesowa w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    Prezesowa Zasławska negatywnie ocenia arystokrację jako grupę społeczną

    „Ja znam salony lepiej niż ty, moje dziecko, i wierz mi, że one bardzo prędko znajdą się w przedpokoju Wokulskiego. To nie taki próżniak jak Starski ani marzyciel jak książę, ani półgłówek jak Krzeszowski... To człowiek czynu... Szczęśliwą będzie kobieta, którą on wybierze za żonę... Na nieszczęście, nasze panny mają więcej wymagań aniżeli doświadczenia i serca.” Prezesowa w rozmowie z Izabelą Łęcką w Zasławku.

    "Słusznie prezesowa mówiła kiedyś, że dzisiejsze pokolenie ma mocne głowy i zimne serca." Stanisław Wokulski w Zasławku w myślach przytacza słowa Prezesowej Zasławskiej.

    nie lubi utracjuszy

    "prezesowa przypatrzywszy się swemu ciotecznemu wnukowi oświadczyła, że co najwyżej zapisze mu tysiąc rubli dożywotniej renty, która zapewne bardzo mu się przyda na starość." Izabela Łęcka w Zasławku w myślach o prezesowej Zasławskiej.

    Postawa Zasławskiej wobec miłości

    „Głupiutkie są te panny - zaczęła po chwili prezesowa. - Im się zdaje, że jak złapie która bogatego męża, a poza nim przystojnego kochanka, to już wypełni sobie życie... Głupiutkie. Ani wiedzą, że wnet sprzykrzy się stary mąż i pusty kochanek i że prędzej czy później każda zechce poznać prawdziwego człowieka. A jeżeli się taki trafi, na jej nieszczęście, co ona mu da?... Czy wdzięki, które sprzedała, czy serce zaszargane z takimi oto Starskimi?... ” Zasławska w rozmowie ze S. Wokulskim.

    „I pomyśleć, że prawie każda z nich musi przejść podobną szkołę, zanim pozna ludzi. Przedtem, choćby się jej trafiał najszlachetniejszy, nie oceni go. Wybierze starego bogacza albo śmiałego hultaja, w ich towarzystwie zmarnuje życie, a dopiero kiedyś chce się odrodzić... Zwykle za późno i na próżno!..” Zasławska w rozmowie ze S. Wokulskim.

    „Co mnie jednak dziwi najmocniej - prawiła - to okoliczność, że na podobnych lalkach nie poznają się mężczyźni. Dla żadnej kobiety, począwszy od Wąsowskiej, kończąc na mojej pokojówce, nie jest to sekret, że w Ewelinie nie zbudził się jeszcze ani rozum, ani serce; wszystko w niej śpi... A tymczasem baron widzi w niej bóstwo i durzy się, biedak, że ona go kocha! ” Zasławska w rozmowie ze S. Wokulskim.

    Cynicznie ocenia interesowność hrabiny Joanny Karolowej

    "Proszę cię… proszę cię, tylko tego mi nie mów. Nie przyjedzie, bo nie chce spotkać się z Wokulskim, oto cały sekret… — mówiła nieco wzruszona prezesowa. — On dla niej wtedy dobry, kiedy sypie pieniądze na jej ochronę… Powiem ci, Belu, że twoja ciotka nigdy już nie będzie mieć rozumu…" Zasławska w rozmowie z Izabelą Łęcką.

    Choroba i śmierć prezesowej Zasławskiej

    Pogarszał się jej stan zdrowia

    „- Bardzo źle - odparła pani Wąsowska. - Starski już prawie nie opuszcza jej pokoju, a rejent przyjeżdża co dzień, ale zdaje się na próżno...” Kazimiera Wąsowska opisuje Izabeli Łęckiej zły stan zdrowia prezesowej Zasławskiej.

    Pod koniec życia ciężko chorowała

    „Wspomnisz sobie moje słowa, Kaziu, że tak będzie, bo umierający widzą jaśniej...” Słowa prezesowej Zasławskiej według Kazimiery Wąsowskiej, która zdradza je Izabeli Łęckiej.

    Zmarła niedługo po przyjętych przez Izabelę Łęcką oświadczynach S. Wokulskiego

    „Pewnego dnia otrzymał telegram z Zasławia wzywający go na pogrzeb prezesowej.” Narrator o Stanisławie Wokulskim.

    Bardzo pomogła Stanisławowi Wokulskiemu

    „nie pojechał na pogrzeb staruszki, która dała mu tyle dowodów życzliwości. Nie miał odwagi rozstać się z panną Izabelą nawet na kilka dni...” Mimo to narrator informuje, że Stanisław Wokulski nie był na jej pogrzebie.

    Opinie o prezesowej Zasławskiej

    "moja najlepsza przyjaciółka". Hrabina Joanna Karolowa do S. Wokulskiego.

    "Prawda, jaka to miła osoba, prezesowa?" Hrabina Joanna Karolowa do S. Wokulskiego.

    "prezesowa — dobrą". Etykietka, którą przykleiła Zasławskiej Izabela Łęcka.

    "najczcigodniejsza z matron, prezesowa". Opinia Izabeli Łęckiej.

    Źródło:

    Lalka B. Prus - strona Uniwersytetu Gdańskiego

  • Rossi - charakterystyka bohatera

    Rossi. Lalka B. Prusa

    Rossi - charakterystyka bohatera z cytatami

    Jedyny aktor w Lalce B. Prusa to Rossi. Charakterystyka bohatera nie sprawia większych trudności (mimo rozbieżności opinii o nim).

  • Węgiełek - Legenda o kamieniu

    Legenda Węgiełka o kamieniu i krwi w potoku w Zasławiu

    Bolesław Prus "Lalka"

    „W dawnych czasach, kiedy jeszcze mój dziaduś łapał ptaki między dębami, po tych kamieniach, cośmy nimi szli, płynęła woda. Teraz ona pokazuje się tylko na wiosnę albo po wielkim deszczu, ale za małości dziadusia szła przez cały rok. I był strumień w tym miejscu.

    Na dnie potoku, jeszcze za małości dziadusia, leżał jeden spory kamień, jakby nim kto dziurę zatykał. W rzeczy samej była tam dziura, właśnie nawet okno do podziemiów, gdzie są zachowane wielkie skarby, jakich by na całym świecie nie znalazł. A między tymi majątkami, na szczerozłotym łóżku, śpi panna, może nawet jaka hrabini, bardzo śliczności i bogato odziana. Mówią, że za to samo, co ona ma we włosach, kupiłby wszystkie dobra od Zasławia do Otrocza.

    Ta zaś panna śpi przez taki interes, że jej ktoś wbił złotą szpilkę w głowę, może ze zbytków, a może i z nienawiści; Bóg ich tam wie. Tak śpi i nie ocknie się, dopóki jej kto szpilki z głowy nie wyciągnie i potem się z nią nie ożeni. Ale to rzecz ciężka i nawet niebezpieczna, bo tam w podziemiach pilnują skarbów i samej panny różne straszydła. A jakie one są, to wiem dobrze, bo póki mi się dom nie spalił, chowałem taki jeden ząb jak pięść, który ząb dziaduś znalazł w tym miejscu (sprawiedliwie mówię i nic nie kłamię). A jeżeli jeden ząb był jak pięść (widziałem go przecie i miałem w rękach przez długie czasy), to już łeb musiał być jak piec, a cała osoba chyba jak stodoła... Więc borykać się z takim było trudno i jeszcze nie z jednym, ale z wieloma. Dlatego najśmielszy człowiek, choćby mu się i jak spodobała panna, a jeszcze lepiej jej majętności, wejść do podziemiów nie miał odwagi, ażeby go co nie ujadło...

    O tej pannie i o tych majątkach - prawił dalej Węgiełek - wiedzieli ludzie od dawna; takim sposobem, że dwa razy do roku, na Wielkanoc i na święty Jan, usuwał się kamień, co leżał na dnie potoku i jeżeli kto stał wtedy nad wodą, mógł zajrzeć do otchłani i widzieć tamtejsze dziwy.

    Jednej Wielkanocy (dziadusia jeszcze wtedy nie było na świecie)przyszedł tu do zamku młody kowal z Zasławia. Stanął nad potokiem i myśli: "Nie mogłyby się to mnie pokazać skarby?... Zaraz bym wlazł do nich, choćby przez najciaśniejszą dziurę, naładowałbym kieszenie i już nie potrzebowałbym dymać miechem." Ledwie tak pomyślał, aż naraz - usuwa się kamień, a mój ci kowal widzi wory pieniędzy, misy ze szczerego złota i tyle drogiej odzieży jak na jarmarku...

    Ale najpierwej wpadła mu przed oczy śpiąca panna, taka, mówił dziaduś, śliczna, że kowal stanął słupem. Spała se i tylko jej łzy płynęły, a co która upadła, czy na jej koszulę, czy na łóżko, czy na podłogę, zaraz zamieniała się w klejnot. Spała i wzdychała z bólu od szpilki; a co westchnęła, to na drzewach nad potokiem zaszelepały liście z żalu nad jej strapieniem.

    Już kowal chciał wejść do podziemiów; ale że czas przeszedł, więc znowu kamień zamknął się, aż zabulgotało w potoku. Od tego dnia mój kowal nie mógł sobie miejsca znaleźć na świecie. Robota leciała mu z ręki. Gdzie nie spojrzał, widział ino potok jak szybę, a za nią pannę, której łzy płynęły. Aż pomizerniał, bo go coś ciągle trzymało za serce rozpalonymi obcęgami. Zwyczajnie zamroczyło go. Kiedy już całkiem nie mógł wytrzymać z tęskności, poszedł do jednej baby, co znała się na ziołach, dał jej srebrnego rubla i spytał o radę.

    - Ano - mówi baba - nie ma tu inszej rady, tylo musisz doczekać świętego Jana i kiedy się kamień odłoży, musisz leźć w otchłań. Byleś pannie wyjął szpilkę z głowy, obudzi się, ożenisz się z nią i będziesz wielki pan, jakiego świat nie widział. Tylko wtedy o mnie nie zapomnij, że ci dobrze poradziłam. I to se spamiętaj: kiedy cię strachy otoczą, a zaczniesz się bać, zaraz przeżegnaj się i umykaj w imię boskie... Cała sztuka w tym, żebyś się nie zląkł; złe nie ima się niebojącego człowieka.

    - A powiedzcież mi - mówi kowal - jak poznać, że człowieka strach zdejmuje?...

    - Takiś ty?.. - mówiła baba. - No, to już idź do otchłani, a jak wrócisz, o mnie pamiętaj.

    Dwa miesiące chodził kowal do potoku, a na tydzień przed świętym Janem wcale się stąd nie ruszył, tylko czekał. I doczekał. W samo południe kamień odsunął się, a mój kowal z siekierą w garści skoczył w jamę.

    Co się tam - mówił dziaduś - koło niego nie działo, włosy na głowie stają. Otoczyły go przecie takie poczwary, że inny umarłby od samego ich wejrzenia. Były - mówił dziaduś - niedopyrze wielkie jak psy, ale ino wachlowały nad nim skrzydliskami. To zastąpiła mu drogę ropucha, duża jak ot ten kamień, to wąż zaplątał mu się między nogi, a kiedy kowal ciapnął go, wąż zaczął płakać ludzkim głosem. Były wilki takie na niego zajadłe, że co im piana padła z pyska, to buchnęła płomieniem, a w opoce wypalała dziury. Wszystkie te potwory siadały mu na plecach, chwytały go za surdut, za rękawy, ale żaden nie śmiał go skrzywdzić. Bo widzieli, że się kowal nie boi, zaś przed nie bojącym się złe umyka jak cień przed człowiekiem. "Zginiesz tu, kowalu!..." - wołały strachy, ale on tylko ściskał siekierę w garści i przepraszam... tak im odpowiadał, że wstyd państwu powtórzyć... Dobrał się nareszcie mój kowal do złotego łóżka, gdzie już nawet poczwary nie miały dostępu, ino stanęły wkoło, kłapiący zębami. On zaraz zobaczył w głowie panny złotą szpilkę, szarpnął i wyciągnął ją do połowy... Aż krew trysnęła... Wtem panna łapie go rękami za surdut i woła z wielkim płaczem:

    - Czego mi ból robisz, człowieku!... Wtedy dopiero kowal się zląkł... zatrząsł się i ręce mu opadły. Strachom tego tylko było trzeba. Który miał największy pysk, skoczył na kowala i tak go kłapnął, że krew trysnęła przez okno i poplamiła kamienie, co państwo na własne oczy widzieli. Ale przy tym bestia wyłamał sobie ząb duży jak pięść, co go później mój dziaduś znalazł w potoku. Od tej pory kamień zatkał okno do podziemiów, że go już nikt znaleźć nie może. Potok wysechł, a panna została w otchłani na pół rozbudzona. Płacze teraz już tak głośno, że ją czasem i pastuchy słyszą na łąkach, i będzie płakać wiek wieków. Węgiełek skończył."

    Źródło:

    Lalka B. Prus - strona Uniwersytetu Gdańskiego

  • Węgrowicz - radca

    Węgrowicz - charakterystyka z cytatami. Węgrowicz - "Lalka" B. Prusa.

    Radca Węgrowicz wraz ze ajentem Szprotem przyjaźnią się z Ignacym Rzeckim.

  • Wirski - rządca

    Rządca Wirski - "Lalka" B. Prus.

    Rządca Wirski - charakterystyka z cytatami

    Rządca Wirski ma 50 lat

    „Mężczyzna pięćdziesięcioletni nie jest starym; jest dopiero dojrzałym...” Rządca o sobie do Ignacego Rzeckiego.

  • Wokulska Małgorzata (Pfeifer, Mincel)

    Małgorzata Wokulska - Lalka B. Prusa

    Małgorzata Wokulska - charakterystyka z cytatami

    W Małgorzacie Wokulskiej można doszukiwać się realizacji femme fatale. Jest to w "Lalce" kobieta, która najczęściej zmieniała nazwisko:

    Panieńskie nazwisko:

    • Małgorzata Pfeifer

    Po wyjściu za męża Jana Mincla

    • Małgorzata Mincel

    Po wyjściu za Stanisława Wokulskiego

    • Małgorzata Wokulska

    Wszystkie informacje o Małgorzacie Wokulskiej (z domu Pfeifer, wdowie po Minclu) w Lalce Bolesława Prusa przedstawia Ignacy Rzecki w "Pamiętniku starego subiekta"

  • Wysocki - woźnica z Lalki

    B. Prus: Lalka. Wysocki - charakterystyka z cytatami

    Wysockich było w "Lalce" Bolesława Prusa dwóch: pierwszy - woźnica i drugi, któremu również pomógł Stanisław Wokulski "Lalki" - dróżnik, to właśnie on uratował życie Stanisławowi Wokulskiemu, gdy ten próbował popełnić samobójstwo.

  • Z Kronik Tygodniowych Prus Bolesław

    Test czytania ze zrozumieniem: Z Kronik Tygodniowych. Bolesław Prus

  • Zięba - subiekt

    B. Prus: Lalka. Zięba -charakterystyka bohatera z cytatami

    Jest to bohater "Lalki" Bolesława Prusa, który pojawia się w powieści chyba najmniejszą ilość razy, a w związku z tym odgrywa najmniejszą rolę w akcji.

  • Żydzi w Lalce Prusa

    "Lalka". Żydzi - charakterystyka społeczeństwa

    W czasie pozytywizmu społeczność żydowska stanowiła istotną część społeczeństwa polskiego. 

Strona 2 z 2