Wesele
Wesele
-
OJCIEC i DZIAD. Wesele Akt 1 Scena 26.
SCENA 26. OJCIEC, DZIAD.
DZIAD
Patrzcie, kumie, patrzcie, kumie,
jak sie wam to przydarzyło.
OJCIEC
Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze;
ani mi sie o tym śniło.
DZIAD
Piekne pany, szumne pany,
i cóż wy na to mówicie,
że to niby różne stany - ?
OJCIEC
Co tam po kim szukać stanu.
Ot, spodobała się panu.
Jednakowo wszyscy ludzie.
Ot, pany się nudzą sami,
to sie pieknie bawiom z nami.
DZIAD
Bawiom, bawiom, moiściewy,
a toć były dawniej gniewy!
Nawet była krew, rzezańce
i splamiła krew sukmany.
OJCIEC
Byli ta tacy pohańce.
Jo nic nie wiem, jestem czysty.
To tam pewnie swoje robi
Czart i ogień wiekuisty.
Nie wódź nas na pokuszenie,
Panie Jezusie najsłodszy...
Wyście znali.
DZIAD
Byłeś młodszy,
a ja bywał blisko, bywał,
widziałem, patrzały oczy,
jak topniał śnieg i krew spłukiwał,
a potem Widziadło kroczy,
wielką czarną chustą wieje
i Śmierć sieje...
OJCIEC
Strasno podobno cholera...
DZIAD
Tylo sta luda zabiera. -
Padali, jak bąki rażone,
byle ka, pod płot, na gnoju.
OJCIEC
Wieczyste odpocznienie...
DZIAD
Hań kreślicie krzyż daremno!
Na czołach, jakby znaczone,
plamy czarne i plamy czerwone.
Dopust Boski - i rzeź dopust.
Odbywało się w czas zapust.
OJCIEC
Ot wy, dziadu, jakby kruk,
włóczycie się przy weselu.
DZIAD
Hej hej, stary przyjacielu,
będzie pan twój wnuk.
-
Pan Młody i Hetman w Weselu
Pan Młody i Hetman w WeseluStanisława Wyspiańskiego
Spotkanie Pana Młodego ze swoją zjawą - Hetmanem w Weselu Stanisława Wyspiańskiego.
-
Pan Młody i Panna Młoda
Pan Młody i Panna Młoda w Weselu Stanisława Wyspiańskiego
W Weselu Stanisław Wyspiański poddaje krytyce inteligencję i chłopów. Dialog Pana Młodego z Panną Młodą pokazuje prawdę o polskim społeczeństwie.
-
PAN MŁODY i PANNA MŁODA. Wesele Akt 1 Scena 9., i 12
PAN MŁODY, PANNA MŁODA
SCENA 9. PAN MŁODY, PANNA MŁODA.
PANNA MŁODA
Cięgiem ino rad byś godać,
jakie to kochanie będzie.
PAN MŁODY
A ty wolisz całowanie ?
będziesz kochać, a powiedzże ? ?
PANNA MŁODA
Przeciem ci już wygodała.
Przecież ci mnie nikt nie wydrze.
PAN MŁODY
Serce do kochania radsze.
Toś już moja! Radość, szczęście!
Nie myślałem, że tak wiele.
PANNA MŁODA
Ano chciałeś, masz wesele.
PAN MŁODY
Ach, nie patrzę, jak całuję;
nie całuję, kiedy patrzę,
a lica masz coraz gładsze.
PANNA MŁODA
A krew sie tak zesumuje.
PAN MŁODY
Pocałujże, jeszcze, jeszcze,
niechże tobą się napieszczę:
usta, oczy, czoło, wieniec...
PANNA MŁODA
Takiś ta nienasyceniec.
PAN MŁODY
Nigdy syty, nigdy zadość;
taka to już dla mnie radość;
całowałbym cię bez końca.
PANNA MŁODA
A to męcąco robota;
nie dziwota, nie dziwota,
żeś tak zbladnoł, taki wrzący.
PAN MŁODY
Nie chwalący, nie chwalący,
spokoju mi nie dawały.
PANNA MŁODA
A bo chciałeś.
PAN MŁODY
Same chciały.
PANNA MŁODA
Cóz ta za śkaradne śtuki?
PAN MŁODY
Myśmy takie samouki;
kochałem się po różnemu,
a ciebie chcę po swojemu,
po naszemu.
PANNA MŁODA
A no z duszy,
jak ci dobrze, niech ta będzie.
PAN MŁODY
Teraz ci mnie nic nie zwiedzie.
Takem pragnął, zboża, słońca...
PANNA MŁODA
Mos wesele! - Podź do tońca!
SCENA 12. PAN MŁODY, PANNA MŁODA.
PAN MŁODY
Kochasz ty mnie?
PANNA MŁODA
Moze, moze -
cięgiem ino godos o tem.
PAN MŁODY
Bo mi serce wali młotem,
bo mi w głowie huczy, szumi...
moja Jaguś, toś ty moja?!
PANNA MŁODA
Twoja, jak trza, juści twoja;
bo cóż cie ta znów tak dumi?
Cięgiem ino godos o tem.
P AN MŁODY
A ty z twoim sercem złotem
nie zgadniesz, dziewczyno-żono,
jak mi serce wali młotem,
jak cię widzę z tą koroną,
z tą koroną świecidełek,
w tym rozmaitym gorsecie,
jak lalkę dobytą z pudełek
w Sukiennicach, w gabilotce:
zapaseczka, gors, spódnica,
warkocze we wstążek splotce;
że to moje, że to własne,
że tak światłem gorą lica!
PANNA MŁODA
Buciki mom troche ciasne.
PAN MŁODY
A to zezuj, moja złota.
PANNA MŁODA
Ze sewcem tako robota.
PAN MŁODY
Tańcuj boso.
PANNA MŁODA
Panna młodo?!
Cóz ta znowu?! To ni mozno.
PAN MŁODY
Co się męczyć? W jakim celu?
PANNA MŁODA
Trza być w butach na weselu.
-
PAN MŁODY i ŻYD. Wesele Akt 1 Scena 17.
SCENA 17. PAN MŁODY, ŻYD
PAN MŁODY
Przyszedł Mosiek na wesele...
ŻYD
Nu, ja tu przyszedł nieśmiele.
PAN MŁODY
No, jesteśmy przyjaciele.
ŻYD
No, tylko że my jesteśmy
tacy przyjaciele, co się nie lubią.
PAN MŁODY
A tak, jak są tacy, co skubią,
to i są tacy, co się boczą.
ŻYD
Niech się boczą, a jak oni potrzebują,
to ich u mnie jest bardzo wiele.
PAN MŁODY
W zastawie.
ŻYD
No, to tak, jak w kieszeni; -
pan dzisiaj w kolorach się mieni;
pan to przecie jutro zruci ? ?
PAN MŁODY
Narodowy chłopski strój.
ŻYD
No, pan się narodowo bałamuci,
panu wolno - a to ładny krój -
to już było.
PAN MŁODY
No, to jeszcze wróci.
ŻYD
Jak będzie każdy patrzeć przed nos swój,
może co z tego będzie na inkszy raz.
PAN MŁODY
Oto właśnie teraz taki czas.
ŻYD
No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas.
PAN MŁODY
Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuję.
ŻYD
No, już ja wiem od mojej córki,
że pan młody muzykę czuje.
PAN MŁODY
Pragnąłem widzieć pannę Rachelę.
ŻYD
Ona przyjdzie sama tu;
mówiła, że zamiast snu
woli widok panów i wesele -
wykształcona.
PAN MŁODY
Nawet wierzę.
ŻYD
Mówi, że ją muzyka bierze,
za mąż jej nie biorą jeszcze;
może ją przy poczcie umieszcze;
moja córka, to kobita,
a jest panna modern, całkiem
jak gwiazda.
PAN MŁODY
Więc satelita?
ŻYD
Jakie tylko książki są, to czyta,
a i ciasto gniecie wałkiem,
była w Wiedniu na operze,
w domu sama sobie pierze -
no, zna cały Przybyszewski,
a włosy nosi w półkole,
jak włoscy w obrazach anieli
ala...
PAN MŁODY
A la Botticelli.
ŻYD
Żeby pan był przecie kiedy
chciał z nią gadać - ?
PAN MŁODY
Chciałem, chciałem.
Raz byłem, to nie zastałem.
ŻYD
Ona lubi te poety;
ona nawet chłopy lubi;
ona chłopom kredyt daje,
to mi się aż serce kraje,
bo to rzecz drażniąca wielce
i nieraz jestem w rozterce:
tu interes - a tu serce. -?
Po co się pan z chłopką żeni?
Są panny inteligentne.
PAN MŁODY
One mnie się wydają przeciętne.
Kocham te z Botticellego,
lecz nie chcę zapychać niemi
każdej piędzi naszej ziemi.
-
Poeta i Rycerz w Weselu
Rycerz i Poeta w Weselu
Spotkanie Rycerza i Poety w Weselu Stanisława Wyspiańskiego.
-
Poezja, Polacy. Poglądy Poety i Gospodarza
Na podstawie fragmentu Wesela Stanisława Wyspiańskiego porównaj poglądy Poety i Gospodarza na temat poezji narodowej oraz przedstaw sądy bohaterów o Polakach.
Artykuł zawiera zadanie maturalne do matury z języka polskiego (poziom podstawowy) opracowane na podstawie arkusza maturalnego CKE z maja 2014.
-
Porównaj poglądy Poety i Gospodarza
Na podstawie fragmentu Wesela Stanisława Wyspiańskiego porównaj poglądy Poety i Gospodarza na temat poezji narodowej oraz przedstaw sądy bohaterów o Polakach.
Egzamin maturalny z języka polskiego. Poziom podstawowy. Maj 2014. Arkusz przygotowany przez Centralną Komisję Edukacyjną.
-
Radczyni i Klimina
Radczyni i Klimina w Weselu Stanisława Wyspiańskiego
W Weselu Stanisław Wyspiański poddaje krytyce inteligencję i chłopów. Dialog Radczyni z Kliminą pokazuje prawdę o polskim społeczeństwie.
-
RADCZYNI i KLIMINA. Wesele Akt 1 Scena 4. i 7.
RADCZYNI i KLIMINA
SCENA 4. RADCZYNI, KLIMINA.
KLIMINA
Pochwalony, dobry wieczór państwu.
RADCZYNI
Pochwalony - gospodyni...
KLIMINA
Tu wsiosko od maleńkości, Klimina,
po wójcie wdowa.
RADCZYNI
Radczyni
jestem z Krakowa.
KLIMINA
Macie syna.
RADCZYMI
Tańcuje tam.
KLIMINA
Niech się bawi;
som ta dziwki, niech nie stoją.
RADCZYNI
Jakoś mu nie idzie sporo,
bo się ino pogapuje.
KLIMINA
Panowie dziwek się boją;
zaraz która co przyniesie,
ino roz sie przetańcuje.
RADCZYNI
Wyście sobie, a my sobie.
Każden sobie rzepkę skrobie.
KLIMINA
Myślałam, pomówię z matusią,
toby wnuczka kołysała - ?
RADCZYNI
A toście wy skora, kumosiu;
ledwo że wkoło spojrzała,
już by mi synów swatała - ?
KLIMINA
Hej, jo sie bawiła wprzódzi,
teroz bym lo inszych chciała.
Coraz więcej potrza ludzi.
Żeniłabym, wydawała!
SCENA 7. RADCZYNI, KLIMINA.
RADCZYNI
Cóż ta, gosposiu, na roli?
Czyście sobie już posiali?
KLIMINA
Tym ta casem sie nie siwo.
RADCZYNI
A mieliście dobre żniwo - ?
KLIMINA
Dzięki Bogu, tak ta bywo.
RADCZYNI
Jak złe żniwo, to was boli,
żeście się napracowali - ?
KLIMINA
Zawszeć sie co przecie zgarnie.
RADCZYNI
Dobrze sobie wyglądacie.
KLIMINA
I pani ta tyz nie marnie.
RADCZYNI
Jeszcze się widzicie młoda.
KLIMINA
Jak po Marcinie jagoda.
RADCZYNI
Może jeszcze się wydacie - ?
KLIMINA
A cóz sie ta tak pytacie?!
-
Recenzja inscenizacji. Wesele Bezalkoholowe
Bezalkoholowe „Wesele”
Podjęcie się próby mierzenia zWeselemStanisława Wyspiańskiego zawsze wiąże się z pewnym narażeniem na krytykę, kompromitację, niezrozumienie. Ów dramat rzeczywiście jest jedną z najtrudniejszych i najdonośniejszych sztuk historii polskiego teatru. Popularnie rzekło się, iż poziom teatru mierzy się wartością wystawianego przez nieWesela. Ale żeby móc „porozmawiać o Polsce” słowami dramatu Wyspiańskiego nie wystarczą szczere chęci i jubileuszowy zapał.
-
Recepcja dramatu
recepcja w Wesela Stanisława Wyspiańskiego
Wesele Stanisława Wyspiańskiego spotkało się z różnymi reakcjami widzów i czytelników.
-
Słownik Wesela
trudne słowa Wesela
-
Spotkania bohaterów z duchami w Weselu
S.Wyspiański Wesele - Spotkania bohaterów z duchami
Wesele Stanisława Wyspiańskiego jest bez wątpienia dramatem niejednoznacznym. Geniusz Wyspiańskiego polega na tym, że spotkania z duchami można interpretować zarówno na płaszczyźnie metafizycznej (przychodzą zjawy ze świata duchów), jak w psychologicznej (to wytwór wyobraźni bohaterów).
-
STAŃCZYK i DZIENNIKARZ. Wesele Akt 2 Scena 7.
SCENA 7. STAŃCZYK, DZIENNIKARZ
STAŃCZYK
(idąc)
Ktoś się za mną włóczy wciąż.
DZIENNIKARZ
Ktoś przede mną ciągle stąpa.
STAŃCZYK
(już był usiadł)
Domek mały, chata skąpa:
Polska, swoi, własne łzy,
własne trwogi, zbrodnie, sny,
własne brudy, podłość, kłam;
znam, zanadto dobrze znam.
DZIENNIKARZ
Zacz kto - ?
STAŃCZYK
Błazen.
DZIENNIKARZ
(poznając)
Wielki mąż!
STAŃCZYK
Wielki, bo w błazeńskiej szacie;
wielki, bo wam z oczu zszedł,
błaznów coraz więcej macie,
nieomal błazeńskie wiece;
Salve, bracie!
DZIENNIKARZ
Ojcze, Salve!
Szereg dobrych błaznów zrzedł,
przywdziewamy szarą barwę;
koncept narodowy gaśnie;
gasną coraz te pochodnie,
które do hajduków ręku
przywiązane żarem płoną.
Skapały, zżarły się świece,
a że do rąk przytroczone,
więc jeszcze palą się ręce,
w tę samą zaklęte stronę. -
Trzeba by do służby narodu
błaznów całego zastępu;
palą się hajduki w męce,
z własnego bolu się śmieją;
gasną świece narodowe,
okropne rzeczy się dzieją,
śmiechem i szyderstwem biegu
obudzić, ośmielić zdolne
serce spodlone, niewolne,
które naszą krew zaprawia.
STAŃCZYK
A wolicie spać - -
DZIENNIKARZ
To jedno!
Usypiam duszę mą biedną
i usypiam brata mego;
wszystko jedno, wszystko jedno,
tyle złego, co dobrego,
okropne rzeczy się dzieją.
Patrzeć na przebiegi zdarzeń -
dalekie, dalekie od marzeń,
tak odległe od wszystkiego,
co było wielkie w kraju;
że wszystko, co było, przepadło,
bezpowrotnie w mroku zbladło:
to bajki o trzecim Maju!
Matkę do trumny się kładło,
siostry i rodzinę całą;
ksiądz pokropił i poświęcił,
grabarze gruz przywalili;
epigonów co zostało,
na stypie się weselili
wesołością, co przeklina;
w pijaństwie duszę zabili,
a nie mogli zabić serca.
Zostało serce, co woła,
spłakane u bram kościoła,
skrwawione u wrót świątyni
i jeszcze w męce okrutnej,
w czułej litości rozrzutnej
samo siebie wini.
STAŃCZYK
Asan jako spowiedź czyni,
spowiedź, widzę, cudzych grzechów;
Acan się zalewa łzami,
duszę krwawi, serce krwawi;
ale znać z Acana mowy,
że jest - tak - przeciętnie zdrowy;
jutro humor się naprawi. -
Gotów mi płakać najrzewniej,
rozczulać się cudzych grzechów,
u bliskiego widzieć tramy,
zbrodnie, brudy, grzechy, plamy
i za swojego bliskiego
uczynić publiczną spowiedź. -
A! doprawdy! warte śmiechów -
może jeszcze rozgrzeszenie
wziąć kapłańskie z cudzych zbrodni - ?
DZIENNIKARZ
Wina ojca idzie w syna;
niegodnych synowie niegodni;
ten przeklina, ów przeklina -
ród pamięta, brat pamięta,
kto te pozakładał pęta
i że ręka, co przeklęta,
była swoja. - Rozbrat wieczny
duszy z ciałem, ciała z duszą;
w nim się słabi kruszą -
miecz do walki obosieczny -
myśmy słabi. - Wielkość gniecie,
przekleństwo nosi na grzbiecie:
zbrodnie nosi, czarne kiry,
szatę krwawą Dejaniry;
Wielkość: Zbrodnia; Małość: podła -
Jakaż nasza dzisiaj Wola?!
Czarodziejska dłoń ogrodła
nasze pola.
STAŃCZYK
Łzy ze źródła!
Tyle żalów o nieswoje!?
A cóż tobie niepokoje
tych, co w grobach leżą?
Myślisz - że się trupy odświeżą
strojem i nową odzieżą -
a ty z trupami pod rękę
będziesz szedł na Ucztę-mękę
i jako potrawy żuł,
czym się tylko kiejś kto truł;
wsączał w siebie i pił,
czym tylko kto gdzie gnił;
czy to ma być twoja krew?!
DZIENNIKARZ
Moja krew, moja krew -
czy ja wiem - okrzyk mew,
gdy gonią ponad skały,
okrzyk mew osmętniały,
żałośliwy, straszny,
gdy od brzegu odbiegły daleko.
Morze ciche, strop się chmurzy,
ale burza i orkan daleko
Tylko głuchość i pustka bezmierna -
a tu skrzydła rozchwiane do lotu,
nie pragną, nie pragną powrotu
i wiedzą, że tam, gdzie dążą,
wylądu szukać daremno;
przekleństwu swojemu wierne,
lecą - i nie śmieją ustać,
aż krew do ust pocznie chlustać
ze znużenia - wtedy padną,
łzą nie pożegnane żadną,
bo śmierć ulga, ulga zgon.
STAŃCZYK
Zaśpiewałeś kruczy ton;
tobież tylko dzwoni w głuszy
pogrzebowych jęków dzwon?
- - - - - - - - - - - - - - -
A słyszałżeś kiedy, z wieży
jak dźwięczy i śpiewa On?
DZIENNIKARZ
Zygmunt, Zygmunt...
STAŃCZYK
Dzwon królewski: -
Siedziałem u królewskich stóp,
królewski za mną dwór:
synaczek i kilka cór,
Włoszka - a wielki chór
kleru zawodził hymny; -
a dzwon wschodził.
Patrzali wszyscy w górę,
a dzwon wschodził -
zawisnął u szczytów
i z wyżyn się rozdzwonił:
głos leciał, polatał,
kołysał się górnie,
wysoko, podchmurnie -
a tłum się wielki pokłonił.
Pojrzałem na króla,
a król się zapłonił...
Dzwon dzwonił
- - - - - - - - - -- -
DZIENNIKARZ
A toć on nam tętni dziś,
jak grzebiemy, kto nam drogi;
zwołuje nas, każąc iść
posłuchać kościelnych szumów,
w wielkim zamęcie rozumów,
w wielkim modlitew rozjęku,
On pan, ten dzwon królewski,
nie ustający w brzęku,
o pękniętym sercu:
nasz ton. - Nad przepaścią stoję
i nie znam, gdzie drogi moje.
STAŃCZYK
Byś serce moje rozkroił,
nic w nim nie najdziesz inszego,
jako te niepokoje:
sromota, sromota, wstyd,
palący wstyd;
jakoweś Fata nas pędzą
w przepaść -
DZIENNIKARZ
Ty Wid!
STAŃCZYK
Ja Wstyd!!
Piekło wiem gorsze niż Dante,
piekło żywe.
DZIENNIKARZ
Żyję w Piekle!,
STAŃCZYK
Społem w przepaść!
DZIENNIKARZ
Społeczeństwo!
Oto tortury najsroższe,
śmiech, błazeństwo -
to my duchy najuboższe.?
"Społem" to jest malowanka,
"społem" to duma panka,
"społem" to jest chłopskie "w pysk","
"społem" to papuzia kochanka,
próżność, nadczłowieczeństwo _
i przy tym to maleństwo:
serce pęknione, co krwawi.
STAŃCZYK
Asan prawi -
jako najwalniejsi gębacze,
odrośl od tych samych pni
z moich dni.
DZIENNIKARZ
Wolałbym już stokroć razy
policzone dni
niż ten bieg, bieg. pęd, gonitwa
ku przepaści, otchłani, zawrotom:
Ach, kresu, ach, kresu lotom
Stacza się sercowa bitwa,
opadam coraz na głazy,
mrze na ustach modlitwa,
ach, kresu, ach, kresu lotom! -
Niechby się raz wszystko spali,
zetrze się, na proch się zsypie,
jak kolumny, na gruz się rozwali,
byśmy padli potruci
jadami w pogrzebowej stypie;
niechajby się raz wszystko spali,
i te nasze polskie posty
dusz do polskich świętych,
i te nasze tęczowe mosty
czułości nad pustką rozpiętych,
malowanki Częstochowskie
w koronach - i wszystkie Wiary! -
Nieszczęścia wołam!!
STAŃCZYK
Puszczyku...
DZIENNIKARZ
Może by Nieszczęście nareście
dobyło nam z piersi krzyku,
krzyku, co by był nasz,
z tego pokolenia. -
Ach, Sumienia, Sumienia!
Już było tych prawd bez liku
dla nas - Prawdy czy Fraszki -?,
Stoimy u polskich granic,
a mamy obecność za nic,
od talentów zawisłe igraszki.
STAŃCZYK
Puszczyku!
Zgrałeś się przy zielonym stoliku
czy z kobietami w gorączce
opętałeś duszę mdłością
i w tej momentu palączce
oślep gnasz we własne próchno.
A gdy na nie wichry dmuchną,
rozleci się zgasłe próchno,
zamurują się otchłanie
i krzyk, i jęk, i wołanie
zda ci się błazeństwem duszy,
które nikogo nie skruszy,
które zeżre siebie samo,
a trzewia mu gniciem cuchną. -
Znam ja, co jest serce targać
gwoźdźmi, co się w serce wbiły,
biczem własne smagać ciało,
plwać na zbrodnie, lżyć złej woli,
ale Świętości nie szargać,
bo trza, żeby święte były,
ale Świętości nie szargać:
to boli.
DZIENNIKARZ
Tragediante...
STAŃCZYK
Commediante,
dla ciebie błazeńska laska.
DZIENNIKARZ
Piastujesz ją, piastun stary;
znasz tylko: status quo ante;
błazeństwo z tobą się zrosło.
STAŃCZYK
Oto naści twoje wiosło:
błądzący w odmętów powodzi,
masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.
DZIENNIKARZ
Fatum nas w obłędy wodzi:
u rozstajnych dróg zły Duch!
Tu moje rozstajne drogi;
ty mój Duch-zły - demon, Szatan;
błazeństwem ja z tobą zbratan,
byłem ci duszą poswatan,
nim dusza stała się trup; -
a teraz mi pachnie grób,
czuję trąd.
STAŃCZYK
Naści; rządź!
Masz tu kaduceus polski,
mąć nim wodę, mąć.
DZIENNIKARZ
Nie chcę żadnych więcej prób.
Serce miałem kiedyś młode,
porwałeś mi serce młode,
wlałeś jad goryczny w krew.
Nie widzę, nie widzę dróg,
zaćmił mi się Bóg...
STAŃCZYK
Fata pędzą, pędzą Fata ?
Wielkość ? Nicość ? pusty dzwon,
serce strute ?
uderzyłeś błazna ton:
moją nutę.
Kłam sercu, nikt nie zrozumie,
hasaj w tłumie!
Masz tu kaduceus, chwyć!
Rządź!
Mąć nim wodę, mąć!
Na Wesele! Na Wesele!
Idź!
Mąć tę narodową kadź,
serce truj, głowę trać!
Na Wesele! Na Wesele!
Staj na czele!!!
-
Synteza sztuk
synteza sztuk w Weselu Stanisława Wyspiańskiego
Dzięki swojej wszechstronności i różnym talentom Stanisław Wyspiański w Weselu dokonuje syntezy sztuk. Genialnie łączy malarstwo, muzykę, taniec i literaturę. Wynosi w ten sposób swój dramat na wyżynny arcydzielności.
-
Wesele
Stanisław Wyspiański
-
Wesele - dramat narodowy
Stanisław Wyspiański Wesele - dramat narodowy
Pojawiające się w okolicach północy zjawy wprowadzają nastrój grozy, charakteryzują stany, społeczeństwo. Przypominają historyczne wydarzenia (targowica, rabacja) Krytykują niektóre zjawiska: chłopomania (ludomania). Wprowadzają tematykę narodową.
Wesele to nie tylko dramat narodowy, ale także: Wesele to dramat symboliczny oraz Wesele to dramat społeczny. -
Wesele - dramat społeczny
Stanisław Wyspiański. Wesele jako dramat społeczny
Wesele jest dramatem społecznym, w którym Wyspiański bezlitośnie obnaża najpoważniejsze przyczyny podziałów między Polakami. Poniżej znajduje się Charakterystyka porównawcza chłopów i inteligencji poparta cytatami. Warto jeszcze spojrzeć na tekst Stanisława Wyspiańskiego innych perspektyw: Wesele - dramat symboliczny, Wesele - dramat narodowy.
-
Wesele - dramat symboliczny
Wesele dramatem symbolicznym
Wesele Stanisława Wyspiańskiego jest bez wątpienia dramatem symbolicznym. W tekście dramatu jest na to wiele dowodów. Znajdziemy tu symbole: symboliczne przedmioty, symboliczne miejsca, symboliczne sceny oraz wiele cech dramatu symbolicznego. Pamiętać jednak trzeba, że Wesele to dramat symboliczny wzbogacony o elementy ludowości, el. historyczne, muzyczne, malarskie, sceny realistyczne. Wesele rozpatrujemy także w innych kategoriach: Wesele - dramat społeczny, Wesele - dramat narodowy.
Strona 2 z 3