Wesele

Wesele

  • OJCIEC i DZIAD. Wesele Akt 1 Scena 26.

    SCENA 26. OJCIEC, DZIAD.

    DZIAD

    Patrzcie, kumie, patrzcie, kumie,

    jak sie wam to przydarzyło.

    OJCIEC

    Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze;

    ani mi sie o tym śniło.

    DZIAD

    Piekne pany, szumne pany,

    i cóż wy na to mówicie,

    że to niby różne stany - ?

    OJCIEC

    Co tam po kim szukać stanu.

    Ot, spodobała się panu.

    Jednakowo wszyscy ludzie.

    Ot, pany się nudzą sami,

    to sie pieknie bawiom z nami.

    DZIAD

    Bawiom, bawiom, moiściewy,

    a toć były dawniej gniewy!

    Nawet była krew, rzezańce

    i splamiła krew sukmany.

    OJCIEC

    Byli ta tacy pohańce.

    Jo nic nie wiem, jestem czysty.

    To tam pewnie swoje robi

    Czart i ogień wiekuisty.

    Nie wódź nas na pokuszenie,

    Panie Jezusie najsłodszy...

    Wyście znali.

    DZIAD

    Byłeś młodszy,

    a ja bywał blisko, bywał,

    widziałem, patrzały oczy,

    jak topniał śnieg i krew spłukiwał,

    a potem Widziadło kroczy,

    wielką czarną chustą wieje

    i Śmierć sieje...

    OJCIEC

    Strasno podobno cholera...

    DZIAD

    Tylo sta luda zabiera. -

    Padali, jak bąki rażone,

    byle ka, pod płot, na gnoju.

    OJCIEC

    Wieczyste odpocznienie...

    DZIAD

    Hań kreślicie krzyż daremno!

    Na czołach, jakby znaczone,

    plamy czarne i plamy czerwone.

    Dopust Boski - i rzeź dopust.

    Odbywało się w czas zapust.

    OJCIEC

    Ot wy, dziadu, jakby kruk,

    włóczycie się przy weselu.

    DZIAD

    Hej hej, stary przyjacielu,

    będzie pan twój wnuk.

    Źródło: Wesele. Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej

  • Pan Młody i Hetman w Weselu

    Pan Młody i Hetman w WeseluStanisława Wyspiańskiego

    Spotkanie Pana Młodego ze swoją zjawą - Hetmanem w Weselu Stanisława Wyspiańskiego.

  • Pan Młody i Panna Młoda

    Pan Młody i Panna Młoda w Weselu Stanisława Wyspiańskiego

    W Weselu Stanisław Wyspiański poddaje krytyce inteligencję i chłopów. Dialog Pana Młodego z Panną Młodą pokazuje prawdę o polskim społeczeństwie.

  • PAN MŁODY i PANNA MŁODA. Wesele Akt 1 Scena 9., i 12

    PAN MŁODY, PANNA MŁODA

    SCENA 9. PAN MŁODY, PANNA MŁODA.

    PANNA MŁODA

    Cięgiem ino rad byś godać,

    jakie to kochanie będzie.

    PAN MŁODY

    A ty wolisz całowanie ?

    będziesz kochać, a powiedzże ? ?

    PANNA MŁODA

    Przeciem ci już wygodała.

    Przecież ci mnie nikt nie wydrze.

    PAN MŁODY

    Serce do kochania radsze.

    Toś już moja! Radość, szczęście!

    Nie myślałem, że tak wiele.

    PANNA MŁODA

    Ano chciałeś, masz wesele.

    PAN MŁODY

    Ach, nie patrzę, jak całuję;

    nie całuję, kiedy patrzę,

    a lica masz coraz gładsze.

    PANNA MŁODA

    A krew sie tak zesumuje.

    PAN MŁODY

    Pocałujże, jeszcze, jeszcze,

    niechże tobą się napieszczę:

    usta, oczy, czoło, wieniec...

    PANNA MŁODA

    Takiś ta nienasyceniec.

    PAN MŁODY

    Nigdy syty, nigdy zadość;

    taka to już dla mnie radość;

    całowałbym cię bez końca.

    PANNA MŁODA

    A to męcąco robota;

    nie dziwota, nie dziwota,

    żeś tak zbladnoł, taki wrzący.

    PAN MŁODY

    Nie chwalący, nie chwalący,

    spokoju mi nie dawały.

    PANNA MŁODA

    A bo chciałeś.

    PAN MŁODY

    Same chciały.

    PANNA MŁODA

    Cóz ta za śkaradne śtuki?

    PAN MŁODY

    Myśmy takie samouki;

    kochałem się po różnemu,

    a ciebie chcę po swojemu,

    po naszemu.

    PANNA MŁODA

    A no z duszy,

    jak ci dobrze, niech ta będzie.

    PAN MŁODY

    Teraz ci mnie nic nie zwiedzie.

    Takem pragnął, zboża, słońca...

    PANNA MŁODA

    Mos wesele! - Podź do tońca!

    SCENA 12. PAN MŁODY, PANNA MŁODA.

    PAN MŁODY

    Kochasz ty mnie?

    PANNA MŁODA

    Moze, moze -

    cięgiem ino godos o tem.

    PAN MŁODY

    Bo mi serce wali młotem,

    bo mi w głowie huczy, szumi...

    moja Jaguś, toś ty moja?!

    PANNA MŁODA

    Twoja, jak trza, juści twoja;

    bo cóż cie ta znów tak dumi?

    Cięgiem ino godos o tem.

    P AN MŁODY

    A ty z twoim sercem złotem

    nie zgadniesz, dziewczyno-żono,

    jak mi serce wali młotem,

    jak cię widzę z tą koroną,

    z tą koroną świecidełek,

    w tym rozmaitym gorsecie,

    jak lalkę dobytą z pudełek

    w Sukiennicach, w gabilotce:

    zapaseczka, gors, spódnica,

    warkocze we wstążek splotce;

    że to moje, że to własne,

    że tak światłem gorą lica!

    PANNA MŁODA

    Buciki mom troche ciasne.

    PAN MŁODY

    A to zezuj, moja złota.

    PANNA MŁODA

    Ze sewcem tako robota.

    PAN MŁODY

    Tańcuj boso.

    PANNA MŁODA

    Panna młodo?!

    Cóz ta znowu?! To ni mozno.

    PAN MŁODY

    Co się męczyć? W jakim celu?

    PANNA MŁODA

    Trza być w butach na weselu.

    Źródło: Wesele. Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej

  • PAN MŁODY i ŻYD. Wesele Akt 1 Scena 17.

    SCENA 17. PAN MŁODY, ŻYD

    PAN MŁODY

    Przyszedł Mosiek na wesele...

    ŻYD

    Nu, ja tu przyszedł nieśmiele.

    PAN MŁODY

    No, jesteśmy przyjaciele.

    ŻYD

    No, tylko że my jesteśmy

    tacy przyjaciele, co się nie lubią.

    PAN MŁODY

    A tak, jak są tacy, co skubią,

    to i są tacy, co się boczą.

    ŻYD

    Niech się boczą, a jak oni potrzebują,

    to ich u mnie jest bardzo wiele.

    PAN MŁODY

    W zastawie.

    ŻYD

    No, to tak, jak w kieszeni; -

    pan dzisiaj w kolorach się mieni;

    pan to przecie jutro zruci ? ?

    PAN MŁODY

    Narodowy chłopski strój.

    ŻYD

    No, pan się narodowo bałamuci,

    panu wolno - a to ładny krój -

    to już było.

    PAN MŁODY

    No, to jeszcze wróci.

    ŻYD

    Jak będzie każdy patrzeć przed nos swój,

    może co z tego będzie na inkszy raz.

    PAN MŁODY

    Oto właśnie teraz taki czas.

    ŻYD

    No, ja to gram na skrzypce, a pan na bas.

    PAN MŁODY

    Przyszedł Mosiek na wesele, to mu basuję.

    ŻYD

    No, już ja wiem od mojej córki,

    że pan młody muzykę czuje.

    PAN MŁODY

    Pragnąłem widzieć pannę Rachelę.

    ŻYD

    Ona przyjdzie sama tu;

    mówiła, że zamiast snu

    woli widok panów i wesele -

    wykształcona.

    PAN MŁODY

    Nawet wierzę.

    ŻYD

    Mówi, że ją muzyka bierze,

    za mąż jej nie biorą jeszcze;

    może ją przy poczcie umieszcze;

    moja córka, to kobita,

    a jest panna modern, całkiem

    jak gwiazda.

    PAN MŁODY

    Więc satelita?

    ŻYD

    Jakie tylko książki są, to czyta,

    a i ciasto gniecie wałkiem,

    była w Wiedniu na operze,

    w domu sama sobie pierze -

    no, zna cały Przybyszewski,

    a włosy nosi w półkole,

    jak włoscy w obrazach anieli

    ala...

    PAN MŁODY

    A la Botticelli.

    ŻYD

    Żeby pan był przecie kiedy

    chciał z nią gadać - ?

    PAN MŁODY

    Chciałem, chciałem.

    Raz byłem, to nie zastałem.

    ŻYD

    Ona lubi te poety;

    ona nawet chłopy lubi;

    ona chłopom kredyt daje,

    to mi się aż serce kraje,

    bo to rzecz drażniąca wielce

    i nieraz jestem w rozterce:

    tu interes - a tu serce. -?

    Po co się pan z chłopką żeni?

    Są panny inteligentne.

    PAN MŁODY

    One mnie się wydają przeciętne.

    Kocham te z Botticellego,

    lecz nie chcę zapychać niemi

    każdej piędzi naszej ziemi.

    Źródło: Wesele. Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej

  • Poeta i Rycerz w Weselu

    Rycerz i Poeta w Weselu

    Spotkanie Rycerza i Poety w Weselu Stanisława Wyspiańskiego.

  • Poezja, Polacy. Poglądy Poety i Gospodarza

    Na podstawie fragmentu Wesela Stanisława Wyspiańskiego porównaj poglądy Poety i Gospodarza na temat poezji narodowej oraz przedstaw sądy bohaterów o Polakach.

    Artykuł zawiera zadanie maturalne do matury z języka polskiego (poziom podstawowy) opracowane na podstawie arkusza maturalnego CKE z maja 2014.

  • Porównaj poglądy Poety i Gospodarza

    Na podstawie fragmentu Wesela Stanisława Wyspiańskiego porównaj poglądy Poety i Gospodarza na temat poezji narodowej oraz przedstaw sądy bohaterów o Polakach.

    Egzamin maturalny z języka polskiego. Poziom podstawowy. Maj 2014. Arkusz przygotowany przez Centralną Komisję Edukacyjną.

  • Radczyni i Klimina

    Radczyni i Klimina w Weselu Stanisława Wyspiańskiego

    W Weselu Stanisław Wyspiański poddaje krytyce inteligencję i chłopów. Dialog Radczyni z Kliminą pokazuje prawdę o polskim społeczeństwie.

  • RADCZYNI i KLIMINA. Wesele Akt 1 Scena 4. i 7.

    RADCZYNI i KLIMINA

    SCENA 4. RADCZYNI, KLIMINA.

    KLIMINA

    Pochwalony, dobry wieczór państwu.

    RADCZYNI

    Pochwalony - gospodyni...

    KLIMINA

    Tu wsiosko od maleńkości, Klimina,

    po wójcie wdowa.

    RADCZYNI

    Radczyni

    jestem z Krakowa.

    KLIMINA

    Macie syna.

    RADCZYMI

    Tańcuje tam.

    KLIMINA

    Niech się bawi;

    som ta dziwki, niech nie stoją.

    RADCZYNI

    Jakoś mu nie idzie sporo,

    bo się ino pogapuje.

    KLIMINA

    Panowie dziwek się boją;

    zaraz która co przyniesie,

    ino roz sie przetańcuje.

    RADCZYNI

    Wyście sobie, a my sobie.

    Każden sobie rzepkę skrobie.

    KLIMINA

    Myślałam, pomówię z matusią,

    toby wnuczka kołysała - ?

    RADCZYNI

    A toście wy skora, kumosiu;

    ledwo że wkoło spojrzała,

    już by mi synów swatała - ?

    KLIMINA

    Hej, jo sie bawiła wprzódzi,

    teroz bym lo inszych chciała.

    Coraz więcej potrza ludzi.

    Żeniłabym, wydawała!

    SCENA 7. RADCZYNI, KLIMINA.

    RADCZYNI

    Cóż ta, gosposiu, na roli?

    Czyście sobie już posiali?

    KLIMINA

    Tym ta casem sie nie siwo.

    RADCZYNI

    A mieliście dobre żniwo - ?

    KLIMINA

    Dzięki Bogu, tak ta bywo.

    RADCZYNI

    Jak złe żniwo, to was boli,

    żeście się napracowali - ?

    KLIMINA

    Zawszeć sie co przecie zgarnie.

    RADCZYNI

    Dobrze sobie wyglądacie.

    KLIMINA

    I pani ta tyz nie marnie.

    RADCZYNI

    Jeszcze się widzicie młoda.

    KLIMINA

    Jak po Marcinie jagoda.

    RADCZYNI

    Może jeszcze się wydacie - ?

    KLIMINA

    A cóz sie ta tak pytacie?!

    Źródło: Wesele. Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej

  • Recenzja inscenizacji. Wesele Bezalkoholowe

     Bezalkoholowe „Wesele”

    Podjęcie się próby mierzenia zWeselemStanisława Wyspiańskiego zawsze wiąże się z pewnym narażeniem na krytykę, kompromitację, niezrozumienie. Ów dramat rzeczywiście jest jedną z najtrudniejszych i najdonośniejszych sztuk historii polskiego teatru. Popularnie rzekło się, iż poziom teatru mierzy się wartością wystawianego przez nieWesela. Ale żeby móc „porozmawiać o Polsce” słowami dramatu Wyspiańskiego nie wystarczą szczere chęci i jubileuszowy zapał.

  • Recepcja dramatu

    recepcja w Wesela Stanisława Wyspiańskiego

    Wesele Stanisława Wyspiańskiego spotkało się z różnymi reakcjami widzów i czytelników.

  • Słownik Wesela

    trudne słowa Wesela

  • Spotkania bohaterów z duchami w Weselu

    S.Wyspiański Wesele - Spotkania bohaterów z duchami

    Wesele Stanisława Wyspiańskiego jest bez wątpienia dramatem niejednoznacznym. Geniusz Wyspiańskiego polega na tym, że spotkania z duchami można interpretować zarówno na płaszczyźnie metafizycznej (przychodzą zjawy ze świata duchów), jak w psychologicznej (to wytwór wyobraźni bohaterów).

  • STAŃCZYK i DZIENNIKARZ. Wesele Akt 2 Scena 7.

    SCENA 7. STAŃCZYK, DZIENNIKARZ

    STAŃCZYK

    (idąc)

    Ktoś się za mną włóczy wciąż.

    DZIENNIKARZ

    Ktoś przede mną ciągle stąpa.

    STAŃCZYK

    (już był usiadł)

    Domek mały, chata skąpa:

    Polska, swoi, własne łzy,

    własne trwogi, zbrodnie, sny,

    własne brudy, podłość, kłam;

    znam, zanadto dobrze znam.

    DZIENNIKARZ

    Zacz kto - ?

    STAŃCZYK

    Błazen.

    DZIENNIKARZ

    (poznając)

    Wielki mąż!

    STAŃCZYK

    Wielki, bo w błazeńskiej szacie;

    wielki, bo wam z oczu zszedł,

    błaznów coraz więcej macie,

    nieomal błazeńskie wiece;

    Salve, bracie!

    DZIENNIKARZ

    Ojcze, Salve!

    Szereg dobrych błaznów zrzedł,

    przywdziewamy szarą barwę;

    koncept narodowy gaśnie;

    gasną coraz te pochodnie,

    które do hajduków ręku

    przywiązane żarem płoną.

    Skapały, zżarły się świece,

    a że do rąk przytroczone,

    więc jeszcze palą się ręce,

    w tę samą zaklęte stronę. -

    Trzeba by do służby narodu

    błaznów całego zastępu;

    palą się hajduki w męce,

    z własnego bolu się śmieją;

    gasną świece narodowe,

    okropne rzeczy się dzieją,

    śmiechem i szyderstwem biegu

    obudzić, ośmielić zdolne

    serce spodlone, niewolne,

    które naszą krew zaprawia.

    STAŃCZYK

    A wolicie spać - -

    DZIENNIKARZ

    To jedno!

    Usypiam duszę mą biedną

    i usypiam brata mego;

    wszystko jedno, wszystko jedno,

    tyle złego, co dobrego,

    okropne rzeczy się dzieją.

    Patrzeć na przebiegi zdarzeń -

    dalekie, dalekie od marzeń,

    tak odległe od wszystkiego,

    co było wielkie w kraju;

    że wszystko, co było, przepadło,

    bezpowrotnie w mroku zbladło:

    to bajki o trzecim Maju!

    Matkę do trumny się kładło,

    siostry i rodzinę całą;

    ksiądz pokropił i poświęcił,

    grabarze gruz przywalili;

    epigonów co zostało,

    na stypie się weselili

    wesołością, co przeklina;

    w pijaństwie duszę zabili,

    a nie mogli zabić serca.

    Zostało serce, co woła,

    spłakane u bram kościoła,

    skrwawione u wrót świątyni

    i jeszcze w męce okrutnej,

    w czułej litości rozrzutnej

    samo siebie wini.

    STAŃCZYK

    Asan jako spowiedź czyni,

    spowiedź, widzę, cudzych grzechów;

    Acan się zalewa łzami,

    duszę krwawi, serce krwawi;

    ale znać z Acana mowy,

    że jest - tak - przeciętnie zdrowy;

    jutro humor się naprawi. -

    Gotów mi płakać najrzewniej,

    rozczulać się cudzych grzechów,

    u bliskiego widzieć tramy,

    zbrodnie, brudy, grzechy, plamy

    i za swojego bliskiego

    uczynić publiczną spowiedź. -

    A! doprawdy! warte śmiechów -

    może jeszcze rozgrzeszenie

    wziąć kapłańskie z cudzych zbrodni - ?

    DZIENNIKARZ

    Wina ojca idzie w syna;

    niegodnych synowie niegodni;

    ten przeklina, ów przeklina -

    ród pamięta, brat pamięta,

    kto te pozakładał pęta

    i że ręka, co przeklęta,

    była swoja. - Rozbrat wieczny

    duszy z ciałem, ciała z duszą;

    w nim się słabi kruszą -

    miecz do walki obosieczny -

    myśmy słabi. - Wielkość gniecie,

    przekleństwo nosi na grzbiecie:

    zbrodnie nosi, czarne kiry,

    szatę krwawą Dejaniry;

    Wielkość: Zbrodnia; Małość: podła -

    Jakaż nasza dzisiaj Wola?!

    Czarodziejska dłoń ogrodła

    nasze pola.

    STAŃCZYK

    Łzy ze źródła!

    Tyle żalów o nieswoje!?

    A cóż tobie niepokoje

    tych, co w grobach leżą?

    Myślisz - że się trupy odświeżą

    strojem i nową odzieżą -

    a ty z trupami pod rękę

    będziesz szedł na Ucztę-mękę

    i jako potrawy żuł,

    czym się tylko kiejś kto truł;

    wsączał w siebie i pił,

    czym tylko kto gdzie gnił;

    czy to ma być twoja krew?!

    DZIENNIKARZ

    Moja krew, moja krew -

    czy ja wiem - okrzyk mew,

    gdy gonią ponad skały,

    okrzyk mew osmętniały,

    żałośliwy, straszny,

    gdy od brzegu odbiegły daleko.

    Morze ciche, strop się chmurzy,

    ale burza i orkan daleko

    Tylko głuchość i pustka bezmierna -

    a tu skrzydła rozchwiane do lotu,

    nie pragną, nie pragną powrotu

    i wiedzą, że tam, gdzie dążą,

    wylądu szukać daremno;

    przekleństwu swojemu wierne,

    lecą - i nie śmieją ustać,

    aż krew do ust pocznie chlustać

    ze znużenia - wtedy padną,

    łzą nie pożegnane żadną,

    bo śmierć ulga, ulga zgon.

    STAŃCZYK

    Zaśpiewałeś kruczy ton;

    tobież tylko dzwoni w głuszy

    pogrzebowych jęków dzwon?

    - - - - - - - - - - - - - - -

    A słyszałżeś kiedy, z wieży

    jak dźwięczy i śpiewa On?

    DZIENNIKARZ

    Zygmunt, Zygmunt...

    STAŃCZYK

    Dzwon królewski: -

    Siedziałem u królewskich stóp,

    królewski za mną dwór:

    synaczek i kilka cór,

    Włoszka - a wielki chór

    kleru zawodził hymny; -

    a dzwon wschodził.

    Patrzali wszyscy w górę,

    a dzwon wschodził -

    zawisnął u szczytów

    i z wyżyn się rozdzwonił:

    głos leciał, polatał,

    kołysał się górnie,

    wysoko, podchmurnie -

    a tłum się wielki pokłonił.

    Pojrzałem na króla,

    a król się zapłonił...

    Dzwon dzwonił

    - - - - - - - - - -- -

    DZIENNIKARZ

    A toć on nam tętni dziś,

    jak grzebiemy, kto nam drogi;

    zwołuje nas, każąc iść

    posłuchać kościelnych szumów,

    w wielkim zamęcie rozumów,

    w wielkim modlitew rozjęku,

    On pan, ten dzwon królewski,

    nie ustający w brzęku,

    o pękniętym sercu:

    nasz ton. - Nad przepaścią stoję

    i nie znam, gdzie drogi moje.

    STAŃCZYK

    Byś serce moje rozkroił,

    nic w nim nie najdziesz inszego,

    jako te niepokoje:

    sromota, sromota, wstyd,

    palący wstyd;

    jakoweś Fata nas pędzą

    w przepaść -

    DZIENNIKARZ

    Ty Wid!

    STAŃCZYK

    Ja Wstyd!!

    Piekło wiem gorsze niż Dante,

    piekło żywe.

    DZIENNIKARZ

    Żyję w Piekle!,

    STAŃCZYK

    Społem w przepaść!

    DZIENNIKARZ

    Społeczeństwo!

    Oto tortury najsroższe,

    śmiech, błazeństwo -

    to my duchy najuboższe.?

    "Społem" to jest malowanka,

    "społem" to duma panka,

    "społem" to jest chłopskie "w pysk","

    "społem" to papuzia kochanka,

    próżność, nadczłowieczeństwo _

    i przy tym to maleństwo:

    serce pęknione, co krwawi.

    STAŃCZYK

    Asan prawi -

    jako najwalniejsi gębacze,

    odrośl od tych samych pni

    z moich dni.

    DZIENNIKARZ

    Wolałbym już stokroć razy

    policzone dni

    niż ten bieg, bieg. pęd, gonitwa

    ku przepaści, otchłani, zawrotom:

    Ach, kresu, ach, kresu lotom

    Stacza się sercowa bitwa,

    opadam coraz na głazy,

    mrze na ustach modlitwa,

    ach, kresu, ach, kresu lotom! -

    Niechby się raz wszystko spali,

    zetrze się, na proch się zsypie,

    jak kolumny, na gruz się rozwali,

    byśmy padli potruci

    jadami w pogrzebowej stypie;

    niechajby się raz wszystko spali,

    i te nasze polskie posty

    dusz do polskich świętych,

    i te nasze tęczowe mosty

    czułości nad pustką rozpiętych,

    malowanki Częstochowskie

    w koronach - i wszystkie Wiary! -

    Nieszczęścia wołam!!

    STAŃCZYK

    Puszczyku...

    DZIENNIKARZ

    Może by Nieszczęście nareście

    dobyło nam z piersi krzyku,

    krzyku, co by był nasz,

    z tego pokolenia. -

    Ach, Sumienia, Sumienia!

    Już było tych prawd bez liku

    dla nas - Prawdy czy Fraszki -?,

    Stoimy u polskich granic,

    a mamy obecność za nic,

    od talentów zawisłe igraszki.

    STAŃCZYK

    Puszczyku!

    Zgrałeś się przy zielonym stoliku

    czy z kobietami w gorączce

    opętałeś duszę mdłością

    i w tej momentu palączce

    oślep gnasz we własne próchno.

    A gdy na nie wichry dmuchną,

    rozleci się zgasłe próchno,

    zamurują się otchłanie

    i krzyk, i jęk, i wołanie

    zda ci się błazeństwem duszy,

    które nikogo nie skruszy,

    które zeżre siebie samo,

    a trzewia mu gniciem cuchną. -

    Znam ja, co jest serce targać

    gwoźdźmi, co się w serce wbiły,

    biczem własne smagać ciało,

    plwać na zbrodnie, lżyć złej woli,

    ale Świętości nie szargać,

    bo trza, żeby święte były,

    ale Świętości nie szargać:

    to boli.

    DZIENNIKARZ

    Tragediante...

    STAŃCZYK

    Commediante,

    dla ciebie błazeńska laska.

    DZIENNIKARZ

    Piastujesz ją, piastun stary;

    znasz tylko: status quo ante;

    błazeństwo z tobą się zrosło.

    STAŃCZYK

    Oto naści twoje wiosło:

    błądzący w odmętów powodzi,

    masz tu kaduceus polski,

    mąć nim wodę, mąć.

    DZIENNIKARZ

    Fatum nas w obłędy wodzi:

    u rozstajnych dróg zły Duch!

    Tu moje rozstajne drogi;

    ty mój Duch-zły - demon, Szatan;

    błazeństwem ja z tobą zbratan,

    byłem ci duszą poswatan,

    nim dusza stała się trup; -

    a teraz mi pachnie grób,

    czuję trąd.

    STAŃCZYK

    Naści; rządź!

    Masz tu kaduceus polski,

    mąć nim wodę, mąć.

    DZIENNIKARZ

    Nie chcę żadnych więcej prób.

    Serce miałem kiedyś młode,

    porwałeś mi serce młode,

    wlałeś jad goryczny w krew.

    Nie widzę, nie widzę dróg,

    zaćmił mi się Bóg...

    STAŃCZYK

    Fata pędzą, pędzą Fata ?

    Wielkość ? Nicość ? pusty dzwon,

    serce strute ?

    uderzyłeś błazna ton:

    moją nutę.

    Kłam sercu, nikt nie zrozumie,

    hasaj w tłumie!

    Masz tu kaduceus, chwyć!

    Rządź!

    Mąć nim wodę, mąć!

    Na Wesele! Na Wesele!

    Idź!

    Mąć tę narodową kadź,

    serce truj, głowę trać!

    Na Wesele! Na Wesele!

    Staj na czele!!!

    Źródło: Wesele. Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej

  • Synteza sztuk

    synteza sztuk w Weselu Stanisława Wyspiańskiego

    Dzięki swojej wszechstronności i różnym talentom Stanisław Wyspiański w Weselu dokonuje syntezy sztuk. Genialnie łączy malarstwo, muzykę, taniec i literaturę. Wynosi w ten sposób swój dramat na wyżynny arcydzielności.

  • Wesele

    Stanisław Wyspiański

  • Wesele - dramat narodowy

    Stanisław Wyspiański Wesele - dramat narodowy

    Pojawiające się w okolicach północy zjawy wprowadzają nastrój grozy, charakteryzują stany, społeczeństwo. Przypominają historyczne wydarzenia (targowica, rabacja) Krytykują niektóre zjawiska: chłopomania (ludomania). Wprowadzają tematykę narodową.
    Wesele to nie tylko dramat narodowy, ale także: Wesele to dramat symboliczny oraz Wesele to dramat społeczny.

  • Wesele - dramat społeczny

    Stanisław Wyspiański. Wesele jako dramat społeczny

    Wesele jest dramatem społecznym, w którym Wyspiański bezlitośnie obnaża najpoważniejsze przyczyny podziałów między Polakami. Poniżej znajduje się Charakterystyka porównawcza chłopów i inteligencji poparta cytatami. Warto jeszcze spojrzeć na tekst Stanisława Wyspiańskiego innych perspektyw: Wesele - dramat symboliczny, Wesele - dramat narodowy.

  • Wesele - dramat symboliczny

    Wesele dramatem symbolicznym

    Wesele Stanisława Wyspiańskiego jest bez wątpienia dramatem symbolicznym. W tekście dramatu jest na to wiele dowodów. Znajdziemy tu symbole: symboliczne przedmioty, symboliczne miejsca, symboliczne sceny oraz wiele cech dramatu symbolicznego. Pamiętać jednak trzeba, że Wesele to dramat symboliczny wzbogacony o elementy ludowości, el. historyczne, muzyczne, malarskie, sceny realistyczne. Wesele rozpatrujemy także w innych kategoriach: Wesele - dramat społeczny, Wesele - dramat narodowy.

Strona 2 z 3