Notatka syntetyzująca – odkrywanie kosmosu jako potrzeba człowieka

Ta notatka syntetyzująca to ćwiczenie maturalne dotyczące tematu: odkrywanie kosmosu jako potrzeba człowieka. Materiał zawiera dwa teksty źródłowe, analizę stanowisk autorów, porównanie podobieństw i różnic, przykładowe odpowiedzi oraz wskazówki przydatne dla uczniów i nauczycieli.

Poznaj także wyjaśnienie tej formy wypowiedzi oraz instrukcję pisania krok po kroku.

Notatka syntetyzująca – odkrywanie kosmosu jako potrzeba człowieka

 

Sprawdź też materiały o notatce oraz maturze. Znajdziesz tam powiązane treści przydatne w nauce i przygotowaniu lekcji.

Notatka syntetyzująca – polecenie maturalne

Zadanie maturalne w postaci notatki syntetyzującej pochodzi z arkusza użytego 5 maja 2025 r. i jest zgodne z wymaganiami matury z języka polskiego od 2023 r.

Na podstawie obu tekstów napisz notatkę syntetyzującą na temat: odkrywanie kosmosu jako potrzeba człowieka. Twoja wypowiedź powinna liczyć 60–90 wyrazów.

Teksty źródłowe do notatki syntetyzującej

Tekst 1. Carl Sagan, Błękitna kropka

Nasi dalecy przodkowie, gdy obserwowali „gwiazdy”, zauważyli, że pięć z nich zachowuje się odmiennie niż pozostałe. W odróżnieniu od tak zwanych gwiazd stałych, wschodzących i zachodzących w niewzruszonym porządku, ruch tamtej piątki był dziwnie skomplikowany. Z upływem miesięcy „gwiazdy” wędrowały powoli wśród innych, niekiedy nawet zataczały pętle. Dzisiaj te ciała nazywamy planetami, od greckiego słowa planetes, które oznacza „wędrujący”. Wyobrażam sobie, że naszym przodkom taka cecha musiała się wydać bardzo bliska.

Dziś wiemy, że planety są nie gwiazdami, lecz ciałami niebieskimi, które – tak jak Ziemia – krążą wokół Słońca, utrzymywane siłą jego grawitacji.

Stany Zjednoczone i nieistniejący już Związek Radziecki dokonały czegoś zadziwiającego: badały z bliska owe świetlne plamki – od Merkurego do Saturna – które wprawiały naszych przodków w podziw i skłaniały do uprawiania nauki. Od pierwszych pomyślnych wypraw w kosmos statki kosmiczne z Ziemi przelatywały, okrążały lub lądowały na ponad siedemdziesięciu ciałach niebieskich. Rozpoczęliśmy wędrówkę pośród „wędrowców”. Znaleźliśmy rozległe wulkaniczne wzniesienia, przy których najwyższe góry na Ziemi wydają się karłami.

Odkryliśmy cuda, o jakich naszym przodkom nawet się nie śniło, gdy zastanawiali się oni nad naturą światełek błądzących po nocnym niebie. Badamy początki naszej planety i początki nas samych. Dzięki temu, że odkryliśmy inne możliwości – to znaczy zmierzyliśmy się z odmiennymi losami globów mniej lub bardziej podobnych do naszego – zaczęliśmy lepiej rozumieć Ziemię. Każdy z tych światów jest na swój sposób piękny i pouczający. Niemniej, o ile nam wiadomo, są one zarazem wszystkie bez wyjątku puste i jałowe. Nigdzie nie czeka na nas „lepsze miejsce”, przynajmniej na razie.

Obecnie przekroczyliśmy nieznacznie granice Układu Słonecznego, wysłaliśmy cztery statki kosmiczne ku gwiazdom. Neptun znajduje się milion razy dalej od Ziemi niż Nowy Jork od brzegów Bugu. W tych odległych światach, do których dotarliśmy, nie czekają jednak na nas dalecy krewni; nie ma tam ani istot ludzkich, ani – jak wiele na to wskazuje – śladów życia. Nie dysponujemy żadnymi listami od emigrantów, które mogłyby nam dopomóc w poznaniu nowych światów, a jedynie cieszymy się cyfrowymi danymi przesłanymi z szybkością światła przez naszych precyzyjnych, automatycznych emisariuszy. Z tych informacji wynika, że te światy znacznie różnią się od naszego. Mimo to nadal poszukujemy ich mieszkańców – taka już nasza natura. Życie szuka innego życia.

Nikogo na Ziemi, nawet najbogatszych ludzi, nie stać na razie na taką podróż. Nie możemy po prostu spakować się i wyruszyć na Marsa lub na Tytana. Nie widać też żadnych krótkoterminowych zysków, które mogłyby stanowić motywację dla prywatnych przedsiębiorców. Jeśli ludzie kiedykolwiek wyruszą ku tym światom, to dlatego, że jakieś państwo lub grupa państw uzna to za korzystne dla siebie lub dla całego rodzaju ludzkiego.

W chwili obecnej istnieje wiele innych, pilnych spraw do załatwienia za pieniądze, które wydano by na wysyłanie ludzi w kosmos.

Tekst 2. Marta Trepczyńska, Ziemia 2.0 – poszukiwania nadal trwają

Czy ludzie mogą żyć na innej planecie niż Ziemia? W NASA od kilkudziesięciu lat trwają intensywne badania, mające na celu coraz głębszą eksplorację kosmosu i znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy na jakiejkolwiek innej planecie mogły w przeszłości bądź mogą w przyszłości istnieć warunki sprzyjające przetrwaniu roślin i ludzi. O planach kolonizacji Marsa słyszeliśmy już nieraz. Teraz naukowcy idą o krok dalej: czy możliwe jest, aby ludzie zamieszkali kiedyś planetę Wenus? Ich nowe ustalenia nie wykluczają tego – choć istnieje kilka „ale”.

Planetą najlepiej zbadana przez człowieka jest oczywiście Mars, a o planach jego kolonizacji poważnie wypowiadali się wybitni naukowcy, m.in. Stephen Hawking. Badania potwierdzają istnienie na Marsie wody oraz prawdopodobnie innych substancji chemicznych niezbędnych do życia. W dalekiej przeszłości powierzchnię Marsa miał pokrywać ocean. Doba trwa tam niemal tyle samo, ile doba na Ziemi. Przeszkody dla pojawienia się tam ludzi to m.in. niebezpieczne promieniowanie kosmiczne oraz niskie temperatury dochodzące nawet do –140°C. Mimo to naukowcy nieustannie badają możliwość zasiedlenia Marsa. Ale to nie jedyna opcja na przyszłość.

Jak twierdzą naukowcy, przyjazną planetą dla człowieka może być także Wenus, druga pod względem odległości od Słońca planeta Układu Słonecznego. Pod wieloma względami jest podobna do Ziemi – bywa nawet nazywana jej siostrzaną planetą. Ma podobną masę i rozmiar, a także skalistą strukturę. Na tym jednak kończą się podobieństwa. Na powierzchni Wenus panuje temperatura około 462°C, a ciśnienie jest niemal stukrotnie wyższe niż na Ziemi, podobne do tego kilometr pod powierzchnią oceanu.

Jak więc zasiedlić Wenus w takich warunkach? Planetę pokrywa gruba warstwa chmur i to właśnie w niej, około 50 km nad powierzchnią, naukowcy dopatrzyli się warunków zbliżonych do ziemskich – zarówno pod względem temperatury, jak i ciśnienia. Uważają oni, że można byłoby stworzyć specjalną konstrukcję izolującą od gorącej powierzchni. Wtedy ludzie mogliby nawet opuszczać kapsuły kosmiczne, choć z aparatami tlenowymi, bo atmosfera Wenus składa się głównie z dwutlenku węgla.

Według naukowców możliwa byłaby także kolonizacja Księżyca. Jego ogromnym atutem jest bliskość Ziemi, pozwalająca na szybkie i stosunkowo tanie przeloty oraz transport paliwa. Istnieją jednak przeszkody: dzień na Księżycu trwa dwa tygodnie ziemskie, podobnie jak noc, co uniemożliwia korzystanie przez połowę czasu z energii słonecznej.

Badania przeprowadzone w latach 2015–2016 na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wykazały, że człowiek nie może na razie mieszkać w kosmosie na stałe. W eksperymencie wzięli udział dwaj bracia Scottowie – jeden z nich poleciał na stację kosmiczną, drugi pozostał na Ziemi. Porównanie ich stanu zdrowia ujawniło m.in. znaczne zmniejszenie się serca astronauty o 27% mimo intensywnych ćwiczeń fizycznych.

Jedno jest pewne: przy obecnym stanie wiedzy oraz niekorzystnych warunkach panujących w kosmosie z planami kolonizacji planet musimy na razie „zejść na Ziemię”. Nauka jednak robi wszystko, by umożliwić nam przezwyciężenie fizycznych ograniczeń i „odblokować” możliwość życia poza Ziemią. Od tego zależy w końcu przyszłość ludzkości.

Jak napisać notatkę syntetyzującą – etapy pracy